Skupienie uwagi na tzw. sektorze siłowym ograniczało się początkowo do Rosji. Wynikało to z ówczesnej sytuacji wewnętrznej w tym państwie i polityki prezydenta Borysa Jelcyna, który już w 1993 r. porzucił tamtejszy „sen o demokracji” i brutalnie rozprawił się ze zbuntowanym parlamentem. W 1995 r. utworzono Federalną Służbę Bezpieczeństwa (FSB), co zakończyło nieudane, często pozorne eksperymenty mające zrformować schedę po osławionym KGB. Po 1991 r. obecność „byłych” oficerów odnotowywano w wielu środowiskach politycznych, biznesie, bankowości czy firmach ochroniarskich. Pojawiły się wątpliwości, czy „rozpierzchnięcie się” kadr potwierdzało tezę o końcu „imperium KGB”, które od czasów, gdy jego przewodniczącym został Jurij Andropow, podejmowało działania ukierunkowane na przejęcie kontroli nad zarządzaniem komunistycznym państwem. Czy przypadkiem nie mamy do czynienia z „powtórką z rozrywki” w nowej odsłonie? Czy owi „siłowicy” aspirują do roli elity politycznej?
(...)
Prowadzona mozolnie analiza rozproszonych danych dotyczących zmian w służbach specjalnych, w tym kadrowych, oraz obecności „siłowików” w instytucjach cywilnych, władzach lokalnych i biznesie pozwoliła w drugiej połowie lat 90. XX wieku postawić tezę o przejmowaniu sterów przez „ludzi w pagonach”. Po dojściu do władzy Władimira Putina wszystko stało się jasne: ludzie z cienia zostali elitą państwową, a ideologia „czekistowska” wyrosła na fundament państwowości.
(...)
Chcąc zrozumieć, jak istotny dla rozwoju sytuacji w Federacji Rosyjskiej (FR) jest „bezpieczniacki” sposób myślenia osób kierujących aparatem państwowym, analitycy zajmujący się dotychczas mapowaniem obecności i przejawów aktywności „siłowików” musieli zmienić podejście do tematu. Od początku tego wieku OSW skupił się na kompleksowym badaniu systemu bezpieczeństwa wewnętrznego tego kraju. Aby uświadomić sobie, jak obszerne jest to zagadnienie, wystarczy spojrzeć na liczbę instytucji o kompetencjach obejmujących zadania związane właśnie z zapewnieniem bezpieczeństwa państwa. Wymieńmy je: FSB, Służba Wywiadu Zagranicznego, Główny Zarząd Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych, czyli wywiad wojskowy, do 2004 r. znany pod do dziś używaną w publicystyce nazwą Główny Zarząd Wywiadowczy (GRU), Federalna Służba Ochrony (a w jej składzie Służba Łączności i Informacji Specjalnej oraz Służba Bezpieczeństwa Prezydenta) oraz tajemniczy Główny Zarząd Programów Specjalnych, podległy gospodarzowi Kremla.
Ale to nie koniec: trzeba było się też zająć Ministerstwem Spraw Wewnętrznych – uwzględnić jego rolę w represjonowaniu społeczeństwa za pomocą formacji zmilitaryzowanych, takich jak służba graniczna FSB, powstała na bazie wojsk wewnętrznych MSW Gwardia Narodowa, zwana wewnętrzną armią Putina – nie zapominając o Ministerstwie ds. Sytuacji Nadzwyczajnych.
Jakby tego było mało, do aparatu bezpieczeństwa zaliczyliśmy także dyspozycyjną prokuraturę czy Komitet Śledczy FR, zajmujący się przestępstwami zagrażającymi bezpieczeństwu państwa. W międzyczasie doszło do zmian strukturalnych: w 2003 r. rozwiązano Federalną Agencję Łączności Rządowej i Informacji (FAPSI), a jej kompetencje przejęły inne służby, powołano Federalną Służbę Kontroli Narkotykowej (FSKN) oraz podporządkowano Federalną Służbę Graniczną FSB, natomiast w 2016 r. włączono FSKN i służbę migracyjną do MSW oraz stworzono Federalną Służbę Wojsk Gwardii Narodowej. Odrębną kwestię stanowiło monitorowanie struktur wspierających instytucje bezpieczeństwa – organizacji kozackich i rosnących jak grzyby po deszczu różnorakich firm ochroniarskich.
Przyglądając się konsolidacji i aktywności instytucjonalnej sektora siłowego FR, dosyć szybko dało się wskazać priorytety jej polityki bezpieczeństwa. Uczyniono nimi: przeciwdziałanie emancypacji regionów i separatyzmowi, walkę z terroryzmem i przestępczością narkotykową, doskonalenie metodologii analizy sytuacyjnej oraz powołanie nowych i doskonalenie istniejących centrów sytuacyjnych w regionach. Za nadrzędne zadania uznano neutralizację (czasami przybierającą formę eliminacji) opozycji politycznej oraz dyscyplinowanie przedstawicieli elit politycznych i gospodarczych przejawiających ciągoty do osiągnięcia większej autonomii. Pojawiły się nowe wyzwania związane z prognozowaniem zagrożeń ze strony rosyjskich służb dla NATO i UE – intensyfikacja działań wywiadowczych, wojny informacyjne, cyberbezpieczeństwo, wsparcie działań militarnych, sabotaż i dywersja, zabójstwa polityczne, wspieranie przestępczości zorganizowanej.
(...)
Wydany przez OSW w 2017 r. raport Środki aktywne. Rosyjski towar eksportowy to publikacja, która nie chce się zestarzeć. Opisane w nim podejście do prowadzenia agresywnej polityki wobec konkurentów przy udziale służb specjalnych pozostaje aktualne. Niemal każdy dzień przynosi nowe wiadomości potwierdzające, że modus operandi stosowany przez Związek Sowiecki jest nadal „twórczo” rozwijany przez FR.
(...)
Zarządzane bezpośrednio przez Kreml służby są uwikłane politycznie – wykonują zadania związane z nadzorowaniem przedstawicieli elit. Wśród cech putinizmu należy wymienić nieoficjalność relacji i nietransparentność procesu podejmowania decyzji. Nieformalny porządek prawny zapewnia ciągłość równie nieformalnym zobowiązaniom instytucjonalnym służb na styku polityki, tzw. biznesu siłowego i przestępczości zorganizowanej. Biznes ten cieszy się wsparciem państwa i tajnością. Prowadzi to do upowszechniania się wad ustroju politycznego i gospodarczego FR, w tym korupcji i nadużywania władzy. Z tego powodu opisując uprzywilejowaną pozycję tamtejszych służb specjalnych, trzeba pamiętać, że nie oznacza ona ich pełnej skuteczności. Brak efektywnej kontroli zwiększa pokusę korzystania z nadużyć i podejmowania nieprzepisowych działań, co potwierdzają skandale korupcyjne z udziałem organów bezpieczeństwa oraz skala ich nielegalnej przemocy, w tym dopuszczanie się zabójstw politycznych. Dodatkowo konstrukcja rosyjskiego sektora bezpieczeństwa generuje wewnętrzne konflikty o zakres oddziaływania poszczególnych podmiotów, lecz są one zazwyczaj wyciszane, a informacje na ich temat nie trafiają do opinii publicznej. Moskwa uznaje, że nagłaśnianie i rozliczanie afer groziłoby narażeniem na szwank wizerunku państwa i jego instytucji bezpieczeństwa.
Nie wolno też zapominać, że popularna teza „służby rządzą Rosją” – choć atrakcyjna – jest z gruntu fałszywa. Współczesną Rosją od ponad dwóch dekad rządzą ludzie ukształtowani przez służby specjalne, którzy przynieśli stamtąd bagaż doświadczenia zawodowego, profesjonalne nawyki i spojrzenie na poczynania polityczne jako specyficzną operację specjalną.
Wszystko to sprawia, że opisanie roli służb specjalnych w kompleksie działań wspomagających politykę władz nie jest łatwym zadaniem. Wątek ten obejmuje również niedostępne w źródłach otwartych dane o aktywności wywiadu i kontrwywiadu ofensywnego, tj. tajnych operacjach ofensywnych, często mających charakter skomplikowanych i długofalowych kombinacji operacyjnych podporządkowanych realizacji celu politycznego. Uwzględniają one uczestnictwo oficerów służb operujących za granicą, użycie zasobów agenturalnych, prowadzenie działań inspiracyjnych (często pod obcą flagą), organizowanie kanałów finansowania inicjatyw z dziedziny wsparcia polityki zagranicznej FR, a w wielu przypadkach – użycie przemocy.
Osobnym zagadnieniem jest stosowanie technologii cybernetycznych do osłabiania infrastruktury krytycznej innych państw. Postępowanie tego typu należy wprawdzie zaliczyć do przedsięwzięć wsparcia, lecz ma ono właściwości punktowych ataków wpisujących się w scenariusze działań kinetycznych. Jednocześnie akcje w cyberprzestrzeni polegające na wykradaniu danych wrażliwych wykorzystuje się do osiągnięcia celu politycznego, przykładowo dyskredytacji polityka obcego kraju, czego oczekiwanym efektem może być chociażby destabilizacja tamtejszej sceny politycznej.
(...)
Trzeba pamiętać, że przez dziesięciolecia instytucje te rozwinęły sztukę prowadzenia działań osłonowych i maskujących. Utrudnia to często prawidłowe określenie zagrożenia, m.in. w wyniku tworzenia przez służby obrazu „fałszywego agenta”, co przejawia się manifestowaniem jawności, podsuwaniem prostych rozwiązań poprzez uwypuklanie prorosyjskości osób czy organizacji (aktywność nieukrywanego „lobby prorosyjskiego”, popularyzowanie teorii spiskowych, nadawanie szczególnej rangi wydarzeniom o marginalnym znaczeniu). Groźni nie są ludzie otwarcie prorosyjscy, ale ci, którzy umiejętnie budując swoją wiarygodność, przemycają narracje korzystne dla Kremla.
W takich przypadkach z pomocą może przyjść odwołanie się do historycznych doświadczeń rosyjskich służb, w tym z zakresu organizowanych przez nie przedsięwzięć wsparcia. Dlatego warto zapoznać się z popularną w FR literaturą „czekistowską”, oficjalną wersją dziejów organów bezpieczeństwa czy wspomnieniami emerytowanych oficerów wywiadu i kontrwywiadu. Tu niezbędna okazuje się znajomość rosyjskiego – bez niej nie zrozumiemy paradygmatów obowiązujących w świecie tarczy i miecza.
(...)
Spróbujmy przedstawić grzechy główne popełniane w opisie służb specjalnych.
Pierwszy to prezentowanie instytucji siłowych jako monolityczne i operujące w oparciu o jasno wyznaczone kompetencje. Jest to nieuzasadnione uproszczenie. Podchodzenie do rosyjskich czy białoruskich organów bezpieczeństwa jak do zwykłych agencji wywiadowczych czy kontrwywiadowczych może prowadzić do ignorowania ich roli w polityce wewnętrznej, kontrolowaniu mediów czy nadzorowaniu działalności biznesowej.
Przez długie lata FSB uważano za służbę kontrwywiadowczą pełniącą przy tym funkcję policji politycznej. A wystarczyło wnikliwie śledzić zmiany wprowadzane do jej ustawy kompetencyjnej: w 2006 r. ni stąd, ni zowąd w opisie funkcjonowania FSB pojawiła się „działalność wywiadowcza”. Oznacza to, że podmiot ten włączono w działania aktywne za granicą – nie tylko w państwach byłego ZSRR, lecz także tych należących do NATO i UE.
Podobnie jest z traktowaniem wywiadu wojskowego jako organu prowadzącego militarne operacje specjalne i ograniczającego się do pozyskiwania danych wywiadowczych o stanie sił zbrojnych potencjalnego przeciwnika. Kazus pracującego dla tej instytucji Pawła Rubcowa vel Pablo Gonzáleza ujawnił, że zadanie pseudodziennikarza polegało na tzw. targetowaniu osób, które mogły się stać podatne na rozpowszechnianie rosyjskiej narracji, ale zajmował się on też zbieraniem informacji o przedstawicielach rosyjskiej i białoruskiej opozycji. To drugie polecenie potwierdza, że podział kompetencji między miejscowymi służbami jest nieostry. W tym wypadku wywiad wojskowy infiltrował środowiska opozycyjne, a więc udzielał się poza sferą wojskową.
Badacz może również ulec nadmiernej demonizacji służb. W świecie wojny hybrydowej opisuje się je jako wszechmocne, bezbłędne organizacje o nieograniczonych możliwościach. Przed popełnieniem grzechu przeszacowania może ochronić nas krytyczne, często intuicyjne wyczulenie na fakt, że tego rodzaju przekazy stanowią element narracji samych organów bezpieczeństwa, które prowadzą wojnę psychologiczną mającą na celu zdezinformowanie i sparaliżowanie przeciwnika.
Inny błąd polega na pomijaniu kontekstu historycznego i politycznego służb. Opowiadanie o ich działalności bez uwzględnienia ich ewolucji oraz uczestnictwa w kreowaniu polityki wewnętrznej i zagranicznej (np. roli wysokich rangą oficerów w zarządzaniu państwem, kierowaniu przez szefa wywiadu zagranicznego polityką historyczną) spłyca opis specyfiki systemu politycznego.
Następna bolączka skutkująca zubożeniem obrazu aktywności organów bezpieczeństwa to marginalizowanie znaczenia współpracy międzynarodowej. Wystarczą lista porozumień dwustronnych o kooperacji w sferze bezpieczeństwa i zdawkowe doniesienia o spotkaniach szefów tych podmiotów, żeby zmapować sojuszników reżimu (przykładem niech będzie współdziałanie białoruskiego KGB ze służbami wietnamskimi, które zatrzymały i wydały Mińskowi żołnierza walczącego wcześniej na Ukrainie w białoruskim Pułku Kalinowskiego).
Tym, czego nie da się obejść, jest nieweryfikowalność źródeł. Wiele informacji o służbach pochodzi od „dobrze poinformowanych” lub stanowi obiekt spekulacji. Opieranie się na niesprawdzonych danych z mediów społecznościowych lub na pojedynczych relacjach to proszenie się o porażkę. Nie ma dobrej odpowiedzi na pytanie, czy da się uniknąć takiego postępowania – zwłaszcza kiedy przeciek powielają osoby cieszące się renomą rzetelnych ekspertów o dużym doświadczeniu.
Za przykład niech posłuży sytuacja z początków agresji na Ukrainę. W marcu 2022 r. sieci społecznościowe, a później media obiegła wiadomość o aresztowaniu szefa V Służby FSB Siergieja Biesiedy, któremu ponoć postawiono zarzuty dezinformowania Kremla co do rzeczywistej sytuacji społecznej i faktycznej skali nastrojów prorosyjskich na Ukrainie oraz defraudację funduszy operacyjnych. Co wydarzyło się naprawdę, nie wiemy do dzisiaj. Latem 2024 r. potwierdzono, że 70-letni Biesieda pełni funkcję doradcy dyrektora FSB, a w marcu 2025 r. uczestniczył w Rijadzie w amerykańsko-rosyjskich rozmowach poświęconych uregulowaniu konfliktu. Dlaczego ten przykład jest ważny? Doniesienie o niepotwierdzonym aresztowaniu posłużyło do formułowania pochopnych wniosków o utracie przez służbę zdolności operacyjnych i o potencjalnych radykalnych zmianach w jej kierownictwie. Nic takiego się nie stało.
Z dużą ostrożnością należy podchodzić do sensacyjnych sygnałów o rzekomym poważnym kryzysie w strukturach bezpieczeństwa, o permanentnej „wojnie służb”. Taka ocena była uzasadniona w latach 90., lecz przenoszenie tego schematu myślenia w 2025 r. to zabieg wątpliwy i mylący. Pod koniec pierwszej dekady XXI wieku w przekazie medialnym i eksperckim panowała teza o osłabieniu rosyjskiego wywiadu wojskowego. Powstała ona wskutek powierzchownej analizy informacji o wdrożeniu reformy Sił Zbrojnych FR. W 2009 r. brygady specnazu GRU podporządkowano dowódcom okręgów wojskowych. Nie zmniejszyło to potencjału wywiadowczego służby, a wskazywało, że armia zaczyna przygotowywać się do ewentualnego konfliktu zbrojnego. Wojna na Ukrainie, aktywność wywiadu wojskowego odnotowywana i zwalczana w państwach europejskich oraz jego udział w ekspansji FR w Afryce świadczą o utrzymywaniu przez tę służbę silnej pozycji.
Nie wolno również zapominać, że kremlowski aparat bezpieczeństwa, prowadzący na niespotykaną dotąd skalę zmasowaną operację dezinformacyjną, chce nas ubezwłasnowolnić i zaszczepić w nas nieufność do otoczenia. W skrajnym przypadku prowadzi to do sytuacji, kiedy otwierając przysłowiową lodówkę, zastanawiamy się, czy nie czai się w niej agent. Przemycanie poglądu o wszechmocności rosyjskich czy innych służb otępia i zawęża ogląd zewnętrznego świata, a wtedy tylko krok dzieli nas od stwierdzenia, że osaczyła nas wroga agentura. W erze wojen informacyjnych dystans i odporność psychiczna stały się niezbędnym „narzędziem” wspierającym analityka.
Piotr Żochowski - Zmagania z tarczą i mieczem. Służby specjalne jako wyzwanie analityczne - OSW