sobota, 2 maja 2026



Prowadzona przez Sztab Generalny Irańskich Sił Zbrojnych Defa Press argumentowała 2 maja, że wojna między Stanami Zjednoczonymi a Iranem przesunęła się z konfliktu bezpośredniego do konfliktu skupionego na narzuceniu kosztów. Defa Press argumentowała, że “cierpliwość” będzie jednym z “ostatecznych wyznaczników zwycięstwa”, co sugeruje, że niektóre elementy reżimu mogą być skłonne znieść presję gospodarczą i militarną Stanów Zjednoczonych, jednocześnie nakładając koszty gospodarcze i polityczne na Stany Zjednoczone spróbować wywrzeć presję na Stany Zjednoczone, aby złagodziły swoje żądania negocjacyjne.

(...)

Jak poinformował wyższy rangą urzędnik irański przemawiający do Bloomberga 2 maja, Iran zaczął ograniczać wydobycie ropy, gdy jego pojemność magazynowa osiągnęła swoje granice. Iran prawdopodobnie raczej ogranicza wydobycie ropy niż ją wstrzymuje, ponieważ wstrzymanie wydobycia ropy mogłoby spowodować znaczne szkody na irańskich polach naftowych. Urzędnicy Pentagonu powiedzieli 1 maja Axios, że 31 tankowców przewożących około 53 milionów baryłek irańskiej ropy o wartości co najmniej 4,8 miliarda dolarów pozostaje w Zatoce Perskiej z powodu blokady morskiej Stanów Zjednoczonych w irańskich portach. Stany Zjednoczone jednocześnie rozszerzyły sankcje gospodarcze, aby pogłębić izolację Iranu i ograniczyć jego dostęp do rynków energii i kanałów finansowych.

understandingwar.org


Siły rosyjskie w kwietniu 2026 r. po raz pierwszy od wtargnięcia Ukrainy do obwodu kurskiego w sierpniu 2024 r. poniosły stratę netto terytorium kontrolowanego na ukraińskim teatrze działań. ISW zaobserwowało dowody pozwalające ocenić, że siły rosyjskie utraciły kontrolę nad 116 kilometrami kwadratowymi w kwietniu 2026 r., nie licząc obszarów, do których mogły przedostać się wojska rosyjskie. Rosyjskie tempo postępu na polu bitwy stale spada od listopada 2025 r., ponieważ ciągłe ukraińskie kontrataki naziemne, ukraińskie ataki średniego zasięgu, blokada wykorzystania przez Rosję terminali Starlink na Ukrainie w lutym 2026 r. oraz dławienie Telegramu przez Kreml zaostrzyły istniejące problemy w rosyjskiej armii.

(...)

Tempo rosyjskiego postępu spadło w 2026 r. w porównaniu z 2025 r., ale zmieniający się charakter wojny, w szczególności zwiększone stosowanie przez Rosję taktyki infiltracji w 2025 r., utrudnia porównania rok do roku. 

(...)

Kreml stosuje rosyjską taktykę infiltracji, częściowo w celu wyolbrzymienia rosyjskiej kontroli nad terenem. (...) Siły rosyjskie stosują taktykę infiltracji, częściowo po to, aby stworzyć wrażenie ciągłego rosyjskiego postępu na froncie i wesprzeć kremlowskie wysiłki w zakresie wojny poznawczej, mające na celu wyolbrzymienie rosyjskich sukcesów. Siły rosyjskie nie kontrolują jednak tych obszarów infiltracji, które często znajdują się pomiędzy ukraińskimi pozycjami w spornych szarych strefach.

understandingwar.org


Szefowie komisji sił zbrojnych Izby Reprezentantów i Senatu, Republikanie Mike Rogers i Roger Wicker skrytykowali w sobotę decyzję Pentagonu o wycofaniu 5 tys. wojsk USA z Niemiec. Politycy wezwali do przesunięcia ich na wschód NATO i ostrzegli, że podjęta decyzja wysyła zły sygnał Rosji.

We wspólnym oświadczeniu, politycy rządzącej USA partii wyrazili "duży niepokój" ogłoszoną w piątek decyzją Pentagonu. Zwrócili uwagę, że Niemcy zintensyfikowały inwestycje we własną obronność, wzięły na siebie większą odpowiedzialność oraz udostępniają USA bazy do operacji przeciwko Iranowi. Dodali, że wycofanie wojsk jest przedwczesne, bo nawet przy zwiększeniu wydatków na obronność do 5 proc. PKB, sojusznicy potrzebują czasu, by przełożyło się to na realne zdolności.

"Przedwczesne ograniczenie amerykańskiej obecności w Europie, zanim potencjał ten zostanie w pełni wykorzystany, grozi osłabieniem odstraszania i wysłaniem złego sygnału Władimirowi Putinowi" - podkreślili Rogers i Wicker.

"Zamiast całkowicie wycofywać siły z kontynentu, w interesie Ameryki leży utrzymanie silnego odstraszania w Europie poprzez przesunięcie tych 5000 żołnierzy amerykańskich na wschód. Sojusznicy w tym regionie poczynili znaczne inwestycje w warunki do stacjonowania wojsk amerykańskich, zmniejszając koszty dla amerykańskiego podatnika, a jednocześnie wzmacniając linię frontu NATO, aby zapobiec wybuchowi znacznie bardziej kosztownego konfliktu" - dodano w oświadczeniu.

Republikańscy politycy zaznaczyli też, że każde zmiany rozmieszczenia sił USA w Europie wymagają uważnego namysłu i koordynacji z Kongresem i sojusznikami. Zapowiedzieli, że oczekują dyskusji na ten temat w nadchodzących tygodniach.

Stanowisko Rogersa i Wickera jest odpowiedzią na ogłoszone przez Pentagon wycofanie ok. 5 tys. żołnierzy z Niemiec oraz anulowanie planowanego rozmieszczenia tam batalionu artylerii dalekiego zasięgu. Proces wycofania wojsk ma potrwać 6-12 miesięcy, a według źródeł m.in. CBS, żołnierze mają wrócić do USA, a następnie zostać skierowani w region Indo-Pacyfiku. W Niemczech pozostanie wciąż ok. 30 tys. żołnierzy USA.

Ogłoszona w piątek decyzja była reakcją na krytykę niemieckiego rządu dotyczącą amerykańskiej wojny przeciwko Iranowi. Kanclerz Friedrich Merz mówił m.in., że Iran "upokarza Trumpa", który jego zdaniem przystąpił do konfliktu bez odpowiedniego planu. W odpowiedzi prezydent Donald Trump oświadczył, że analizuje wycofanie wojsk USA z Niemiec, czym według Politico zaskoczył urzędników Pentagonu.

Decyzję Trumpa skrytykowali też wiceszefowie komisji sił zbrojnych, Demokraci Adam Smith i Jack Reed oraz część innych polityków Republikanów, w tym emerytowany generał i odchodzący kongresmen Don Bacon.

"Zachowujemy się jak rozkapryszone dzieciaki. Powinniśmy myśleć długoterminowo i strategicznie. Odruchowe reakcje i małostkowość nie służą naszym interesom bezpieczeństwa narodowego. A… Rosja to uwielbia" - napisał Bacon na platformie X. Polityk poparł też zdanie wygłoszone przez premiera Donalda Tuska, który napisał, że największym zagrożeniem dla stosunków transatlantyckich nie jest zagrożenie zewnętrzne, lecz "postępujący rozpad naszego sojuszu".

Rogers i Wicker już w ub.r. krytykowali decyzję Pentagonu w sprawie wycofania brygady wojsk USA z Rumunii, która również była zaskoczeniem zarówno dla Kongresu, jak i sojuszników. W reakcji na to, Kongres uchwalił jako część corocznej ustawy obronnej zapisy utrudniające dalsze znaczące redukcje wojsk w Europie, nakładając obowiązek odpowiedniego uzasadnienia takiego kroku oraz podjęcia konsultacji z Kongresem, sojusznikami i innymi agencjami rządowymi.

PAP


Mała Tokmaczka to niewielka wieś w obwodzie zaporoskim w Ukrainie, której populacja — według danych z 2024 r. — wynosiła mniej niż 100 osób. Do 2025 r. została całkowicie zniszczona. Armia rosyjska próbuje ją zdobyć już od ponad roku, ale jak dotąd nie udało jej się tego dokonać.

Jeszcze w październiku 2025 r. proklemlowski kanał Wojskowy Informator pisał na Telegramie — "tę nieszczęsną wieś pod Orichiwem" próbują odbić już nie pierwszy rok, ale "ostatecznie nie udało im się wyprzeć Sił Zbrojnych Ukrainy z tej miejscowości". To samo stwierdzili twórcy kanału o nazwie Bracia po broni — na tej samej aplikacji napisali, że "chłopaki z Zaporoża" przekazali im informacje o tym, co działo się w pobliżu wsi. A oni "przeczytali je i osłupieli".

Mała Tokmaczka to niewielka wieś w obwodzie zaporoskim w Ukrainie, której populacja — według danych z 2024 r. — wynosiła mniej niż 100 osób. Do 2025 r. została całkowicie zniszczona. Armia rosyjska próbuje ją zdobyć już od ponad roku, ale jak dotąd nie udało jej się tego dokonać.

Jeszcze w październiku 2025 r. proklemlowski kanał Wojskowy Informator pisał na Telegramie — "tę nieszczęsną wieś pod Orichiwem" próbują odbić już nie pierwszy rok, ale "ostatecznie nie udało im się wyprzeć Sił Zbrojnych Ukrainy z tej miejscowości". To samo stwierdzili twórcy kanału o nazwie Bracia po broni — na tej samej aplikacji napisali, że "chłopaki z Zaporoża" przekazali im informacje o tym, co działo się w pobliżu wsi. A oni "przeczytali je i osłupieli".

(...)

— Walki o Małą Tokmaczkę rozpoczęły się mniej więcej w maju 2025 r. — mówi Aleksander Kowalenko, obserwator wojskowo-polityczny z grupy Informacyjny Sprzeciw. — Wojska rosyjskie zajęły Nowopokrowkę i zaczęły przedzierać się w kierunku obrzeży Małej Tokmaczki. W ciągu roku na tym kierunku doszło jednak jedynie do nieznacznych posunięć taktycznych. Mała Tokmaczka ma duże znaczenie logistyczne. Wieś znajduje się przy trasie 0815 prowadzącej do Orichiwa. Do tego miasta od strony skupiska rosyjskich wojsk można dostać się tylko przez Malą Tokmaczkę — zauważa.

W 2023 r., po kontrofensywie Sił Zbrojnych Ukrainy, Rosjanie zostali zmuszeni do wycofania się z wielu obszarów obwodu zaporoskiego. Od tego czasu Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej próbują odzyskać utracone terytoria.

— Przed wojną w Małej Tokmaczce mieszkało ponad trzy tysiące osób — mówi Roman Switan, ekspert wojskowy i pułkownik Sił Zbrojnych Ukrainy w rezerwie. — Ta miejscowość rozciąga się wzdłuż drogi. Walki na tym kierunku trwają od 2024 r. Mała Tokmaczka osłania Orichiw od południowego wschodu. Odległość między tymi miejscowościami nie przekracza 5 km. Rosjanie utworzyli we wsi Połohy duże centrum logistyczne i stamtąd rozpoczęli ofensywę na Hulajpole i Orichiw. Droga do Orichiwa przebiega przez Malą Tokmaczkę, gdzie Siły Zbrojne Ukrainy utworzyły bardzo solidny obwód obronny. Z jednej strony ukraiński obszar umocniony opiera się na rzece Konka, a z drugiej — na dominujących wzniesieniach, również zajętych przez Siły Zbrojne Ukrainy — mówi.

Rosjanie nie są w stanie jednak zająć Małej Tokmaczki. Wkraczają do wioski i ogłaszają sukces, ale niedługo po tym zostają z niej wypędzeni.

Według danych Switana walki w Małej Tokmaczce nieustannie trwają. Rosjanie próbują przedostawać się do linii obrony Sił Zbrojnych Ukrainy w małych grupach. Próbowali kiedyś wkroczyć kolumną ciężkiego sprzętu, ale ukraińskie drony zniszczyły go w całości.

Siły zbrojne Rosji zbombardowały wieś pociskami KAB i praktycznie zrównały ją z ziemią, zamieniając w piekło na ziemi.

— W styczniu 2026 r. w Małej Tokmaczce Rosjanom udało się przejąć strefy kontroli na wschodnich obrzeżach — dodaje Kowalenko. — Przez rok siły zbrojne Federacji Rosyjskiej podejmowały liczne próby przedarcia się do stacji kolejowej w tej wsi. Rosyjska armia posuwała się ulicą Mira, ale nie zdołała zdobyć znaczącego terytorium. Siłom zbrojnym Rosji do tej pory nie udaje się tam umocnić. Dzisiaj wieś jest praktycznie zniszczona. Niemal wszystkie pozostałe po niej ruiny znajdują się pod kontrolą Sił Zbrojnych Ukrainy. W ostatnich miesiącach codziennie w wiosce niszczone są dwie-trzy grupy szturmowe, ale sytuacja operacyjna nie ulega zmianie — mówi.

(...)

— Na linii frontu, której długość przekracza dziś 1200 km, znajduje się wiele miejscowości, o które walki toczą się już od wielu lat — zauważa Switan /Roman, ekspert wojskowy i pułkownik Sił Zbrojnych Ukrainy w rezerwie - red./ — Oprócz Czasa Jara są to Wołczansk, Kupiańsk oraz aglomeracja Pokrowsko-Myrnohradzka. Ponadto na lewym brzegu rzeki Oskoł znajdują się dziesiątki wsi, które stały się oporami obrony Sił Zbrojnych Ukrainy.

onet.pl\Nowa Gazieta