Trump ujawnił, jak może wyglądać to od strony finansowej. - To będzie kosztowne, ale firmy naftowe pokryją wydatki i odzyskają je później od nas, albo z dochodów - mówił prezydent USA. Stacja CNN porozmawiała jednak ze swoimi źródłami branżowymi i te, póki co, nie podchodzą entuzjastycznie do planów Białego Domu. Jak dodano, amerykańscy dyrektorzy firm naftowych najprawdopodobniej nie zdecydują się od razu na działania w Wenezueli. Powodów jest kilka: sytuacja na miejscu pozostaje bardzo niepewna, wenezuelski przemysł naftowy jest w ruinie, "a Caracas ma historię przejmowania amerykańskich aktywów naftowych" - podkreśla CNN.
Wskazano, że być może największym problemem jest to, że ceny ropy naftowej są obecnie zbyt niskie , aby uzasadnić wydawanie ogromnych pieniędzy niezbędnych do ożywienia podupadającego przemysłu naftowego w Wenezueli. Zapewne byłyby to dziesiątki miliardów dolarów. - Apetyt na wejście do Wenezueli jest obecnie dość niewielki. Nie mamy pojęcia, jak będzie wyglądał tamtejszy rząd. Prezydent ma inne oczekiwania niż branża. Biały Dom wiedziałby o tym, gdyby skontaktował się z branżą przed operacją w sobotę - poinformowało CNN jedno ze źródeł.
(...)
"Kiedy firmy naftowe decydują się na inwestycje w rozległe projekty wiertnicze, muszą mieć pewność, jak będzie wyglądało tamtejsze środowisko operacyjne za lata, jeśli nie dekady. Obecnie trudno jest być pewnym co do formy rządu i innych instytucji w Wenezueli za kilka tygodni, nie mówiąc już o latach" - ocenia CNN. - To, że są złoża ropy naftowej - nawet największe na świecie - nie oznacza, że koniecznie trzeba będzie je wydobywać. To nie to samo, co zainwestowanie w food trucka - stwierdził jeden z przedstawicieli branży naftowej.
gazeta.pl