– Bachmut nie jest jakoś szczególnie ważny – przekonuje Jarosław Wolski. – Ważne jest to, że Ukraińcy wykrwawiają Rosjan, którzy próbują go zdobyć – dodaje.
Zdaniem cywilnego analityka wojskowego Rosjanie od początku próbują w okolicach Bachmutu narzucić taką bitwę, która zmusiłaby Ukraińców do zaangażowania swoich rezerw.
– Do tej pory to się im o tyle nie udało, że Ukraińcy nie użyli do obrony Bachmutu rezerw szczebla całego dowództwa operacyjnego. Inaczej mówiąc, walczą tym, co mają na miejscu, rotując na bieżąco poszczególne bataliony z brygad, ale nie rzucają nowych brygad na front wydzielanych przez sztab generalny – zaznacza ekspert.
Jednocześnie Jarosław Wolski dodaje, że niepowodzenie Rosjan pod Bachutem może spowolnić zapowiadaną przez nich wielką ofensywę.
– Im taka bitwa jest potrzebna po to, żeby Ukraińcy związali tam swoje rezerwy. Wtedy Rosjanie mieliby łatwiejszą sytuacją w przypadku odpalenia jakiejś ofensywy, która jak na razie wiemy, nie jest odpalona. W ogóle wątpię, by ona teraz w ogóle wystartowała, ze względu na warunki gruntowe – twierdzi.
Ekspert nie ma jednak wątpliwości, że prędzej czy później Bachmut padnie i Ukraińcy będą musieli się z niego wycofać.
– Czy to będzie kwestia tygodni, czy miesięcy, tego nie wiadomo, ale będą musieli to zrobić. To miasto będzie nie do utrzymania, zwłaszcza że Rosjanie odcięli dwie z trzech dróg zaopatrzeniowych do Bachmutu. Jedna jest całkowicie odcięta, a druga ostrzeliwana. To w zasadzie przesądza sprawę – przekonuje.
Jarosław Wolski zwraca uwagą na wczorajszy kontratak Ukraińców na północy miasta. Jego zdaniem poprawił on nieco sytuację w mieście, ale nie na długo.
– Było ryzyko, że Rosjanie wezmą Bachmut w "kocioł". Ten nieduży kontratak w wykonaniu kilku batalionów ustabilizował bardzo sytuację. Przez chwilę była nawet szansa, że Ukraińcom uda się zamknąć w "kotle" rosyjskie czołówki i je zniszczyć, ale Rosjanie zdołali się wycofać. To jednak daje Ukraińcom spokój na przynajmniej kilka dni – mówi ekspert.
Nasz rozmówca zwraca też uwagę na to, że sami Ukraińcy również nie są chyba zadowoleni z przebiegu walk w rejonie Bachmutu. Dowodem na to może być wymiana głównodowodzącego na całym odcinku.
Jarosław Wolski zwraca uwagą na wczorajszy kontratak Ukraińców na północy miasta. Jego zdaniem poprawił on nieco sytuację w mieście, ale nie na długo.
– Było ryzyko, że Rosjanie wezmą Bachmut w "kocioł". Ten nieduży kontratak w wykonaniu kilku batalionów ustabilizował bardzo sytuację. Przez chwilę była nawet szansa, że Ukraińcom uda się zamknąć w "kotle" rosyjskie czołówki i je zniszczyć, ale Rosjanie zdołali się wycofać. To jednak daje Ukraińcom spokój na przynajmniej kilka dni – mówi ekspert.
Nasz rozmówca zwraca też uwagę na to, że sami Ukraińcy również nie są chyba zadowoleni z przebiegu walk w rejonie Bachmutu. Dowodem na to może być wymiana głównodowodzącego na całym odcinku.
onet.pl