- Polska, reagując na ćwiczenia "Zapad", zamknęła granicę z Białorusią. W poniedziałek, 15 września, w Warszawie na spotkanie z ministrem Radosławem Sikorskim przybył szef chińskiej dyplomacji Wang Yi. To pierwsza od lat oficjalna wizyta wysłannika Pekinu tej rangi w Polsce. Jak na obecne zawirowania reagują Chiny, biorąc pod uwagę, że przez polsko-białoruską granicę przechodzą chińskie towary?
Prof. Łukasz Gacek: Z punktu widzenia Pekinu sytuacja wokół polsko-białoruskiej granicy to kolejny dowód, że eskalacja napięć w Europie Środkowo-Wschodniej nie sprzyja interesom Chin. Chińscy komentatorzy podkreślają, że wtargnięcie rosyjskich dronów na terytorium Polski to nie zapowiedź nowej fazy wojny, lecz sygnał ostrzegawczy i testowanie czujności NATO.
Reakcja Warszawy — donośna politycznie, a jednocześnie powściągliwa w praktycznych działaniach — interpretowana jest jako dowód świadomości ryzyka i ograniczeń sojuszniczych. Innymi słowy: Polska nie chce bezpośredniej konfrontacji z Rosją, ale musi pokazać, że nie pozostaje bierna.
Znacznie większe poruszenie w Pekinie wywołała decyzja o zamknięciu granicy z Białorusią. Dla Chin to nie jest jedynie gest polityczny, ale cios w jeden z kluczowych korytarzy handlowych na trasie Chiny–Europa.
Rzecznik chińskiego MSZ nie pozostawił złudzeń: zaapelował do władz w Warszawie o przywrócenie płynności tranzytu i przypomniał, że kolejowe połączenia między Chinami a Europą to "projekt flagowy" współpracy oraz ważny element stabilności globalnych łańcuchów dostaw.
Według Chińczyków Polska, zamykając granicę, sama podcina gałąź, na której siedzi — osłabia swoją pozycję w Europie i podważa reputację jako głównego węzła logistycznego regionu.
Chińska narracja idzie jeszcze dalej.
Według Pekinu decyzja Warszawy uderza nie tylko w Chiny, ale także w europejskich importerów i w samą Polskę, której rola jako bramy dla azjatyckiego handlu staje pod znakiem zapytania.
Pekin akcentuje, że to przykład nieodpowiedzialnej polityki, w której doraźne gesty bezpieczeństwa destabilizują handel i burzą podstawy długoterminowej współpracy.
Jednocześnie Chiny nie zamierzają dolewać oliwy do ognia. Wręcz przeciwnie — apelują o dialog i deeskalację. Incydent z dronami w chińskich komentarzach przedstawiany jest jako dowód, że nawet pojedynczy epizod może wymknąć się spod kontroli i sprowokować nieprzewidywalny rozwój wydarzeń. Dlatego Pekin powtarza, że wojna w Ukrainie nie powinna rozlewać się poza linię frontu, a wszelkie naruszenia — takie jak loty rosyjskich dronów nad Polską — muszą być rozwiązywane przy stole negocjacyjnym, a nie poprzez kolejne gesty eskalacyjne.
Niewątpliwie dla Chin priorytetem pozostaje utrzymanie otwartych szlaków transportowych i ochrona globalnych łańcuchów dostaw przed skutkami geopolitycznych napięć. Rosja, zdaniem Pekinu, testuje cierpliwość NATO i bada zdolność reakcji sojuszu, ale to Polska — zamykając granicę — daje się wciągnąć w spiralę, która bardziej szkodzi jej samej niż Moskwie.
- Wtargnięcie rosyjskich dronów to jedno z wielu istotnych wydarzeń w ostatnim czasie. W Pekinie odbyła się parada wojskowa z okazji 80. rocznicy kapitulacji Japonii, a tym samym zakończenia II wojny światowej na Dalekim Wschodzie. W poprzednich dniach odbył się ponadto szczyt Szanghajskiej Organizacji. Jaki sygnał wysłały Chiny w świat? Trump stwierdził, że przywódcy w Pekinie spiskowali przeciwko Stanom Zjednoczonym. Czy jest to przekaz skierowany przeciwko Zachodowi, wysłany do Globalnego Południa, czy też oba powyższe stwierdzenia są prawdziwe?
Obydwa wydarzenia — paradę wojskową oraz szczyt Szanghajskiej Organizacji Współpracy — powinniśmy traktować w kategoriach symbolicznych. Pekin kreuje się jako lider świata wielobiegunowego, przywódca globalnego Południa, który stoi w kontrze do zachodniego, liberalnego porządku międzynarodowego.
W największej w historii Chin paradzie wojskowej zorganizowanej w 80. rocznicę zakończenia II wojny światowej uczestniczyli m.in. Władimir Putin oraz Kim Dzong Un. W swoim przemówieniu chiński przywódca Xi Jinping podkreślił, że świat stoi dziś przed wyborem między pokojem a wojną. Był to czytelny sygnał pod adresem Stanów Zjednoczonych, który Zachód może odebrać jako wyzwanie rzucone istniejącemu porządkowi międzynarodowemu.
Gwałty, tortury i sterylizacje. Tak wygląda obóz koncentracyjny XXI w.
Xi Jinping oraz Kim Dzong Un deklarowali braterskie wsparcie dla Rosji w wojnie przeciwko Ukrainie — co stanowi doskonały pretekst do rozwijania przyszłej współpracy wojskowej. Podczas parady zaprezentowano też nowe systemy uzbrojenia, w tym pociski hipersoniczne, rakiety międzykontynentalne oraz podwodne drony.
Dobór sprzętu był w mojej ocenie świadomym komunikatem odstraszającym w stosunku do Stanów Zjednoczonych, Europy, ale nie tylko, bo także sąsiadów Chin. Xi Jinping nieprzypadkowo odwołał się do idei "Wielkiego odrodzenia narodu chińskiego", co wprost koreluje z ambicją przejęcia kontroli nad sąsiednim Tajwanem.
Parada w Pekinie była pokazem siły militarnej, lecz także manifestacją politycznego sojuszu z Moskwą i Pjongjangiem przeciwko Zachodowi. Wydarzenie to podkreśliło ambicje Chin w kreowaniu nowego globalnego ładu. Ten obraz byłby jednak niepełny bez uwzględnienia szczytu Szanghajskiej Organizacji Współpracy, podczas którego padły już konkretne zobowiązania.
- O jakich zobowiązaniach mowa?
Tegoroczny szczyt był pokazem ambicji Pekinu jako architekta nowego globalnego ładu — pretekstem, który pozwolił zgromadzić liderów państw aspirujących do redefinicji globalnego porządku, czyli m.in. Indii, Rosji, Iranu, Pakistanu. Szczególnie zwraca uwagę obecność premiera Indii Modiego, co sygnalizuje próbę zbliżenia na linii Pekin-New Delhi pomimo wcześniejszych napięć. Reset relacji chińsko indyjskich jest szczególnie istotny.
- Modi ulotnił się jednak jeszcze przed paradą wojskową. Można odczytywać to jako gest, że Indie nie popierają militarnych ambicji Chin.
Co nie zmienia faktu, że dwaj azjatyccy giganci wolą dzisiaj mówić o partnerstwie aniżeli o rywalizacji. W tle ich relacji dostrzegamy wspólne doświadczenie presji ze strony Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza dotkliwych taryf handlowych.
Na szczycie Szanghajskiej Organizacji Współpracy padły konkrety. Państwa członkowskie zobowiązały się do zacieśniania współpracy w wielu obszarach. Ciekawym wątkiem jest obszar sztucznej inteligencji, budowy wspólnych centrów technologicznych oraz promocji otwartych modeli źródłowych AI.
Padła też propozycja powołania Banku Rozwoju Szanghajskiej Organizacji Współpracy, co jest kolejnym krokiem w stronę budowania alternatywnego mechanizmu w stosunku do dolara.
- Chińczycy mówią o multilateralizmie, postulują odrzucenie hegemonii Stanów Zjednoczonych. Jak w tej międzynarodowej układance Pekin postrzega Rosję?
Działania Moskwy wpisują się w model proponowany przez Pekin, który chętnie podkreśla, że dotychczasowy porządek międzynarodowy chwieje się w posadach. W chińskiej narracji coraz wyraźniej wybrzmiewa teza, że Stany Zjednoczone — a szerzej cały Zachód — tracą zdolność do sprawowania przywództwa.
Relacje z Rosją mają dla Chin wymiar strategiczny. Dobre stosunki z Moskwą gwarantują Pekinowi spokój i bezpieczeństwo na lądowej granicy, pozwalając mu skoncentrować uwagę na innych frontach rywalizacji.
- Czy Pekin nadal opowiada się za rolą rozjemcy? Przedstawił swój plan pokojowy dla Ukrainy, ale od tamtej pory nie słychać wiele o chińskich wysiłkach na rzecz pokoju — w przeciwieństwie np. do działań Trumpa.
Pekin konsekwentnie utrzymuje, że jego stanowisko jest "obiektywne, bezstronne i pragmatyczne". Dzięki temu zachowuje zatem zdolność do elastycznego manewrowania swoim przekazem. Z jednej strony apeluje o rozwiązania polityczne i dialog, a z drugiej — mówi o konieczności zajęcia się "pierwotnymi przyczynami konfliktu", powielając tym samym narrację Moskwy.
Jednocześnie Chiny starają się utrzymywać otwarte kanały dyplomatyczne z Kijowem. Akredytowano chińskiego ambasadora w Ukrainie, odbywają się spotkania i konsultacje wysokiej rangi urzędników, a także regularne kontakty robocze. Pekin podtrzymuje relacje handlowe, sygnalizuje gotowość do współpracy gospodarczej, a nawet wielokrotnie deklarował chęć udziału w odbudowie powojennej Ukrainy.
Chiny konsekwentnie odrzucają też sankcje nakładane na Rosję przez Stany Zjednoczone, Unię Europejską i Wielką Brytanię, argumentując, że są one nielegalne, bo nie zostały zatwierdzone przez Radę Bezpieczeństwa ONZ. Pekin utrzymuje również, że nie dostarcza śmiercionośnej broni żadnej ze stron konfliktu i że ściśle kontroluje eksport towarów podwójnego zastosowania — zarówno cywilnego, jak i wojskowego.
Zachód i Ukraina przedstawiają jednak dowody na to, że chińskie komponenty — od chemikaliów, przez drony, po mikroelektronikę — trafiają do rosyjskiego przemysłu obronnego. Pekin odpiera jednak te zarzuty, nazywając je fałszywymi informacjami i przykładem stosowania podwójnych standardów.
- Wydaje się, że dużo z tego, co głoszą Chiny, to po prostu słowa, retoryka. Za deklarowaną chęcią pokoju nie idą bowiem realne działania, np. wywieranie presji na Rosję.
Chiny deklarują przywiązanie do pokoju, ale niechętnie angażują się w realne działania na rzecz jego zapewnienia. Najlepszym przykładem była odmowa udziału w ubiegłorocznym szczycie pokojowym w Szwajcarii. Zamiast tego Pekin promuje własne platformy mediacyjne — inicjatywy, które w praktyce służą przełamaniu dominacji Zachodu i wzmocnieniu głosu Globalnego Południa. Symbolicznym sygnałem pozostaje też obecność chińskich żołnierzy na moskiewskiej paradzie 9 maja. Dla Pekinu była to manifestacja szacunku dla historii i potwierdzenie sojuszniczych więzi, lecz z perspektywy Kijowa stanowiła jaskrawe złamanie zasad neutralności.
Trzeba pamiętać, że w relacjach Pekin–Moskwa mamy do czynienia z daleko idącą zbieżnością poglądów na wiele kwestii międzynarodowych. Rosja konsekwentnie wspiera aspiracje polityczne Chin wobec Tajwanu, a Pekin odwdzięcza się poparciem dla rosyjskich roszczeń wobec najbliższego sąsiedztwa. Oba państwa łączy także sprzeciw wobec amerykańskiej wizji porządku światowego oraz krytyka wobec rozszerzania NATO. W efekcie wspólnota interesów jest dziś wyraźnie głębsza między Chinami a Rosją niż między Pekinem a Kijowem.
- Na spotkaniu przywódców Chin i Rosji 2 sierpnia Moskwa i Pekin osiągnęły porozumienie w sprawie budowy Siły Syberii 2, od dawna odkładanego projektu, który ma w założeniu dostarczać rosyjski gaz do Chin. Jak należy to czytać — czy mamy do czynienia z przełomem?
Chiny podpisały memorandum w sprawie budowy gazociągu Siła Syberia 2 przez Mongolię. To jednak przykład klasycznego "never ending story" — projekt leży na stole od 2006 r. Warto przypomnieć, że podobnie było z istniejącym połączeniem Siła Syberii 1, nad którym negocjacje toczyły się od lat 90. Jak wiemy, gazociąg uruchomiono dopiero po trzech dekadach rozmów. Jeśli więc zachować tę samą logikę, można z przymrużeniem oka domniemywać, że Siła Syberii 2 rzeczywiście powstanie… w latach 40. XXI w.
onet.pl