piątek, 14 września 2018


Np. w 1772 roku interwencja dyplomacji watykańskiej przyczyniła się do udziału Austrii w pierwszym rozbiorze Rzeczypospolitej. Cesarzowa austriacka Maria Teresa, gorliwa katoliczka, była mu pierwotnie przeciwna. Zwolennik rozbioru Polski i szef dyplomacji wiedeńskiej książę von Kaunitz przekonał cesarzową korzystając z życzliwości papieża.

Poprzez spowiednika cesarzowej, jezuitę, papież przekazał jej myśl, że obowiązkiem Austrii jest udział w rozbiorach – po to, aby przeciwstawić się rosnącej potędze Rosji i wybawić kilka milionów dusz katolików od prawosławia, które dla Rzymu było wówczas schizmą.

Kościół zwalczał Konstytucję 3 Maja 1792 roku, którą uważał za szerzącą ideały francuskich jakobinów, oraz popierał konfederację targowicką – do której należał prymas oraz wielu biskupów.

9 czerwca 1832 roku papież Grzegorz XVI w encyklice „Cum primum” potępił powstanie listopadowe (1830-1831) jako bunt skierowany przeciwko legalnej władzy cara.

Pisał: „Wiemy, że posłuszeństwo, które ze strony ludzi należy się ustanowionym od Pana Boga władzom, jest prawem bezwzględnym, któremu nikt, chyba, gdyby się zdarzyło, iż one coś boskiemu i Kościoła prawu przeciwnego rozkazują, sprzeciwiać się nie może”.

Papież Pius IX potępił powstanie styczniowe (1863-1864), wypowiedział się, że car miał prawo stłumić „niesprawiedliwy rokosz” i bardziej zainteresowany był potępianiem „knowań rewolucyjnych”, które mogły być groźne dla wiary.

Nic więc dziwnego, że patriotyczna radykalna inteligencja polska uważała często Watykan za ośrodek polskiej niepodległości wrogi albo obojętny. Widać to dobrze w słynnej scenie audiencji papieskiej w „Kordianie” Juliusza Słowackiego, dramacie napisanym w 1833 roku, a więc tuż po upadku powstania listopadowego oraz papieskiej encyklice, która je potępiła i przypomniała Polakom o obowiązku posłuszeństwa wobec cara.

oko.press