wtorek, 10 grudnia 2024



Nowa, samobójcza polityka przyjęta przez niektóre regionalne dowództwa wojskowe Rosji pozbawiła pułki i brygady pierwszej linii pojazdów cywilnych, na których od dawna polegały z braku pojazdów wojskowych.

Rosjanie, którym zakazano jazdy cywilnymi samochodami, ciężarówkami, pojazdami terenowymi i motocyklami, zamiast tego jeżdżą na rowerach.

(...)

Rosyjscy operatorzy dronów zauważyli rowerzystę prowadzącego bojowy wóz piechoty BMP. Opublikowali w Internecie nagranie z ich drona, wraz z ich zdumionym komentarzem. Nagranie udostępnił estoński analityk WarTranslated.

– Facet na rowerze prowadzi BMP do ataku! – śmieje się jeden z Rosjan.

– Nie ma, kurwa, mowy, żeby jechał na rowerze – mówi inny Rosjanin.

– Omiń rowerzystę, bo dostaniesz wpierdol! – krzyczy przez radio kolejny Rosjanin, najwyraźniej zwracając się do załogi odsłoniętego i wolno poruszającego się BMP.

– To jest pojebane – mruczy jeden z Rosjan. – Wyobraź sobie, co myślą teraz [Ukraińcy].

W rzeczywistości ukraińscy żołnierze również jeździli po linii frontu na rowerach. Ale nie przez politykę. Rosyjscy żołnierze przejęli szereg pojazdów cywilnych, częściowo zastępując nimi 11 tys. pojazdów opancerzonych, które stracili w Ukrainie od lutego 2022 r. W wielu przypadkach Rosjanie nie zawracali sobie głowy rejestracją pojazdów u administratorów wojskowych.

Wszystko było dobrze, dopóki żołnierze nie zaczęli jeździć po pijanemu. Po serii wypadków związanych z alkoholem, w których według doniesień zginęło w tym roku 21 osób, niektóre rosyjskie komendy regionalne zakazały prowadzenia niezarejestrowanych pojazdów cywilnych.

Zakazy, które mogą być już zniesione w niektórych miejscach, przyniosły natychmiastowy efekt. Niekoniecznie taki, jaki zamierzali dowódcy. „Wszyscy jeżdżą na rowerach” – zauważył Two Majors, popularny rosyjski blog wojskowy. „Ktoś dostarcza amunicję, ktoś jedzie na pozycje, ktoś na spotkanie”.

onet.pl/Forbes


Siergiej Czemiezow, potężny szef państwowej megakorporacji Rostech, kolega Putina jeszcze z KGB, narzekał jeszcze przed ostatnią podwyżką, że wysokie stopy procentowe są „poważnym hamulcem dla dalszego wzrostu przemysłowego”. - Przy obecnym poziomie stóp procentowych, firmom bardziej opłaca się wstrzymać rozwój, a nawet zmniejszyć skalę działalności i ulokować środki na depozytach, niż prowadzić działalność i ponosić związane z tym ryzyko - powiedział z kolei Aleksiej Mordaszow, powiązany z Kremlem oligarcha, który stoi na czele największej firmy stalowej w Rosji. Reżim ma jednak instrument zdyscyplinowania wielkiego biznesu.

Chodzi o tzw. ponowną ocenę prywatyzacji z lat 90. XX w. Wiceminister finansów Aleksiej Moisiejew wprost przyznał, że majątek może zostać zajęty, jeśli został „nieprawidłowo sprywatyzowany”, obecny właściciel „nie jest w stanie skutecznie zarządzać majątkiem” lub „kieruje środki zarobione w Rosji na wsparcie sił zbrojnych Ukrainy”. W związku z tym strach i niepokój wśród rosyjskich liderów biznesu, którzy mogą zostać dotknięci „ponowną nacjonalizacją” swoich aktywów, wzrosły do tego stopnia, że Putin osobiście musiał zaprzeczyć, że doniesienia o takim przeglądzie od dawna sprywatyzowanych aktywów są prawdziwe.

i.pl