czwartek, 20 sierpnia 2020
Wiosną 1947 roku naukowcy w Edgewood Arsenal zaczęli przeprowadzać eksperymenty na ludziach z użyciem tabunu. Wszyscy żołnierze wykorzystywani do tych eksperymentów byli tak zwanymi ochotnikami, ale nie poinformowano ich, że zostaną potraktowani gazem bojowym w niewielkim stężeniu. Część testów przeprowadzono w Utah, na poligonie Dugway. Pozostałe w znajdującej się w Edgewood „komorze gazowej do testów na ludziach”, pomieszczeniu o wymiarach 3 na 3 metry ze szczelnymi metalowymi drzwiami. Jedną z osób obserwujących testy z tabunem był dr L. Wilson Greene, dyrektor laboratoriów chemicznych i radiologicznych w Centrum Wojsk Chemicznych w Edgewood i bliski współpracownik Fritza Hoffmanna. Greene był niski, miał kwadratową szczękę i świetny wzrok. Obserwując zachowanie żołnierzy podczas eksperymentów z tabunem, dokonał odkrycia.
Greene zauważył, że żołnierze zamknięci w „komorze gazowej” stawali się „częściowo upośledzeni na okres od jednego do trzech tygodni – byli znużeni, zmęczeni, apatyczni, wykazywali całkowity brak inicjatywy i zainteresowania”. Najbardziej uderzało Greene,a to, że ludzie ci byli całkowicie obezwładnieni na pewien czas, ale nie trwale. Potem sami dochodzili do siebie; antidotum był czas. Doktor L. Wilson Greene dostrzegł w tym fakcie szansę na prowadzenie zupełnie nowego rodzaju walki. I zasiadł do tworzenia idei przyszłej wojny, którą zawarł w dziele znanym pod tytułem Psychochemical Warfare: A New Concept of War (Nowa koncepcja wojny: wojna psychochemiczna). Napisał tam: „Trend każdego dużego konfliktu, charakteryzujący się wysoką śmiertelnością, ludzką niedolą i zniszczeniami materialnymi, może zostać odwrócony”. Jego nowatorski pomysł wojny psychochemicznej – to on wymyślił ten termin – polegał na unieszkodliwianiu przeciwnika, a nie zabijaniu go. Greene uważał, że dzięki temu oblicze wojny zmieni się z barbarzyńskiego w bardziej ludzkie. Środki obezwładniające były „łagodną” bronią – obezwładniały, ale nie okaleczały w sposób trwały. Ameryka mogła pokonać przeciwników „bez masowego zabijania ludzi i niszczenia mienia”.
Greene nie proponował stosowania rozrzedzonego tabunu na polu walki. Miał na myśli inne środki obezwładniające, które mogły czasowo paraliżować człowieka, „środki halucynogenne lub psychomimetyczne… wywołujące reakcje przypominające obłęd lub psychozę”. „Nie ma wątpliwości, że zdolność do stawiania oporu zostanie w znacznym stopniu osłabiona lub całkowicie zniesiona dzięki masowemu atakowi histerii lub paniki”.
Greene postulował natychmiastowe rozpoczęcie „badań nad stabilnym związkiem chemicznym, który wywoływałby zaburzenia umysłowe o znaczeniu militarnym”. Sam poszukiwał środków, które powodowałyby nieracjonalne zachowania u ludzi. W swojej monografii zamieścił listę „61 środków wywołujących choroby umysłowe”. Tych sześćdziesiąt jeden składników należało, jego zdaniem, skrupulatnie przebadać i znaleźć jeden, najlepszy do celów wojskowych. Greene wystąpił o budżet w wysokości pięćdziesięciu tysięcy dolarów – mniej więcej pół miliona dolarów w 2013 roku – i go otrzymał. Rozpoczęły się prace badawcze. Zadanie zbadania toksyn mogących mieć zastosowanie militarne Greene powierzył swojemu przyjacielowi Fritzowi Hoffmannowi.
Fritz Hoffmann był uważany w Edgewood za jednego z najbardziej utalentowanych chemików organicznych w wojskach chemicznych. Jeśli ktoś miał znaleźć i opracować idealny środek obezwładniający, to właśnie Hoffmann. Rozpoczął badania na szeroką skalę – poczynając od powszechnie znanych narkotyków po rzadkie toksyny z Trzeciego Świata. Zajmował się meskaliną, otrzymywaną z kaktusa i używaną przez Indian, wywołującą halucynacje lub znużenie. Badał muchomora czerwonego, występującego na skalistych zboczach gór w Mongolii i według wierzeń ułatwiającego kontakt ze światem duchów, a także piruri, trujące liście używane przez Aborygenów, zmniejszające pragnienie. Badał yaxee i epenę z Wenezueli, Kolumbii i Brazylii, środki sprawiające, że ludzie widzą rzeczy, których w rzeczywistości nie ma.
Badał też środki wykorzystywane od stuleci „dzięki swoim właściwościom halucynogennym przez prymitywne plemiona do ucieczki przed trudami codziennego życia”. Wkrótce Hoffmann zaczął podróżować po świecie w poszukiwaniu środków obezwładniających dla wojsk chemicznych.
Annie Jacobsen - Operacja Paperclip
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)