Szefowie komisji sił zbrojnych Izby Reprezentantów i Senatu, Republikanie Mike Rogers i Roger Wicker skrytykowali w sobotę decyzję Pentagonu o wycofaniu 5 tys. wojsk USA z Niemiec. Politycy wezwali do przesunięcia ich na wschód NATO i ostrzegli, że podjęta decyzja wysyła zły sygnał Rosji.
We wspólnym oświadczeniu, politycy rządzącej USA partii wyrazili "duży niepokój" ogłoszoną w piątek decyzją Pentagonu. Zwrócili uwagę, że Niemcy zintensyfikowały inwestycje we własną obronność, wzięły na siebie większą odpowiedzialność oraz udostępniają USA bazy do operacji przeciwko Iranowi. Dodali, że wycofanie wojsk jest przedwczesne, bo nawet przy zwiększeniu wydatków na obronność do 5 proc. PKB, sojusznicy potrzebują czasu, by przełożyło się to na realne zdolności.
"Przedwczesne ograniczenie amerykańskiej obecności w Europie, zanim potencjał ten zostanie w pełni wykorzystany, grozi osłabieniem odstraszania i wysłaniem złego sygnału Władimirowi Putinowi" - podkreślili Rogers i Wicker.
"Zamiast całkowicie wycofywać siły z kontynentu, w interesie Ameryki leży utrzymanie silnego odstraszania w Europie poprzez przesunięcie tych 5000 żołnierzy amerykańskich na wschód. Sojusznicy w tym regionie poczynili znaczne inwestycje w warunki do stacjonowania wojsk amerykańskich, zmniejszając koszty dla amerykańskiego podatnika, a jednocześnie wzmacniając linię frontu NATO, aby zapobiec wybuchowi znacznie bardziej kosztownego konfliktu" - dodano w oświadczeniu.
Republikańscy politycy zaznaczyli też, że każde zmiany rozmieszczenia sił USA w Europie wymagają uważnego namysłu i koordynacji z Kongresem i sojusznikami. Zapowiedzieli, że oczekują dyskusji na ten temat w nadchodzących tygodniach.
Stanowisko Rogersa i Wickera jest odpowiedzią na ogłoszone przez Pentagon wycofanie ok. 5 tys. żołnierzy z Niemiec oraz anulowanie planowanego rozmieszczenia tam batalionu artylerii dalekiego zasięgu. Proces wycofania wojsk ma potrwać 6-12 miesięcy, a według źródeł m.in. CBS, żołnierze mają wrócić do USA, a następnie zostać skierowani w region Indo-Pacyfiku. W Niemczech pozostanie wciąż ok. 30 tys. żołnierzy USA.
Ogłoszona w piątek decyzja była reakcją na krytykę niemieckiego rządu dotyczącą amerykańskiej wojny przeciwko Iranowi. Kanclerz Friedrich Merz mówił m.in., że Iran "upokarza Trumpa", który jego zdaniem przystąpił do konfliktu bez odpowiedniego planu. W odpowiedzi prezydent Donald Trump oświadczył, że analizuje wycofanie wojsk USA z Niemiec, czym według Politico zaskoczył urzędników Pentagonu.
Decyzję Trumpa skrytykowali też wiceszefowie komisji sił zbrojnych, Demokraci Adam Smith i Jack Reed oraz część innych polityków Republikanów, w tym emerytowany generał i odchodzący kongresmen Don Bacon.
"Zachowujemy się jak rozkapryszone dzieciaki. Powinniśmy myśleć długoterminowo i strategicznie. Odruchowe reakcje i małostkowość nie służą naszym interesom bezpieczeństwa narodowego. A… Rosja to uwielbia" - napisał Bacon na platformie X. Polityk poparł też zdanie wygłoszone przez premiera Donalda Tuska, który napisał, że największym zagrożeniem dla stosunków transatlantyckich nie jest zagrożenie zewnętrzne, lecz "postępujący rozpad naszego sojuszu".
Rogers i Wicker już w ub.r. krytykowali decyzję Pentagonu w sprawie wycofania brygady wojsk USA z Rumunii, która również była zaskoczeniem zarówno dla Kongresu, jak i sojuszników. W reakcji na to, Kongres uchwalił jako część corocznej ustawy obronnej zapisy utrudniające dalsze znaczące redukcje wojsk w Europie, nakładając obowiązek odpowiedniego uzasadnienia takiego kroku oraz podjęcia konsultacji z Kongresem, sojusznikami i innymi agencjami rządowymi.
PAP