Sądząc po dynamice walk w Bachmucie, najkrwawsza bitwa wojny rosyjsko-ukraińskiej dobiega końca. Obrońcy miasta stopniowo wycofują się na zachodnich obrzeży miasta pod naporem liczebnie silniejszego wroga. W rzeczywistości teraz Ukraińcy posiadają tylko kilka kwartałów wieżowców i niewielki obszar sektora dzielnicy domków jednorodzinnych. Na mapie to już niecałe 10 proc. powierzchni miasta. Długość frontu w mieście skróciła się do nieco ponad 4 kilometrów.
Im mniejszy obszar zabudowy miejskiej kontrolowany przez Siły Zbrojne Ukrainy, tym skuteczniej może na nim działać rosyjska artyleria i lotnictwo. Cała ich siła ognia jest teraz skoncentrowana na obszarze zaledwie kilku kilometrów kwadratowych. Tydzień temu ta sama ilość luf atakowała obszar co najmniej półtora raza większy.
Jednocześnie należy zwrócić uwagę na organizację działań garnizonu ukraińskiego podczas całej operacji obronnej. W ciągu dziewięciu miesięcy walk o Bachmut dowództwo zachowało koordynację pomiędzy oddziałami, które wycofywały się w sposób skoordynowany, zachowując kontrolę nad logistyką. Dzięki temu udało im się uniknąć okrążenia, klęski i katastrofalnych strat. Po opuszczeniu miasta Siły Zbrojne Ukrainy umacniają się na nowych liniach obronnych. Geograficzne ukształtowanie terenu na zachód od Bachmutu pozwala na dalsze opóźnianie postępów Rosjan, wykrwawionych długą i krwawą walką o miasto. Znajdują się tu wzgórza, z których dobrze widać kilometry otwartego terenu dostępnego dla ognia ukraińskiej artylerii. To przeszkoda dla strony atakującej.
Ekspert wojskowy Ołeh Żdanow twierdzi, że Siły Zbrojne Ukrainy od dawna budowały na tych wzgórzach potężną linię obrony – okopy, ziemianki, stanowiska strzeleckie – i są gotowe w każdej chwili wycofać się tam od strony Bachmutu. Według niego zdobycie miasta nie zapewni Rosjanom szczególnej przewagi operacyjnej.
Podobną myśl wyraził pod koniec tygodnia w rozmowie z niemieckim Der Spiegel brytyjski zastępca sekretarza obrony James Heappey . Według niego rosyjska armia nie tylko nie odniosła wymiernych korzyści z natarcia w Bachmut, ale także straciła „po prostu niewiarygodną liczbę swoich żołnierzy”.
Żołnierz Sił Zbrojnych Ukrainy, który prowadzi kanał telegramu „Bachmucki Demon” i walczy w mieście, nazwał Bachmut pułapką na Rosjan.
– I wszystko, co zrobią później, będzie działać przeciwko nim. Oczywiście ma to dla nas swoją cenę, ale doskonale rozumiemy, dlaczego tu jesteśmy, jesteśmy tu tak długo i nadal pozostajemy. Z czasem jestem pewien, że wszyscy to zobaczą – napisał w ostatnią niedzielę.
Na tle działań wojennych w Bachmucie doszło do eskalacji konfliktu między organizatorem rosyjskiej firmy najemniczej Grupa Wagnera Jewgienijem Prigożynem i rosyjskim Ministerstwem Obrony. To właśnie najemnicy Prigożyna stanowili główną siłę uderzeniową na tym odcinku frontu. 29 kwietnia oligarcha w rozmowie z rosyjskim propagandystą Siemionem Piegowem powiedział, że jest gotów wycofać w najbliższym czasie swoje siły z Bachmutu z powodu „dotkliwego braku amunicji”. Aby temu zapobiec, zażądał od rosyjskiego ministra obrony Siergieja Szojgu natychmiastowego dostarczenia wymaganej liczby pocisków artyleryjskich.
Wieczorem tego samego dnia Prigożyn napisał na swoim kanale telegramowym o konsekwencjach obecnej sytuacji:
– Dziś jednostki Grupy Wagnera posunęły się o 100-150 metrów… w wyniku „amunicyjnego głodu” zginęło 94 żołnierzy.
Jednocześnie ukraińscy żołnierze, którzy są teraz w Bachmucie, nie zauważają, by Rosjanie cierpieli na brak amunicji artyleryjskiej.
Zdaniem analityków z Amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) Prigożyn próbuje w ten sposób przekonać rosyjskie kierownictwo o konieczności przejścia do defensywy, zwłaszcza w kontekście zbliżającej się dużej ukraińskiej kontrofensywy. Prawdopodobnie szef „prywatnej armii” uważa, że rosyjskie pozycje w Bachmucie są podatne na ukraińskie kontrataki i mogą paść w przypadku zmasowanego uderzenia wroga.
Bachmut nadal angażuje znaczne siły Rosjan. Według rzecznika Wschodniej Grupy Sił Zbrojnych Ukrainy Serhija Czerewatego liczba rosyjskiego personelu w tym regionie przekracza 25 tysięcy. Z tego powodu rosyjskie dowództwo nie może przeprowadzić ataku na pozostające pod kontrolą Kijowa miasta Donbasu, przede wszystkim na Słowiańsk, Kramatorsk i Konstantynówkę.
Ukraiński ekspert wojskowy Roman Switan zwraca uwagę na możliwość oskrzydlenia grupy bachmuckiej Sił Zbrojnych FR.
– Ich linia obrony rozciąga się od Czasowego Jaru do Konstantynówki na lewym skrzydle, na prawym skrzydle – od Siewierska do Biłohoriwki i nie mogą się wycofać. Dlatego grupa Prigożyna może zostać w każdej chwili odcięta w wyniku uderzenia na Popasną z Biłohoriwki (z północnego wschodu) i z zachodu – Konstantynówki – podzielił się swoimi przemyśleniami w rozmowie z TSN.
W okolicach Awdijiwki wojska rosyjskie ponownie poniosły porażkę. Siły Zbrojne Ukrainy skutecznie odpierają ataki na podejściach do miasta, w pełni kontrolują logistykę i skutecznie kontratakują w rejonie wsi Opytny i Wodiane. Wróg może zmieść Awdijiwkę z powierzchni ziemi za pomocą artylerii i samolotów.
W niedzielę 30 kwietnia rano Rosjanie ostrzeliwali miasto z wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet Grad, czołgów i dział artyleryjskich, a około południa rozpoczęli atak rakietowy z powietrza na środkową część Awdijiwki. Według Witalija Barabasza, szefa administracji wojskowej miasta, w wyniku tego „dwa bloki mieszkalne zawaliły się do fundamentów”.
O problemach armii rosyjskiej pod Awdijiwką ponownie pisze były minister obrony „DRL” Igor Striełkow (skazany przez MTK na dożywocie za zestrzelenie malezyjskiego Boeinga nad Donbasem – przyp. red.). Według niego, z powodu ciężkich strat Siły Zbrojne RF ponownie zostały zmuszone do opuszczenia części zajmowanych wcześniej pozycji.
– Według informacji części rosyjskich kanałów Siły Zbrojne RF opuściły kilka pozycji na południe od Awdijiwki. Rosjanie zostali do tego zmuszeni w wyniku silnych i celnych uderzeń artylerii ukraińskiej. Wynika z tego, że linia frontu w tym rejonie wróciła do stanu z początku roku, a sytuacja obrońców Awdijiwki poprawiła się…
Przez 440 dni walk wojska rosyjskie nie zdołały okrążyć miasta i teraz też nic tego nie zapowiada. Ponadto wokół miasta jest teraz jedno wielkie bagno – skomentował sytuację polski ekspert wojskowy Artur Micek.
W Marjince walki toczą się w centrum miasta wzdłuż alei Drużby, ale Rosjanie stopniowo oskrzydlają linię obrony. Ukraiński Sztab Generalny informuje, że Bachmut i Marjinka znajdują się teraz w epicentrum działań wojennych.
Przedstawiciel Gwardii Narodowej Ukrainy Rusłan Muzyczuk zauważył w niedzielę, że w Marjince dochodzi obecnie do dużej liczba szturmów, walk ulicznych, „czasami na bardzo minimalnych dystansach”. W tym samym czasie miasto zostało całkowicie zniszczone, nie pozostał w nim ani jeden cały budynek.
Według Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy w rejonie Marjinki rosyjscy żołnierze masowo odmawiają udziału w działaniach wojennych. Narzekają na ciężkie straty, brak amunicji i zmuszenie do szturmu na pozycje ukraińskie bez wsparcia pojazdów opancerzonych i artylerii. Jednocześnie rosyjski sprzęt, który wjeżdża do miasta, często ulega zniszczeniu.
Intensywne walki toczą się również w rejonie Kreminnej. Mimo to linia frontu w ciągu ostatniego miesiąca uległa tylko minimalnym zmianom. Rosjanie odnieśli niewielkie sukcesy jedynie w Leśnictwie Serebrianskim, siedem kilometrów na południe od Kreminnej, gdzie na jednym z odcinków posunęli się o kilkaset metrów. W tym samym czasie na obrzeżach wsi Biłohoriwka wojska rosyjskie zostały zmuszone do odwrotu. Jest ona ważnym miejscem dla obrony oddalonego o 10 km Łysyczańska
belsat.eu
