Bezprecedensowa w historii powojennej Japonii skala zwycięstwa Partii Liberalno-Demokratycznej w przedterminowych wyborach do Izby Reprezentantów (izby niższej parlamentu) zaskoczyła przywódców ChRL. Nie postrzegają jednak oni swojej trwającej kilka miesięcy eskalacji dyplomatycznej skierowanej przeciwko premier Takaichi Sanae jako jednoznacznej porażki. Japonia może stać się teraz celem nawet bardziej zażartej kampanii politycznej wewnątrz Chin, która pozwoli na odnowienie legitymizacji wewnętrznej KPCh pod nacjonalistycznymi i antyjapońskimi hasłami. W sytuacji dyplomatycznego zawieszenia broni z USA Pekin potrzebuje innego celu, na którym może skupić negatywne emocje opinii publicznej.
Partia Liberalno-Demokratyczna (LDP) zdobyła 8 lutego 315 mandatów w Izbie Reprezentantów, a koalicyjna Japońska Partia Innowacji (JIP) uzyskała 36 mandatów, dzięki czemu rządząca koalicja ma obecnie 351 posłów w 465-osobowej izbie niższej parlamentu. LDP samodzielnie posiada teraz więcej niż wymagane dwie trzecie głosów (310) do zainicjowania zmiany konstytucji. Do tego jednak potrzeba również większości dwóch trzecich głosów w zdominowanej przez opozycję izbie wyższej – Izbie Radców. Osiągnięta „super większość” pozwala jednak LDP odrzucić weto Izby Radców do ustaw przyjętych przez Izbę Reprezentantów. Da to premier duże możliwości realizowania jej ambitnej agendy gospodarczej, ale też wprowadzania fundamentalnych zmian w polityce bezpieczeństwa narodowego Japonii. W pierwszej kolejności dotyczy to trwającej rewizji strategii bezpieczeństwa, a także znaczącego zwiększenia wydatków na cele obronne, na co Takaichi uzyskała jednoznaczny mandat wyborczy.
Japonia, wychodząca z nowym impulsem rozwojowym z wieloletniej stagnacji gospodarczej, może równocześnie zostać ważnym aktorem w sferze bezpieczeństwa w Azji Wschodniej. W ten sposób może stać się istotną przeszkodą w realizacji przez Pekin ambicji przejęcia Tajwanu czy zdominowania gospodarczo-politycznego tego regionu. Wydaje się, że bezprecedensowa kampania nacisku dyplomatycznego na premier Takaichi (zob. Pekin eskaluje konflikt dyplomatyczny z Tokio) miała na celu co najmniej rozbicie rządzącej w Tokio koalicji, a w wypadku przedterminowych wyborów – doprowadzenie do przegranej LDP. Mimo że tak się nie stało, kierownictwo Komunistycznej Partii Chin (KPCh) niekoniecznie musi uznać swoją strategię za porażkę, choć presja na premier bezpośrednio przed wyborami mogła de facto wzmocnić LDP.
Oficjalna reakcja chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych na wynik japońskich wyborów wpisuje się w dotychczasową eskalację napięć dyplomatycznych. Rzecznik MSZ ChRL Lin Jian potwierdził, że co prawda wybory są sprawą wewnętrzną Japonii, ale ich wynik odzwierciedla „pewne głęboko zakorzenione problemy strukturalne, nurty myślowe i trendy”, które powinny skłonić społeczeństwo japońskie i międzynarodową opinię publiczną do refleksji. Wezwał rząd Japonii do zmierzenia się z międzynarodowymi obawami, do „dążenia do pokojowego rozwoju” i „niepowtarzania militaryzmu”. Ostrzegł też, że jeśli „skrajnie prawicowe siły” w Japonii „źle ocenią sytuację i będą działać lekkomyślnie, spotkają się z oporem ze strony społeczeństwa japońskiego i społeczności międzynarodowej”. Ponowił również żądanie wycofania się premier Takaichi z tego, co nazwał „błędnymi uwagami” na temat Tajwanu, podkreślając, że naród chiński jest „zdecydowany bronić swoich podstawowych interesów”.
Równocześnie KPCh kontynuuje operację propagandową przeciwko Japonii. Wiele chińskich mediów nie tylko powtarza oficjalny komunikat MSZ, lecz także propaguje wypowiedzi komentatorów powiązanych z tym ugrupowaniem – zazwyczaj „ekspertów” z finansowanych przez państwowe firmy think tanków i instytutów badawczych. Przedstawiają oni wyniki wyborów w alarmistycznym tonie. Podsycają obawy wielu Chińczyków, że Takaichi i LDP dążą do zmiany japońskiej konstytucji i powrotu do militarystycznej, ekspansjonistycznej polityki sprzed II wojny światowej. Straszą też zachwianiem równowagi regionalnej i wzrostem prawdopodobieństwa wybuchu wojny, jeśli Japonia pod nowymi rządami odejdzie od pacyfistycznej konstytucji. Taka narracja jest powielana i powtarzana zarówno w propagandzie wewnętrznej, jak i zagranicznej. W chińskich mediach społecznościowych pojawiły się mało wyszukane karykatury Takaichi i ultranacjonalistyczne komentarze. Nawet jeżeli część z nich powstała spontanicznie, to aparat propagandowy je wzmacnia i powiela.
osw.waw.pl