środa, 3 stycznia 2024



Jednym z popularnych telewizyjnych programów komediowych w Związku Radzieckim był Klub wesołych i zaradnych, znany powszechnie pod akronimem KVK. Nawet po rozpadzie ZSRR przez długi czas cieszył się ogromną popularnością. W każdym odcinku dwie bądź więcej drużyn rywalizowało we wcześniej przygotowanych, a czasem improwizowanych, humorystycznych konkursach. W 1996 roku wraz z drużyną ze swojego rodzinnego Krzywego Rogu w KVK zaczął występować 18-letni Wołodymyr Zełenski. Szybko zdobył popularność nie tylko w Ukrainie, ale także w Rosji. W 2003 roku Zełenski zadomowił się w rosyjskim kinie, co pozwoliło mu wejść na bardzo konkurencyjny i cechujący się wysokimi honorariami rosyjski rynek show-biznesu. Oprócz talentu aktorskiego Zełenski wykazał się silnymi cechami przywódczymi, które pomogły mu zbudować odnoszące sukcesy imperium rozrywkowe o nazwie 95 Kwartał, które produkowało i sprzedawało ciekawe treści na całą przestrzeń poradziecką. Przede wszystkim były to programy humorystyczne, czasem z udziałem rosyjskich gwiazd (Factor A z piosenkarzem Filippem Kirkorowem, Fala z prezenterem telewizyjnym Maximem Gałkinem, Magia z utytułowaną zapaśniczką Tetianą Łazarewą czy Rozśmiesz komika z show manem Mychajłem Galustyanem etc.).

Jako reżyser Zełenski realizował komedie romantyczne, jak 8 nowych randek czy Miłość w wielkim mieście (w której sam zagrał), a także święcący rekordy popularności na rynku rosyjskim i ukraińskim serial telewizyjny Teściowie. Według danych rosyjskiej firmy badawczej Mediascope jeszcze w 2021 roku Teściowie byli jednym z najchętniej oglądanych seriali rosyjskojęzycznych; w latach 2010–2021 regularnie otrzymywali prestiżowe rosyjskie nagrody Teletriumf i Telezvezda.

Sukces Zełenskiego był możliwy dzięki jego ciężkiej pracy i wytrwałości, umiejętności pracy w zespole i wykazywaniu się zdolnościami przywódczymi. Jednak popularność Zełenskiego była możliwa również dzięki temu, że rozumiał, jaki humor jest potrzebny postsowieckiemu człowiekowi, który przeszedł przez traumę i biedę ZSRR, który widział biedę, nie sprawiedliwość, upadek regionów przemysłowych, korupcję elit, alkoholizm i narkomanię. Zełenski umiał o tym wszystkim opowiedzieć.

Z tego powodu humor Zełenskiego i jego programy były niepopularne na Zachodniej Ukrainie, a czasami wręcz uznawane za obraźliwe i oburzające. Zełenski i jego 95 Kwartał żartował na całkowicie niedopuszczalne tematy, na przykład o staraniach prezydenta Wiktora Juszczenki o upamiętnienie Hołodomoru z lat 1932–1933 albo o chciwych Ukraińcach z zachodniej części kraju, którzy jechali do Turcji na wakacje all inclusive. Albo nazywał Ukrainę prostytutką Unii Europejskiej. Zachodnia Ukraina w większości nie rozumiała tego humoru, w przeciwieństwie do powiedzmy, showmana Serhija Prytuły, który był odnoszącym sukcesy komikiem dla ukraińskojęzycznej publiczności kanałów telewizyjnych oligarchy Wiktora Pinczuka.

Niechęć Zachodniej Ukrainy wobec Zełenskiego wynikała również z faktu, że był rosyjskojęzycznym aktorem o określonym światopoglądzie, który odniósł sukces na rosyjskim rynku show-biznesu. Specyfika poglądów Zełenskiego polegała na tym, że uważał Ukrainę i Rosję za bardzo bliskie sobie kraje, które podzielają wspólne wartości, mają wspólną historię i powinny się nadal uzupełniać.

Jednocześnie osobowość Zełenskiego ukształtowała się w trudnym okresie ekonomicznej i politycznej zapaści ZSRR, kiedy ujawniły się wcześniej skrzętnie skrywane nierówności społeczne, narastało rozwarstwienie społeczeństwa, rozpadał się dotychczasowy styl życia. Sam Zełenski wielokrotnie powtarzał w wywiadach, że jego ojciec, profesor z wyższym wykształceniem, nie mógł zarobić wystarczająco dużo pieniędzy i żył w biedzie. Zełenski otrzymał jednak dobre wychowanie w rodzinie inteligenckiej, oparte na szacunku dla wartości ludzkich. Z drugiej strony przygnębiający, przemysłowy Krzywy Róg i chuligańskie ulice miasta uczyniły z Zełenskiego realistę i silnego przywódcę, który nie boi się wyzwań i dąży do osiągnięcia zamierzonych celów. Ta cecha okazała się jedną z kluczowych, których Putin nie docenił podczas inwazji wojskowej na Ukrainę, ponieważ rosyjski wywiad nie do końca zrozumiał psychologiczny i polityczny portret prezydenta.

Wołodymyr Zełenski był w stanie zbudować dochodowy biznes medialny, który nie był zależny od rządowych subwencji, łapówek i korupcyjnych dywidend. Pod tym względem 95 Kwartał różnił się od swoich rosyjskich odpowiedników, którzy produkowali ideologiczną propagandę i materiały potrzebne władzom Kremla. Zełenskiego stać było na luksus nieulegania politycznym wpływom oficjalnych władz na Ukrainie, czy to Leonida Kuczmy, czy Wiktora Juszczenki.

Utrapieniem 95 Kwartału było silne uzależnienie od serwisów medialnych. Zełenski nieustannie balansował między kanałami oligarchów, którzy narzucali wymogi cenzury na treść emitowanych materiałów. Wielokrotnie mówił o tym, że próbowali wywierać presję na jego zespół i domagać się, by jednych polityków przedstawiać jako zdolnych i rozsądnych, a innych – głupich i kłamliwych.

Od 2005 do 2010 roku 95 Kwartał współpracował z kanałem telewizyjnym 1+1 oligarchy Ihora Kołomojskiego, kanałem Inter Dmytra Firtasza (Zełenskiemu nawet pracował jako generalny producent kanału w 2010 roku), czy kanałem Ukraina Rinata Achmetowa. Studio starało się jak najbardziej zdywersyfikować swoje źródła przychodów i uniezależnić je od telewizyjnego guzika w rękach oligarchy. Dlatego Zełenski i jego zespół zaczęli organizować płatne koncerty, imprezy firmowe oraz trasy koncertowe po Ukrainie i Turcji, które cieszyły się szczególnym powodzeniem w okresach wakacyjnych.

Wraz z dojściem do władzy w 2010 roku prorosyjskiego reżimu Wiktora Janukowycza, któremu nie podobała się satyra polityczna 95 Kwartału, biznes medialny znalazł się pod silną presją polityczną i istniało ryzyko całkowitej utraty firmy w latach 2012–2013. Zełenski był wówczas związany zobowiązaniami z kanałem 1+1. To właśnie ten kanał zaczął nadawać pierwszy satyryczny projekt polityczny Zełenskiego, serial animowany dla dorosłych Bajkowa Ruś, który wyśmiewał nie tylko prezydenta Janukowycza, ale także sprzeciwiającą się mu opozycję polityczną. Odniósł ogromny sukces nie tylko na Ukrainie, ale także w Rosji i na Białorusi, dotykając aktualnych problemów w stosunkach trójstronnych między Kijowem, Moskwą i Mińskiem, które w tym czasie negocjowały utworzenie Unii Celnej.

Wielu ekspertów uważa, że Bajkowa Ruś po wstała w wyniku tajnych porozumień między Kołomojskim a rządem Janukowycza, które zakończyły się polityczną neutralnością.

W 2014 roku Zełenski poparł Rewolucję Godności i wezwał Janukowycza, by nie wracał na Ukrainę. Było to pierwsze przesłanie po lityczne komika Zełenskiego, który już wtedy najwyraźniej postanowił przygotować się do ingerencji w ukraińską politykę.

W jednym z wywiadów Kołomojski stwierdził, że Zełenski chciał wejść do polityki właśnie po 2014 roku, kiedy zobaczył, że Rewolucja Godności nie przyniosła nowej jakości. Sam Zełenski podczas kampanii wyborczej w 2019 roku powiedział, że zdecydował się wejść do polityki po rozpoczęciu pracy nad serialem Sługa narodu.

W 2014 roku Zełenski odrzucił propozycję Petra Poroszenki dołączenia do jego drużyny w wyborach parlamentarnych. Od tego czasu intensywnie zaangażował się w satyrę polityczną, która stała się jego głównym profilem w działalności 95 Kwartału. Po tym, jak Petro Poroszenko rozpoczął konflikt z oligarchą Ihorem Kołomojskim, Zełenski i jego studio stali się informacyjnym taranem przeciwko prezydentowi, zachwiali jego notowaniami i skupili uwagę na wszystkich porażkach Poroszenki.

Od 2015 roku Zełenski zaczął ostro krytykować władze za brak pokoju w Donbasie, a także oskarżać Poroszenkę o korupcję i przedkładanie interesów nad sprawy państwowe.

W 2015 roku na kanale 1+1 pojawił się polityczny serial komediowy Sługa narodu, w którym Zełenski wcielił się w rolę prostego nauczyciela, Wasyla Hołoborodka, który został prezydentem. Od 2015 do 2019 roku wyemitowano trzy sezony serialu, który w zasadzie stał się manifestem programowym Zełenskiego. (W końcu nazwał tak nawet swoją partię polityczną, z którą wygrał przedterminowe wybory parlamentarne w 2019 roku i zanotował dobre wyniki w wyborach samorządowych w 2020 roku).

W 2018 roku Wołodymyr Zełenski zaczął formować swój zespół, z którym planował wziąć udział w kampanii prezydenckiej. Kreował się na kandydata pozasystemowego, rzucającego wyzwanie starym elitom politycznym, do których zaufanie społeczne zostało nadszarpnięte. Przede wszystkim dystansował się wobec dwójki swoich głównych konkurentów – Petra Poroszenki i Julii Tymoszenko.

Wołodymyr Zełenski nie miał własnej partii, politycznego zaplecza czy zespołu biurokratów, nigdy nie sprawował władzy ani nie pracował na stanowiskach publicznych. Był komikiem i showmanem, agresywnie krytykującym wszystkich polityków, którzy w jego mniemaniu przez 30 lat zajmowali się głów nie korupcją i stracili wszelką wiarygodność. Zełenski od razu zaczął wykazywać się przywództwem w kampanii wyborczej i narzucać przeciwnikom swój know-how.

Po pierwsze, Zełenski nie udzielał komentarzy mediom, uważając je za niepotrzebne. Dlatego komunikował się bezpośrednio z wyborcami za pośrednictwem swoich filmów na Facebooku. Była to pierwsza kampania wyborcza na Ukrainie, która została przeprowadzona za pośrednictwem sieci społecznościowych, a nie kanałów telewizyjnych, zasobów administracyjnych i sieci partyjnych.

Po drugie, Zełenski w minimalnym stopniu korzystał z reklamy zewnętrznej, a jego centrala wyborcza nie prowadziła kampanii w regionach za pomocą punktów informacyjnych, agitatorów, imprez towarzyskich etc.

Po trzecie, Zełenski samodzielnie kształtował agendę medialną podczas wyborów, na co odpowiadali jego przeciwnicy.

Ukraińcy en masse nie wierzyli w czarny PR przeciwko Zełenskiemu i jego ekipie, rozpowszechniany przez jego przeciwników. Był to jeden z głównych wskaźników świadczących o tym, że całkowicie stracili zaufanie do starych elit i chcieli całkowitej wymiany kadr. Zwycięstwo Zełenskiego w wyborach prezydenckich i parlamentarnych w 2019 roku było kontynuacją rewolucji z 2014 roku, kiedy to wyborcom nie udało się oczyścić elit politycznych z elementów prorosyjskich i skorumpowanych urzędników, którzy podszywali się pod narodowych patriotów i reformatorów. Dlatego można śmiało stwierdzić, że w 2019 roku w Ukrainie miała miejsce rewolucja wyborcza, a jej przywódcą był Wołodymyr Zełenski.

Siłą Zełenskiego i jego ekipy był komponent medialny, z którym nie mógł konkurować żaden z jego politycznych konkurentów. To byli ludzie, którzy wiedzieli, jak robić filmy, i potrafili bardzo subtelnie wyczuć na stroje społeczne, psychikę mas i indywidualne doświadczenia każdego Ukraińca. Dla tego jednym z wątków kampanii wyborczej Zełenskiego był temat zjednoczenia Ukrainy, osiągnięcia pokoju w Donbasie i walki ze starymi skorumpowanymi elitami. Treści programowe były proste i zrozumiałe dla szerokich mas, dla których głównym problemem Ukrainy były stare postkomunistyczne elity, które przez ostatnie 30 lat rabowały kraj.

Kandydat Zełenski zasypywał swoich przeciwników wysokiej jakości filmami, klipami, transmisjami na żywo, kreatywnymi apelami z elementami parodii politycznej. Nieustannie trollował Poroszenkę, mówiąc, że podczas swojej kadencji otworzył więcej cukierni niż nowych szpitali czy szkół. Albo, że Poroszenko rozpoczął kampanie na morzu, kiedy siły zbrojne były okrążone w pobliżu Iłowajska. Albo, że odpoczywał na Malediwach. Albo sprzedawał węgiel prorosyjskim separatystom.

Zespół Zełenskiego jako pierwszy w Ukrainie profesjonalnie wykorzystał elementy reklamy politycznej i targetowania w mediach społecznościowych, ze szczególnym uwzględnieniem młodzieży. Po raz pierwszy masowo do lokali wyborczych przybyli mieszkańcy dużych miast przed 35. rokiem życia.

Zełenski podjął dialog z wyborcami bez pośredników, czyli środków masowego przekazu. Nie udzielał wywiadów, nie komunikował się z dziennikarzami, ale przez Facebook, YouTube i Telegram komunikował się z wyborcami i zachodnią opinią publiczną, która z wielkim zainteresowaniem obserwowała ten polityczny eksperyment na Ukrainie. Pod tym względem Zełenski również wykazał się umiejętnościami przywódczymi, nie bał się rzucić wyzwania wszystkim tradycyjnym mediom, dziennikarzom, blogerom i ekspertom, którzy po raz pierwszy od 30 lat znaleźli się poza politycznym mainstreamem i zostali wykluczeni z kształtowania opinii publicznej w swoim kraju.

Zełenski poszedł na wybory jako kandydat pokoju, który obiecał Ukraińcom szybkie za kończenie konfliktu na Donbasie i normalizację stosunków z Rosją. Ostatecznie okazało się to pułapką, jaką zastawił sam na siebie i swój brak wiedzy eksperckiej i historycznej. Uważał, że za brak pokoju na Donbasie bezpośrednio odpowiada Petro Poroszenko, bo Władimir Putin nie chce konkretnie rozmawiać z nim, dlatego nie ma dialogu i obie strony nie mają zamiaru "dojść do porozumienia gdzieś pośrodku" czy "po prostu przestać strzelać". Zełenski zrozumiał, że problemem nie jest Poroszenko, ale że Rosja po prostu nie chce niepodległości Ukrainy, dopiero po paryskim szczycie w sprawie realizacji porozumień mińskich w 2019 roku.

Tuż przed dniem głosowania Zełenski podłożył swój głos w filmie Reagan, nakręconym przez BBC w 2011 r., wysyłając ukraińskim wyborcom wiadomość, że aktor może być silnym i odnoszącym sukcesy prezydentem.

Emocjonalną kulminacją kampanii prezydenckiej w 2019 roku stało się zwycięstwo Zełenskiego w debacie z Poroszenką. Zełenski zadawał Poroszence retoryczne pytania dotyczące spraw, które w ciągu ostatnich pięciu lat zniszczyły jego notowania. Były to na przykład obietnice zakończenia wojny w Donbasie "w ciągu dwóch dni", po których doszło do ciężkich klęsk Sił Zbrojnych Ukrainy pod Debalcewem i Iłowajskiem, za które nikt nie został ukarany, a także brak śledztw w sprawach zabójstwa dziennikarza Pawła Szaramieta (w wyniku eksplozji podłożonej w samochodzie bomby) i wybuchu w magazynach wojskowych (Zełenski ironizował, że podpalacza cukierni udało się ustalić w ciągu kilku godzin).

Zełenski podkreślał, że mordercy protestujących na Majdanie w 2014 r. nie zostali zidentyfikowani ani ukarani przez pięć lat, żaden z polityków Jakunowicza nie został ukarany, a większość znalazła się wręcz w ekipie Poroszenki. Ten nie był też w stanie odeprzeć zarzutów o skandaliczną sprawę zakupu węgla po zawyżonej cenie ani o biznesowe związki z oligarchą Rinatem Achmetowem. Zełenski trafnie rozpoznał nastroje społeczeństwa, rozgoryczonego z powodu braku poczucia sprawiedliwości.

Podczas tych debat Wołodymyr Zełenski wypowiedział słynne zdanie skierowane do Petra Poroszenki i starych elit: "Jestem waszym wyrokiem". Ostatecznie zdanie to zmaterializowało się podczas II tury wyborów prezydenckich, w której Zełenski zdobył rekordowe 73,2 proc. głosów, wobec 24,5 proc. oddanych na Petra Poroszenkę.

Następnie w przedterminowych wyborach parlamentarnych w 2019 r. partia Zełenskiego o nieprzypadkowej nazwie Sługa Narodu zdobyła 254 mandaty na 450 możliwych, zapewniając sobie komfort samodzielnego rządzenia. W 2020 r. odniosła dobre wyniki w wyborach samorządowych, przejmując wraz z regionalnymi sojusznikami większość rad lokalnych. Prezydent Zełenski skupił tym samym w swoich rękach niemal całą władzę wykonawczą i ustawodawczą, administrację centralną i regionalną (z wyjątkiem Kijowa, z opozycyjnym burmistrzem Witalijem Kliczką). Autonomię zachowały jedynie nowe organy antykorupcyjne wspierane przez zachodnich partnerów, częściowo sądownictwo i Trybunał Konstytucyjny, w którym silne wpływy zachowali kluczowi ukraińscy oligarchowie i stare elity. Koncentracja władzy otworzyła szansę na kontynuację reform niezbędnych do modernizacji kraju i jego dalszej integracji z UE i NATO.

onet.pl/new.org.pl


Ukraińskie kozactwo jest fenomenem ściśle zakorzenionym w historii Ukrainy, którą od starożytności definiuje fakt, że przez jej terytorium przebiega granica z Wielkim Stepem. Słowo "step", które zadomowiło się w wielu językach, pochodzi z ukraińskiego. Sama nazwa "Ukraina" prawdopodobnie oznacza "pogranicze" i po raz pierwszy użyto jej pod koniec XII wieku na kresach Rusi Kijowskiej graniczących ze stepem. Kolory flagi ukraińskiej – niebieski i żółty – są typowe dla ludów koczowniczych Eurazji. Nawiązują do nieba i słońca. W końcu tryzub w ukraińskim herbie pochodzi od tamg, znaków rodowych nomadów Wielkiego Stepu. Słowo "kozak" wywodzi się z języków tureckich i stało się określeniem buntownika albo człowieka wolnego. (Taka sama jest etymologia Kazachów). Kozacy w Ukrainie pojawiają się pod koniec XV wieku wraz z rozpadem Złotej Ordy.

Nierzadko Kozaków przedstawia się w opozycji do Wielkiego Stepu jako rycerzy przedmurza walczących z koczownikami. Jednak, jak słusznie zauważa w Historii Ukrainy do 1795 r. Natalia Jakowenko, nestorka ukraińskiej historiografii: "Trudno uznać za prawdziwe przyjęte twierdzenie o tym, że ukraińska kozaczyzna powstała w wyniku odwiecznej walki osiadłego życia rolniczego z cywilizacją koczowniczą. Przeciwnie, pojawienie się Kozaczyzny jest swego rodzaju kompromisem ze stepem (»polem«), na którym samo życie wytworzyło pasmo buforowe. Na nim połączyły się nawyki życia w stepie z przywiązaniem do wartości życia osiadłego. […] Ludność tego pasa nie przejmowała się uprzedzeniami etnicznymi i religijnymi, mieszając strój i rodzaj pożywienia, języki i obyczaje, nawyki zbrojne i sposób myślenia. […] Ruski miecz został zamieniony na krzywą tatarską szablę, ruskie gęśle – na kobzę, spodnie na szarawary, słowiańskie długie włosy na osełedec. Młodych sług zaczęto nazywać nie »otrokami« (chłopcami), ale ciurami, własne gromady nie drużynami, a watahami; do terminologii wojskowej weszły tureckie pojęcia esałuł, buława, buńczuk, baraban, surma, tabor, majdan itd. Dlatego nie dziwi fakt, że Turcy nazywali Zaporożców »butkałami«, czyli mieszanym narodem".

Ta mieszanka dotyczyła także systemu politycznego. Kozacy, budując swoje instytucje, odwołali się do tradycji Rusi Kijowskiej, unii polsko-litewskiej, ale także państw koczowniczych Wielkiego Stepu. Te ostatnie były bezpośrednimi demokracjami wojskowymi (ze zgromadzeniem wojowników bądź szlachty, z radą arystokratów albo wodzów rodów, z elekcją władców). Jak twierdzi Dariusz Kołodziejczyk, wybitny polski osmanista, pomiędzy unią Litwy i Polski, Kozakami zaporoskimi oraz chanatem krymskim na przestrzeni wieków wykształciła się osmoza polityczna oparta na wzajemnych inspiracjach. Kołodziejczyk przychyla się do tezy Williama Edwarda Davida Allena, brytyjskiego historyka, który już kilkadziesiąt lat temu pisał o politycznej "kulturze czarnomorskiej" występującej w okresie wczesnonowożytnym na północnych brzegach Morza Czarnego od Kaukazu po Karpaty, włącznie z Rumunią. Jak stwierdził, "zdecentralizowana struktura społeczeństwa krymskiego na czele ze słabym «elekcyjnym» chanem ograniczonym przez kurułtaj [zgromadzenie szlachty – przyp. A.B.], w którym rej wodziły potężne tatarskie rody feudalne, napotkała u północnego sąsiada zadziwiająco zbieżne struktury polityczno-społeczne". Te zbieżności występowały także w systemie politycznym Kozaczyzny, co można było zaobserwować w Siczy Zaporskiej, jej stolicy.

Centralnym miejscem Siczy był majdan, czyli plac. Słowo "majdan" przeszło do języka ukraińskiego z tureckiego. Na majdanie odbywały się zgromadzenia rady, na której Kozacy, na zasadzie demokracji wojskowej, podejmowali kluczowe decyzje dotyczące wspólnoty. Majdan przypominał kurułtaj, zgromadzenie wolnych wojowników. Do majdanu Ukraińcy będą się odwoływali w kolejnych stuleciach, w tym ostatnio podczas rewolucji godności (Euromajdan). Także nie przypadkiem parlament niepodległej Ukrainy przyjął nazwę "Rada Najwyższa", nawiązując do rad kozackich, które wybierały wszystkich urzędników, którzy łączyli funkcje wojskowe z cywilnymi, a czasami sądowymi. Na samej górze piramidy stał ataman (tur. ata – praojciec, przodek), niżej hetman (niem. haupt – główny). Pierwszego hetmana w 1576 r. wyznaczył Stefan Batory, król Polski i książę Siedmiogrodu (lennik osmański).

Funkcjonowanie przez kolejne wieki tych urzędów obok siebie pokazuje synkretyzm tradycji państwowych Kozaczyzny. W korespondencji i manifestach politycznych Kozacy podkreślali własną egalitarność w odróżnieniu od arystokratyzmu Polaków i autorytaryzmu Moskali. Tę wyidealizowaną narrację będą kontynuowali Ukraińcy, budując nowoczesną tożsamość narodową. W rzeczywistości w ramach rady istniał wyraźny podział między starszyzną, składającą się z urzędników często pochodzenia szlacheckiego, oraz plebsem nazywanym jak u koczowników "czernią". Z biegiem czasu decydujący głos przy wyborze urzędników (w tym hetmana) zyskała starszyzna. Dzisiaj Ukraińcy postrzegają Kozaków jako per se demokratów. Jednak niektórzy hetmani przejawiali – szczególnie podczas wojny – jako głównodowodzący dyktatorskie zapędy. Co więcej, majdan kojarzył się nierzadko z anarchią, rządami tłumu. Ta anarchia przyczyniała się do problemów z budową silnych i hierarchicznych struktur państwowych. Rzeczywiście druga połowa XVII wieku na Kozaczyźnie to historia wojen domowych między frakcjami wspieranymi przez sąsiadów, co ostatecznie uniemożliwiło budowę zjednoczonego i niezależnego państwa kozackiego.

W szczytowym momencie Ruiny, okresie wojen (1657–1687), urzędowało czterech hetmanów, lojalnych wobec Rosji, Polski, Osmanów i Krymu. Ostatecznie najwięcej Kozaków znalazło się pod protekcją Moskwy. Zachowali w jej ramach autonomię do końca XVIII wieku, jednak zostali podzieleni na Sicz Zaporoską, Ukrainę słobodzką i hetmanat. Ten ostatni miał największą autonomię (hetman, rada, rozbudowana administracja, najliczniejsze siły zbrojne), przez długi czas miał status państwa-wasala Rosji.

(...)

Chmielnicki, nazywany przez współczesnych "Chmielem", jest zdecydowanie najbardziej pozytywnie ocenianym historycznym przywódcą Ukrainy. W maju 2022 r. w badaniu agencji Rating ponad 90 proc. Ukraińców zadeklarowało do niego pozytywny stosunek. Wojna w Ukrainie sprawiła, że pozytywna ocena hetmana wzrosła o blisko 20 proc. w porównaniu z 2018 r. Ulice nazwane jego nazwiskiem znajdują się niemal w każdym ukraińskim mieście. Jego nazwiskiem zostało nazwane ukraińskie trzystutysięczne miasto w środkowej Ukrainie.

Wizerunek Chmielnickiego znajduje się na banknocie o nominale pięciu hrywien. Jego imieniem zostały nazwane jeden z najwyższych ukraińskich orderów państwowych oraz Oddzielna Brygada Prezydencka im. hetmana Bohdana Chmielnickiego. Z drugiej strony Chmielnicki jest szwarccharakterem w pamięci historycznej Żydów jako przywódca powstania, którego uczestnicy dokonali masowych zbrodni na żydowskiej ludności Ukrainy. Na pewno hetman nie należy też do ulubieńców Polaków, jako pogromca Rzeczypospolitej, który zachwiał jej potęgą. To kluczowe znaczenie Chmielnickiego w ukraińskiej pamięci historycznej wynika z faktu, że wielkie powstanie pod jego dowództwem, które wybuchło w 1648 r. i przeszło do historii pod nazwą chmielnicczyzny, doprowadziło do utworzenia hetmanatu państwa kozackiego. Hetmanat stanowił zmianę jakościową: organizacja zbrojna przekształciła się w państwo z prawdziwego zdarzenia. Pierwszym hetmanem został Chmielnicki, który ustanowił generalną starszyznę – rodzaj rządu. Tworzyły ją rada wojskowa, sąd wojskowy, kancelaria wojskowa i kancelaria skarbowa. Chmielnicki zdobył uznanie w społeczeństwie dzięki największym zwycięstwom w dziejach Kozaczyzny odniesionym w 1648 r. przeciwko Rzeczypospolitej, których był architektem.

Chmielnicki urodził się w 1595 r. w prawosławnej rodzinie drobnej szlachty, która prawdopodobnie wywodziła się z Chmielnika (dzisiejsze województwo podkarpackie). Inna wersja zakłada, że Chmielniccy pochodzili z Białorusi. Michał, ojciec Bohdana, służył u hetmana wielkiego koronnego Stanisława Żółkiewskiego, a następnie u wojewody Jana Daniłowicza. Obie rodziny magnackie były spolonizowanymi rodami ruskimi, które choć katolickie, zasymilowały się z kulturą ukraińską (w przypadku Żółkiewskich można mówić o repolonizacji, gdyż ich praszczur przybył na Ruś z Polski). Bohdan prawdopodobnie urodził się w Żółkwi, gnieździe rodowym Żółkiewskich. Ojciec wysłał go na naukę do kolegium jezuickiego, najpewniej w Jarosławiu nad Sanem. Kolegium "Chmiel" ukończył z dobrą znajomością łaciny. W tym czasie mieszkał już z ojcem w Subotowie w naddnieprzańskiej Ukrainie. W 1620 r. Chmielniccy z Żółkiewskim wyruszyli na wyprawę do Mołdawii, lenna osmańskiego. Bitwa z armią tatarsko-wołosko-turecką pod Cecorą zakończyła się klęską Żółkiewskiego.

Hetman i ojciec Chmielnickiego zginęli, Bohdan dostał się do niewoli tureckiej. W Stambule spędził dwa lata – nauczył się wówczas języków tureckiego i tatarskiego. W połowie XVII wieku w kronikach tureckich i tatarskich pojawiła się informacja, że Chmielnicki przeszedł na islam, a nawet, że pozostał do końca życia muzułmaninem. Niektórzy historycy ukraińscy, na przykład Petro Kraluk, nie wykluczają, że Chmielnicki dokonał konwersji na islam, a po powrocie z niewoli ponownie przyjął prawosławie. Znajomość kultury tatarskiej i tureckiej oraz islamu z pewnością bardzo pomogła hetmanowi w budowie sojuszu z chanatem krymskim i zyskaniu protekcji tureckiej. Według relacji tatarskich "Chmiel" zdobył zaufanie chana Islama Gireja, recytując z pamięci fragmenty Koranu i odprawiając z nim modlitwę. Kilka dekad później w Europie Zachodniej powstała nawet słynna grawera, przedstawiająca wspólnie modlących się Chmielnickiego i Islama Gireja. Po powrocie z niewoli Bohdan osiadł w Subotowie i związał swoje losy z Kozaczyzną, zostając pisarzem wojska zaporoskiego. Matka Bohdana wyszła ponownie za mąż. Jego ojczymem został Wasyl Stawecki, ruski szlachcic z Białorusi. Chmiel awansował do średniej szlachty.

Jak wielu przedstawicieli ruskiej szlachty zderzył się wówczas z rosnącą w siłę polską arystokracją i jej klientami, którzy zaczęli po 1569 r. osiedlać się w środkowej i wschodniej Ukrainie. Coraz więcej ruskiej szlachty, czasem dobrowolnie, ale nierzadko pod presją państwową i społeczną, przechodziła na katolicyzm i polonizowała się. Chmielnicki odczuł boleśnie na własnej skórze słabość państwa polskiego, które nie potrafiło przeciwdziałać dominacji magnaterii. Głównym wrogiem hetmana stał się starosta Daniel Czapliński, którego protektorem był książę Aleksander Koniecpolski. Konflikt między Czaplińskim i Chmielnickim dotyczył ziemi oraz pięknej Heleny Komorowskiej, szlachcianki ze spolonizowanej kilka pokoleń wcześniej rodziny pochodzącej z Rusi Czerwonej. Przeszła ona do historii jako Helena z Dzikich Pól. Była wówczas kochanką "Chmiela". Czapliński najechał na Subotów, spalił folwark i dwór. Wygnał Chmielnickiego, który prawdopodobnie nie posiadał formalnego aktu własności, i przejął jego ziemię.

Co więcej, słudzy Czaplińskiego pobili jego syna Tymofieja, natomiast Helena porzuciła go i wyszła za Czaplińskiego. Chmielnicki próbował bezskutecznie dochodzić swoich praw przed sądem. Dotarł aż do Warszawy, na dwór królewski. Władysław IV Waza przychylnie rozpatrzył protest Chmielnickiego i potwierdził jego prawa do Subotowa. Niestety nawet królewski dokument nie pomógł "Chmielowi" – Czapliński go zignorował. Wyruszył zatem do Kozaków zaporoskich, aby wszcząć bunt przeciw Rzeczpospolitej. Zwycięstwa Chmielnickiego zachęciły chłopów do wywołania wielkiego powstania, do którego dołączyła kozacka czerń. Wielu chłopów zrzuciło poddaństwo i pańszczyznę. Zabili albo wypędzili arystokratów, większość szlachciców i Żydów oraz kler rzymsko- i greckokatolicki. Oczywiście zdarzały się wyjątki: katolicy walczący po stronie "Chmiela" i prawosławni lojalni wobec króla.

Ta rewolucja społeczna będzie dla Chmielnickiego wielką szansą na wzmocnienie swoich sił w walce przeciw Polsce (partyzantka i rekruci), ale także wyzwaniem, gdyż na sztandarach chłopstwa pojawiały się radykalne hasła odrzucenia przywództwa kozackiej starszyzny i jej hetmana.

Sukces powstania Chmielnickiego był możliwy dzięki sojuszowi Kozaków z Tatarami krymskimi. W ten sposób powstała niezwykle skuteczna maszyna do zabijania: armia kozacko-tatarska. Połączyła zaporoską piechotę z taborem i krymską kawalerią. Dowodzili nią Bohdan Chmielnicki i Tuhaj-bej – dzięki "Ogniem i mieczem" najbardziej znany Tatar krymski w Polsce. Dowódcy byli przyjaciółmi związanymi popularnym na stepie pobratymstwem, polegającym na formalnym skoligaceniu się osób niepowiązanych więziami krwi. Chmiel mówił o Tuhaj-beju: "mój brat, moja dusza, jedyny sokół na świecie! [...] Teraz mogę robić, co zechcę. Nasza kozacka przyjaźń jest wieczna i nic jej nie rozerwie".

W 1648 r. w ciągu kilku miesięcy armia kozacko-tatarska odniosła największe sukcesy militarne w dziejach Ukrainy. Ta data przeszła do historii jako symbol największych klęsk Rzeczypospolitej i została uznana za początek jej schyłku. W ciągu kilku miesięcy Chmielnicki i Tuhaj-bej pokonali siły Rzeczypospolitej pod Żółtymi Wodami, Korsuniem i Piławicami. Ówczesne źródła pokazują, że klęski wywarły olbrzymie wrażenie na elitach rządzących w Rzeczypospolitej. Nazwano je Polonorum Cannae (polskimi Kannami). Obnażyły rażącą niekompetencję polskiego dowództwa, które było przekonane o potędze własnej armii, i zlekceważyło przeciwnika. Pod Korsuniem do niewoli krymsko-kozackiej – wydarzenie bez precedensu w historii Polski – dostali się obaj hetmanowie: wielki koronny Mikołaj Potocki, który nie słuchał rozkazów króla i często dowodził nietrzeźwy, oraz hetman polny Marcin Kalinowski, nielubiany przez podwładnych i będący w nieustannym konflikcie ze swoim przełożonym.

Pod Piławicami hetmanów zastąpili niedoświadczeni regimentarze: Władysław Zasławski, Mikołaj Ostroróg i Aleksander Koniecpolski, prześladowca "Chmiela". Bohdan Chmielnicki nazwał ich: "Pierzyną" (Zasławskiego), "Łaciną" (Ostroroga) i "Dzieciną" (Koniecpolskiego). "Pierzyna" odnosiła się do zamiłowania Zasławskiego do pławienia się w luksusach. Słynął on także z wydawania wystawnych uczt, po których spał do późnych godzin popołudniowych. "Łacina" dotyczyła znakomitego wykształcenia Ostroroga, który ukończył Uniwersytet Padewski i był znany z talentu pisarskiego i oratorskiego. "Dziecina" odzwierciedla zaś młody (28 lat) jak na dowódcę wiek Koniecpolskiego, co przekładało się na brak autorytetu wśród oficerów i żołnierzy.

Piławice stanowią symbol wielkiej hańby polskiego oręża. Chmielnicki, oczekując tam na główne siły tatarskie, zdecydował się na uderzenie hybrydowe. Jak napisał kronikarz ruski, w nocy "dla postraszenia Polaków, przebrał wielu Kozaków w tatarskie stroje: w burnusy i wywinięte podszyciem na wierzch kożuchy. Tym samym oszukał Polaków i napełniając ich strachem serca, zmusił do ucieczki tych bohaterów nad bakłanami tokajskiego wina". Regimentarze, widząc wszędzie "Tatarów", rzucili się do ucieczki, a wraz z nimi polscy żołnierze, którzy porzucili obóz, tabory i armaty. "Chmiel" ogłosił się ruskim Tamerlanem, jednym z najwybitniejszych wodzów z Wielkiego Stepu. Spod Piławiec Chmielnicki i Tuhaj-bej pomaszerowali na Lwów, następnie pod Zamość. Oblegli oba miasta, które musiały zapłacić wielkie okupy. Pod koniec 1648 r. Chmielnicki z Kozakami i Tatarami tryumfalnie wkroczył do Kijowa. Stolica Rusi witała go dzwonami bijącymi we wszystkich cerkwiach i salwami armat.

Na ulice wyległ wielotysięczny, rozentuzjazmowany tłum. Podczas ceremonii hetman wjechał przez Złote Wrota, a studenci przywitali go deklamacjami jako "Mojżesza, zbawiciela, oswobodziciela i wyzwoliciela narodu spod lackiej niewoli, na dobry znak nazwanego Bohdanem – od Boga danym". Oficjalnie powitali go patriarcha jerozolimski Pajisjusz i metropolita kijowski Sylwester Kossow. Duchowni posadzili go obok siebie na saniach i jeździli po mieście. Kilka dni później patriarcha w soborze św. Sofii odpuścił hetmanowi wszystkie grzechy i udzielił mu ślubu z Heleną z Dzikich Pól, która przeszła dla niego na prawosławie.

Kariera Chmielnickiego sięgnęła zenitu. Nie planował wówczas niepodległości hetmanatu czy oderwania się od Polski i przejścia pod inną protekcję. Chciał przede wszystkim szerokiej autonomii w ramach Rzeczypospolitej, gwarantowanej przez chanat krymski i imperium osmańskie (rodzaj kondominium protektorów ze wskazaniem na Warszawę). Jednak znalezienie kompromisu okazało się niezwykle trudne. Ugody między Kozakami a Warszawą pozostawały tylko na papierze, zaś wojna stawała się coraz bardziej krwawa i okrutna. Zniszczenia materialne i straty ludzkie były olbrzymie. Chmielnicki poniósł klęskę pod Beresteczkiem w 1651 r. zakończoną rzezią Kozaków dokonaną przez armię polską. Natomiast odniósł zwycięstwo pod Batohem w 1652 r., gdzie dokonał masakry polskich jeńców. W 1654 r. Chmielnicki, szukając silnego sojusznika w walce przeciw Polsce, zdecydował się na zaakceptowanie protekcji Rosji. Hetmanat stał się lennem Moskwy.

Negocjacje Chmielnickiego z Rosjanami na temat protekcji prowadzone w Perejasławiu pokazały zasadnicze różnice kultur politycznych. Jak zauważa szwajcarski historyk Andreas Kappeler w swojej pracy "Russland als Vielvölkerreich": "Kozacy ukształtowani przez tradycję polsko-litewską i politykę stepową postrzegali układ w Perejasławiu jako rodzaj konwencji wojskowej, która, choć zakładała podporządkowanie, zachowywała niezależność hetmanatu i mogła zostać w każdej chwili rozwiązana. Z kolei dla Moskwy ugody w Perejesławiu był pierwszym krokiem w kierunku inkorporacji Ukrainy". W rezultacie do dzisiaj ugoda w Perejasławiu pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych wydarzeń w historii Ukrainy. Carska, bolszewicka i putinowska Rosja przedstawia i przedstawiała ją jako dowód na rzekome istnienie wspólnego ruskiego narodu Rosjan, Ukraińców (Małorosjan) i Białorusinów. Uznanie protekcji Rosji spowodowało, że Chmielnicki był potem ostro krytykowany przez wielu wybitnych Ukraińców, w tym Tarasa Szewczenkę.

(...)

Na obronę Chmiela można powiedzieć, że po Perejasławiu nie podporządkował się całkowicie Rosji. W 1656 r. Moskwa zakończyła wojnę z Polską i we współpracy z nią zaczęła walczyć ze Szwecją. Natomiast hetmanat stworzył sojusz ze Szwecją i kontynuował wojnę przeciw Polsce. W 1657 r. Chmielnicki na kilka miesięcy przed śmiercią powrócił do tajnych rozmów z Polską na temat powrotu Kozaków pod władzę Warszawy pod warunkiem przekształcenia Rzeczypospolitej w unię Polski, Litwy i Rusi. Do porozumienia doszło już po jego śmierci w Hadziaczu w 1658 r. Jednak umowa znowu pozostała tylko na papierze ze względu na niechęć polskiej szlachty do akceptacji jej warunków.

W polityce wewnętrznej Chmielnicki przejawiał tendencje autorytarne. Ograniczył zdecydowanie znaczenie rady, choć nigdy nie wprowadził w pełni absolutnych rządów. Spektakularne sukcesy na polu walki spowodowały, że zadeklarował podczas rozmów pokojowych z polskim poselstwem: "jestem lichym i małym człowiekiem, ale to mnie Bóg powierzył bycie jedynowładcą i samodzierżcą ruskim". Duchowni prawosławni nazywali go księciem Rusi. Pragnieniem Chmielnickiego było ustanowienie monarchii dziedzicznej. Dlatego Chmielnicki najechał w 1652 r. na Mołdawię i wymusił małżeństwo syna Tymofieja z Rozandą, córką hospodara Wasyla Lupu, Albańczyka z pochodzenia. Przeciwko Chmielnickim wystąpiła część Mołdawian wsparta przez Polskę, Siedmiogród i Wołoszczyznę. Tymofiej poległ, a Bohdan musiał pogodzić się z końcem marzeń o dynastii i zaakceptować rosyjską protekcję.

onet.pl/new.org.pl