Oddziaływanie cywilizacji chińskiej na resztę świata wyrażano za czasów etnicznie chińskiej dynastii Ming (1368–1644) i mandżurskiej dynastii Qing (1644–1911) w formie trzech koncentrycznych kręgów. Pierwszy z nich obejmował obszary schińszczone: Koreę, Wietnam, Tajwan, Wyspy Ryūkyū i – w czasach Mingów – Japonię; drugi – stepy, pustynie i góry na północy i północnym zachodzie imperium (Mongolię, Tybet, Ujgurię, Mandżurię) oraz trzeci – Japonię (za Qingów), Azję Południowo-Wschodnią i subkontynent indyjski. Tybet i Mongolia, mimo bliskości geografi cznej, nigdy nie przyjęły kultury chińskiej, ale jedynie zaadaptowały do swoich potrzeb niektóre jej elementy, dlatego umieszczanie ich w kategorii, w której znalazły się np. Japonia, Korea i Wietnam, tzn. kraje poddane bardzo silnemu oddziaływaniu kultury chińskiej, jest wielkim uproszczeniem. Paradoksem historii stało się to, że kraje bardziej zsinizowane są obecnie samodzielne, natomiast te niepodatne na wpływ kultury chińskiej pozostają w granicach Chin (Tybet, Ujguria, południowa część Mongolii, zwana Mongolią Wewnętrzną).
U szczytu swej potęgi – za czasów mandżurskiej dynastii Qing w XVIII wieku – Chiny, zgodnie z sinocentrycznym rozumieniem świata, arbitralnie zaliczały do grona swoich wasali nie tylko wspomniane wcześniej państwa i regiony Azji, ale także np. Anglię, Holandię, Rosję, Portugalię i Państwo Papieskie.
Jak wcześniej wspomniano, poczucie wyższości wobec innych nacji, ze względu na przypisywaną sobie rolę „rozsadnika” cywilizacji, było obecne w Chinach niemal od zarania dziejów. Do tej teorii wyższości rasy chińskiej nad wszystkimi obcymi dopasowano „ideologicznie” nawet najstarsze chińskie mity. Ów etnocentryzm stanowi nieodłączny motyw najstarszych zabytków chińskiego piśmiennictwa, a tym samym integralny składnik całej cywilizacji chińskiej. Najważniejszą rolę przypisywano pierwszym starożytnym chińskim państwom-miastom, otoczonym „morzem barbarzyńców” i zmuszanym do ciągłej obrony przed nimi.
Zdaniem większości badaczy, w tym również samych Chińczyków, nie rasa stanowiła o różnicy między Chińczykami a „barbarzyńcami”, lecz kultura, tzn. znajomość kultury w pojęciu i wydaniu chińskim lub jej brak. Podstawowym wyznacznikiem identyfi kacji stało się kryterium kulturalizmu, tzn. przynależność do kręgu cywilizacji chińskiej, w tym przestrzeganie pryncypiów konfucjanizmu i znajomość pisma hieroglifi cznego. Dlatego też pochodzenie etniczne w przypadku Chin – podobnie jak i u ludów sąsiednich, np. Tybetańczyków czy Mongołów – było kategorią właściwie nieznaną (choć niektórzy autorzy tybetańscy dostrzegają w chińskim stanowisku elementy wyraźnie rasistowskie). Rozumowanie to przeniesiono na płaszczyznę państwa, przez co w tradycyjnej chińskiej filozofii i etyce społecznej państwo zdecydowanie plasuje się przed i ponad narodowością, dlatego też państwu należy się pierwszeństwo.
Sinocentryczna konstrukcja myślowa legła u podstaw autocentrycznego stosunku do świata i kontaktów z nim: w tradycyjnej dyplomacji chińskiej nie znano pojęcia traktatu, w którym druga strona byłaby wobec Chin równoprawna. Formalny kontakt z Chinami musiał zatem rozpoczynać się od zaakceptowania chińskiego systemu wartości przez inne narody i kraje, tzn. konieczności złożenia Chinom trybutu i automatycznego uznania supremacji cesarza oraz jego mandatu do sprawowania rządów nad całym światem. Natomiast nieposłuszeństwo ze strony innych narodów („barbarzyńców”) i odrzucanie tych norm oznaczało – z punktu widzenia Chin – nie tylko arogancję, zuchwalstwo i bezczelność, lecz także ignorancję oraz naruszenie ustalonego porządku wszechświata i sprzeciwianie się woli Niebios. Wszelkie układy z innymi krajami interpretowano w Chinach wyłącznie jako hołdownicze, a pojęcie „więzów” między innymi państwami i krajami a Chinami uznawano za oczywiste podporządkowanie się Chinom. Rozumowanie to cesarze chińscy wspierali konkretnymi posunięciami: politycznymi mariażami w ramach dyplomacji matrymonialnej, które z władców innych państw w chińskiej optyce czyniły „młodszych krewnych”, nadawaniem sugerujących zależność od Chin tytułów (często pompatycznych, formalnych i pozbawionych realnych podstaw), przyznawaniem uprawnień w handlu z Chinami, stosowaniem zasady wykorzystywania jednych barbarzyńców w celu zwalczania innych (chiń. yĭyízhìyí, yĭyí gōngyí, yĭyí fáyí) oraz znanej nie tylko w Chinach polityki „dziel i rządź” (chiń. fēn’érzhìzhī), a także metody luźnej kontroli (jīmíbùjué), polegającej na względnej tolerancji, ale i represjach w przypadku niesubordynacji. Często zdarzało się i tak, że uzurpowana przez chińskich monarchów władza nad barbarzyńcami była czystą fikcją i wytworem sinocentrycznej wyobraźni, co zresztą klasa rządząca uświadamiała sobie, ale otwarcie nie mogła przyznać w obawie przed utratą twarzy i tym samym autorytetu. Na użytek publiczny stosowano zgrabną formułę, która z jednej strony pozwalała na zachowanie twarzy i pozorów, a z drugiej i tak oddawała faktyczny stan rzeczy: „rządzić, nie rządząc” (chiń. bú zhì zhì zhī).
(...)
Etnografowie chińscy są zdania, że na obszarze Chin status takich narodowości jak np. Tybetańczycy, Mongołowie, Ujgurzy czy Mandżurowie jest taki sam jak grup etnicznych – Afroamerykanów, Azjatów, Latynosów – w Stanach Zjednoczonych. Jest to jednak ewidentne uproszczenie, świadczące o niezrozumieniu tematu: Afroamerykanie, Azjaci, Latynosi w Stanach Zjednoczonych są ludnością napływową, natomiast Tybetańczycy, Mongołowie, Ujgurzy, Mandżurowie na terytorium Chin są ludnością rdzenną na zamieszkanych przez siebie obszarach. Ludnością napływową jest natomiast narodowość Han – to Chiny przyszły do nich, a nie oni do Chin.
Zdaniem chińskiego etnografa i demografa Ma Ronga, skądinąd kompetentnego autora doskonałych opracowań dotyczących populacji Chin: „społeczność międzynarodowa nie powinna zachęcać żadnych grup etnicznych do tego, aby szły w kierunku «nacjonalistycznego separatyzmu» i dążyły do «niepodległości»”, ponieważ „takie działanie jest egoistyczne i szkodliwe dla będącego ich obiektem kraju oraz dla ładu światowego”. Można z tego wysnuć wniosek, że jedyną formą bytu dla danej narodowości powinna być przynależność do Chin, podczas gdy niezależność byłaby dla niej zgubą. Jeszcze dziwniej brzmi w tym kontekście inny pogląd Ma Ronga, według którego „zasada samookreślenia nie powinna być praktykowana w dzisiejszym świecie”, co niemal zakrawa już na próbę ideologicznego uzasadnienia kolonializmu oraz potępienia niepodległości.
Obecnie w stosunku do 55 grup etnicznych odmiennych od narodowości Han używa się w ChRL terminu „mniejszości etniczne” (chiń. shàoshù mínzú – dosł. narodowości mniejszościowe). W odczuciu wielu narodowości – zwłaszcza tych z własną, wielowiekową państwowością, odmienną kulturą i tradycją, a nawet odrębnością cywilizacyjną – termin „mniejszości etniczne” ma odcień pejoratywny i pogardliwy, świadcząc o sinocentryzmie i świadomym przyznawaniu przez władze ChRL wyższego statusu narodowości Han.
Takie stanowisko reprezentują nawet wybitni naukowcy chińscy. Socjolog Fei Xiaotong podczas wykładu w grudniu 1988 roku w Hongkongu powiedział m.in.: „Narodowość Han, od czasu pojawienia się na świecie, stała się jądrem koncentracji. Jej przedstawiciele promieniowali we wszystkich kierunkach na okoliczne obszary i absorbowali inne grupy, czyniąc je częścią nich samych [...]. Ponieważ reżimy władców wywodzących się z narodowości niechińskich były na ogół krótkotrwałe, najeźdźcy z innych mniejszości następowali szybko jeden po drugim i w efekcie wszyscy zostali wchłonięci przez Hanów [...]. Ale mniejszości narodowe generalnie stoją niżej od ludności Han pod względem poziomu kultury i techniki, niezbędnego do rozwoju nowoczesnego przemysłu i z trudem przychodzi im realizacja projektów przemysłowych we własnych regionach [...]. Dlatego naszą zasadą jest to, aby grupy lepiej rozwinięte pomagały mniej rozwiniętym [...]”. Fei Xiaotong na określenie struktury etnicznej Chin zaproponował określenie „pluralistyczna jedność”, opierając się zarazem na założeniu, że poszczególne narodowości zawsze zgodnie egzystowały na obszarze Chin. Termin „pluralistyczna jedność” stanowi co najmniej eufemizm, obliczony na zachowanie ideologicznie poprawnego wizerunku, kamufl ującego znacznie odmienne realia, natomiast operowanie założeniem, że Chiny pozostawały w obecnym kształcie terytorialnym od wieków, to nic innego jak naginanie historii do aktualnych potrzeb propagandowych i politycznych.
(...)
Komunistyczny rząd chiński, zainspirowany modelem sowieckim, a także państwowotwórczą filozofią założyciela Republiki Chin – Sun Yat-sena –
i jego następcy Czang Kaj-szeka, obficie korzystał z teorii wyższości kulturowej narodowości Han. Za słuszną uznał też potrzebę„wspomagania” niżej stojących mniejszości oraz promowania integracji, która w wydaniu chińskim była tożsama z asymilacją (chiń. tónghuà) bądź sinizacją (chiń. Hànhuà, Huáhuà lub láiHuá). Nieco złagodzoną wersję tej polityki zaczęto wprowadzać dopiero w epoce modernizacji i otwarcia (tj. od 1979 roku), gdy przyznano, że asymilacja nastąpiła „w wielu przypadkach”. Nacisk położono jednak na etniczne „przemieszanie” (chiń. rónghé). W obszernej publikacji Taushi Dalai (Przejrzeć Dalaja) można nawet znaleźć wypowiedzi Mao Zedonga na temat genetycznej przewagi narodu chińskiego, uwidaczniającej się u osób mieszanego pochodzenia. Dobitnie wyraził to Zhu Rongji, premier ChRL w latach 1997–2002, który – nie kryjąc pogardy dla reszty świata – stwierdził: „Chińczycy to najmądrzejszy naród. Ma najwyższy poziom inteligencji”. Zgodnie z ofi cjalną tezą „cały naród chiński złożony z wielu grup etnicznych dążył do jedności wszystkich narodowości”. Mao nie krył zresztą pogardy dla odmienności kulturowej innych narodowości i potrafi ł – cytując Marksa – oznajmić np. Dalajlamie XIV w 1954 roku, że „religia to opium”.
Jerzy Bayer Waldemar J. Dziak - Tybet