piątek, 4 sierpnia 2023


Dron unosi się nad polem we wschodniej Ukrainie, obciążą go ponad kilogramowy granat RKG-3. Zatrzymuje się nad rosyjskim bojowym wozem piechoty BMP i zrzuca swój śmiercionośny ładunek.

Granat trafia prosto w cel. Umieszczony w nim ładunek przebija cienko opancerzony dach pojazdu gąsienicowego, który natychmiast eksploduje. Dron szybko wznosi się na bezpieczną odległość. Następnie oddala się od miejsca eksplozji, by pobrać nową amunicję.

To opis wydarzeń uwiecznionych przez kamerę z drona organizacji wolontariuszy Aerorozwidka — grupy obeznanych z technologią Ukraińców, którzy używają komputerów i drukarek 3D do produkowania improwizowanej broni dla frontu. Jednym z ich pierwszych projektów była modyfikacja granatu RKG-3.

Do zielonej skorupy granatu przyczepia się stabilizatory, wykonane z plastiku, dzięki którym granat uderza w czołg końcówką ładunku kumulacyjnego. Skorupa granatu została zmodyfikowana, by ładunek mógł być przenoszony przez drony.

Plastikowe części są wytwarzane przez wolontariuszy na całym świecie przy użyciu drukarek 3D, a następnie wysyłane do Ukrainy.

To tylko jeden z ich projektów — produkują inne rodzaje broni, drony, pancerze, a także kompletują środki medyczne potrzebne na liniach frontu. Wszystkiego tego dokonują w swoich własnych domach lub start-upach. Pokazują, jak wielkie znaczenie zyskały drukarki 3D podczas działań wojennych.

RKG-3 jest reliktem lat 50. To radziecki granat przeciwpancerny, który miał być ręcznie rzucany w czołgi. To jednak niemal samobójcza misja dla żołnierzy, którzy musieliby zbliżyć się do czołgu wroga na odległość 15—20 m. Ukraińcy wciąż dysponują setkami tych granatów, więc anonimowi majsterkowicze z Aerorozwizki unowocześnili je. Dzięki temu stały się śmiercionośną bronią, dostosowaną do użytku przez drony.

Ukraińcy wysyłają projekty części do granatów w cyfrowej formie do właścicieli drukarek 3D na całym świecie. Te projekty trafiły na przykład do grupy wolontariuszy w Wolmarze na Łotwie. Grupa Łotyszów, pod kierunkiem Janisa Ozolsa, która nazywa się "3D Wild Bees", produkuje potrzebne części.

Ozols chętnie pokazuje swoją produkcję na Facebooku — "Dzikie Pszczoły" wyprodukowały już kilka tysięcy części.

W wywiadzie dla lokalnej stacji telewizyjnej LTV Ozols powiedział, że chce, aby jego praca zapobiegła atakowi Rosjan na kraje bałtyckie. Inicjatywa ta nie jest jednak pozbawiona ryzyka dla Ozolsa. Rosyjscy najemnicy Grupy Wagnera grożą mu w internecie odwetem.

Według doniesień ukraińskich mediów, do tej pory wolontariusze z całego świata wysłali na Ukrainę łącznie ponad 60 tys. wydrukowanych w 3D części ładunków. Ukraińskie służby celne zezwoliły na import, klasyfikując części jako zabawki dla dzieci lub świeczniki.

Jednak nie tylko elementy granatów są drukowane w 3D. W tej samej technologii, tworzone są części do dronów, produkty medyczne i osłony ochronne do okopów. Specjaliści z polskiej firmy druku 3D Sygnis SA z Gdańska prowadzą projekt "Technika przeciw czołgom" i pracują nad całą serią projektów dla Ukrainy.

W pierwszych miesiącach wojny brakowało zwłaszcza opasek uciskowych do tamowania krwawienia z tętnic. Dlatego start-upy w całej Polsce produkowały odpowiednie plastikowe części w drukarkach 3D, a opaski były następnie szyte przez wolontariuszy w Ukrainie.

W Ukrainie pojawiła się w ten sposób wystarczająca liczba opasek uciskowych. Zespół skupiony wokół pomysłodawcy Andrzeja Burgsa pracuje więc nad nowymi modelami 3D do walki w okopach. Inżynierowie start-upu zaprojektowali między innymi peryskop okopowy, nakolanniki i plastikowe szczeliny do obserwowania sytuacji zza barykad ułożonych z worków z piaskiem.

Być może najważniejszą bronią domowej roboty w Ukrainie są obecnie drony.

Ukraińcy, podobnie jak Rosjanie, opracowali tandemową taktykę skutecznego ataku za pomocą wybuchowych dronów. Najpierw cele są identyfikowane z odległości przez drona zwiadowczego, a następnie do ataku przystępuje drugi, bardzo szybki dron FPV przenoszący materiały wybuchowe, który zmierza do celu dzięki obrazowi z kamery wideo.

Główni producenci, tacy jak chiński DJI, chcą zapobiec eksportowi swoich dronów do Rosji i Ukrainy, więc Ukraińcy sami budują modele FPV. Prawie wszystkie plastikowe części do nich można wyprodukować na drukarkach 3D.

Drukarki z kolei pochodzą z inicjatyw wolontariackich na całym świecie, zwłaszcza z Europy Wschodniej. Według informacji przedstawianych przez "Tech against tanks", organizacja miała dostarczyć do Ukrainy dziesiątki drukarek.

(...)

onet.pl/Die Welt

Rosja podwoiła swoje docelowe wydatki na obronę w 2023 roku do ponad 100 miliardów dolarów – jedna trzecia wszystkich wydatków publicznych – wynika z rządowego dokumentu przejrzanego przez Reuters, ponieważ koszty wojny na Ukrainie rosną i powodują coraz większe obciążenie dla finansów Moskwy .

Liczby rzucają światło na wydatki Rosji na konflikt w czasie, gdy dane dotyczące wydatków budżetowych poszczególnych sektorów nie są już publikowane.

Pokazują one, że tylko w pierwszej połowie 2023 roku Rosja wydała na obronę o 12%, czyli 600 miliardów rubli, więcej niż 4,98 biliona rubli (54 miliardy dolarów), które pierwotnie planowała na 2023 rok.

Wydatki na obronę w pierwszych sześciu miesiącach 2023 roku wyniosły 5,59 bln rubli, co stanowi 37,3% z łącznej kwoty 14,97 bln rubli wydanych w tym okresie, wynika z dokumentu. Plan budżetowy Rosji przewiduje 17,1% ogółu środków wydanych na „Obronę narodową”.

Rosyjski rząd i ministerstwo finansów nie odpowiedziały na prośby o komentarz do tych liczb.

Rosnące koszty wojenne wspierają skromne ożywienie gospodarcze Rosji w tym roku dzięki wyższej produkcji przemysłowej, ale już spowodowały deficyt finansów budżetowych w wysokości około 28 miliardów dolarów – liczbę tę potęgują spadające dochody z eksportu.

Wyższe wydatki na obronę, ponieważ Moskwa prowadzi na Ukrainie coś, co nazywa „specjalną operacją wojskową”, mogą jeszcze bardziej zwiększyć deficyt, podczas gdy wzrost produkcji może kanibalizować inne sektory i wypierać prywatne inwestycje.

Z wyliczeń Reutersa opartych na dokumencie wynika, że ​​Rosja wydała na obronność w pierwszym półroczu 19,2% wszystkich pierwotnie planowanych wydatków budżetowych na cały 2023 rok.

Z ostatnich publicznie dostępnych danych wynika, że ​​w styczniu i lutym Moskwa wydała na wojsko 2 biliony rubli. W pierwszej połowie br. wydatki budżetowe były o 2,44 bln rubli wyższe niż w analogicznym okresie 2022 roku. Z dokumentu wynika, że ​​97,1% tej dodatkowej kwoty trafiło do sektora obronnego.

Dokument zawiera nowe szacunki rocznych wydatków na obronę w wysokości 9,7 bln rubli, co stanowi jedną trzecią całkowitego celu wydatków wynoszącego 29,05 bln rubli, co byłoby najwyższym udziałem w co najmniej ostatniej dekadzie.

W latach 2011-2022 Rosja wydała na obronność minimum 13,9% i maksymalnie 23% swojego budżetu.

Z dokumentu wynika, że ​​Rosja wydała już 57,4% swojego nowego rocznego budżetu obronnego.

Produkcja wojskowa doprowadziła do silnego ożywienia produkcji przemysłowej, a analitycy twierdzą, że państwowe kontrakty obronne były jak dotąd kluczowym motorem ożywienia gospodarczego Rosji do wzrostu PKB w tym roku ze spadku o 2,1% w 2022 r.

Konkretne fundusze na obronę wchodzą w zakres wydatków zamkniętych, ale niektóre dane, choć już niepubliczne, są w obiegu. Na przykład z dokumentu wynika, że ​​Rosja wydała w pierwszym półroczu prawie 1 bilion rubli na pensje wojskowe, o 543 miliardy rubli więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku.

Wicepremier Denis Manturow powiedział w lipcu, że przemysł obronny produkuje obecnie więcej amunicji miesięcznie niż przez cały 2022 rok.

Fundusze na szkoły, szpitale i drogi były już w tym roku ograniczane na korzyść obronności i bezpieczeństwa, ale wraz ze wzrostem udziału wydatków na obronność inne obszary mogą stanąć w obliczu cięć.

„Kompleks militarno-przemysłowy umożliwia wzrost przemysłu, przemysł „cywilny” ponownie zwalnia” – powiedział Dmitrij Polewoj, szef inwestycji w Locko-Invest, po ubiegłotygodniowych danych o produkcji przemysłowej za czerwiec.

Oznaczało to wzrost o 6,5% rok do roku, głównie dzięki efektowi niskiej bazy z zeszłego roku. Po wyłączeniu produkcji sezonowej wzrost całkowicie się zatrzymał.

Ekonomista CentroCreditBank Jewgienij Suworow powiedział, że przemysł zbrojeniowy pracuje na pełnych obrotach.

„Nie wiemy, jaki jest potencjał dalszego wzrostu produkcji czołgów i pocisków” — powiedział Suworow na swoim kanale MMI Telegram. „Ale wiemy, że dalsze zwiększanie tej produkcji jest możliwe tylko kosztem utraty większej liczby pracowników z innych sektorów gospodarki”.

Eksporter netto, Rosja, zwykle notuje nadwyżki budżetowe, ale drugi rok z rzędu odnotuje deficyt, przy czym wartość eksportu energii spadła o 47% rok do roku w pierwszej połowie roku.

Wyższe wydatki budżetowe zwiększają ryzyko inflacji. W lipcu bank centralny podniósł stopy procentowe do 8,5%, a analitycy spodziewają się dalszego wzrostu kosztów kredytu.

Bank Rosji prognozuje wzrost PKB w tym roku na poziomie 1,5%-2,5%, zgodnie z wynikami analityków ankietowanych przez Reuters w zeszłym tygodniu. Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozował w kwietniu wzrost o 0,7% w tym roku, ale globalna izolacja osłabia perspektywy Rosji na nadchodzące lata.

„Obfite sterydy fiskalne na razie pomagają dość dobrze, ale raczej nie poprawiają średnio- lub długoterminowej sytuacji gospodarki” – powiedział Polewoj. „Gdy tylko konsolidacja fiskalna stanie się nieunikniona, nastąpi gwałtowne spowolnienie gospodarcze”.

reuters.com

Rosyjską narrację powielił także chiński ambasador w Rosji Zhang Hanhui, który udzielił wywiadu kremlowskiej agencji prasowej TASS. Jego wypowiedzi przypominają zimnowojenną retorykę sprzed pół wieku. - Przez ponad 30 lat NATO wszędzie podsycało napięcia, łamało stabilność i zachęcało do separatyzmu tak jak w Kosowie, Libii i Afganistanie. Pięć ekspansji na wschód poważnie wpłynęło na pozimnowojenny porządek i bezpieczeństwo w Europie. Było też kluczową przyczyną zaostrzenia kryzysu ukraińskiego - powiedział. Warto podkreślić, że nie jest to prawda: to Rosja napadła na pokojową Ukrainę i dokonuje zbrodni na ludności cywilnej. Według niego ekspansja NATO na wschód tylko zwiększy napięcie w regionie. Stwierdził, że doprowadzi do kryzysu zaufania, pobudzi wyścig zbrojeń i sprowokuje konfrontację między obozami, a nawet nową zimną wojnę. Jak dodał - jego zdaniem - NATO jest reliktem zimnej wojny i z jej końcem powinno zostać zniszczone.  

Zdaniem ambasadora NATO "karmi się rozpętywaniem wojen i podżeganiem do konfliktów".

Fakty pokazują, że wszędzie tam, gdzie NATO wyciąga swoje diaboliczne ręce, nie będzie pokoju, a ludzie będą umierać - mówił Hanhui po raz kolejny wpisując się w propagandę Kremla.

gazeta.pl

Można śmiało stwierdzić, że naród ukraiński i jego przywódcy chcą trwałego pokoju z Rosją bardziej niż Zachód i inne kraje na świecie. Dlaczego więc Kijów nie przoduje w szukaniu kompromisu z Moskwą?

Prawda jest taka, że ​​obecna wojna Rosji z Ukrainą nie może łatwo zakończyć się negocjacjami. Wpisuje się to w długi historyczny wzorzec rosyjskiego zachowania, część większej patologii, która uniemożliwia osiągnięcie stabilnego pokoju – a przynajmniej większość Ukraińców i innych mieszkańców Europy Środkowej tak uważa.

Obecny atak nie jest ani pierwszym atakiem Moskwy na naród ukraiński, ani jedyną trwającą ekspansywną operacją Kremla w byłym imperium rosyjskim.

Mocne lekcje z przeszłości Ukrainy, a także historii i teraźniejszości jej sąsiadów nauczyły Ukraińców, że Moskwie nie można ufać. I zgodnie z ich doświadczeniem i analizą porównawczą, jeśli państwo rosyjskie istnieje w obecnym kształcie, nie podejmie szczerych negocjacji ani nie podpisze porozumienia pokojowego w dobrej wierze.

Mówiąc najprościej, imperialna rosyjska tradycja państwowa są zbyt silna, by pozwolić na sensowne i trwałe porozumienie. W rzeczywistości wielowiekowy impuls ekspansjonistyczny w perspektywach strategicznych Moskwy może nawet przetrwać demokratyczną zmianę ustroju politycznego kraju — jak to miało miejsce w następstwie Pierwszej Republiki Rosyjskiej od lutego do października 1917 r., a także Drugiej Republiki Rosyjskiej z 1991 r. do 1999 r.

To dlatego, w przeciwieństwie do wielu zewnętrznych obserwatorów, większość ukraińskich i środkowoeuropejskich polityków, ekspertów i dyplomatów postrzega dzisiejszą wojnę rosyjsko-ukraińską nie tylko – i nie tak bardzo – jako wynik obsesji rosyjskiego prezydenta Władimira Putina. Zamiast tego postrzegają ją jako najnowsze wcielenie serii konwencjonalnych i hybrydowych podbojów militarnych podejmowanych przez Rosję na przestrzeni wieków. Te, które wcześniej podlegały różnym imperiom rosyjskim — moskiewskiemu, carskiemu, sowieckiemu czy poradzieckiemu — wszyscy doświadczyli podobnego ekspansjonizmu. A rozwijająca się agresja kraju jest jedynie jej ostatnią manifestacją.

W lutym 2022 r. wielu obserwatorów było zdumionych twierdzeniem Putina, że ​​otwarta inwazja Moskwy na Ukrainę – z jej żydowskim prezydentem – była uzasadniona „antyfaszystowskimi” obawami Rosji. Dla kontrastu, wielu mieszkańców Europy Środkowej było już zaznajomionych z rosyjskim zarzutem, że ich przywódcy, rządy i elity są faszystowskie.

Na przykład 30 lat przed obecną eskalacją na Ukrainie 14 Armia Rosyjska interweniowała militarnie w konflikcie wewnątrz Mołdawii. Nieżyjący już generał Aleksandr Lebed usprawiedliwiał nielegalne zaangażowanie swoich żołnierzy w obcym kraju twierdzeniem podobnym do kłamstwa Putina, mówiąc, że nowy rząd młodej Republiki Mołdawii w Kiszyniowie zachowywał się gorzej niż niemieckie SS 50 lat wcześniej. Ta nieskrywana interwencja ostatecznie doprowadziła do rozpadu Republiki Mołdawii. A resztki 14. Armii Rosyjskiej — tak zwanej Grupy Operacyjnej Wojsk Rosyjskich — pozostają od tamtej pory jako uzbrojeni i niechciani goście na oficjalnie uznanym terytorium państwowym Mołdawii.

Ten epizod z 1992 roku – który miał miejsce w stosunkowo prozachodnim i liberalnym okresie najnowszej historii Rosji, kiedy Putin był politycznym nikim w Petersburgu – ilustruje szerszy problem. Nie ma znaczenia, czy w przyszłości Putin będzie u władzy, czy nie, ani czy rosyjski reżim jest demokratyczny, totalitarny, monarchiczny, oligarchiczny czy jeszcze inny: ekspansjonistyczny pęd Moskwy prawdopodobnie będzie się utrzymywał.

Wielu zachodnich analityków może uważać ten etnohistoryczny determinizm za nienaukowy, ale taka ponura ocena jest powszechna wśród bliskich sąsiadów Rosji. Mieszkańcy Europy Środkowej, Kaukazu i Azji Środkowej wielokrotnie doświadczali kolonialnych postaw i impulsów tego kraju. Operacje Moskwy zostały zaprojektowane tak, by zapewnić jej imperialną potęgę, a rosyjska inwazja na Ukrainę jest po prostu najnowszą permutacją.

Uzbrojeni w tę historyczną pamięć, poszukiwanie sensownego rozejmu z obecnymi władcami Moskwy wydaje się głupie. Putin i jego następcy mogą równie dobrze angażować się w dialog polityczny i prowadzić pozornie poważne negocjacje. Kreml mógł nawet mówić o zawieszeniu broni i środkach „budowy zaufania”. Byłby to jednak tymczasowy odwrót taktyczny, mający na celu ponowne zapewnienie dominacji, władzy i hegemonii.

politico.eu