czwartek, 17 lipca 2025



Portal dziennika "Jerusalem Post" zauważył, że była to co najmniej trzecia fala starć miedzy siłami rządowymi a jedną z mniejszości religijnych i etnicznych w Syrii od obalenia rządu Baszara al-Asada w grudniu 2024 r. Zdaniem portalu początkiem konfliktów są zazwyczaj lokalne zatargi, ale szybko przeradzają się one w starcia uzbrojonych grup etnicznych czy religijnych (w obecnym przypadku - druzów i Beduinów), co prowadzi do interwencji rządu.

Władze Syrii nie są zwolennikiem autonomicznych regionów z uzbrojonymi milicjami. Druzowie interpretują to jako represje wobec swojej społeczności, dlatego wielu z nich nie zgodziło się na złożenie broni. Natomiast wielu popierających rząd sunnickich Arabów postrzega druzów jako potencjalne zagrożenie dla stabilności w południowej Syrii.

W przypadkach zamieszek i zbrojnych konfliktów lokalnych obecne władze Syrii wykorzystują państwowe siły zbrojne, które jednak - jak podkreślił "Jerusalem Post" - są w zasadzie uzbrojonymi milicjami, ponieważ rząd syryjski nie wyszkolił wystarczającej liczby żołnierzy od czasu dojścia do władzy. Dlatego władze w Damaszku uciekają się również do mobilizowania ochotników. Jednak poleganie na uzbrojonych mężczyznach, którzy mogą, ale nie muszą być odpowiednio wyszkoleni, a także - być może - utrzymują kontakty z grupami ekstremistycznymi, prowadzi do spirali przemocy.

Mniejszości religijne takie jak druzowie, obawiające się ataków ze strony ekstremistów, podejmują walkę z siłami rządowymi, wkraczającymi do Suwejdy. Izrael (zobowiązany zarówno do zapewnienia sobie bezpieczeństwa od strony Syrii, jak i do ochrony tamtejszych druzów - pobratymców druzów izraelskich) przeprowadza w odpowiedzi naloty i cykl przemocy się powtarza - zauważył "Jerusalem Post". 

PAP


Moskwa przełknęła porażkę i dostarczyła Syrii drogą morską ponad 6,6 tys. ton zboża. Ale w ogromnych potrzebach kraju zorientowała się też dyplomacja ukraińska, która zaproponowała zboże z Ukrainy. Kijów wykorzystuje to, że USA zniosły sankcje na Syrię, a prezydent Donald Trump spotkał się z nowym syryjskim prezydentem Ahmadem asz-Szarą, mimo iż formalnie Waszyngton nadal go poszukuje i gotów jest zapłacić 10 mln dol. za informacje o miejscu jego pobytu.

– Kijów i Damaszek mają podobny pogląd na obecność rosyjskich wojsk – powiedział w czasie wizyty w Syrii ukraiński minister Andrij Sybiha. Próbując blokować ukraińskie dostawy, rosyjski koncern spożywczy Pallad wytoczył syryjskim władzom proces i domaga się kilkuset milionów dolarów odszkodowania za zboże dostarczone jeszcze władzom Asada.

Wydanie zaś obalonego prezydenta (który uciekł do Moskwy) jest warunkiem pozostawienia rosyjskich baz, który postawił asz-Szara. Kreml oczywiście nie zgadza się, gdyż podkopałoby to zaufanie do niego wśród autorytarnych sojuszników oraz wywołało panikę wśród tych, którzy już uciekli do Moskwy (m.in. były prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz).

Ale Syryjczycy nie mają sił, by pod przymusem wyrzucić Rosjan. – Bazy są teraz „izolowanymi wyspami” na terenach, na których rozciąga się dość powierzchowna kontrola nowych władz. Dlatego są punktami zapalnymi różnych konfliktów – mówi jeden z miejscowych dziennikarzy.

W marcu wybuchły gwałtowne starcia w prowincji Latakia (gdzie Rosjanie stacjonują w Tartus i Hmeimim) między siłami rządowymi a Alawitami stanowiącymi tam większość. Wcześniej Alawici wspierali reżim Asada. „Na wybrzeżu (w prowincji Latakia – red.) krążą informacje, że miesiąc wcześniej z bazy w Hmeimim Rosja dostarczyła broń i amunicję alawickim formacjom” – piszą w internecie syryjscy dziennikarze. Po przegranych starciach kolejne grupy alawickich wojskowych lojalnych Asadowi schroniły się w rosyjskiej bazie.

Podobnie jest z bazą w Kamiszli na północnym wschodzie kraju. W czerwcu lądowały tam duże rosyjskie samoloty transportowe, przywożące żołnierzy i broń. Później Rosjanie rozpoczęli loty helikopterowe nad pobliskim regionem – nikogo nie pytając o zgodę. Syryjczycy sądzą, że Kreml chce nawiązać ścisłe kontakty z Syryjskimi Siłami Demokratycznymi (SDF), zdominowanym przez Kurdów sojuszem kontrolującym ten region. SDF prowadzi obecnie trudne negocjacje z władzami w Damaszku o przyszłości syryjskiego Kurdystanu, co Rosja próbuje wykorzystać, prawdopodobnie oferując im broń.

Jednocześnie z bazy w Kamiszli Rosjanie próbują monitorować gazociągi, którymi z Azerbejdżanu przez Turcję do Syrii popłynie azerski gaz.

rp.pl


Piotr Kaszuwara, Onet: - Wróćmy do Andrija Jermaka. Skąd taka jego siła?

Jewhen Magda, ukraiński politolog, dyrektor ukraińskiego Instytut Polityki Światowej: On jest "producentem" prezydenta. Gdy w 2020 r. mianowano go szefem kancelarii, dobrano go według cech psychologicznych Zełenskiego. On zawsze był przyzwyczajony do pracy z efektywnymi producentami. Ceni sobie ludzi skutecznych, którzy wykonują zadania, a on może zająć się czymś innym.

- Tylko czy po 2022 r. można to w ogóle porównywać? Czwarty rok Zełenski u boku z Jermakiem zarządzają krajem walczącym z Rosją, a sam Jermak prowadził negocjacje z Rosjanami w Stambule.

I to jest właśnie problem, bo ma ogromny wpływ na wewnętrzną i zagraniczną politykę Ukrainy, a wobec zajmowanego stanowiska odpowiedzialność ma niemal zerową.

- Czyli Jermak to taka ukraińska "szara eminencja"?

Tak, to odpowiednie określenie. Ale pamiętajmy – ten system powstał w czasie pandemii i inwazji. Zmienić go w warunkach stanu wojennego – niemożliwe. Ale wojna się skończy, a wtedy pojawią się wobec Jermaka i Zełenskiego poważne roszczenia prawne.

(...)

- Tu, gdzie teraz rozmawiamy, czyli na Majdanie Niepodległości w Kijowie, w 2014 r. odbywały się protesty, które były początkiem wojny z Rosją, walką o dołączenie Ukrainy do Unii Europejskiej. Julia Swyrydenko nazywana jest osobą z "pokolenia Majdanu". Była tutaj jako młoda dziewczyna.

Na Majdanie w tym czasie były tysiące ludzi. Byli tu też w 2004 r. podczas Pomarańczowej Rewolucji. Ja nie odczuwam wpływu Rewolucji Godności we współczesnej ukraińskiej polityce. Gdyby one były, to np. konkurs na stanowisko Biura Bezpieczeństwa Gospodarczego Ukrainy nie zostałby anulowany i jego szefem zostałby legalnie wybrany Ołeksandr Cywiński. Funkcjonowanie tego organu to jeden z kluczowych warunków krajów Zachodu dla udzielania dalszej pomocy Ukrainie i warunkujący przyszłą akcesję do Unii Europejskiej. Biuro miało przeciwdziałać korupcji i zachęcać do inwestowania w Ukrainie, a od kilku lat jest raczej dowodem, że nie ma woli politycznej, by w kraju cokolwiek się zmieniło. Konkurs anulowano na podstawie kiepskich argumentów o rosyjski paszport ojca Cywińskiego, moim zdaniem dlatego, że ten organ stałby się niezależny i obiektywny, a zatem niebezpieczny.

- Może właśnie nowa twarz, taka jak Swyrydenko, to ktoś, na kogo czeka społeczeństwo?

Jeśli to nowa twarz, to pytam – gdzie byli ci ludzie, kiedy w 2019 r. powoływano Szmyhala? Przecież wtedy też wybrano ludzi bez doświadczenia. I co? Kiedyś kradli starzy – dziś kradną młodzi. Brakuje nie tyle doświadczenia, co moralnych ograniczeń.

- Swyrydenko opisywana jest przez niektóre media jako ta, która sprzyja oligarchom. Ich społeczeństwo nie chce widzieć więcej u władzy.

Jakakolwiek władza w Ukrainie przyjdzie dogadywać się z oligarchami, bo to oni są właścicielami znacznej części pieniędzy w kraju, wytwórcami sporego procentu PKB i największymi pracodawcami. Wchodzić więc z nimi w konflikt to wielkie ryzyko i nie sądzę, żeby jakikolwiek rząd się na to zdecydował.

- Nawet wbrew woli obywateli?

Nie powiedziałbym, że w Ukrainie są jakieś silne antyoligarchiczne nastroje. Nastroje są antyrosyjskie.

- Zupełnie nic się nie zmieni w ciągu najbliższych 48 godzin?

Nic, a nic. Tak jak dziś walczymy z Rosjanami, tak i będziemy walczyć jutro.

- W 2026 r., jeśli nic się nie zmieni, nie uda się zdławić wewnętrznych problemów, w tym korupcji, to być może Zachód powie "dość" pomocy dla Ukrainy. Może nowy rząd ma właśnie tym się zająć?

Zachód dalej będzie pomagał, bo wciąż taniej wychodzi wesprzeć nas, niż zaakceptować zmiany terytorialne, układ sił i dawać nowe paliwo Moskwie do ataku na kolejne kraje. Nowy rząd i premier nie będą mieć kompetencji, by wypowiedzieć otwartą wojnę korupcji, bo to nie jego zadanie. Działania antykorupcyjne są w pełni kierowane ręcznie przez administrację prezydenta.

(...)

- Wielu wojskowych twierdzi, że po powrocie z frontu będą chcieli mieć ważną pozycję w kraju, za który walczyli z bronią w ręku.

Nie spodziewałbym się, żeby powstała kiedyś partia złożona z wojskowych. Raczej będą oni trafiać do różnych ugrupowań i próbować swoich sił ze znanymi partiami.

- Andrij Bilecki, były dowódca Azowa i twórca 3. Brygady Szturmowej, pana zdaniem nie zechce spróbować sił samemu? W przeszłości stworzył już partię, która weszła do parlamentu, o nazwie Korpus Nacjonalistyczny.

On zechce na pewno powalczyć sam. Widać gołym okiem, że jego Brygada, 3. Szturmowa, to projekt mający w przyszłości stać się siłą polityczną. Bez wątpienia byli żołnierze czy wolontariusze będą stanowili sporą część przyszłego parlamentu.

- Czyli Ukraina będzie jak Francja po II wojnie światowej, gdzie rząd stworzył generał Charles de Gaulle, po to by wojenne nastroje miały czas na okres przejściowy między walką a powrotem do czasów pokoju. W ten sposób uniknięto np. wojny domowej.

Ukraina zawsze będzie sobą. Nie będzie drugą Francją. Zrobimy to po swojemu, ale na pewno wojsko odegra ważną rolę, bo to normalny proces po zakończeniu konfliktów. Tak było po I wojnie światowej w Niemczech, czy we Włoszech. To nic dziwnego.

- Żołnierze mówią, że jak wyjdą z okopów, to wrócą i zrobią porządek wewnątrz kraju.

Myślę, że wielu z nich będzie miało inne problemy, takie jak leczenie, rehabilitacja, odpoczynek, rodzina. Niemniej to więcej niż pewne, że niektórych z nich politycy będą próbowali wykorzystywać.

- Najpierw jednak musi zakończyć się wojna, a do tego chyba jeszcze długa droga.

Bardzo długa.

onet.pl


Pieskow stwierdził, że „Europejczycy utrzymują wściekłą militarystyczną postawę wobec Moskwy” w odpowiedzi na pytanie dotyczące inicjatywy prezydenta USA Donalda Trumpa, mającej na celu zwiększenie pomocy wojskowej dla Ukrainy za pośrednictwem państw członkowskich NATO. Pieskow wezwał również społeczność międzynarodową do wywierania presji na Ukrainę, by ta przeprowadziła dwustronne negocjacje z Rosją — co stanowi odwrócenie wezwań Zachodu do wywierania presji na Rosję, by podjęła znaczące dwustronne negocjacje w celu zakończenia wojny — co prawdopodobnie fałszywie przedstawi Rosję jako gotową do negocjacji, jednocześnie podważając wiarygodność Ukrainy. Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow stwierdził 15 lipca, że wojna Rosji na Ukrainie ma na celu wyeliminowanie „zagrożeń, jakie NATO stworzyło” na granicach Rosji. Kreml posługuje się tymi samymi liniami retorycznymi, których stale używał przez całą wojnę, aby odstraszyć Zachód od wsparcia dla Ukrainy, ale zmienił swój cel z zapobiegania udzielaniu  nowego wsparcia Ukrainie na odwrócenie niedawnego wsparcia i oderwanie Stanów Zjednoczonych od ich transatlantyckich sojuszników, prawdopodobnie w odpowiedzi na niedawną demonstrację prezydenta Trumpa dotyczącą odnowionego zaangażowania Stanów Zjednoczonych w zbrojenie Ukrainy i wspieranie NATO. Pod koniec czerwca 2025 r. Trump ponownie potwierdził, że Stany Zjednoczone będą przestrzegać klauzuli o obronie zbiorowej zawartej w Artykule 5 NATO i niedawno zażądał, aby Rosja zgodziła się na zawieszenie broni do 2 września, w przeciwnym razie zaryzykuje nałożenie przez USA surowych ceł wtórnych. Kreml priorytetowo traktuje kampanie informacyjne mające na celu podważenie jedności NATO i podsycanie niezadowolenia między Stanami Zjednoczonymi a ich europejskimi sojusznikami, aby osłabić zdolności obronne Ukrainy i osiągnąć długofalowe cele wojenne, które sprowadzają się do kapitulacji Ukrainy.

(...)

Rzecznik ukraińskiej brygady operującej w kierunku Pokrowska poinformował, że siły rosyjskie w rejonie odpowiedzialności brygady koncentrują się na wysiłkach zmierzających do natarcia w kierunku Szachowego (na północny wschód od Pokrowska) i prowadzą bardzo wyniszczające ataki piechoty. Rzecznik poinformował, że siły rosyjskie atakują w trzyosobowych drużynach ogniowych: jeden w pełni opancerzony żołnierz z bronią, jeden bez pancerza z amunicją i dodatkową bronią oraz ostatni żołnierz zamykający tyły. Rzecznik poinformował, że siły rosyjskie zintensyfikowały ataki bombami ślizgowymi w kierunku Pokrowska.

(...)

Rzecznik ukraińskiego batalionu operującego na kierunku Nowopawlówki poinformował, że siły rosyjskie atakują głównie w małych formacjach piechoty, używając pojazdów terenowych i motocykli, ale czasami atakują przy użyciu ciężkiego sprzętu, w tym bojowych wozów piechoty (BWP) lub transporterów opancerzonych (APC), a czasem wielozadaniowych bojowych pojazdów opancerzonych (MTLB) i jednego lub dwóch czołgów. Rzecznik poinformował, że siły rosyjskie osłaniają te ciężkie pojazdy opancerzone konstrukcjami ochronnymi i systemami walki elektronicznej (EW) oraz że siły rosyjskie nadal borykają się z niedoborem pojazdów opancerzonych. Żołnierz ukraińskiej brygady operującej na kierunku Nowopawlówki poinformował, że siły rosyjskie przegrupowują się i przerzucają znaczną liczbę sił na kierunek Nowopawlówki po tym, jak nie udało im się zapewnić taktycznie istotnych postępów na kierunku Pokrowskim.

understandingwar.org