czwartek, 24 lutego 2022


Do wczesnych godzin wieczornych atakujące wojska rosyjskie przełamały obronę ukraińską w strefie przygranicznej na wszystkich kierunkach uderzenia. Zgrupowania działające od strony Białorusi wkroczyły do obwodów kijowskiego i czernihowskiego, zaś zgrupowanie z terytorium Rosji – do północnej części obwodu sumskiego. Wszystkie kierują się w stronę Kijowa. W większości przypadków zgrupowania rosyjskie związały się walką z jednostkami armii ukraińskiej na obrzeżach miast stołecznych obwodów przygranicznych – Chersonia, Charkowa, Czernihowa i Sum – przy czym ostatnie z wymienionych miało już zostać opanowane (według części źródeł w Sumach nadal dochodzi do wymiany ognia). Wielogodzinna próba odzyskania przez stronę ukraińską kontroli nad podkijowskim lotniskiem Hostomel zakończyła się niepowodzeniem, do którego przyczynił się drugi w ciągu dnia rosyjski desant śmigłowcowy. Według części źródeł do obiektu tego zmierza flotylla 18 ciężkich samolotów transportowych z Pskowa. Wojska, które wkroczyły z Białorusi bezpośrednio do obwodu kijowskiego, opanowały ponadto elektrownię jądrową w Czarnobylu i otaczający ją teren, a także rozpoczęły ostrzeliwanie zaopatrującej Kijów elektrociepłowni trypolskiej nad Dnieprem.

Średnia głębokość natarcia w głąb terytorium Ukrainy po 12 godzinach operacji wynosi 60 km, przy czym najmniejsze postępy osiągnęły siły tzw. separatystów w Donbasie (wspieranych przez rosyjskie lotnictwo i artylerię) – przesunęły się one o 8–12 km od pozycji wyjściowych i nie zajęły żadnej z większych miejscowości po kontrolowanej przez przeciwnika stronie obwodów ługańskiego i donieckiego (podobnie jak w przypadku działań w innych regionach związały się jednak walką na obrzeżach największego niezajętego jeszcze przez Rosjan miasta regionu – Mariupola). Najważniejszy dzienny sukces odnotowały pododdziały atakujące wzdłuż trasy M02 (Kijów–Orzeł–Moskwa), które od przekroczenia granicy pokonały 120 km i dotarły do Baturyn.

Strona ukraińska przestała podawać zbiorcze informacje nt. strat poniesionych przez wojska rosyjskie. W ostatnich doniesieniach informowała o zestrzeleniu łącznie 15 samolotów oraz unieruchomieniu w rejonie Głuchowa w obwodzie sumskim kolumny 15 czołgów za pomocą przeciwpancernych pocisków kierowanych Javelin, przy czym nie doprecyzowała, czy zostały one zniszczone, a na zamieszczonym materiale fotograficznym widać płonący bojowy wóz piechoty. Z kolei Rosjanie zwiększyli liczbę zniszczonych obiektów infrastruktury militarnej do 83 (w poprzednim komunikacie podawano 74) oraz poinformowali o zestrzeleniu czterech samolotów bojowych, śmigłowca i czterech dronów Bayraktar TB2.

osw.waw.pl

Dziwnym zrządzeniem losu, w pierwszych dniach lutego, Kurdowie mający w swych rękach wielką zaporę na rzece Eufrat, opodal miasta Tabka, opuścili zasuwy i zrzucili do rzeki ogromną masę wody. Fala powodziowa dotarła pod Deir ez-Zor i zniosła most niskowodny, wybudowany tam przez rosyjskich saperów w listopadzie 2017 roku podczas operacji odblokowania miasta.

Zaskakującym manewrem, przewożąc z Rosji most drogą lotnicza, następnie setki kilometrów przez pustynię pod Deir ez-Zor, rosyjscy saperzy zbudowali jedyną przeprawę przez rzekę. Wojska syryjskie i sojuszników przekroczyły Eufrat, utworzyły przyczółek i okrążyły miasto z drugiego brzegu. Armia rządowa  rozpoczęła też manewr mający na celu wyzwolenie z rąk ISIS tamtejszych wielkich pól naftowych i gazowych, stanowiących 40% potencjału węglowodorów Syrii.

Niestety, nagłą zaskakującą ofensywą, przy potężnym wsparciu lotniczym, pola te przejęli atakujący z północy Kurdowie i wojska USA. Mocarstwa, Rosja i USA, w drodze dwustronnego porozumienia między prezydentami, sankcjonowały swoje „strefy wpływów". Na wieżach wydobywczych pól Omar zawisły amerykańskie flagi. Na przyczółku na lewym brzegu Eufratu usadowiły się siły prezydenta Asada i sojuszników. 

Tymczasem kilka tygodni temu Turcja zaatakowała Kurdów w północnej Syrii i wielu bojowników YPG przegrupowało się na swoje rodzime obszary w celu obrony przed agresją turecką. Lokalne syryjskie dowództwo przeciągnęło na swoją stronę lokalne plemiona obiecując przywrócić im dochody z zajętych przez Kurdów i Amerykanów pól gazowych oraz roponośnych. Kluczem operacji miało być odbicie dużej rafinerii wybudowanej kiedyś przez koncern amerykański „CONOCO". W latach 60-tych zakład został znacjonalizowany nazywał się „El Isba". Zadanie odbicia Kurdom rafinerii wykonać miały lokalne milicje, oddział armii syryjskiej i elitarny oddział najemników syryjskich (w większości syryjskich chrześcijan) „Myśliwi na ISIS". Pośród atakujących była też jednostka szyickiej milicji „Liwa Fantimjun". W szpicy natarcia mieli jednak iść najemnicy z CZWK „Wagner": 5 oddział szturmowy w sile wzmocnionej kompanii (ok. 150 ludzi), mieszana  grupa pancerna ok. 20 pojazdów (pluton czołgów T-72, BWP, zmodyfikowane BRDM-y i transportery opancerzone),  wsparcie zapewniała bateria haubic 122 mm M-30 i trzy baterie moździerzy 120 mm. Łącznie nacierało ok. 550 żołnierzy.  „Wagnerowcy" generała Utkina to w większości obywatele dawnego ZSRR, dominują tam  Rosjanie, Białorusini i Ukraińcy. Liczni są mieszkańcy Donbasu, przerzuceni tu z Doniecka i Ługańska w związku z realizacją tzw. „Porozumień Mińskich". Chodziło o opuszczenie Donbasu przez rosyjskojęzyczne jednostki najemników.

Pierwsza linia obrony, tzw. pozycja przesłaniania Kurdów pękła szybko i pozbawieni wsparcia lokalnej ludności pierzchli oni do tyłu. Zakład „CONOCO" widać było na przedpolu. Jednak wewnątrz byli amerykańscy żołnierze sił specjalnych, od dawna polujący na rosyjskich najemników. Błyskawicznie skontaktowano się z rosyjskim centrum dowodzenia w Syrii „gorącą linią", a tam uzyskano, skądinąd prawdziwą informację, że armii rosyjskiej tam nie ma. Na nadciągającą kolumnę atakujących, spadły uderzeniowe samoloty F-15E i  drony MQ-9 „Raper", z miejsca niszcząc punkt kierowania ogniem, baterie artylerii i moździerzy. Kolumnę pancerną zniszczył specjalistyczny AC-130 Spectre. „Gunship" wyposażony w działa — „latająca kanonierka" na bazie czterosilnikowego AC-130 „Hercules". Na samolocie zainstalowane są dwa wielolufowe działka M61 Vulcan 20 mm z 3.500 pociskami, armata Bofors 40 mm i haubica M102, kalibru 105 mm. Morderczy ogień z powietrza, spotęgował nalot dwóch strategicznych bombowców B-52H, każdy zrzucił po 51 bomb o masie 241 kg każda. Czterogodzinne naloty USAF doprowadziły do odwrotu i ciężkich strat sił syryjskich i CZWK „Wagner". Amerykanie zniszczyli gros pojazdów, cofające się w nieładzie wojska wręcz „wybijały", ścigające ich szturmowe śmigłowce AH-64 „Apache".

Amerykanie świadomie, eliminowali potencjalnych przeciwników, zamieniając cynicznie odwrót rosyjskich kontraktorów, profesjonalistów wojskowego rzemiosła w przysłowiową „rzeź". W wyniku amerykańskiej operacji, grupa batalionowa została całkowicie rozbita. Zginęło ok. 50 syryjskich żołnierzy w tym generał brygady oraz około 30 członków lokalnej milicji plemiennej. Irańczycy z „Liwa Fantimion" i  „Myśliwi na ISIS" stracili kilkudziesięciu zabitych, a straty CZWK „Wagner" szacowane są na ok. 20-30 poległych, (oficjalnie kilku obywateli FR). Setki żołnierzy, milicjantów i kontraktorów zostało w amerykańskich nalotach rannych bądź kontuzjowanych.

pl.sputniknews.com