sobota, 29 lutego 2020


[Przesyłamy] robotnikom Albanii, Bułgarii, Czechosłowacji, Niemieckiej Republiki Demokratycznej, Rumunii, Węgier i wszystkich narodów Związku Radzieckiego – pozdrowienia i wyrazy poparcia. Jako pierwszy niezależny związek zawodowy w naszej powojennej historii głęboko czujemy wspólnotę naszych losów. Zapewniamy, że wbrew kłamstwom szerzonym w waszych krajach, jesteśmy autentyczną, 10-milionową organizacją pracowników, powołaną w wyniku robotniczych strajków. Naszym celem jest walka o poprawę bytu wszystkich ludzi pracy. Popieramy tych z was, którzy zdecydowali się wejść na trudną drogę walki o wolny ruch związkowy. Wierzymy, że już niedługo wasi i nasi przedstawiciele będą się mogli spotkać celem wymiany związkowych doświadczeń.

Leonid Breżniew, poinformowany o treści apelu, określa go jako prowokację. Armia radziecka już prowadzi zgrane ze zjazdem w Olivii manewry „Zachód-81”. Front Białoruski przeprowadza symulowaną operację zaczepną na kierunku warszawskim i ćwiczy opanowanie rubieży Gdynia–Warszawa–Radom. Dowódcy dwóch radzieckich dywizji powietrznodesantowych oraz oficerowie dowodzący pułkami w ich składzie przeprowadzają (w strojach cywilnych) lustrację budynków KC PZPR, Sejmu, Narodowego Banku Polskiego, Ministerstwa Obrony Narodowej i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Zgodnie z planem sztabu generalnego armii radzieckiej jeszcze przed wjazdem czołgów obie dywizje spadochroniarzy mają zająć rozpoznane instytucje. Linią rozgraniczenia między teatrami działań dywizji powinna być ulica Marszałkowska.

(...)

W ostatnich dniach obrad armia radziecka formuje jednostki skoncentrowane na granicy z Polską w pozycjach ofensywnych. Nocami radzieckie koleje przewożą do Bornego Sulinowa ponad sześćset czołgów. Także Czesi, Słowacy i Niemcy wschodni wydzielają wojska do interwencji. Po zakończeniu zjazdu Jaruzelski zostaje pierwszym sekretarzem KC PZPR. Skupiwszy w rękach całą władzę, przyspiesza przygotowania do siłowej rozprawy z narodem. Już kazał wydrukować – w tej samej moskiewskiej drukarni na Łubiance, gdzie produkowano Manifest PKWN – dwadzieścia pięć tysięcy obwieszczeń o wprowadzeniu stanu wojennego. Część urzędników i partyjnych aktywistów dostaje broń. Rezerwiści, którzy mają wyjść do cywila 15 października, zostają w koszarach na dalsze dwa miesiące. SB intensyfikuje operacje rozbijające „Solidarność” – chodzi o to, by z jednej strony skłócić środowiska dawnych Wolnych Związków Zawodowych, KOR i ROPCiO, a z drugiej przeciwstawić umiarkowaną grupę Wałęsy tak zwanym ekstremistom.

Tymczasem warunki życia Polaków – choć wydaje się to niemożliwe – jeszcze się pogarszają. W sklepach nie ma nawet kartofli, pieniądze są bez wartości, ludzie stoją w całonocnych kolejkach po towary, bez których nie sposób się obejść: chleb i mleko w proszku dla małych dzieci. Idzie zima, a w składnicach brak węgla – choć też jest na talony. Po obniżeniu już i tak śmiesznych kartkowych przydziałów mięsa przez kraj przechodzą marsze głodowe. Kierownictwo związku jest w kleszczach: trzeba się jeszcze mocniej zradykalizować albo skapitulować. Krajówka wybiera godzinny strajk ostrzegawczy w proteście przeciw ogólnemu „stanowi zagrożenia związku i społeczeństwa”. Akcja ma się odbyć 28 października.

Piotr Głuchowski - Uzurpator. Podwojne zycie prałata Jankowskiego

Gdy w Waszyngtonie sławny finansista George Soros uparcie przekonywał prezydenta George’a Busha seniora do swej wizji reformowania Polski, Balcerowicz szykował się właśnie do wyjazdu na stypendium naukowe do Wielkiej Brytanii. Perspektywa wyprawy przez całą Europę maleńkim fiatem 126p jawiła się jako mało zachęcająca. Sprawy zaczęły wyglądać znacznie gorzej, gdy okazało się, że ktoś ukradł z jego malucha koło zapasowe. Balcerowicz zadzwonił do kolegi ekonomisty Stefana Kawalca z prośbą o pomoc. Właśnie upadał PRL i takie dobro luksusowe zdecydowanie łatwiej było skraść niż kupić. Mimo to Kawalec zgodził się pożyczyć koło. Równocześnie przypomniał sobie, że nieco wcześniej kontaktował się z nim Waldemar Kuczyński, doradca obozu solidarnościowego, który rozpaczliwie szukał osoby gotowej objąć tekę ministra finansów.

Przyszłego szefa resortu czekały wielkie wyzwania, gdyż Polska pogrążała się w gospodarczej zapaści. Po bankructwie na początku lat 80. i paru latach zastoju rząd Mieczysława F. Rakowskiego przeprowadził kilka radykalnych zmian, m.in. uwolnił ceny narzucane dotąd przez państwo. Zrobiono to bez oglądania się na deficyt towarów i nadmiar gotówki w portfelach obywateli. „Ludzie kupują, co im wpadnie do ręki. Jedyne, co mogłoby tę tendencję odwrócić, to pojawienie się na rynku takiej ilości towarów, która nasyciłaby go. Jest to jednak niemożliwe” – zapisał w dzienniku 4 lutego 1989 r. zrezygnowany Rakowski. Uwolnione ceny poszybowały w górę, a to prowokowało biedniejących pracowników do strajków. Robotnicy żądali podwyżek i je dostawali, co tylko nakręcało spiralę inflacji. „Wszędzie dostrzega się coraz większe ubóstwo. Stopa inflacji sięga 350 proc. w skali rocznej i nikt nie spodziewa się, by nie mogła dalej wzrastać” – pisał w 1989 r. na łamach „The Daily Telegraph” historyk Norman Stone.

dziennik.pl