Rosyjskie instytucje, m.in. szkoły i wojsko, oraz media wzmacniają przekonanie, że Rosja jest wielką potęgą i że nie ma politycznej alternatywy dla obecnej władzy. Ponadto wydaje się, że obecnej władzy udało się „znieczulić” pokolenie młodych Rosjan na politykę, tłumiąc i dyskredytując jej krytyków, faktycznie likwidując niezależne media. Konsekwencją tego jest powstanie apolitycznego pokolenia jednocześnie optymistycznie nastawionego co do swojej osobistej przyszłości.
Paramilitarne organizacje młodzieżowe finansowane przez państwo odnotowały gwałtowny wzrost liczby członków. Junarmia (Wszechrosyjskie Narodowe Stowarzyszenie Patriotyczne i Ruch Społeczny „Młoda Armia”) zwiększyła swoją liczebność i według oficjalnych statystyk liczy ponad milion członków. Celem, jaki sobie stawia, jest szkolenie przyszłych żołnierzy oraz propagowanie i wpajanie wartości patriotycznych i historycznych. Do tego dochodzi nowopowstały „Pierwszy Ruch” organizacja nawiązująca do masowej organizacji „Pionierów „ z czasów sowieckich. Liczba członków na koniec 2023 roku według oficjalnych danych wyniosła około 4,7 mln osób. Ian Garner autor „Z Generation: Into the Heart of Russia’s Fascist Youth z Centrum Polityki Międzynarodowej i Obronnej na Queen’s University w Ontario w Kanadzie w swym wywiadzie dla serwisu internetowego czasopisma New Lines Institute stwierdza wręcz że: „rosyjska młodzież prawdopodobnie zmierza w kierunku nacjonalizmu, ideologicznego spojrzenia na świat i nazywam ich faszystowską młodzieżą. Czy uważam, że każdy młody człowiek w Rosji jest szalejącym faszystą i ludobójcą? Absolutnie nie. Ale jest to kierunek, w którym popycha ich polityka kulturalna, polityka państwowa i duża liczba tych, których nazwalibyśmy obojętnymi gapiami”.
Wyniki sondażu Chicago Council on Global Affairs są swoistym „sprowadzeniem na ziemię” dla tych, którzy uważali, że poparcie młodzieży dla polityki Putina jest jedynie tworem propagandy. Socjolog Lew Gudkow, dyrektor naukowy Centrum Lewady, który od 1988 roku bada nastroje w rosyjskim społeczeństwie w swej wypowiedzi dla serwisu Euronews.com zwraca uwagę że „zanikło w nim (rosyjskim społeczeństwie - red.) pojęcie o przeszłości, a młodzi ludzie, którzy dorastali pod rządami obecnego przywódcy kraju, prawie nic nie wiedzą o czasach ZSRR”. Natomiast objęcie władzy przez Putina spowodowało że „z jednej strony gospodarka rynkowa naprawdę zaczęła działać. Wprowadzono niezbędne reformy. Z drugiej, cena ropy gwałtownie wzrosła, co pozwoliło państwu na wypłatę dodatkowych premii, wsparcie grup słabszych społecznie i to natychmiast stworzyło bazę do poparcia dla Putina”. Zwraca też jednocześnie uwagę na fakt ze „zaczęła odradzać się świadomość imperialna, a wraz z nią militaryzm, nastroje antyzachodnie i izolacjonizm”.
Rosjanie urodzeni pod koniec lat 80. i w latach 90. dorastali i wychowywali się na opowieściach swoich rodziców, którzy przeżywali powtarzające się wstrząsy: przejście z komunizmu do pierestrojki Gorbaczowa; rozpad Związku Sowieckiego, wielokrotne krachy finansowe, które zniszczyły ich oszczędności; masowe bezrobocie; dwie wojny czeczeńskie. Młodzi Rosjanie, w przeciwieństwie do starszych pokoleń, dorastają już w erze smartfonów i sieci społecznościowych, co daje im dostęp do szerszego zakresu informacji niż te prezentowane w państwowych mediach. Mimo to przyjęli jednak lansowaną przez państwo ideologię narodowo-imperialną. Nie bez znaczenia są też wprowadzone przez Putina reformy społeczne i ekonomiczne, takie jak podniesienie emerytur, inwestycje w edukację i opiekę zdrowotną, infrastrukturę oraz prawa socjalne mające na celu zachęcenie rodzin do posiadania dzieci. Nie mają traumatycznych doświadczeń z czasów sowieckich i z niczym nie mogą porównać swojej obecnej sytuacji. Co może być zaskakujące wojna z Ukrainą - w przeciwieństwie do wojny w Afganistanie - nie wywołała żadnego wstrząsu pokoleniowego. W protestach antywojennych biorą udzielał nieliczne wyjątki i to nie tylko z obawy o realne ryzyko represji ze strony władz, ale przede wszystkim dlatego, że młodzi Rosjanie uważają Ługańsk, Donbas, Krym za ziemie rosyjskie. Równoczesne społeczeństwo w Rosji przyzwyczaiło się do „wojskowej operacji specjalnej”, jak oficjalnie określa się toczącą się wojnę.
Denis Wołkow (Dyrektor Centrum Lewady) w komentarzu dla „Forbesa” stwierdza, że Rosjanie przyzwyczaili się już do myśli, że konflikt szybko się nie zakończy. Na taką ocenę wpływa fakt, że większość Rosjan nie jest w niego bezpośrednio zaangażowana. Wyjątek stanowi krótki okres, kiedy częściowa mobilizacja wstrząsnęła społeczeństwem rosyjskim, kiedy to ze względu na niejasno sformułowane kryteria wielu uważało, że do poboru może zostać powołany każdy. Jednocześnie ocena własnej sytuacji ekonomicznej (zarówno obecnej, jak i przyszłej) przez respondentów, praktycznie nie zmieniła się od lutego do kwietnia 2022 roku. Innymi słowy, ludzie przeżyli początkowo szok, ale sytuacja ustabilizowała się na tyle szybko, że niewielu odczuło, że ich własna sytuacja gospodarcza uległa drastycznemu pogorszeniu.
Szybka reakcja rządu mająca na celu ustabilizowanie systemu bankowego prawdopodobnie odegrała kluczową rolę w utrzymaniu sytuacji pod kontrolą. Symptomatyczne jest to, że wielu Rosjan utożsamia swój kraj z rządzącym nim reżimem politycznym i uważa, że wspieranie działań państwa jest ich obowiązkiem. Większość z nich cechuje się apatią i po prostu biernie „przeważnie wspiera” to, co robi reżim, czekając, aż „to wszystko” się skończy. Ta część populacji popadła w apatię: jej stan można określić jako „wyuczoną obojętność”. W oczach takich ludzi Putin jest prawowitym przywódcą, więc jego „specjalna operacja wojskowa” też musi taka być. Jednocześnie od lata 2022 r. zaobserwowano długo utrzymującą się tendencję do bardziej pozytywnej oceny sytuacji przez uczestników badań. Powodem wydają się być podwyżki płacy minimalnej, emerytur i dopłat, które weszły w życie 1 czerwca 2022 roku, a także duże dopłaty dla „uczestników specjalnej operacji wojskowej” (dotacje te mają być skorygowane o inflację na początku przyszłego roku - red.). Jak niedawno ujęła to jedna z respondentek w odpowiedzi na otwarte pytanie, dlaczego życie stało się lepsze: Mój syn jest na wojnie, wysyła pieniądze do domu”. Na to też wskazywali respondenci pod koniec ubiegłego roku, uzasadniając, dlaczego ich zdaniem kraj zmierza we właściwym kierunku”. Oznacza to, że w dużej mierze spójność opinii publicznej w Rosji z rosyjską władzą w latach 2022–2023 została osiągnięta dzięki znaczącym transferom socjalnym rządu na rzecz społeczeństwa. Rosyjska świadomość zbiorowa utknęła pomiędzy dwoma sprzecznymi poglądami: „trzeba dokończyć to, co zaczęliśmy. Straciliśmy już zbyt wiele, aby teraz przestać, wystarczy tylko zwycięstwo” (taki pogląd wyraża około jedna trzecia zwolenników dalszej walki) w porównaniu do „zbyt wielu naszych chłopców umiera, jest zbyt wiele ofiar po obu stronach”
Pomimo, że rosyjskie społeczeństwo jest już zmęczone „specjalną operacją wojskową”, istnieją różne poglądy na temat zakończenia walk. Problem w tym, że przeciętny Rosjanin uważa, że jego obowiązkiem jest popieranie tego, co państwo uważa za moralne i słuszne. Wyjaśnia to wzrost poparcia dla praw represyjnych i restrykcyjnych. Mówi o tym sondaż Centrum Lewady pt. „Masowe postrzeganie <>” ze stycznia 2023r. Co więcej, według sondażu przeprowadzonego w maju 2023 r. dwie trzecie respondentów stwierdziło, że w większym lub mniejszym stopniu poprze przyjaciela lub członka rodziny, który zdecydowałby się pójść i walczyć. 53 proc. procent nie aprobuje zachowania osób opuszczających kraj, aby uniknąć poboru do wojska - to kolejny przejaw odzwierciedlenie poczucia obowiązku. (...).
Równocześnie, pomimo trwającej wojny jedynie 9 proc. Rosjan według sondażu przedstawionego 11 kwietnia 2024 roku przez Centrum Lewady chciałoby zamieszkać za granicą. Dla porównania, w połowie lutego 2022 r. taką chęć deklarowało 19 proc. badanych. Wśród najmłodszych Rosjan takich osób jest nieco więcej, ale i tutaj liczba osób pragnących wyemigrować w ciągu trzech lat spadła ponad trzykrotnie i wynosi 15 proc.
Andriej Kolesnikow z Carnegie Russia Eurasia Center w swoich tekstach na stronach Carnegie Endowment for International Peace zwraca uwagę na znamienny fakt, że w 2020 r. w Rosji przeprowadzono referendum w sprawie zmiany konstytucji, co umożliwiło Putinowi ponowne kandydowanie w tym roku i dało możliwość utrzymania się u władzy nawet do 2036 roku. Głosowanie za poprawkami do ustawy zasadniczej kraju było w rzeczywistości kolejnym rodzajem „wyborów”. To ono ostatecznie ukształtowało w pełni władzę Putina, który 24 lutego 2022 r. zainicjował „operację specjalną”. Siergiej Ławrow w trakcie swej konferencji prasowej w styczniu 2024 mógł więc stwierdzić, że ”Specjalna operacja wojskowa zjednoczyła nasze społeczeństwo w bezprecedensowy sposób i ułatwiła oczyszczenie z ludzi, którzy nie czuli się Rosjanami, dumnymi z rosyjskiej historii i rosyjskiej kultury.”
Alexey Levinson socjolog, kierownik działu badań społeczno-kulturowych Centrum Lewady w swym wywiadzie dla „The Bell” zwraca uwagę na fakt, że społeczeństwo rosyjskie, w przeciwieństwie do społeczeństwa wielu innych krajów, zostało stworzone przez państwo, a nie odwrotnie.(…) Dlatego tak ważną postacią jest ten, kto rządzi państwem.”
W Rosji nie ma tradycji oddolnych masowych protestów, a w jej społeczeństwie brakuje instytucji zdolnych do skutecznego organizowania oporu i nigdy ich nie było. Dla Rosjan wyjście na ulice jest postrzegane raczej jako symboliczny gest, niż funkcjonalne narzędzie oporu wobec władzy. Należy też wziąć pod uwagę, że jak pisał rosyjskojęzyczny portal „Ważne Historie”, Ogólne Centrum Częstotliwości Radiowych (GRFC) monitoruje każdy protest, w którym Rosjanie wychodzą na ulice, aby wyrazić swoje poglądy. Nawet najmniejsze zgromadzenie niezadowolonych obywateli w Rosji trafi do „Raportów o występowaniu nastrojów protestacyjnych w sieciach społecznościowych”, które sporządzane są przez pracowników GRFC i przesyłane do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Administracji Prezydenta, FSB i Prokuratury Generalnej.
Ponadto, w rosyjskiej zbiorowości zdecydowanie przeważa myślenie kolektywne nad indywidualizmem, a pojęcie własnej sprawczości, które determinuje przeciwstawienie się władzy, jest zupełnie czymś obcym. Jednostka jest niczym, a wspólnota – wszystkim. Kolektywizm jest immamentną częścią rosyjskiego DNA kulturowego. Jeśli prześledzimy historię Rosji to możemy stwierdzić, że nigdy masowe oddolne ruchy protestu czy oporu nie zmieniły władzy. Większość z nich była inspirowana lub wynikała z konfliktów w obozie władzy. Były to zazwyczaj zwykłe bunty, których powodzenie zależało od tego, jak się zachowa się część armii. Żaden z nich nie spowodował wyłonienia oddolnych liderów, którzy byliby w stanie samodzielnie pokierować protestem.
Z tej racji, obecnie wszelkie analizy zakładające, że w Rosji w wyniku oddolnej presji społecznej - nawet spowodowanej wojną - dojdzie do zmiany władzy są jedynie pobocznymi życzeniami, a nie realną oceną rzeczywistości. Zwraca uwagę na to m.in. Aleksandar Đokić, serbski politolog i analityk pracujący dla „Nowej Gazety”, który w swym artykule z czerwca ub.r. dla serwisu internetowego telewizji „Euronews” cytuje znamienne słowa rosyjskiego filozofa Piotra Czaadajewa : „Nigdy nie działaliśmy w porozumieniu z innymi narodami. Nie jesteśmy częścią żadnej z wielkich rodzin rodzaju ludzkiego; nie jesteśmy ani Zachodu, ani Wschodu i nie mamy tradycji żadnego z nich”. Uważa wręcz że: ”Putin nie narzucał swojej woli społeczeństwu rosyjskiemu. Większość z nich pragnęła, aby postać taka jak Putin – przywódca o twardej ręce wywodzący się z aparatu bezpieczeństwa – przywróciła porządek z chaosu lat 90., pomogła państwu wstać z kolan i przywróciła mu utraconą chwałę (…) W Rosji nie będzie znaczących protestów, dopóki elity, przynajmniej w części, nie odwrócą się od Putina i nie wezwą ludzi na ulicę.”
defence24.pl