sobota, 23 maja 2026



Mariia Tsiptsiura: - W ostatnich dniach często natrafiam na doniesienia, że sytuacja na froncie wygląda całkiem dobrze. Nawet wczoraj minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha oświadczył, że zbliżamy się do pewnego punktu zwrotnego w wojnie. Chciałabym usłyszeć pańską ekspercką analizę ogólnej sytuacji na froncie i czy rzeczywiście tak jest.

Oleg Żdanow: To bardzo optymistyczne stwierdzenie pana Sybihy — że mamy do czynienia z punktem zwrotnym i że Rosjanie wkrótce wstrzymają ofensywę. Zdecydowanie zbyt optymistyczne. Powiem tak: na chwilę obecną naszym głównym osiągnięciem jest to, że faktycznie zatrzymaliśmy ofensywę wojsk rosyjskich. Skutecznie, ale nie do końca. Niemniej jednak wojska rosyjskie odnoszą częściowe sukcesy na poszczególnych odcinkach kierunków działań operacyjnych. Warto zwrócić uwagę: w ciągu ostatniego półtora tygodnia liczba starć bojowych nie spada poniżej 240 dziennie.

Główne działania wojenne toczą się obecnie na czterech kierunkach. Trzy główne to kierunki: konstantynowski, pokrowski i hulajpolski. Tam rosyjskie wojska dosłownie biją rekordy. Wywierają na nas ogromną presję. A sytuacja naszych sił zbrojnych jest tam bardzo trudna.

Jest jeszcze jeden "zmienny" kierunek — albo północno-słobożański, kurski, albo południowo-słobożański, limanski. Przenoszą siły z jednego kierunku na drugi, próbując rozciągnąć nasze rezerwy i zmusić nas do przeniesienia jak największej liczby sił na południowy wschód kraju.

Są to działania odwracające uwagę i mam nadzieję, że nasz Sztab Generalny to rozumie.

- Czy przy tym straty Rosjan nadal są wysokie?

Tak, choć obecnie liczba tych strat nieco spada. Ale dzieje się tak tylko dlatego, że zmniejszyli liczbę żołnierzy biorących udział w desperackich szturmach. A to, nawiasem mówiąc, powinno nas zaniepokoić.

Skoro wysyłają mniej ludzi do szturmów, to znaczy, że pewną liczbę pozostawiają w rezerwie i gromadzą te rezerwy.

- Czyli mogą przygotowywać wzmocnienie ofensywy?

Tak. Myślę, że taki zryw może nastąpić w drugiej połowie lata — gdzieś w sierpniu. Jeśli mobilizują około 1 tys. ludzi dziennie, to około 500 od razu wysyłają na front, a kolejne 500 pozostawiają w rezerwie. I gromadzą te siły w celu realizacji zadania politycznego, które dosłownie kilka dni temu ponownie potwierdził Putin: całkowite zajęcie Donbasu i uznanie okupowanych terytoriów za rosyjskie — to warunki zakończenia wojny.

Może dojść do eskalacji. Będzie to ostatni zryw w próbie zajęcia Donbasu i zrealizowania przynajmniej jednego punktu z tego, co Putin ogłosił w nocy 24 lutego 2022 r.

(...)

- Czy Putin ma jeszcze jakieś asy w rękawie, którymi mógłby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę?

Nie. Jedyne, co teraz widzieliśmy, to stary-nowy atut: nuklearna pałka. Kiedy Putin ma kłopoty, wyciąga nuklearną pałkę i zaczyna nią wymachiwać na wszystkie strony. Proszę jednak zwrócić uwagę na reakcję zachodnich służb wywiadowczych: żadna z nich nie poinformowała o przemieszczeniu głowic nuklearnych.

(...)

- W ostatnim czasie wiele mówi się również o zagrożeniu ze strony Białorusi. Na ile jest ono realne?

W ogóle nie rozumiem, po co to się nagłaśnia. Każdy krzyczy: "jutro nastąpi atak z Białorusi". Ale wystarczy zajrzeć do oficjalnych komunikatów Sztabu Generalnego — a tam jest jasno napisane: na kierunkach wołyńskim i poleskim nie obserwuje się formowania grup uderzeniowych.

Kto miałby tam atakować? Łukaszenko z workiem ziemniaków? Nie ma tam żadnych grup uderzeniowych. Mam nadzieję, że nie będziemy przenosić rezerw na granicę z Białorusią. W tej chwili nie ma zagrożenia z tej strony.

onet.pl


Globalna wyprzedaż obligacji grozi podkopaniem rajdu napędzanego dotychczas entuzjazmem wokół sztucznej inteligencji. Ryzyko spadków na rynku akcji jest wysokie – ostrzegają stratedzy banku Morgan Stanley.

„Jeśli rynek obligacji nadal będzie niestabilny, a długoterminowe rentowności będą dalej rosły, możemy spodziewać się pierwszej poważnej korekty cen akcji od czasu, gdy pod koniec marca rynki osiągnęły dołek” – napisali w tym tygodniu w raporcie dla klientów stratedzy Morgan Stanley.

Ich zdaniem, aby rentowności obligacji spadły, konieczne jest trwałe rozwiązanie konfliktu w Iranie.

(...)

W tym tygodniu rentowność 30-letnich obligacji skarbowych USA wzrosła we wtorek do najwyższego poziomu od prawie 19 lat. Nienotowane od kilkunastu i więcej lat poziomy rentowności odnotowuje się również na rynkach obligacji rządowych Europy Zachodniej, Wielkiej Brytanii oraz Japonii.

Jednak te wysokie wskaźniki mogą wzrosnąć jeszcze bardziej – ostrzega Jamie Dimon, szef największego amerykańskiego banku JPMorgan.

– Przeświadczenie niektórych, że rentowności obligacji nigdy nie wzrosną, jest błędne. Firmy takie jak nasza przygotowują się zarówno na ich wzrost, jak i na ich spadek – powiedział Jamie Dimon.

Funkcjonujące w zupełnie odmiennych nastrojach rynki obligacji i akcji znajdują się na kursie kolizyjnym – oceniają analitycy z firmy analiz finansowych BCA Research, zwracając uwagę na wysokie rentowności obligacji i wygórowane ceny akcji.

W tej sprzeczności istnieje tylko jedno rozwiązanie – rentowności obligacji nie spadną, dopóki na rynkach akcji nie dojdzie do poważniejszej wyprzedaży – uważa BCA Research.

(...)

Inwestorzy powinni zapomnieć o marzeniach o dwóch obniżkach stóp procentowych przez Fed – przekonuje gwiazda rynku obligacji Jeffrey Gundlach.

– Moim zdaniem obniżanie stóp jest po prostu niemożliwe, gdy rentowność dwuletnich obligacji skarbowych jest o 50 punktów bazowych wyższa niż stopa procentowa Fedu – twierdzi Jeffrey Gundlach.

Docelowy przedział stóp Fedu wynosi obecnie 3,5–3,75%, podczas gdy rentowność 2-letnich papierów skarbowych oscyluje wokół 4,08%. Rentowności na rynkach obligacji wzrosły z powodu przyspieszającej inflacji, którą napędza wojna w Iranie i zablokowanie Cieśniny Ormuz.

W kwietniu inflacja konsumencka w USA osiągnęła poziom 3,8% i była najwyższa od maja 2023 roku. Modele firmy inwestycyjnej Jeffreya Gundlacha wskazują, że nadchodzący odczyt inflacji w USA będzie miał czwórkę z przodu.

Weteran rynku długu ostrzega, że rynek akcji jest obecnie bardzo przewartościowany.

- Rynek jest bardzo spekulacyjny, ale zyski firm nadal przewyższają oczekiwania. Uważam, że to tylko dodatkowo podsyciło zapał spekulantów – powiedział Jeffrey Gundlach.

Fed musi zrezygnować z planów łagodzenia polityki pieniężnej i zacząć gonić rynek obligacji, na którym wzrosły rentowności, w przeciwnym razie instytucja ryzykuje utratę kontroli nad stopami – ostrzega Yardeni Research.

Na razie członkowie Fedu wciąż prognozują dwie obniżki stóp w tym i przyszłym roku, jednak rynki oczekują, że kolejnym krokiem instytucji będzie podwyżka oprocentowania.

bankier.pl


Ekspert podkreślił, że era, w której armia USA miała reagować głównie na wyzwania terrorystyczne „definitywnie dobiegła końca”.

- W Iraku i w Afganistanie bojówki paramilitarne miały swoje miejsca, w których były okopane i które trzeba było zdobywać. Szczególnie wojska amerykańskie i brytyjskie ponosiły znaczące ofiary w tego typu misjach. Siły zbrojne zostały przekształcone w taki sposób, aby być bardziej przystosowane do tego typu zadań – zaznaczył.

Uznano, że nie ma sensu posiadać dużych dywizji czy korpusów, które będą walczyły wzdłuż jednej linii frontu, ponieważ w Afganistanie teatrem działań był cały kraj - wyjaśnił analityk OSW. Dodał, że rozwijano małe oddziały, które miały mieć jak największą samodzielność. – I ten model działał świetnie – ocenił.

Jednak takie podejście w ostatnich latach uległo zmianie wraz z nowymi zagrożeniami, którym muszą stawiać czoła Siły Zbrojne USA. Dla każdego rodzaju sił zbrojnych opracowano dokumenty określające priorytety ich modernizacji. W wypadku US Army jest to „Army 2030” i „Army Transformation Initiative", które określają przemianę podyktowaną potencjalną wojną z Chinami.

Ten zwrot był długo przygotowywany, ale został ogłoszony publicznie dopiero pod koniec pierwszej kadencji Trumpa w 2021 roku - wyjaśnił Tarociński. Uzupełnił, że chodzi tu o powrót do dywizji jako głównej jednostki taktycznej pola walki, odbudowę roli korpusów i przygotowanie do starcia z przeciwnikiem, który nie będzie ukrywał się z karabinami wśród ludności cywilnej, ale będzie dysponował brygadami i dywizjami pancernymi.

Rozmówca PAP zauważył, że zmiany w Siłach Zbrojnych USA rozpoczęły się na poziomie strategicznym już kilka dekad temu, a więc nie można ich przypisać jednej administracji. Niemniej zarówno pierwsza, jak i druga kadencja Trumpa charakteryzuje się przyspieszeniem wdrażania tych zmian.

Amerykanie są więc w niezwykłym momencie: mają wiele sił przystosowanych już do pełnoskalowego konfliktu, ale też te, które wciąż zachowały charakter z dwóch pierwszych dekad XXI wieku - zauważył analityk OSW.

Zaznaczył, że USA nie mają w planach tworzenia nowych formacji, tylko zreformowania istniejących, a ponieważ priorytetem jest region Indo-Pacyfiku, to traci na tym Europa. Dodał, że według analiz amerykańskich strategów, ponieważ teatrem działań będzie region Indo-Pacyfiku, wojsko musi być przygotowane do operacji na wyspach i w rejonach tropikalnych.

- Wojska Lądowe USA zachowają zdolność transferu pododdziałów wsparcia z tego szczebla dywizyjnego do brygadowego, dzięki czemu, jeżeli nie będzie potrzebne zaangażowanie całej dużej dywizji na wielkim froncie, to nadal będzie możliwe delegowanie pojedynczych brygadowych zespołów bojowych właśnie czy to do Polski, państw bałtyckich, Rumunii, Korei Południowej, gdzie to się dzieje przecież też w formie rotacyjnej – powiedział Tarociński.

Amerykańska piechota w ramach nowych założeń ma być mobilna i przystosowana do walki w wymagających warunkach. W tym celu siły lądowe są w trakcie wprowadzania pojazdu ISV, czyli Infantry Squad Vehicle (ang. Wóz Drużyny Piechoty). - Ten pojazd nie ma drzwi, nie ma okien, nie ma dachu, jest czystą ramą z Chevroleta Colorado. Ma to być modyfikowalny pojazd lekki służący żołnierzom jako taksówka, która szybko ich dowiezie w pobliże przeciwnika – wyliczył analityk.

(...)

PAP


Jeszcze kilka lat temu, pisząc o budzącej przesadne emocje amerykańskiej ustawie 447, miałem problem ze znalezieniem nawet emerytowanych polskich dyplomatów, którzy chcieliby pod własnym nazwiskiem wypowiadać się na temat relacji polsko-izraelskich i polsko-żydowskich.

Panowało bowiem powszechne przekonanie — co istotne: nie wśród antysemitów, których opinie mnie nie interesowały, ale ludzi szczerze przekonanych do dialogu polsko-żydowskiego — że temat ten jest polem minowym. A jakakolwiek krytyczna uwaga z polskiej strony wobec czy to Izraela, czy środowisk żydowskich, jest czymś, co może łamać kariery, zamykać drzwi i uniemożliwiać rozwój.

W efekcie jeszcze kilka lat temu trudno było sobie wyobrazić dowolny wręcz eksces izraelskiego polityka, który spowodowałby objęcie go zakazem wjazdu do naszego kraju. To, że dzisiaj się to stało, jest pochodną dwóch czynników.

Po pierwsze tego, co w swojej doskonałej książce "Rewolucja ambicji" opisał Jakub Dymek. Dymek opisuje głód asertywności i potrzebę narodowej dumy, która niekoniecznie jest powszechnie odczytywana, szczególnie po liberalnej stronie dyskursu. A ta duma stała się immanentną częścią polskiej polityki.

Dymek stwierdza: "Polska przeżyła w ciągu ostatniej dekady potrójną rewolucję: godności, aspiracji i ambicji, która przeorała społeczną wyobraźnię i fundamenty ideologii III RP. Dzięki niej horyzont oczekiwań społecznych rozciąga się dziś bez granic. (…) Całe spektrum opinii od Adriana Zandberga po Rafała Ziemkiewicza domaga się dziś Wielkiej TurboPolski — krzemowej, atomowej, żelaznej. Polski ambitnej jak młody start-upowiec, muskularnej i o twardej szczęce jak z przedwojennego propagandowego plakatu."

(...)

Znacznie ważniejszym aspektem sprawy jest jednak to, że przy okazji sprawy Ben-Gewira widać skutki polityki Binjamina Netanjahu, który uznał, że opinia o Izraelu i tzw. miękka siła (soft power) nie ma żadnego dziś już znaczenia. Liczyć ma się już tylko naga siła.

onet.pl


❗Politco ujawnia depeszę Ambasady USA w Warszawie do Departamentu Stanu sprzed tygodnia, w czasie afery o wycofanie wojsk: 🇵🇱/🇺🇸

- Ambasada USA: "Dominującą reakcją emocjonalną [w Polsce] jest poczucie zdrady, zwłaszcza biorąc pod uwagę wielokrotne publiczne przedstawianie Polski przez prezydenta Trumpa jako najbardziej wiarygodnego i oddanego sojusznika Ameryki w Europie."

- Ambasada USA: "Rotacyjne rozmieszczenia wojsk [USA] rozpoczęte po inwazji Rosji w 2022 r. nigdy nie miały na celu ustanowienia stałych baz, ale ten fakt nigdy nie był konsekwentnie ani skutecznie komunikowany publicznie. Tymczasowa rotacyjna obecność stopniowo zaczęła być postrzegana w Polsce jako pół-stała gwarancja bezpieczeństwa, czemu nie przeciwdziałaliśmy w najmniejszym stopniu."

Depesza miała również zawierać propozycje ograniczenia negatywnych skutków spięcia [mówiąc wprost: ugłaskania Polaków - M.C.]. Jedną z nich było ograniczenie dużej, rotacyjnej obecności wojsk pancernych przy jednoczesnym ustanowieniu "mniejszej, ale wyraźnie trwałej" roli wojsk USA.

Takie zaangażowanie w Polsce mogłoby koncentrować się na "dowodzeniu i kontroli, logistyce, rozpoznaniu, wstępnie rozmieszczonym sprzęcie, utrzymaniu sprzętu, obronie powietrznej i zdolności do szybkiego wzmocnienia".

KOMENTARZ:

Jeśli ktoś jeszcze uważał, że Amerykanie "nie ogarniają", "mają chaos" i "doszło do nieporozumienia", to już chyba trzeba przestać udawać. Amerykanie bardzo dobrze ogarniają w co grają:

- Brak stałych baz w Polsce to nie jest żadne niedopatrzenie. 
- Nieudzielanie "żelaznych gwarancji" to nie jest żadne niedopatrzenie.
- Redukcja odpowiedzialności na wschodniej flance NATO nie jest żadnym niedopatrzeniem.

Dynamika relacji patron - klient jest przez Amerykanów rozumiana bardzo dobrze, analizowana i  wykorzystywana, przecież to oni stworzyli po IIWŚ całą teorię tego typu relacji. My ich chcemy wciągnąć, a oni się nie chcą dać wciągnąć, tak to działa.

Co do "propozycji ugłaskania Polaków" jak to nazwałem - jakoś dziwnie propozycja Ambasady USA zazębia mi się z komunikacją polskiego MONu w czasie kryzysu. Unikanie liczb, ale mówienie o jakichś "zdolnościach" i "trwałej obecności", co było dosyć dziwne biorąc pod uwagę, że właśnie Amerykanie wstrzymali nam rotację jednej brygady... To może być wskazówka w jaką stronę będzie to wszystko zmierzało.

x.com/MichalCiesinsk_