wtorek, 5 marca 2024


Angola to już czwarty kraj, po Ekwadorze, Katarze i Indonezji, który opuścił OPEC w ostatniej dekadzie. Jeszcze w 2010 r. OPEC miała udział w światowym rynku ropy naftowej na poziomie 34 proc. Teraz, po odejściu Angoli, spadł on do poziomu około 27 proc. Do tego spadku w znacznym stopniu przyczyniła się też konkurencja zza granicy – głównie produkcja w Stanach Zjednoczonych, która szybko rośnie od 2010 r. Od 2018 r. USA są największym na świecie producentem ropy. Większość surowca zużywają na własne potrzeby, a najważniejszym eksporterem pozostaje Arabia Saudyjska, czyli drugi producent świata. Saudyjczycy są też najbardziej wpływowym członkiem zarówno OPEC, jak i OPEC+. W styczniu tego roku do OPEC+ dołączyła co prawda Brazylia, co wzmacnia pozycję organizacji na świecie, ale kraj nie przyłączył się do cięć wydobycia ogłoszonych przez organizację.

Według Jorge’go Leóna kraje OPEC+ są silnie zdeterminowane, aby utrzymać dolny próg cenowy powyżej 80 USD za baryłkę w drugim kwartale tego roku. Jednakże mimo cięć oraz napięć politycznych związanych z atakami Hutich na Morzu Czerwonym ceny ropy pozostają stosunkowo niskie – znacznie poniżej poziomu 100 USD za baryłkę z lata 2022 r. 

Rynek w dużej mierze spodziewał się decyzji o przedłużeniu ograniczeń, a ceny surowca wzrosły jeszcze przed ogłoszeniem. Kolejne decyzje powinny zapaść 1 czerwca na spotkaniu ministrów OPEC+. Kraje członkowskie mają nadzieję na „powrót baryłek na rynek”, ale wszystko zależy od warunków rynkowych – z pewnością nie będą chciały tworzyć nadwyżki podaży. Przewidywania dotyczące popytu w drugiej części roku są rozbieżne. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) prognozuje wzrost zapotrzebowania o 1,2 mln bpd, a same kraje OPEC – o 2,2 mln bpd.

Wszystko to odbywa się na tle przemian gospodarczych w Arabii Saudyjskiej. Książę koronny Muhammad ibn Salman realizuje swoją wizję zawartą w Saudi Vision 2030. Zgodnie z nią planuje dywersyfikację gospodarki i zmniejszenie zależności kraju od ropy naftowej. Zwrot w polityce królestwa jest ewidentny. Pod koniec stycznia 2024 r. Rijad nakazał państwowemu koncernowi Saudi Aramco porzucenie projektu zwiększenia mocy produkcyjnych z obecnego poziomu 12 do 13 mln baryłek do 2027 roku. Zaoszczędzone środki posłużą m.in. transformacji energetycznej kraju. W ocenie Financial Times książę potrzebuje ceny ropy na poziomie około 100 USD za baryłkę, aby sfinansować swoje reformy.

energetyka24.com