piątek, 11 października 2019
Królową Marię Antoninę można by właściwie ogłosić patronką ofiar fake-newsów – bo ona sama padła pastwą jednej z najbardziej znanych i wyjątkowo dla niej okrutnej dezinformacji w dziejach świata.
Wszystko przez zmyślony cytat. "S’ils n’ont pas de pain, qu’ils mangent de la brioche" ("Jeśli nie mają chleba, niech jedzą ciastka") – to wcale nie ona powiedziała. Te słowa włożył jej w usta Jean-Jacques Rousseau w swoich "Wyznaniach".
(...)
Polskim symbolem trzymania się kurczowo władzy dla samej władzy, w oderwaniu od jakichkolwiek wartości, jest oczywiście PZPR – niedoścignionego wzoru epoki słusznie minionej pewnie żadne ugrupowanie długo przebić nie zdoła. Po 1989 r. najbliżej tej sytuacji było SLD, które po aferze Rywina było w stanie tylko zarządzać, nie miało większości nawet do tego, by przeforsować przedstawiony przez własnego ministra "plan Hausnera".
W podobnej sytuacji znalazła się Platforma pod koniec drugiej kadencji. Poobijana aferą taśmową, z pogubioną Ewą Kopacz na czele partia ta w żaden sposób nie umiała pokazać, po co właściwie powinna rządzić kolejne cztery lata.
Tym bardziej że wtedy sondażowo wyrósł PiS. Partia Kaczyńskiego w kampanii 2015 r. porażała atawistyczną chęcią sięgnięcia po władzę. Parła do niej ze zwierzęcą determinacją gotowa rozbić każdą przeszkodę, która stanęła jej po drodze. Ale jednocześnie w kampanii przedstawiała się jako partia wartości. I to wielu wartości.
Oprócz odwołań – typowych w przypadku tej formacji – do Boga, Kościoła, polskich tradycji, także silnymi akcentami położonymi na konieczność wyrównywania różnic społecznych i pomocy najsłabiej usytuowanym (500 plus, niższy wiek emerytalny). Do tego doszła jeszcze argumentacja o konieczności sanacji moralno-etycznej – w domyśle, ekipa rządzącą jest do cna przeżarta różnego rodzaju problemami, dlatego należy ster władzy oddać ekipie świeżej, nieskażonej władzą, o czystych rękach i jasnych intencjach.
Ta argumentacja chwyciła. Do tego stopnia, że nawet wśród wyborców liberalnych narosło silne przekonanie, że Platforma stała się typową partią władzy – wypraną z wartości, chcącą rządzić dla samego rządzenia.
To z tego powodu sukces w ostatnich wyborach odniosła Nowoczesna. 7,6 proc. poparcia dla partii Ryszarda Petru było wyraźnym sygnałem, że nawet dla wyborców wielkomiejskich PO stała się partią skażoną władzą – i że należy ją wymienić na ugrupowanie, które pamięta, po co idzie się do Sejmu i rządu.
(...) PiS po czterech latach rządów w naturalny sposób jest poszczerbiony, poobijany. Z drugiej strony determinacja, jaką zademonstrował, przedstawiając "piątkę Kaczyńskiego" musiała zrobić wrażenie – choć wrażenie też niepełne, bo doceniając fakt, że PiS jest gotów wydać ogromne sumy na to, żeby pozyskać poparcie, jednocześnie z tyłu głowy pojawia się pytanie: czy partia rządząca jest na tym etapie, że musi płacić za to, co cztery lata temu dostawała za darmo?
wp.pl
Rynek wyszukiwania w internecie jest zdominowany (prawie 90 proc. udziałów) przez Google. Sektor portali społecznościowych (prawie 80 proc. rynku) należy do Facebooka. Obie firmy mają duopol na rynku reklamy w internecie. Z kolei branżę sklepów internetowych zdominował Amazon.
Ale koncentracja nie dotyczy tylko internetu. Dwie firmy w USA mają 90 proc. rynku piwa. Czterech graczy kontroluje rynek amerykańskiej wołowiny. Cztery linie lotnicze przejęły za oceanem sektor lokalnych połączeń lotniczych. Pięć banków kontroluje ponad połowę aktywów sektora bankowego. 75 proc. gospodarstw domowych w USA ma możliwość uzyskania dostępu do internetu tylko od jednego operatora.
Po serii ostatnich fuzji trzy firmy kontrolują 70 proc. światowego rynku pestycydów i 80 proc. amerykańskiego rynku kukurydzy. Tę listę można ciągnąć bardzo długo.
Autor cytuje w publikacji (jej polski tytuł to „Mit kapitalizmu. Monopole i śmierć konkurencji”) polskiego ekonomistę Michała Kaleckiego: „Monopole wydają się być głęboko zakorzenione w naturze systemu kapitalistycznego: wolna konkurencja, jako założenie, może być użyteczna na pierwszym etapie pewnych badań, ale jako opis normalnego stanu ekonomii kapitalistycznej to zaledwie mit”.
W USA liczba giełdowych firm jest taka, jaka była w latach 70. XX w., gdy PKB był na poziomie jednej trzeciej obecnego. W ciągu ostatnich 20 lat w 75 proc. sektorów gospodarki USA doszło do koncentracji. Jeżeli obecne trendy się utrzymają, to w 2070 r. w każdej branży będzie tylko po jednej firmie. Zresztą amerykański kapitaliści coraz częściej otwarcie przyznają, że nie lubią konkurować a ich docelowym stanem prowadzenia biznesu jest monopol.
obserwatorfinansowy.pl
Szukał swojej drogi powoli, zawsze pobudzany przez dziwaczną wiedzę z zapomnianej bocznej drogi historii nauki. Odważył się zapuścić w lingwistykę matematyczną, gdzie wyjaśnił prawo rozkładu słów. (Przepraszając za symbolikę, twierdził, że problem znalazł się w polu jego uwagi za sprawą książki, którą wyciągnął z kosza na śmieci jednego matematyka, żeby mieć coś do czytania podczas podróży paryskim metrem). Badał również teorię gier. Wkraczał także do i poza ekonomię. Pisał o regularnościach skali w rozkładzie wielkich i małych miast. Jednak generalnie pozostawał w tle, niekompletnie uformowany.
James Gleick - Chaos. Narodziny nowej nauki
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)