wtorek, 22 listopada 2016


W ostatnich 15 latach w USA rośnie śmiertelność w grupie 33-54 lata. To jedyny taki przypadek w krajach rozwiniętych – we wszystkich innych trend od wielu dekad jest spadkowy. Badacze z Princeton podają powody: epidemie samobójstw i uzależnienia od silnych leków przeciwbólowych na bazie heroiny, alkoholizm. Wśród ludzi najgorzej wykształconych liczba samobójstw wzrosła od 1998 r. o 81 proc., a liczba zgonów z powodu przedawkowania narkotyków lub zatrucia alkoholowego – aż czterokrotnie. USA to jedyny kraj Zachodu, w którym dzisiejsze wnuki najprawdopodobniej pożyją krócej od swoich dziadków.

wyborcza.pl