piątek, 30 stycznia 2026



Keir Starmer wezwał do "bardziej wyrafinowanych" stosunków między Londynem a Pekinem. "Nie ma sensu chować głowy w piasek, jeśli chodzi o Chiny. W naszym interesie leży angażowanie się i nieustępowanie w kwestiach bezpieczeństwa narodowego, dlatego też udało nam się opracować spójne, kompleksowe podejście" — stwierdził brytyjski premier.

Trump został zapytany o zacieśnienie stosunków Wielkiej Brytanii z Pekinem podczas premiery filmu "Melania" w Waszyngtonie.

"To bardzo niebezpieczne dla nich" — stwierdził. W ostrych słowach wypowiedział się także na temat innego bliskiego USA kraju, wyraźnie zaznaczając strefę wpływów Ameryki. Brytyjczycy dają tymczasemdo zrozumienia, że nie zamierzają ugiąć się przed Waszyngtonem — i nie mają nic przeciwko wizycie Xi Jinpinga w Londynie.

(...)

Xi złożył pełną wizytę państwową w Wielkiej Brytanii w 2015 r. i odwiedził pub wraz z ówczesnym premierem Davidem Cameronem. Był to okres, który obecnie postrzegany jest jako "złota era" stosunków brytyjsko-chińskich. Krytycy chińskiego stanowiska w sprawie praw człowieka i szpiegostwa uważają tę podróż za jedną z najgorszych decyzji w polityce zagranicznej ery Camerona.

Kemi Badenoch, liderka opozycyjnej Partii Konserwatywnej, powiedziała: "Nie powinniśmy rozkładać czerwonego dywanu przed państwem, które codziennie prowadzi działalność szpiegowską w naszym kraju, lekceważy międzynarodowe zasady handlu i pomaga Putinowi w jego bezsensownej wojnie z Ukrainą. Potrzebujemy dialogu z Chinami, nie musimy się przed nimi kłaniać".

onet.pl\Politico


To, co dzieje się obecnie wokół Grenlandii, wykracza daleko poza ramy jednorazowego sporu dyplomatycznego. Dla Europy to próba sił i moment prawdy. Prezydent Stanów Zjednoczonych stawia Unię Europejską przed jasnym wyborem: albo pod pozorem partnerstwa transatlantyckiego zaakceptuje status wasala, albo ponownie stanie się suwerennym podmiotem zdolnym do obrony swoich interesów i integralności.

20 stycznia na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu wygłoszone zostało płomienne przemówienie o takiej treści. Zostało nagrodzone gromkimi brawami przez parlamentarzystów ze wszystkich stron sceny politycznej. Jeszcze kilka miesięcy temu byłoby to co najmniej podejrzane, zważywszy na fakt, kto wypowiedział te słowa pod adresem republikańskiego prezydenta USA. Był to przewodniczący frakcji Patrioci dla Europy, a jednocześnie przewodniczący skrajnie prawicowej francuskiej partii Narodowe Zgromadzenie i kandydat na prezydenta Francji Jordan Bardella.

(...)

Bardella nazwał ostatnie działania Trumpa przejawem imperialnych ambicji. — To, co dzieje się dzisiaj, zapowiada konflikty jutra. Wycofanie się oznaczałoby stworzenie poważnego precedensu, który jutro dotyczyłby innych terytoriów europejskich, a pojutrze być może nawet francuskich terytoriów zamorskich, które mogłyby być narażone na podobną presję — powiedział podczas wspomnianego posiedzenia Parlamentu Europejskiego.

(...)

Według IFOP, francuskiej firmy zajmującej się badaniem opinii publicznej, obecnie 42 proc. mieszkańców Francji postrzega Stany Zjednoczone jako wroga. Przeciwne zdanie ma zaledwie 24 proc.

(...)

Podczas gdy Europa Zachodnia — w tym partie skrajne i antysystemowe — przez długi czas uważała stosunki ze Stanami Zjednoczonymi za ważne ze względów ideologicznych, Europa Środkowa i Wschodnia od zakończenia zimnej wojny kładła nacisk głównie na ich korzyści dla bezpieczeństwa. Wraz z pojawieniem się Donalda Trumpa w Białym Domu wizerunek USA w oczach wielu uległ zmianie, ale kraje, które w stosunkach z USA cenią sobie przede wszystkim partnerstwo w zakresie bezpieczeństwa, są bardziej powściągliwe w krytyce.

— Widzimy to na przykładzie Polski, krajów bałtyckich, a także Włoch — mówi politolog Maciej Ruczaj pracujący m.in. na prywatnej uczelni CEVRO w Pradze. — Myślę, że to właśnie stanowisko włoskiej premier Giorgii Meloni stanie się ostatecznie mainstreamowe. Ostatnio obserwujemy zbliżenie polityczne Meloni z niemieckim kanclerzem Friedrichem Merzem. Wydaje się, że ta dwójka jest głównym motorem europejskiej polityki. W końcu Niemcy są również znacznie bardziej umiarkowane w swoich reakcjach na działania USA niż na przykład Francja — dodaje Ruczaj.

onet.pl


Jeszcze do niedawna rynek półprzewodników lizał rany po postpandemicznej recesji. Magazyny pękały w szwach, a ceny leciały na łeb na szyję. Dziś sytuacja zmieniła się o 180 stopni, a rozkręcony na dobre boom AI znalazł sobie kolejną “ofiarę”. Tym razem padło na pamięci RAM, których cena wystrzeliła i pociągnęła za sobą zyski i wyceny wielkiej trójki. Dla konsumenta oznacza to jedno: droższe PC, ale dla inwestorów: eldorado.

Tak jak w przypadku chipów mamy do czynienia z bardzo wąskim gronem producentów, tak samo w przypadku pamięci operacyjnej w centrum tego zamieszania stoją trzej giganci, którzy kontrolują niemal 100% światowej produkcji pamięci. To koreańskie SK Hynix i  Samsung oraz amerykański Micron. 

Dlaczego to właśnie pamięć i jej producenci stali się nagle języczkiem u wagi? Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze, a w cyfrowym świecie walutą jest nie dolar czy euro, a przepustowość. Nowoczesne LLM-y to cyfrowe giganty ważące dziesiątki gigabajtów, które muszą być błyskawicznie przesyłane do jednostek obliczeniowych. 

(...)

Czym więc jest ten „święty graal” o nazwie HBM? Aby zrozumieć różnicę, musimy spojrzeć na to, jak dane podróżują. Tradycyjna pamięć RAM (obecnie w najnowszej iteracji DDR5) w Twoim komputerze to bardzo szybki kurier na motocyklu. Porusza się szybko, ale może zabrać ze sobą tylko niewielką paczkę naraz. To świetne rozwiązanie do gier (gdyby ceny nie poszły w górę) i systemu Windows.

AI potrzebuje jednak czegoś innego. Pamięć HBM (High Bandwidth Memory) to ogromny pociąg towarowy. Może i nie pędzi tak szybko jak motocykl, ale ciągnie za sobą tysiące wagonów jednocześnie. W dodatku kontenery, które ciągnie są piętrowe - dzięki technologii pionowego układania kości (3D Stacking), inżynierowie stworzyli pamięć o niespotykanie szerokiej „bramie” przesyłowej. Zamiast jednej wąskiej ścieżki mamy tu tysiącpasmową autostradę. Efekt? Podczas gdy topowe DDR5 przesyła dane z prędkością ok. 100 GB/s, najnowsze układy HBM3e osiągają zawrotne 1200 GB/s na jeden stos. To właśnie ta brutalna przepustowość pozwala „karmić” nienasycone procesory AI.

Skoro przepustowość to pieniądz, to mennicą XXI wieku stały się fabryki w Korei i USA. To one decydują o tym, jak szybko rozwija się AI, a rynek wycenia tę władzę na miliardy dolarów. Niekwestionowanym liderem tego wyścigu stał się południowokoreański SK Hynix. Firma, która przez lata żyła nieco w cieniu Samsunga, dostarczając pamięci do naszych laptopów i smartfonów (możecie ich znać chociażby z kości RAM od G.Skill czy Kingston), postawiła wszystko na jedną kartę - rzeczone pamięci HBM (High Bandwidth Memory) i co ważne w czasie, gdy konkurencja spała.

Opłaciło się. Dziś, dzięki partnerstwie z Nvidią to właśnie kości Hynixa napędzają najpotężniejsze akceleratory AI na świecie.

W ostatnim kwartale zysk operacyjny firmy wzrósł o zawrotne 137% rdr, a inwestorzy, widząc w Hynixie głównego beneficjenta boomu, wywindowali kurs akcji o ponad 200% w zaledwie pół roku i aż 330 procent w skali całego roku. 

Tuż za nim podążają Amerykanie z Micron Technology. Ich wyniki to dowód na zmianę warty w branży. Jeszcze niedawno kondycja firmy zależała od chimerycznego rynku smartfonów, ale najnowsze raporty (za IV kwartał fiskalny) nie pozostawiają złudzeń: przychody wystrzeliły o 93% rok do roku (do 7,75 mld USD), wyciągając firmę z dołka finansowego. 

Kluczowa liczba to jednak przychody z samego segmentu serwerowego, które wzrosły o gigantyczne 152%, detronizując rynek konsumencki. Co więcej, zarząd ogłosił, że ich moce produkcyjne dla najdroższych kości HBM są już całkowicie wyprzedane. 

Giełda zareagowała na te wieści błyskawicznie - akcje poszybowały w górę, a dziś Micron wyceniany jest blisko 390 procent wyżej niż przed rokiem. 

W tej układance jest jeszcze jeden trzeci gracz - Samsung, który choć początkowo został w tyle za SK Hynix w wyścigu, teraz nadrabia zaległości masą i wolumenem produkcji. Zysk operacyjny ich działu chipów (DS Division) w ostatnim kwartale wzrósł niemal trzykrotnie kwartał do kwartału, wyciągając dywizję z miliardowych strat notowanych jeszcze rok wcześniej. W ostatnim raporcie firma pochwaliła się zyskiem na poziomie 6,45 biliona wonów (ok. 4,7 mld USD). 

Wycena w ciągu roku wzrosła z kolei o przeszło 200 procent. 

Jeśli jesteście graczami i liczyliście, że obecne wzrosty to tylko chwilowa zadyszka rynku, to tak się nie stanie. W analizach największych banków inwestycyjnych, jak podaje agencja Bloomberga, coraz częściej pada termin „Memory Supercycle”. To rzadkie zjawisko, w którym popyt strukturalnie przewyższa podaż nie przez kwartał, a przez lata. 

Skąd więc ten pesymizm dla portfeli konsumentów? Tu wracamy do brutalnej fizyki produkcji. Wyprodukowanie zaawansowanej pamięci HBM jest znacznie bardziej skomplikowane i „powierzchniożerne” niż w przypadku standardowego RAM-u. Branżowa "zasada kciuka" mówi, że moce przerobowe wafla krzemowego potrzebne do stworzenia 1 GB pamięci HBM, „pożerają” możliwość wyprodukowania aż 3 GB tradycyjnego DDR5. Producenci mają więc prosty wybór: albo produkować masowo tanią pamięć do laptopów, albo przestawić linie na ultradrogą pamięć dla Nvidii. Wybór, patrząc na marże, jest oczywisty.

Widać to zresztą już w działaniach firm i prowadzi do sytuacji wręcz kuriozalnych. Najlepszym przykładem jest tu Samsung, gdzie dział produkcji pamięci zaczął odmawiać priorytetowego kontraktowania kości do smartfonów produkowanych przez… dział mobilny Samsunga. 

Analitycy z TrendForce nie pozostawiają złudzeń - czeka nas kolejna fala podwyżek. Prognozy na pierwszą połowę 2026 roku mówią o skokach cen kontraktowych DDR5 nawet o 30-60%, chociaż dotychczasowe wzrosty i tak są już drastyczne. 

Co gorsza, rykoszetem dostaje też starszy standard DDR4, ale zamiast tanieć z racji na wymianę generacyjną, również drożeje, bo jest tańszy w zakupie i jeszcze dostępny, ale… nikt już nie chce go produkować. Mechanizmy rynkowe widać tu jak na gołej dłoni. 

Jaki jest z tego wniosek dla przeciętnego Kowalskiego? Żyjemy w czasach, w których "dane to nowa ropa", a pamięć RAM stała się tankowcem do ich przewożenia. Dopóki giganci tacy jak Google, Microsoft czy OpenAI będą toczyć wyścig zbrojeń, pompując biliony w infrastrukturę, dopóty my, konsumenci, będziemy płacić swoisty "podatek od AI" przy zakupie każdego laptopa i podzespołu.

Producenci pamięci po chudych latach wreszcie trafili na swoją żyłę złota i nie zamierzają szybko odkręcać kurka z podażą dla rynku konsumenckiego. Zwłaszcza że giganci nie planują zwalniać z tempem inwestycji. Chociażby tylko Meta w najnowszym raporcie finansowym Meta zadeklarowała, że w samym 2026 roku firma planuje wydać na infrastrukturę AI astronomiczną kwotę, między 115 a 135 miliardów dolarów. To niemal podwojenie wydatków z poprzedniego roku. 

bankier.pl


Putin wita swojego nowego pana, czyli "sukcesy" w Syrii – Władimir Władimirowicz ściska dłoń nowemu prezydentowi Syrii, który dopiero co obalił jego poprzedniego sojusznika Assada. Oczywiście Rosja, jak na bogate mocarstwo przystało, zapłaci za odbudowę syryjskich miast. Baza w Al-Kamiszli? Już jej nie ma, kolejny "gest dobrej woli". Wygląda na to, że szachy 5d Putina polegały na uwiązaniu się w wojnie trwającej dłużej niż Wojna Ojczyźniana i na braku możliwości reagowania na to co się dzieje poza Ukrainą 🤡

Prędkość kontynentalna, czyli 15 metrów dumy – "Druga armia świata" ustanowiła historyczny antyrekord w ostatnich dniach: tempo natarcia wynosi 15 metrów dziennie. To najwolniejsza ofensywa w historii wojen od 100 lat.

Rosyjski sen: Wódka, trumna i nowy dom – Mieszkanka obwodu orłowskiego szczerze wyznaje plan na życie: mąż zabija za pieniądze, ona pije. Po co iść do pracy? To jest ten słynny "Ruski Mir" w pigułce – moralne dno.

Inwestycja życia: Mąż zamieniony na telefon od oszusta – Historia z internetu, która brzmi jak ponury żart. Kobieta wysłała męża na wojnę dla pieniędzy, mąż zginął w tydzień, przyszły miliony, a ona po pijaku przelała wszystko telefonicznym oszustom, którzy na koniec krzyknęli jej w słuchawkę "Sława Ukrainie!". Patriotyzm kończy się tam, gdzie zaczyna się głupota, a pieniądze z krwi znikają szybciej niż rosyjskie rezerwy walutowe. xD

Syria się buduje, Czelabińsk zamarza – Putin obiecuje odbudowę Syrii, a tymczasem w Czelabińsku domy zamieniają się w lodowe jaskinie przy -30 stopniach. Para bucha z rur, lód na ścianach, ale urzędnicy twierdzą, że "dom jest skomplikowany". Priorytety są jasne: Arabowie dostaną nowe miasta, a Rosjanie dostaną nowe obietnice i zapalenie płuc. Przecież nie można pozwolić, by obywatele żyli lepiej niż mieszkańcy zbombardowanego Aleppo.

Bohaterowie są potrzebni tylko w telewizji – Pilot, który w 2003 roku uratował 160 pasażerów lądując w polu, teraz jest ścigany o 119 milionów rubli i pracuje jako kurier. Z kolei "bohater" obecnej wojny wrócił na wózku, bez połowy głowy i z 36 kolegów zostało ich pięciu. Wniosek? Ojczyzna kocha cię tylko wtedy, gdy jesteś mięsem armatnim, a jak przeżyjesz i zrobisz coś dobrego, to i tak cię zniszczy.

Zgniły Zachód, gdzie dają jeść – Wideo z francuskiego Auchan pokazuje półki uginające się od zablokowanych w Rosji towarów. Straszna męczarnia w tej Europie, nie to co w Rosji – stabilność, mróz i Ch**ło niedługo dłużej na stołku niż Stalin. Aż żal patrzeć, jak ci biedni Francuzi muszą jeść to mięso, zamiast cieszyć się smakiem wielkiej, imperialnej biedy.

/Streszczenie i tłumaczenie materiału wideo z YT, kanał Oszukany Rosjanin - red./

x.com/AryoSomeGumul


Zamknięty system finansowy Chin jest jednym z kluczowych filarów ich pozycji gospodarczej. To właśnie z tym walczy Trump.

Żeby to zrozumieć, trzeba sięgnąć do koncepcji Niemożliwej Trójcy, która pokazuje, że Chiny grają według zupełnie innych zasad niż kraje zachodnie.

Według koncepcji (...), dla państwa możliwe są tylko 2 z 3 opcji:  

1. Stały (zarządzany) kurs waluty.  

2. Niezależna polityka monetarna (możliwość ustalania własnych stóp procentowych).  

3. Swobodny przepływ kapitału (możliwość inwestowania pieniędzy za granicę i z zagranicy bez ograniczeń).  

Chiny świadomie rezygnują z 3-jki. Dlaczego? 

Chiny nie potrzebują zagranicznego kapitału. Ich system pozwala generować dowolną ilość kredytu i finansować co im się akurat podoba (oczywiście tworzy to ryzyko politycznych patologii). Dzięki temu np. eksport chińskich samochodów może mocno rosnąć bez równoległego drastycznego osłabienia juana.

W normalnych warunkach, gdyby Chiny miały niskie stopy procentowe, a np, USA wysokie (tak jak teraz), kapitał uciekałby z Chin, osłabiając je. W modelu chińskim ten mechanizm jest po prostu zablokowany.

Nie jest to model do wdrożenia w żadnym innym kraju. Do tego ma on szereg wad - więzi kapitał obywateli, tworzy niepotrzebne nadwyżki mocy produkcyjnych. To z kolei prowadzi do globalnych wojen cenowych, a w konsekwencji – do wojen celnych, bo świat nie jest w stanie wchłonąć tych nadwyżek bez niszczenia własnego przemysłu.

Właśnie m.in dlatego Trump sięga po cła - nie da się wygrać rynkowo z graczem, który gra na kodach i operuje poza klasyczną logiką zysku i straty.

Co ważne - w tym systemie nigdy juan nie zagrozi dolarowi - przypomnijcie sobie sytuację, kiedy Rosja chciała wykorzystać juana do interwencji.

x.com/luke_skiba


Trump skrytykował środową decyzję banku centralnego o wstrzymaniu obniżania stóp procentowych w długim wpisie na swoim portalu społecznościowym Truth Social. Mimo że decyzja była szeroko spodziewana i podjęta przez 10 z 12 członków komitetu Fed, prezydent skupił swoją krytykę na prezesie Rezerwy Federalnej Jerome Powellu, który, jego zdaniem, odmówił obniżki stóp, nie mając ku temu żadnego powodu.

"Szkodzi naszemu krajowi i jego bezpieczeństwu narodowemu. Powinniśmy mieć znacznie niższe stopy procentowe teraz, gdy nawet ten kretyn przyznaje, że inflacja nie jest już problemem ani zagrożeniem. Kosztuje Amerykę setki miliardów dolarów rocznie w całkowicie niepotrzebnych i nieuzasadnionych KOSZTACH ODSETEK" - napisał Trump.

Wbrew jego słowom Powell nie ocenił w środę, że inflacja nie jest problemem, lecz że pozostaje na podwyższonym poziomie - choć wyraził przekonanie, że jej współczynnik może zmniejszyć się w okolicach połowy roku.

Trump dodał, że USA powinny mieć niskie stopy ze względu na cła i swoją siłę, twierdząc przy tym, że inne państwa są "bankomatami wypłacającymi niskie stopy (...) tylko dlatego, że USA im na to pozwalają". Zdaniem prezydenta USA wysokie cła, które nałożył na towary z reszty świata, mogłyby być wyższe.

"Innymi słowy, byłem bardzo miły, uprzejmy i delikatny dla krajów na całym świecie. Jednym ruchem pióra do USA napłynęłoby o MILIARDY dolarów więcej, a te kraje musiałyby wrócić do zarabiania pieniędzy w tradycyjny sposób, a nie na plecach Ameryki. Mam nadzieję, że wszyscy docenią, choć wielu nie, to, co nasz wspaniały kraj dla nich zrobił" - napisał prezydent. Ocenił jednak, że cła uczyniły Amerykę "dużo silniejszą i potężniejszą niż wszelkie inne kraje" i z powodu tej siły powinny mieć najniższe stopy procentowe na świecie.

Główna instytucja decyzyjna Fed, Federalny Komitet ds. Operacji Otwartego Rynku (FOMC), zdecydowała w środę o pozostawieniu referencyjnej stopy procentowej na dotychczasowym poziomie, 3,5-3,75 proc., przerywając serię trzech kolejnych obniżek. Powell tłumaczył to postanowienie chęcią zachowania ostrożności w obliczu korzystnej sytuacji gospodarczej, nadal wysokim stopniem niepewności co do dalszych perspektyw, a także poziomem inflacji, wciąż pozostającym powyżej 2-procentowego celu Fed. Odnosząc się do ceł, Powell po raz kolejny ocenił, że większość członków FOMC uważa, że wiążą się one z jednorazową podwyżką cen, a nie długotrwałą inflacją.

PAP