Petraeus, reagując na płynącą z ust nie tyle nawet ukraińskich, ile zachodnich uczestników konferencji, krytykę Zachodu za niedostateczne wsparcie wojskowe Ukrainy, stwierdził, że Stany Zjednoczone szczególnie na początku wojny musiały liczyć się z użyciem przez Rosję taktycznej broni jądrowej.
Były dyrektor CIA podkreślił, że Rosjan udało się odwieść od takiego kroku dzięki równocześnie twardej, ale zarazem ostrożnej postawie Stanów Zjednoczonych, a także wsparciu ze strony innych państw.
Jak bardzo wyraźnie zaznaczył, dużą i jednoznacznie pozytywną rolę odegrali prezydent Chin Xi Jingping oraz premier Indii Narendra Modi. Słowa Petraeusa są potwierdzeniem tego, co nieco ponad tydzień temu w czasie zorganizowanej przez dziennik Financial Times debaty z szefem brytyjskiego wywiadu MI6 Richardem Moorem powiedział obecny dyrektor CIA William Burns.
(...)
Amerykanin wrócił do swojej wypowiedzi dla amerykańskich mediów z 2022 r., kiedy to powiedział, że gdyby Rosja użyła czy to przeciw Ukrainie, czy też przy okazji wojny w Ukrainie (w tym drugim wypadku chodziłoby o wybuch na niezamieszkałym terenie) taktycznej broni jądrowej, to zapewne USA zatopiłyby całą rosyjską Flotę Czarnomorską oraz za pomocą konwencjonalnych uderzeń zniszczyłyby wszystkie rosyjskie siły lądowe i lotnicze znajdujące się na terenie Ukrainy.
Gen. Petraeus jednoznacznie dał do zrozumienia, że ta wypowiedź nie była wyłącznie jego prywatną opinią, alej wyrazem stanowiska Białego Domu, który nie chciał jednak Rosji grozić bezpośrednio i dlatego zrobił to za pośrednictwem emerytowanego generała i byłego szefa CIA.
W rozmowie z Onetem wysoki rangą funkcjonariusz struktur rządowych USA przyznał, że Rosjanie otrzymali wówczas jednoznaczny sygnał, iż powinni na serio wziąć pod uwagę to, co powiedział gen. Petraeus. Komunikat przekazany Moskwie szedł jednak dalej i był na tyle szczegółowy, że obejmował konkretną zapowiedź użycia w kolejnych falach ataków na cele rosyjskie setek rakiet samosterujących, które wystrzeliwane byłyby zarówno z amerykańskich samolotów, jak i z pokładów np. okrętów podwodnych.
Zapytany przez nas, czy takie działania nie byłyby oprotestowane przez niektórych sojuszników europejskich, w tym np. Niemcy, rozmówca Onetu odparł, że przy takim scenariuszu jak użycie przez Rosję taktycznej broni jądrowej, "Berlin nie miałby nic do gadania" a USA przypomniałyby każdemu w NATO, "kto podejmuje decyzje w NATO".
Słowa Petraeus są o tyle istotne, że pokazują po pierwsze to, iż Waszyngton gra z Moskwą znacznie twardziej niż jest to odbierane przez wielu polskich komentatorów.
Jeszcze ważniejszy jest jednak fakt, że wyraźnie wskazują one na to, iż ocena polityki na podstawie publicznie znanych wypowiedzi jest w sytuacji wojny oceną de facto pozbawioną podstaw merytorycznych. Patrząc na twarde i buńczuczne wypowiedzi rosyjskich oficjeli i retoryczną wstrzemięźliwość Zachodu, łatwo dojść do całkowicie błędnego wniosku o sile Rosji i słabości Zachodu.
W rzeczywistości retoryczna siła Rosjan jest wyrazem ich słabości, ale zarazem też wynikiem – tu niestety prawdziwej — kalkulacji, że w dobie mediów społecznościowych pojawią się komentatorzy, którzy nie rozumiejąc tego, co się dzieje, będą głosić wygodne dla Rosji tezy.
onet.pl