środa, 23 lipca 2025



Droga Aszmanowa od bystrego, kosmopolitycznego inżyniera oprogramowania do ideologa cyfrowego autorytaryzmu jest pouczająca. Urodzony 9 stycznia 1962 r. w Moskwie, ukończył Wydział Mechaniki i Matematyki Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego (MSU) w 1983 r., a w 1995 r. obronił pracę doktorską pt. "Architektura i przemysłowe wdrożenie systemów lingwistyki stosowanej".

Już jego wczesne zaangażowanie w Dorodnitsyn Computing Centre w latach 1985-1987, gdzie zajmował się systemami języka naturalnego, oraz praca nad systemem sprawdzania pisowni ORFO, świadczy o jego fundamentalnym i długotrwałym zaangażowaniu w sztuczną inteligencję oraz przetwarzanie języka naturalnego. ORFO, projekt, którym kierował po tym, jak większość zespołu wyjechała z Rosji podczas próby zamachu stanu w 1991 r., został licencjonowany przez IBM w 1992 r., a następnie wybrany przez Microsoft do rosyjskiej edycji Office w 1994 r.

Po przejęciu ORFO przez Microsoft w 1995 r. Aszmanow współzałożył firmę MediaLingua, a następnie, od 2000 do 2001 r., pełnił funkcję dyrektora operacyjnego Ramblera, ówczesnego rosyjskiego odpowiednika Google. Jego wkład w rozwój rosyjskiego internetu z tamtego okresu jest szeroko udokumentowany w wywiadach i artykułach z rosyjskiej prasy biznesowej.

Jednak po odejściu z Ramblera i założeniu własnej firmy Ashmanov & Partners w 2001 r., jego publiczny dyskurs zaczął się zmieniać. Od połowy lat 2000., około roku 2006-2008, język czysto komercyjnego SEO i innowacji ustąpił miejsca retoryce obrony. Aszmanow zaczął mówić o "zagrożeniach semantycznych" i imperatywie "cyfrowego patriotyzmu", postrzegając otwarty internet nie jako okazję, lecz jako groźny wektor obcego wpływu i destabilizacji społeczeństwa. Tę ewolucję wyraźnie widać w jego wystąpieniach na Forum Bezpieczeństwa Internetowego i RIF+KIB w latach 2010-2015, gdzie konsekwentnie powtarzał tezy o konieczności ochrony rosyjskiej infosfery przed obcym wpływem.

W 2001 r. Aszmanow poślubił Natalię Kasperską, znaczącą postać w branży technologicznej, współzałożycielkę Kaspersky Lab i, od 2007 r., prezeskę firmy InfoWatch, giganta specjalizującego się w systemach DLP (Data Leak Prevention) i monitoringu. To małżeństwo, często opisywane w rosyjskiej prasie jako "pierwsza para rosyjskiego cybernacjonalizmu", scementowało jego pozycję w ekosystemie bezpieczeństwa informacyjnego Kremla. Kribrum, jego flagowe narzędzie, było zresztą wielokrotnie wymieniane jako wspólne przedsięwzięcie Aszmanowa i InfoWatch, co potwierdzają liczne materiały prasowe i prezentacje obu firm.

W sercu stworzonej przez Aszmanowa infosfery leży właśnie Kribrum, uruchomiony około 2011 r. System ten, choć marketingowo przedstawiany jako "narzędzie do analizy sentymentu w mediach społecznościowych", funkcjonuje faktycznie jako cyfrowy system nerwowy państwa autorytarnego.

Kribrum metodycznie przeszukuje rosyjskojęzyczne treści na wszystkich głównych platformach — WKontakcie, Telegramie, YouTube, X, Facebooku — analizując ton emocjonalny, wzorce narracyjne i pojawiające się sygnały sprzeciwu. W kontekście wojny system identyfikuje i analizuje narracje krytyczne wobec inwazji, nastroje antywojenne czy apele o protesty, klasyfikując je jako "destrukcyjne".

Narzędzie nie tylko identyfikuje treści, lecz także analizuje sposób ich rozprzestrzeniania oraz identyfikuje osoby wzmacniające przekaz. Trendingowy hashtag wyrażający niezadowolenie, ironiczny mem zyskujący na popularności na niezwiązanych ze sobą kontach — wszystko jest skrupulatnie logowane i kategoryzowane jako potencjalne "rozproszone zagrożenia", zdolne do wskazania liderów opinii czy źródeł paniki. — Naszym celem powinno być stworzenie sterowanego internetu. To normalne i konieczne — wskazywał Aszmanow w swoich wystąpieniach.

Uzupełnieniem Kribrum są Vepr i Oculus, narzędzia zaprojektowane do rozpoznawania obrazu i analizy wideo. Vepr (ros. Воин — Воинственный Енот — "Waleczny Jenot") jest przeznaczony do wykrywania treści ekstremistycznych w materiałach wideo, natomiast Oculus, oficjalnie uruchomiony przez rosyjski rząd w lutym 2023 r., stanowi prawdziwy przełom w automatycznym nadzorze wizualnym. System ten, jak donosiły oficjalne komunikaty rządowe, jest zdolny do przetwarzania milionów obrazów i filmów dziennie, automatycznie identyfikując "zakazane treści" – od konkretnej symboliki protestacyjnej, przez memy ośmieszające rządzących, po materiały związane z wojną w Ukrainie niezgodne z oficjalną narracją, w tym niezależne relacje o zbrodniach wojennych czy zniszczeniach, oraz treści LGBTQ+. Aszmanow jasno formułował swoje przekonania: — Algorytmy muszą odróżniać prawdziwego patriotę od prowokatora, technologia już na to pozwala.

Systemy te nie są odizolowane; zintegrowano je bezpośrednio z SORM (System for Operational Investigative Measures). SORM to zestaw państwowych wymogów technicznych, który nakłada na operatorów telekomunikacyjnych w Rosji obowiązek zapewnienia agencjom bezpieczeństwa (takim jak policja czy tajne służby, w sumie chodzi o siedem agencji) stałego dostępu do wszystkich danych użytkowników — do połączeń, wiadomości, danych internetowych, bez konieczności uzyskiwania każdorazowo nakazu sądowego. Brak niezależnego nadzoru sądowego nad tym dostępem, o czym alarmują raporty organizacji takich jak Amnesty International czy Human Rights Watch, stanowi o głębokim cieniu rosyjskiej inwigilacji, intensywnie wykorzystywanej do kontroli narracji wojennej.

Skumulowany efekt jest głęboki: sprzeciw nie jest tłumiony dopiero po jego pojawieniu się, lecz jest prewencyjnie wykrywany, analizowany i często neutralizowany, zanim zdoła przekształcić się w zbiorowe działanie. Rosyjska rządowa agencja ds. telekomunikacji regularnie publikuje statystyki, które ilustrują tę skalę: do końca 2023 r. liczba zablokowanych stron i domen w Rosji wynosiła znacznie ponad 17 tys., a w zależności od klasyfikacji (URL, domeny, IP) w ostatnich latach często oscylowała wokół 200 tys. blokad rocznie.

Blokady te obejmowały niezależne media (jak Meduza, Dożdż, czy Echo Moskwy), strony organizacji pozarządowych (np. OVD-Info), oraz portali LGBTQ+, a od 2022 r. przede wszystkim strony związane z krytyką inwazji na Ukrainę. Jednocześnie liczba osób ściganych z powodu postów online – na podstawie przepisów o "fałszywych informacjach" o armii (wprowadzonych w marcu 2022 r.), "dyskredytowaniu" sił zbrojnych czy "ekstremizmie" – idzie w tysiące, o czym donoszą raporty OVD-Info i Amnesty International, co jest bezpośrednim narzędziem pacyfikacji wewnętrznej w obliczu wojny.

(...)

Wpływ Aszmanowa wykracza poza czysto techniczną implementację; jest on kluczowym ideologiem. Jego publiczne wypowiedzi to nie bombast propagandysty, ale kalkulowane deklaracje stratega. W jego światopoglądzie liberalizm to chaos, wolność to podatność na zagrożenia, a otwarty internet Zachodu to broń psychologiczna. Wystąpienia na forach takich jak RIF+KIB czy SPIEF jasno pokazują, jak łączy on żargon bezpieczeństwa z filozoficznym determinizmem.

Aszmanow wielokrotnie określał internet jako "terytorium do zabezpieczenia". Głosy dysydentów nazywał "minami poznawczymi". A co najbardziej wymowne, algorytmy opisywał jako "strażników granicznych myśli", decydujących, co może, a co nie może wejść w "przestrzeń semantyczną" narodu.

(...)

Aszmanow jest również uznawany za jednego z twórców koncepcji wbrosy (Вбросы), czyli systematycznego testowania i rozpowszechniania fałszywych informacji w celu manipulacji opinią publiczną. Eksperymenty te, opisywane już w rosyjskiej prasie około 2012 r., stały się dziś masowym działaniem państwowych mediów, farm trolli i wojnoblogerów, często aktywnie wspierających propagandę wojenną, co potwierdzają liczne artykuły analityczne dotyczące rosyjskiej dezinformacji.

Co symptomatyczne, Aszmanow, choć jest ideologiem państwowej kontroli, zasiada również w Prezydenckiej Radzie ds. Społeczeństwa Obywatelskiego i Praw Człowieka. Rada ta, nominalnie mająca "gwarantować i chronić prawa i wolności człowieka", była zobowiązana do przeanalizowania propozycji Aszmanowa dotyczących stworzenia "samoregulującego się rejestru toksycznych treści w internecie".

Jego zaangażowanie w przegląd ustawodawstwa dotyczącego "zagranicznych agentów" i mediów, wraz z Ministerstwem Sprawiedliwości i Prokuraturą Generalną, podkreśla, jak pojęcia takie jak prawa człowieka mogą być redefiniowane w służbie interesów państwa, zamieniając organy doradcze w narzędzia włączania perspektywy "suwerenności informacyjnej" do polityki państwowej.

onet.pl