sobota, 26 maja 2018


W poniedziałek 22 stycznia gen. Carter wygłosił przemówienie w Royal United Services Institute (RUSI). Zagrożeniu prezentowanemu przez Kreml poświecił (...) swoje czterdziestominutowe wystąpienie. Podkreślił on, że Rosja jest obecnie najbardziej wrogim podmiotem państwowym, podważającym jedność Sojuszu Północnoatlantyckiego. W jego ocenie potencjalny konflikt z Moskwą może rozpocząć się w nieprzewidywalny sposób. (...) nie tylko Londyn, ale cały Zachód powinien wyciągnąć wnioski z obserwowania rosyjskich działań w ostatnich latach. Jak stwierdził – nie ma już rozróżnienia pomiędzy pokojem a wojną, jedynie różne fazy pomiędzy nimi.

Jeżeli Londyn nie zainwestuje w kwestie związane z obronnością, to będzie miał problem ze zmierzeniem się z potęgą militarną takich krajów jak Rosja. Jak zauważył generał niejawne działania cybernetyczne ze strony zagranicznych podmiotów wpłynęły na życie Brytyjczyków. Wielka Brytania pozostaje podatna na wrogie działania, w tym cyberataki. Potrzeba przeznaczenia adekwatnych środków jest pilna. Jednak w tym samym czasie redukowane są wydatki militarne.

„Nasze zdolności zostaną udaremnione albo nasza odpowiedź na zagrożenia zostanie poddana stopniowej degradacji jeżeli nie będziemy nadążać za naszymi przeciwnikami” – mówił Carter. „Zagrożenia przed którymi stoimy nie są tysiące mil od nas, ale znajdują się obecnie u progu Europy. Widzieliśmy jak wojna cybernetyczna może być wykorzystana zarówno na polu bitwy, jak i do zakłócenia życia normalnych ludzi. Nie jesteśmy na to odporni. Musimy zauważyć co się dzieje dookoła nas, inaczej nasze możliwości reagowania zostaną znacząco ograniczone. Szybkość procesów decyzyjnych, rozmieszczenia sił zbrojnych oraz nowoczesne rozwiązania są kluczowe jeżeli chcemy zapewnić realne odstraszanie. Czas na zmierzenie się z tymi zagrożeniami jest właśnie teraz – nie możemy sobie pozwolić na siedzenie z założonymi rękami”.

Carter porównał obecną sytuację do tej z 1912 roku, kiedy w Moskwie podjęto decyzję o rozpoczęciu walk szybciej, gdyż do 1925 r. Rosja byłaby zbyt słaba w porównaniu z nowoczesnymi Niemcami. Podobnie zresztą uważano w Japonii w 1941 roku. Zwrócił on również uwagę, że Rosja działa inaczej niż Zachód w takich samych okolicznościach. Jednym z głównych celów Rosji będzie art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego, za pomocą którego zechce ona podważyć wiarygodność NATO, a tym samym całą strukturę bezpieczeństwa obecnego porządku międzynarodowego. „To nie zacznie się od zielonych ludzików – zacznie się od czegoś, czego się nie spodziewamy. Nie powinniśmy brać tego, co widzieliśmy do tej pory jako szablonu na przyszłość”.

Największe ryzyko wynika z błędnej oceny zagrożenia, jak miało to miejsce w 2014 r. podczas zestrzelenia samolotu cywilnego nad Ukrainą, a o czym przypomniał ostatnio fałszywy alarm rakietowy na Hawajach. „To nie kryzys czy seria kryzysów, którym musimy stawić czoła. To wyzwanie strategiczne. Wymaga ono strategicznej odpowiedzi” – mówił Carter.

W ocenie generała broń nowej wojny nie będzie już wybuchać na polu bitwy, lecz uwzględniać będzie zakłócenia w dostawach energii, łapówki, cyberataki, zabójstwa, fake newsy, propagandę i zastraszenia militarne. Zwrócił on również uwagę, że brak jasnego zdefiniowania zagrożenia i podjęcia adekwatnych działań przypomina rozprzestrzenianie się choroby zakaźnej. Im dłużej nie będą podejmowane konkretne kroki, tym poważniej osłabiona będzie zdolność reagowania.

cyberdefence24.pl

Bardzo często o przeciwnikach obecnie rządzących mówi się, że są lewakami. Czym jest lewactwo?

– Lewactwo umiejętnie łączy nienawiść do mniejszości i szeroko rozumianej inności z antykomunizmem. Pokazuję w książce, że to pojęcie szkodliwe i złe. Niezależnie od tego, na ile ta etykietka jest trafna w sensie merytorycznym, upowszechniła się na szeroką skalę. Lewactwo jest takim kodem kulturowym, czymś, co w oczach ich przeciwników spaja wiele osób o poglądach lewicowo-liberalnych. Tworzy się w ten sposób szeroki zbiór wrogów.

Czy dobrze zrozumiałem? W Polsce lewactwo jest pokłosiem antykomunizmu?

– Uważam, że jest współczesną formą antykomunizmu, ponieważ im dalej od upadku realnego socjalizmu, tym trudniej pewne rzeczy z tym połączyć, nawet w ujęciu fanatycznym. Dopóki żyli generałowie Jaruzelski i Kiszczak, można było nimi straszyć. Ich miejsce zajęli geje czy „feminazistki”. Podobny los spotyka muzułmanów, których w Polsce właściwie nie ma, ale to nie przeszkadza prawicy wykorzystywać ich do budowania atmosfery strachu. Lewactwo za sprawą braku konkretności łączy ze sobą mnóstwo kategorii, które wielu osobom mogą się wydawać obce. Dlatego jest świetnym narzędziem zarządzania strachem.

Kiedy w ogóle pojawiło się lewactwo?

– Na ironię zakrawa fakt, że to pojęcie pochodzi z arsenału komunistów. Jako pierwsi używali go sympatycy Związku Radzieckiego, chcący znaleźć wspólne określenie dla ruchów lewicowych konkurencyjnych wobec ich własnego, ale niebędących socjaldemokracją. W PRL była to kategoria politologiczna, wyróżniająca cztery główne grupy lewaków: trockistów, anarchistów, maoistów pozachińskich i nową lewicę. Ówczesne nauki polityczne były wykorzystywane na użytek propagandowy, sam termin nie był zatem neutralnym opisem. Co ciekawe, najwięcej o lewakach zaczęło się mówić wtedy, gdy ideologiczna gorliwość polskich komunistów wyraźnie już wygasała, a PZPR zaczynano kontestować z lewicowej perspektywy. Lewakami stawali się w ten sposób działacze KOR czy Solidarności. Po 1989 r. termin wyparto z politologii, natomiast zaczęła go używać prawica. W dobiegającej właśnie końca dekadzie upowszechnił się zaś na tyle, że trafił do języka potocznego.

Powiedział pan, że to pojęcie szkodliwe i złe. Dlaczego?

– Ponieważ z definicji kogoś obraża. To słowo o pochodzeniu stalinowskim, które jest taką maczugą. Wymachiwanie nią pozwala demonizować przeciwnika w najgorszy możliwy sposób, bazując na odczłowieczających uprzedzeniach – lewak to przecież nieomal robak. To określenie naznaczone negatywnymi emocjami. Nie można powiedzieć o kimś, że jest lewakiem, w sposób neutralny, jeśli patrzeć na konstrukcję językową tego wyrazu.

tygodnikprzeglad.pl