Północnokoreański przywódca Kim Ir-sen kalkulował, że sytuacja międzynarodowa była niezwykle sprzyjająca. Licząca ponad pół miliona żołnierzy armia amerykańska pogrążała się w Wietnamie Południowym, który dla prezydenta Lyndona Johnsona miał absolutny priorytet. Od 21 stycznia wojska amerykańskie bronią się w Khe Sanh, nieopodal strefy rozgraniczającej Wietnam Południowy od Północnego, a niebawem 31 stycznia rozpocznie się wielka ofensywa Tet Viet Congu i regularnych wojsk północnowietnamskich. Atmosfera w Korei Południowej pozwala Korei Północnej na wyciągnięcie optymistycznych wniosków, gdyż rządy gen. Parka nie cieszył się popularnością.
I jak się okazało najbardziej zmilitaryzowana strefa zdemilitaryzowana DMZ bynajmniej nie jest nie do sforsowania. Tak zwany Incydent 21 stycznia, bądź nalot na Blue House (Błękitny Dom, nazwa siedziby prezydenta Republiki Korei) zakończył się całkowitym fiaskiem. Dla Korei Południowej a także jej sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi miało to daleko idące pozytywne konsekwencje.
W czerwcu 1957 r. odbyło się kolejne już spotkanie Międzynarodowej Komisji Rozjemowej (Military Armistice Committee, MAC), której skład tworzy pięciu przedstawicieli z Dowództwa Narodów Zjednoczonych (United Nations Command, UNC) oraz taka sama liczba reprezentantów Koreańskiej Armii Ludowej (Korean People’s Army, KPA) i chińskich sił Ludowej Armii Ochotniczej (People’s Volunteer Army, PVA). Znajdujące się pod faktycznym dowództwem amerykańskim UNC oznajmia jednoznacznie, iż nie czuje się związane paragrafem 13b z Porozumienia o zawieszeniu broni z 1953 r. w aspekcie niesprowadzania na Półwysep Koreański nowych rodzajów broni.
Decyzja podyktowana była potrzebą wzmocnienia obrony Korei Południowej związanej z USA traktatem sojuszniczym z 1953 r., w której rządy sprawuje prezydent Rhee Syng-man. Czas jego urzędowania był niezwykle trudny. Targany niepokojami społecznymi na tle gospodarczym i politycznym i bynajmniej nie wolny od wpływów komunistycznych kraj bardzo powoli podnosi się ze zniszczeń wojennych. Ale też i prezydent Rhee nie jest wolny od tendencji autorytarnych. Korea Południowa od czasu obowiązywania w USA strategii zawartej w NSC-68 czyli faktycznie od 1950 r. jest jednym z najważniejszych elementów amerykańskiej strategii powstrzymywania komunizmu w regionie Azji-Pacyfiku. W konsekwencji USA rozmieszczają na terytorium Korei Południowej broń nuklearną, m. in. pociski Honest John, pociski manewrujące Matador oraz działa atomowe. Są to środki prewencyjne mające zapobiec ewentualnej nowej agresji Północy i wydaje się, że adekwatne do zagrożenia. Jednak Korea Północna dostosuje się do nowej sytuacji i zmieni taktykę działania.
W 1967 r. weszło w życie dwustronne porozumienie zawarte między Koreą Południową a Stanami Zjednoczonymi dotyczące statusu amerykańskich sił zbrojnych stacjonujących w Korei tzw. Status of Forces Agreement (SOFA). Nie tylko, że precyzowało ono warunki stacjonowania wojsk amerykańskich na terytorium Korei Południowej, ale było wyraźnym sygnałem ugruntowania amerykańskiej obecności w tym kraju. W latach 1966-1967 ich liczba kształtowała się na poziomie 47-55 tys., i została zwiększona w następnych dwóch latach odpowiednio do 62 i 66 tys.
Zdając sobie sprawę ze znaczenia broni nuklearnej Kim Ir-sen nakazał rozpoczęcie badań w tym kierunku zaraz po podpisaniu zawieszenia broni. Był jednak zdany na własne siły, gdyż ani Związek Sowiecki ani Chiny nie zgodziły się udzielić mu pomocy w tej materii, toteż progres mógł zanotować dopiero na początku lat 70-ch. Dla Korei Północnej decyzja UNC godziła nie tylko w porozumienie o zawieszeniu broni, ale przekształcała Półwysep Koreański w amerykańską strefę atomową i definitywnie niweczyła plany ewentualnej nowej wojny ofensywnej.
Tymczasem Kim Ir-sen podjął decyzję o przesunięciu sił konwencjonalnych bliżej DMZ, co miałoby obniżyć stopień zagrożenia nuklearnego ze strony USA i Korei Południowej. 10 grudnia 1962 r. przedstawił Komitetowi Centralnemu Koreańskiej Partii Robotniczej (Korean Worker’s Party, KWP) nową taktykę polegającą na przejściu na operacje o charakterze nieregularnym, czyli wojnę o niskim natężeniu zakładającą działania partyzanckie, dywersyjne a także propagandowe i agitacyjne zakładając osiągnięcie punktu kulminacyjnego do końca 1967 r. a więc wraz z zakończeniem realizacji Planu Siedmioletniego.
Planom tym sprzyjała sytuacja międzynarodowa jak i w samej Korei Południowej. Od marca 1965 r. trwała eskalacja wojny w Wietnamie Południowym, gdzie Ameryka angażowała coraz większe siły. Korea Północna wspomagała Wietnam Północny od 1966 r. nie tylko finansowo, ale i militarnie, a symboliczny, aczkolwiek istotny z propagandowego punktu widzenia udział północnokoreańskiej eskadry myśliwskiej z zadaniem ochrony strefy powietrznej nad Hanoi miał świadczyć o bliskich relacjach między dwoma komunistycznymi państwami. W tym samym czasie w wojnę w Wietnamie zaangażowała się Korea Południowa wysyłając swój 50-tysięczny kontyngent zbrojny.
Wietnam nie tylko, że ogniskował uwagę ówczesnego świata, ale pozwalał na zastosowanie taktyki wojny o niskim natężeniu na Półwyspie Koreańskim bez poważniejszych konsekwencji, tym bardziej, że Pyongyang pozostawał w przekonaniu, że inicjatywa leży po jego stronie.
Równie sprzyjająca wydawała się sytuacja w Korei Południowej. Park Chung-hae przejął władzę w 1961 r. w wyniku zamachu stanu obalając demokratycznie wybranego prezydenta Yun Bo-seona kończąc tym samym krótki okres demokracji. Wygrana w wyborach prezydenckich 1963 r. zapewniała mu legalizację władzy, a wybory prezydenckie i parlamentarne 1967 r. praktycznie wyeliminowały opozycję. Wdrażane z żelazną konsekwencją, ale i bardzo dotkliwe społecznie reformy gospodarcze wywoływały sprzeciw często wyrażający się w formie gwałtownych protestów i demonstracji. Oburzenie w kręgach liberalnych, ale też i wśród zwykłych obywateli budziła polityka normalizacji relacji z Japonią, z którą podpisano porozumienie o nawiązaniu stosunków dyplomatycznych w czerwcu 1965 r. Od lutego do czerwca kraj był widownią fali masowych protestów.
Korea Północna była również świadoma, że w Korei Południowej nie istniał żaden plan zwalczania infiltracji i działań wywrotowych, a ewentualne działania odwetowe ze strony Seulu wymagały porozumienia i akceptacji ze strony generała Charlesa Bonesteel, pod którego dowództwem znajdowały się siły UNC oraz United States Forces Korea (USFK), który nie chciał naruszać porozumienia o zawieszeniu broni. Nie oznacza to, by Korea Południowa nie odpowiadała na prowokacje. Były to jednak działania doraźne prowadzone bądź to przez siły zbrojne, policyjne bądź wywiad lub kontrwywiad. Bonesteel zidentyfikował obszary taktyki defensywnej przeciwko północnokoreańskim prowokacjom, która sprowadzała się do wzmocnienia DMZ, ochrony wód terytorialnych oraz przeciwdziałania ewentualnym aktom wojny partyzanckiej w głębi kraju. Wspólnie z prezydentem Park Chung-hae nadał jej ramy strukturalne – Instrukcja prezydencka nr 18, ale dopiero pod koniec 1967 r.
Kim Ir-sen dysponował zatem następującymi argumentami: 1. Priorytet wojny w Wietnamie, który kierował uwagę Stanów Zjednoczonych w stronę Półwyspu Indochińskiego, 2. Niestabilna sytuacja gospodarcza i polityczna w Korei Południowej, 3. Ugruntowanie obecności wojsk amerykańskich w Korei Południowej oraz 4. Nazbyt późne opracowanie Instrukcji prezydenckiej nr 18.
(...)
6 października podczas zjazdu Koreańskiej Partii Robotniczej Kim Ir-sen nakazał przejście do fazy realizacji operacji infiltracyjnych i prowokacji. Była to tak zwana druga wojna koreańska obejmująca czasokres od 1966 do 1969 r. W samych latach poprzedzających Incydent 21 stycznia liczba aktów przemocy w strefie granicznej wzrosła ponad ośmiokrotnie od 42 w 1966 r. do 360 w 1967 r., zanotowano przy tym ponad sto incydentów z użyciem broni automatycznej i małokalibrowej. W ich wyniku śmierć poniosło 63 żołnierzy amerykańskich i południowokoreańskich a 190 osób zostało rannych. Wszystko to było przygrywką do operacji styczniowej w 1968 r.
defence24.pl