wtorek, 9 września 2025



Rosjanie kontynuują natarcie w przygranicznych rejonach obwodu dniepropetrowskiego. Posuwając się na froncie szerokości 12–15 km od styku granic tego obwodu z obwodami donieckim i zaporoskim na południu do rzeki Wołcza na północy, zajęli dotąd siedem miejscowości (według DeepState trzy z nich nie są kontrolowane przez agresora i pozostają w szarej strefie) i wkroczyli w głąb obwodu dniepropetrowskiego na głębokość do 10 km. Ich postępy wynikają w pierwszej kolejności ze słabości obrony lokalnej (nieliczne umocnienia powstały z myślą o odparciu wrogiego uderzenia z południa, a nie ze wschodu). Wciąż brak sygnałów, by miały one zostać wykorzystane do rozwinięcia działań na większą skalę w kierunku węzłowego Pokrowśkego i, dalej, Zaporoża i/lub Dniepru. Prawdopodobnie wyłom pozwoli natomiast najeźdźcom na „zwinięcie” frontu we wschodniej części obwodu zaporoskiego – w przypadku zajęcia Pokrowśkego będą oni mogli uderzyć od północy na Hulajpole, główny ośrodek ukraińskiej obrony w tym rejonie, od 2023 r. bezskutecznie atakowany przez agresora od południa.

Siły rosyjskie odepchnęły przeciwnika od Nowoekonomicznego i wyszły na północno-wschodnie obrzeża Myrnohradu, niwelując tym samym efekty ukraińskich kontrataków z poprzednich tygodni. Poszerzyły też obszar kontrolowany na południowo-zachodnich obrzeżach Pokrowska. Ich pozycje po obu stronach worka są od siebie oddalone o 10–12 km, a aglomeracja pokrowska znajduje się pod ich całkowitą kontrolą ogniową. Najeźdźcy wyszli na wschodnie obrzeża Siewierska i zaktywizowali front na południe od tego miasta, względnie stabilny od 2023 r. Poczynili także kolejne postępy na północ i wschód od Łymanu, gdzie obrońcy mają coraz większe problemy z logistyką. W zasięgu rosyjskich dronów na światłowodach znalazła się bowiem główna obecnie trasa zaopatrzenia ukraińskiego zgrupowania w Donbasie, wiodąca z Charkowa do Kramatorska, a jej odcinek pomiędzy Iziumem a Słowiańskiem ma być permanentnie atakowany (obrońcy mówią o 10 utraconych samochodach na dobę i apelują o nieużywanie tej drogi przez cywilów). Rosyjska próba opanowania nagłym atakiem centrum Kupiańska zakończyła się niepowodzeniem, jednakże agresor najpewniej kontroluje jego północne kwartały. Po ponad stu dniach walk miał również zająć Junakiwkę w obwodzie sumskim.

7 września najeźdźcy przeprowadzili najpotężniejsze od rozpoczęcia pełnoskalowej agresji uderzenie powietrzne na Ukrainę. Według ukraińskiego Dowództwa Sił Powietrznych (DSP) użyli w nim 810 dronów uderzeniowych i ich imitatorów (o 82 więcej niż w poprzednim rekordowym ataku 9 lipca) oraz 13 pocisków balistycznych i manewrujących. Obrońcy zadeklarowali zneutralizowanie 747 bezzałogowców i zestrzelenie czterech rakiet. Do głównych celów należał Kijów, gdzie atakowano przede wszystkim obiekty przemysłowe (potwierdziła to mapa pożarów NASA FIRMS). Uszkodzone zostały siedziba ukraińskiego rządu (miała w nią trafić rakieta balistyczna Iskander-M, której głowica nie wybuchła) oraz budynek mieszkalny – trzy osoby zginęły, a 11 zostało rannych (łącznie w stolicy odnotowano 20 rannych). Największe poza Kijowem zniszczenia zarejestrowano w Zaporożu, gdzie w obiekty przemysłowe i infrastrukturę miało trafić co najmniej osiem „szahedów”, a rannych zostało 15 cywilów. Ucierpiały też Charków, Dniepr, Krzywy Róg, Odessa i Sumy (w tych ostatnich trafiona została m.in. siedziba obwodowej administracji wojskowej).

Z perspektywy wojskowej najistotniejszy cel uderzenia stanowił most na Dnieprze w Krzemieńczuku, przez który przechodziła istotna część zaopatrzenia ukraińskiego zgrupowania w Donbasie (via Charków). Drony uszkodziły część kolejową i mechanizm podnoszenia mostu, umożliwiający przechodzenie pod nim drogą wodną większych jednostek. Ostatecznie z użytku wyłączono również część drogową i zorganizowano przeprawę promową. Składy kolejowe z zaopatrzeniem dla frontu skierowano na trasy okrężne. Rosjanie wstrzymywali się dotąd z atakami na mające strategiczne znaczenie przeprawy na Dnieprze (do zniszczenia mostu Antoniwskiego k. Chersonia jesienią 2022 r. przyczynili się obrońcy, wymuszając w ten sposób wycofanie się wroga z prawego brzegu rzeki). Kontynuowanie przez najeźdźców uderzeń na nie świadczyłoby o tym, że agresor przygotowuje się do działań ofensywnych na większą skalę, z podjęciem próby powrotu do działań manewrowych włącznie. Zarazem sugerowałoby to, że Moskwa przynajmniej czasowo ograniczyła swoje plany aneksyjne do wschodniej części Ukrainy.

Głównym celem zmasowanego uderzenia powietrznego przeprowadzonego przez Rosjan 3 września było zaplecze obrońców na zachód od Dniepru. Do poważnych zniszczeń infrastruktury doszło w węźle kolejowym Znamjanka w obwodzie kirowohradzkim, przez który przechodzi zaopatrzenie na front via Krzemieńczuk i Charków. Przywracanie ruchu pociągów rozpoczęło się po siedmiu godzinach od zakończenia ataku. Do uderzeń w obiekty przemysłowe doszło w Chmielnickim (zakłady Kation i Nowator), we Lwowie (lotnicze zakłady remontowe) i w Łucku (Motor) oraz w obwodach iwanofrankiwskim i kijowskim. Atakowano także obwód rówieński i Zakarpacie. Zgodnie z przekazem DSP agresor wykorzystał 502 bezzałogowce i 24 rakiety, z których obrońcy unieszkodliwili odpowiednio 430 i 21.

Najeźdźcy kontynuowali uderzenia w infrastrukturę energetyczną w północno-wschodniej Ukrainie. W ich rezultacie 3 września doszło do okresowego odcięcia dostaw prądu w Niżynie (obwód czernihowski), następnego dnia – w Sumach, kolejnego – w Nowogrodzie Siewierskim (obwód czernihowski), zaś 8 września – w Szostce (obwód sumski), jak również w okolicach tych miast. 8 września rosyjskie drony uszkodziły Trypolską Elektrownię Cieplną na południe od Kijowa, przez co pozbawili energii część rejonu obuchowskiego. Wskutek ataku rakietowego na Czernihów 4 września poszkodowani zostali członkowie misji humanitarnej zajmującej się rozminowywaniem (dwie osoby zginęły, a osiem zostało rannych). Tego dnia wrogie rakiety lub drony uderzyły też w Białogród nad Dniestrem i Odessę, 5 września – w Dniepr, a 6 września – w Mikołajów i Zaporoże. Według źródeł ukraińskich od wieczora 2 września do rana 9 września najeźdźcy użyli łącznie (uwzględniając oba zmasowane ataki) 1951 dronów uderzeniowych i ich imitatorów oraz 62 rakiet. Obrońcy mieli zneutralizować 1670 bezzałogowców i 27 rakiet.

5 września ukraińskie drony zaatakowały rafinerię w Riazaniu, a dwa dni później – Ilską w Kraju Krasnodarskim. Na terenie tej pierwszej doszło do pożaru, a zgodnie z przekazem ukraińskiego Sztabu Generalnego trafiona została instalacja do przerobu ropy. To samo źródło poinformowało o uderzeniu w stację dystrybucyjną rurociągu „Stalowy Koń” w obwodzie briańskim, gdzie też wybuchł pożar. Prawdopodobnie chodziło o kolejny atak na obiekt rurociągu Drużba, o czym donosiły inne źródła (baza paliwowa i stacja dystrybucyjna o nazwie „Stalowy Koń” zlokalizowane są w obwodzie orłowskim). 4 września ukraińskie pociski trafiły w bazę paliwową w okupowanym Ługańsku, a 9 września – w obwodzie biełgorodzkim. Według dowódcy ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych Roberta Browdiego „Madiara” 8 września uszkodzona została stacja pompowa Wtorowo w obwodzie włodzimierskim, tłocząca olej napędowy do rurociągu zaopatrującego Moskwę. Powołując się na źródła wywiadowcze, ukraińskie media podały, że tego samego dnia doszło do uszkodzenia rurociągu i gazociągu w rejonie Penzy. Doniesień tych nie potwierdziły dotąd inne źródła.

osw.waw.pl


8 września kanclerz Friedrich Merz (CDU) otworzył w Berlinie doroczną konferencję ambasadorów, wskazując jako priorytet bezpieczeństwo i konkurencyjność RFN w warunkach konfliktu systemowego między demokracjami liberalnymi a osią autokracji. Zapowiedział budowę nowej europejskiej architektury bezpieczeństwa opartej na NATO, ze wzmocnionym filarem europejskim i kluczową rolą Niemiec, uzasadnianą wielkością gospodarki i geostrategicznym położeniem na Starym Kontynencie. Polityka zagraniczna RFN ma być pragmatyczna i zorientowana na realizację interesów. W UE istotnym partnerem pozostaje Francja, ale w Europie duże znaczenie ma też współpraca z Wielką Brytanią. USA nadal są najważniejszym pozaeuropejskim partnerem, lecz kooperacja z nimi ma być dostosowana do obecnego kursu Waszyngtonu. Merz potwierdził wsparcie dla Ukrainy na drodze do „sprawiedliwego pokoju” oraz ostrzegł przed imperialnym planem Putina i rosnącą presją Chin; współpraca z ChRL jest możliwa przy dywersyfikacji łańcuchów dostaw i surowców. RFN ma zacieśniać relacje z partnerami pozaeuropejskimi i działać na forach wielostronnych – m.in. w ONZ, gdzie zabiega o miejsce niestałego członka w Radzie Bezpieczeństwa na lata 2027–2028.

Deklarację zmian w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa wygłoszoną przez kanclerza przed korpusem dyplomatycznym należy traktować jako silny symboliczny przekaz wysłany zarówno za granicę, jak i do własnego kraju. Ostatnio w takiej roli, przed takim gronem i także z opowieścią o potrzebie większej asertywności i ambicji w niemieckiej polityce przemawiał w 2000 r. kanclerz Gerhard Schröder. Przekaz Merza o „przejmowaniu odpowiedzialności” przez Niemcy oznacza wyznaczenie ambitnego planu. Berlin nie dysponuje na razie adekwatnymi zdolnościami wojskowymi ani wystarczającą legitymacją polityczną, by grać pierwsze skrzypce w bezpieczeństwie europejskim.

Komentarz
  • Przemówienie kanclerza Merza oznacza zmianę w niemieckim myśleniu o polityce zagranicznej i bezpieczeństwa – w kierunku ambitnej, ukierunkowanej na realizację własnych interesów strategii globalnego gracza. Merz odcina się od dotychczasowego języka moralnego uniwersalizmu Niemiec jako „potęgi cywilnej”, określając to podejście mianem „moralnej pychy” wynikającej z sukcesu gospodarczego, i wzywa do twardego realizmu. Oprócz deklaratywnego multilateralizmu pojawia się język interesu narodowego, partnerstw strategicznych i asertywnego kształtowania porządku międzynarodowego według norm i reguł. Nowością w tej doktrynie jest również silne podkreślenie suwerenności gospodarczej jako instrumentu politycznego. Niemcy mają nie tylko dywersyfikować źródła surowców i łańcuchy dostaw, lecz także aktywnie tworzyć nowy system handlu światowego, niezależny od dysfunkcyjnych instytucji, takich jak WTO. W połączeniu z globalnymi ambicjami i redefinicją partnerstw poza Zachodem – od Mercosuru po Azję Centralną i Afrykę – wyłania się obraz Niemiec jako państwa, które nie tylko uczestniczy w systemie międzynarodowym, ale też pretenduje do jego przebudowy w duchu własnych interesów i wartości.
  • Merz deklaruje wolę współpracy z USA, jednak jego przekaz jest wyraźnie emancypacyjny: Europa ma działać, dbając o własne interesy. Wzywa do „dostosowania” polityki europejskiej do nowej roli USA w świecie, wskazując na zmniejszającą się oczywistość partnerstwa transatlantyckiego. Ta emancypacyjna retoryka uwidacznia rozdźwięk między rosnącymi ambicjami a realnymi możliwościami Berlina. Pomysł stworzenia „nowej, trwałej architektury bezpieczeństwa” i traktowania Chin jako rywala systemowego oraz równoległego prowadzenia polityki wobec nich opartej na interesach niemieckich koncernów przemysłowych pozostaje wewnętrznie sprzeczny i strategicznie niewiarygodny. Wystąpienie Merza wskazuje również na inne napięcia: Berlin unika precyzyjnego określenia, w jakim zakresie jest gotów dzielić się władzą z partnerami europejskimi. Znamienne jest przy tym, że propozycja reform UE i usprawnienia jej funkcjonowania nie pada.
  • Polska pozostaje poza głównym kadrem nowej niemieckiej strategii. Przemówienie Merza stanowi niejednoznaczny sygnał. Z jednej strony wyraźna antyputinowska retoryka oraz deklaracje o potrzebie wzmocnienia europejskiego filaru NATO mogłyby wskazywać na większą zbieżność interesów niemieckich i polskich. Z drugiej zaś całkowite pominięcie przez Merza Polski jako partnera strategicznego jest uderzające. W przemówieniu wielokrotnie podkreśla on szczególną rolę Francji (jako „komory serca Europy”) i Wielkiej Brytanii jako kluczowych sojuszników. Wskazuje też na priorytet budowy relacji z państwami Globalnego Południa – od Brazylii po Azję Centralną. (...)
osw.waw.pl


Ćwiczenia Zapad-2025 są pierwszym od lat 90. XX wieku dużym przedsięwzięciem szkoleniowym Sił Zbrojnych FR, którego Moskwa nie rozgrywa informacyjnie, pozostawiając całokształt posunięć w tej sferze Mińskowi. Ograniczona względem poprzednich edycji skala nie przesądza ich potencjalnego wykorzystania jako przygotowania do działań zbrojnych przeciwko Ukrainie. Bardziej prawdopodobne jest jednak skierowanie ćwiczących pododdziałów na istniejące odcinki frontu niż użycie ich do ponownego wtargnięcia na Ukrainę z terytorium Białorusi.

Komentarz
  • Ćwiczenia Zapad-2025 będą znacząco mniejsze niż ostatnie edycje z lat 2021 i 2017, jednak skalą zaangażowanych sił i środków porównywalne z organizowanymi w pierwszej dekadzie XXI wieku. Kwestią otwartą pozostaje, w jakim stopniu takiej wielkości udział rosyjski wynika z konieczności zabezpieczenia bieżących działań na Ukrainie (i w związku z tym braku możliwości wysłania większej liczby jednostek), a w jakim ze świadomej decyzji Moskwy o samoograniczeniu skali przedsięwzięcia – zwłaszcza sił przerzuconych na Białoruś. Te ostatnie, opierając się na jedynych publicznie dostępnych danych litewskich, można było demonstracyjnie zwiększyć kosztem liczby ćwiczących na poligonach rosyjskich.
  • (...)
  • Wprowadzenie do ćwiczeń OUBZ kwestii planowania jądrowego – choćby wyłącznie na poziomie publicznej deklaracji – to swoisty ukłon Rosji w stronę sojuszników z tej organizacji. Najprawdopodobniej uzasadnieniem dopuszczenia państw OUBZ do grona uzgadniającego scenariusz ćwiczebnego użycia broni atomowej były działania na rzecz renuklearyzacji Białorusi obejmujące skierowanie tam potencjalnych nowoczesnych środków przenoszenia, tj. taktycznych pocisków balistycznych Iskander-M oraz (na razie w formie zapowiedzi) pocisków balistycznych średniego zasięgu Oriesznik, a także modernizację magazynów amunicji jądrowej.
  • W uzgodnieniu z Kremlem Mińsk wykorzystuje ćwiczenia do prowadzenia operacji dezinformacyjnej. Jej celem jest rozpowszechnienie tezy o rzekomej woli Białorusi do deeskalacji zagrożenia militarnego w regionie, choć w rzeczywistości operacja ta dzieje się za przyzwoleniem Rosji i służy wzmocnieniu wizerunku Alaksandra Łukaszenki jako równoprawnego partnera Moskwy. Już w maju minister obrony RB poinformował o ograniczeniu skali ćwiczeń oraz o ich zlokalizowaniu w rejonach oddalonych od granicy z Polską. Ma to być rzekomo gest sygnalizujący chęć powrotu do dialogu z Zachodem, podobnie jak fakt, że scenariusz ćwiczeń zakłada jedynie operację obronną w razie ataku na Państwo Związkowe.
  • Deeskalacyjna retoryka Mińska służy podważaniu zachodnich obaw o planowanie przez Rosję i Białoruś agresywnych działań militarnych. Towarzyszy temu operacja dezinformacyjna strony białoruskiej wskazująca, że Polska ponoć przygotowuje się do uderzenia na oba państwa. W celu wsparcia tej tezy białoruskie KGB posunęło się do prowokacji, zatrzymując 4 września polskiego duchownego pod rzekomym zarzutem szpiegostwa i pozyskiwania niejawnych materiałów o scenariuszu Zapad-2025.
osw.waw.pl