Według najbardziej ostrożnych szacunków łączny zysk, jaki Donald Trump i jego krewni osiągnęli w wyniku sprawowania przez niego urzędu prezydenta, do 2025 r. wyniósł 3,4 mld dol. (12,4 mld zł).
W przypadku Trumpa granica między sprawowaniem władzy publicznej a czerpaniem z niej prywatnych zysków jest systematycznie zacierana. Osoby mianowane przez prezydenta podejmują decyzje regulacyjne dotyczące biznesu, które natychmiastowo zwiększają majątek jego rodziny. Zagraniczne rządy z kolei "wykupują" dostęp do amerykańskiej technologii i kontraktów wartych wiele miliardów dolarów, inwestując w prywatne projekty Trumpa.
Demokratyczna senator Elizabeth Warren nazywa to bezprecedensowym przejęciem władzy. — Prezydent Stanów Zjednoczonych skutecznie kontroluje regulatorów, którzy powinni nadzorować jego osobiste imperium finansowe. Regulator, który ma nadzorować jego interesy, wykonuje polecenia prezydenta. Nic podobnego nie wydarzyło się nigdy w historii Stanów Zjednoczonych — mówi.
— Główne pytanie brzmi: w jaki sposób Trump omija prawo, przenosząc aktywa do funduszy powierniczych zarządzanych przez swoje dzieci. Eksperci podkreślają, że nie jest to jedynie naruszenie zasad etyki, ale celowe wykorzystywanie luk prawnych. Ponadto w Białym Domu oraz w Biurze Etyki Rządowej pracują obecnie protegowani Trumpa, co sprawia, że przeprowadzenie prawdziwych dochodzeń wewnątrz władzy wykonawczej jest praktycznie niemożliwe — mówi w wywiadzie dla The Insider Igor Slabych, ekspert ds. amerykańskiego systemu prawnego i podatkowego oraz autor kanału USLegalNews na Telegramie.
Tej wiosny Eric Trump i Donald Trump Jr. otrzymali łącznie około 13 proc. udziałów w spółce American Bitcoin. Cały ich "wkład" polegał wyłącznie na użyczeniu nazwiska ojca.
Firma weszła na giełdę poprzez wątpliwą fuzję ze spółką Gryphon Digital Mining, Inc, co pozwoliło jej ominąć bardziej rygorystyczny i dłuższy proces IPO (Initial Public Offering, przedsięwzięcie, które przekształca spółkę prywatną w podmiot publiczny) oraz związaną z nim kontrolę Amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), głównego organu regulacyjnego amerykańskich rynków finansowych. W rezultacie wartość udziałów Donalda Jr. wzrosła do 100 mln dol. (363 mln zł).
(...)
Rodzina prezydenta uzyskała dostęp do ogromnych przepływów finansowych poprzez start-up World Liberty Financial, w którym Trump figuruje jako współzałożyciel emerytowany. Kluczowym produktem projektu jest stablecoin USD1 — token cyfrowy powiązany z dolarem amerykańskim i zabezpieczony rezerwami zainwestowanymi m.in. w obligacje skarbowe. Według magazynu "The New Yorker" wolumen USD1 w obiegu wzrósł do około 5 mld dol. (18 mld zł).
Wśród ekspertów ds. etyki i prawodawców schemat ten wzbudził podejrzenia o naruszenie Konstytucji Stanów Zjednoczonych, w tym o możliwe konflikty interesów i potencjalne naruszenia przepisów zakazujących czerpania korzyści od państw zagranicznych. W lutym 2026 r. Kongres Stanów Zjednoczonych wszczął dochodzenie w sprawie inwestycji dokonanych przez rządzącą rodzinę z Abu Zabi o wartości 500 mln dol. (1,8 mld zł) poprzez zakupy USD1. Później okazało się, że 187 mln dol. (679 mln zł) z tej kwoty trafiło bezpośrednio do podmiotów powiązanych z rodziną Trumpów.
(...)
Rodzina Trumpa zarobiła kolejne 562 mln dol. (2 mld zł) na sprzedaży tokenów, które nie dają inwestorom żadnych znaczących praw. Umowa z Alt5 Sigma — firmą, która wcześniej zajmowała się utylizacją sprzętu AGD — wydaje się układem zamkniętym. Współpracownicy Trumpa w jednej firmie kupują tokeny od innych współpracowników Trumpa w innej, sztucznie zawyżając ich wartość.
"Zgodnie z drobnym drukiem na stronie internetowej World Liberty po odliczeniu pewnych wydatków 75 proc. wpływów ze sprzedaży tokenów trafia do firmy powiązanej z rodziną Trumpów, a 75 proc. z 750 mln dol. (2,7 mld zł) to 562 mln dol." — tak magazyn "The New Yorker" opisał sprzedaż tokenów World Liberty za pośrednictwem Alt5 Sigma.
World Liberty inwestuje rezerwy zabezpieczające USD1 w obligacje skarbu USA. Przy obecnym poziomie obiegu zysk wyniósł około 360 mln dol. (1,3 mld zł). Zgodnie z warunkami projektu firma należąca do rodziny Trumpów zabiera dla siebie 38 proc. tej kwoty — około 136 mln dol. (494 mln zł).
Sukces rodzinnego stablecoina USD1 i wielomilionowe zyski Trumpa nie są wynikiem konkurencji rynkowej, ale konsekwencją bezpośredniego handlu wpływami państwowymi. Na początku 2026 r. dane analityczne blockchain z platformy Arkham wykazały anomalną koncentrację tokenów USD1 na giełdzie Binance — 87 proc. całej podaży.
Binance stało się kluczowym ogniwem w tym łańcuchu. W 2023 r. jego założyciel Changpeng Zhao, znany lepiej jako CZ, przyznał się do winy w sprawie o naruszenie przepisów dotyczących przeciwdziałania praniu pieniędzy. Binance zapłaciło wówczas grzywnę w wysokości 4,3 mld dol. (15,6 mld zł), a Zhao odbył czteromiesięczną karę pozbawienia wolności. Następnie, w październiku 2025 r., po miesiącach lobbingu i "wkładzie finansowym" w projekt kryptowalutowy rodziny urzędującego prezydenta, Trump ułaskawił Zhao.
Natychmiast po zwolnieniu CZ uczynił Binance głównym darczyńcą projektu prezydenckiego. Giełda nabyła około 87 proc. całego zasobu USD1 (około 4,7 mld dol., 17,1 mld zł), zapewniając rodzinie Trumpa gwarantowany dochód w wysokości 136 mln dol. (494 mln zł) rocznie — i to wyłącznie z odsetek od obligacji skarbowych. Eksperci, w tym badaczka kryptowalut i technologii Molly White, opisują to "wyraźną wymianą usług" — ułaskawienie w zamian za korzyści biznesowe.
Podobny mechanizm można zaobserwować w relacjach Trumpa ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Zaledwie dwa tygodnie po objęciu urzędu prezydent zatwierdził eksport wysoce wrażliwych amerykańskich technologii sztucznej inteligencji do emirackiej firmy G42. Postępując w ten sposób, Trump zignorował ostrzeżenia wywiadu dotyczące ryzyka wycieku danych do Chin.
Skala tej ekspansji zamienia Biały Dom w dział marketingu służący prywatnym interesom klanu Trumpów. Podczas gdy firma medialno-technologiczna Trump Media gromadzi 2,5 mld dol. (9,1 mld zł) na zakup bitcoina, a Eric Trump "doradza" japońskiej giełdzie Metaplanet, rodzinna spółka DT Marks DEFI LLC zapewniła sobie prawa do 75 proc. przychodów netto z projektu kryptowalutowego World Liberty Financial. To nie jest tylko biznes — to wykorzystywanie symboli państwowych jako darmowego narzędzia reklamowego.
Cynizm osiągnął szczyt w maju 2025 r. podczas zamkniętej uroczystej kolacji w Wirginii. Aby zdobyć miejsce przy stole z Trumpem, 220 inwestorów wpłaciło ponad 148 mln dol. (538 mln zł) w memecoin $TRUMP. Prezydent przybył na tę prywatną imprezę komercyjną na pokładzie Marine One i przemawiał z podium ozdobionego oficjalną pieczęcią prezydencką.
Lista gości potwierdziła najgorsze obawy amerykańskich prawodawców i ekspertów ds. etyki: ponad połowę uczestników stanowili obcokrajowcy, w tym chińscy kryptomilionerzy. Ponieważ prawo zabrania zagranicznych darowizn na wybory, Trump skutecznie otworzył tylne drzwi do Gabinetu Owalnego, pozwalając ludziom kupować uwagę prezydenta za pomocą niestabilnych tokenów.
Aby chronić ten mechanizm generujący zyski, Trump umieścił swoich ludzi na kilku kluczowych stanowiskach. W momencie objęcia urzędu 216 spośród osób ostatecznie mianowanych przez Trumpa posiadało aktywa kryptowalutowe o łącznej wartości do 340 mln dol. (1,2 mld zł), a wielu z nich zachowało te aktywa po mianowaniu. Powoduje to bezprecedensową koncentrację osobistych interesów w deregulacji branży.
Już pierwszego dnia urzędowania Trump uchylił dekret wymagający od mianowanych osób przestrzegania "zobowiązania etycznego", które zabraniało im przez dwa lata zajmowania się sprawami związanymi z ich poprzednią działalnością lobbingową. Ponadto zwolniono 17 inspektorów generalnych oraz szefa Biura Etyki Rządowej Stanów Zjednoczonych, pozostawiając władzę wykonawczą bez urzędników odpowiedzialnych za badanie przypadków korupcji i konfliktów interesów.
Wśród osób mianowanych przez Trumpa, które uzyskały dostęp do środków publicznych, znalazł się Steve Feinberg, zastępca sekretarza obrony i współzałożyciel Cerberus Capital Management. Chociaż Feinberg twierdził, że formalnie opuścił Cerberus, grupa ta jest właścicielem co najmniej czterech firm, które otrzymały kontrakty w ramach projektu obrony przeciwrakietowej Złota Kopuła (Golden Dome), nad którym obecnie czuwa Feinberg. Co więcej, jego umowa pozwala mu nadal korzystać z usług Cerberus w zakresie księgowości podatkowej i ubezpieczenia zdrowotnego.
Zastępca sekretarza obrony ds. polityki kosmicznej Mark Berkowitz pełnił wcześniej funkcję wiceprezesa w firmie Lockheed Martin. Zgodnie z ujawnionymi dokumentami posiada on akcje tej firmy o wartości od 1 do 5 mln dol. (od 3,6 do 18,2 mln zł) i otrzymuje od niej dwie miesięczne emerytury. Lockheed Martin jest również jednym z beneficjentów kontraktów w ramach projektu Złota Kopuła.
Innym przykładem jest Jonathan Morrison, szef Krajowej Administracji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA), który wcześniej pełnił funkcję dyrektora stowarzyszenia reprezentującego interesy producentów pojazdów autonomicznych.
(...)
Z prawnego punktu widzenia Trump pozostaje nietykalny dzięki orzeczeniu Sądu Najwyższego w sprawie immunitetu prezydenckiego.
(...)
Igor Slabych wyjaśnia, że trudność w ściganiu karnym prezydenta wynika z faktu, iż urząd ten z mocy prawa zapewnia immunitet:
— Decyzja w tej sprawie została podjęta przez Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych około rok temu. Podczas rozprawy rozważano na przykład, czy prezydent może zostać pociągnięty do odpowiedzialności za przyjęcie łapówki w zamian za mianowanie ambasadora, a odpowiedź brzmiała: nie, nie może. Teoretycznie w niektórych przypadkach można obejść immunitet, ale nie jest to wcale pewne, a w każdym razie nie nastąpi to w ciągu najbliższych trzech lat. Polityka Departamentu Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych zabrania ścigania urzędującego prezydenta — dodaje.
onet.pl\The Insider