czwartek, 2 października 2025



Vance zapowiedział możliwe zwolnienia podczas briefingu w Białym Domu. Zasugerował, że im dłużej trwa shutdown, tym bardziej prawdopodobne będą redukcje zatrudnienia na dużą skalę.

- Chcemy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby pomóc narodowi amerykańskiemu, ale kiedy Demokraci zamknęli państwo, musimy przeprowadzić małą selekcję, aby upewnić się, że zagwarantowane zostaną najważniejsze i najważniejsze usługi - powiedział wiceprezydent. - Jeśli shutdown będzie się przedłużał, będziemy musieli zwolnić część osób. Nie podoba nam się to. Niekoniecznie chcemy to robić, ale zrobimy, co w naszej mocy, aby podstawowe usługi dla Amerykanów mogły nadal działać - oznajmił Vance.

Szef Biura Zarządzania i Budżetu (OMB) Russell Vought miał zasugerować, że zwolnienia zaczną się już za dzień lub dwa.

Vance ocenił jednak, że umiarkowani Demokraci w Senacie już "trochę pękają", wobec czego shutdown wkrótce się skończy. Bronił też swoich oskarżeń pod adresem Demokratów o to, że ich żądaniem jest przyznanie darmowej opieki zdrowotnej nielegalnym imigrantom. Wyraził pogląd, że w propozycji opozycji kryją się zapisy, które pozwolą na leczenie imigrantów w oddziałach ratunkowych, i zapłaci za to państwo.

Głównym postulatem Demokratów, którzy w środę ponownie zablokowali uchwalenie tymczasowego budżetu, jest przywrócenie ulg w opłatach na prywatne ubezpieczenia zdrowotne w systemie znanym potocznie jako Obamacare. Bez tych ulg koszty ubezpieczeń mogą drastycznie wzrosnąć. Vance powiadomił, że Republikanie są gotowi na rozmowę na ten temat, lecz dopiero po zakończeniu shutdownu. Przekonywał też, że Biały Dom jest gotów do rozmów w dobrej wierze - nawet mimo publikowania przez Trumpa obraźliwych treści o Demokratach, w tym zmodyfikowanego za pomocą AI wystąpienia liderów partii, Chucka Schumera i Hakeema Jeffriesa, w którym ten drugi, Afroamerykanin, został przedstawiony w sombrero i z doklejonymi wąsami. Vance zapewniał, że był to tylko żart, który nie miał w sobie nic z rasizmu.

- Czy on (Jeffries) jest Amerykaninem meksykańskiego pochodzenia, żeby obraził go mem z sombrero? (...) Powiem Hakeemowi Jeffriesowi, że składam mu uroczystą obietnicę, że jeśli pomoże nam ponownie otworzyć państwo, memy z sombrero ustaną - drwił wiceprezydent.

PAP


Premier Słowacji Robert Fico nie poleciał w środę na nieformalny szczyt Unii Europejskiej i spotkanie Europejskiej Wspólnoty Politycznej w Kopenhadze. Powodem są problemy zdrowotne szefa rządu, który w 2024 roku został ciężko ranny w zamachu.

O nagłej absencji Ficy poinformował dziennikarzy przedstawiciel Urzędu Rady Ministrów Alexander Kovacz.
- Premier usprawiedliwił swoją nieobecność na nieformalnym szczycie Rady Europejskiej i Europejskiej Wspólnoty Politycznej dolegliwościami związanymi z zamachem - oświadczył.

W maju 2024 roku Fico przeżył zamach. Trafiły go cztery z pięciu kul z rewolweru, z którego strzelał 72-letni Juraj C. Fico został ranny w brzuch i w rękę. W Bańskiej Bystrzycy trwa proces zamachowca, którego policja zatrzymała bezpośrednio po oddaniu strzałów. Jest oskarżony o terroryzm.

Władze Słowacji po raz pierwszy oficjalnie poinformowały, że stan zdrowia zmusił premiera Ficę do zmiany oficjalnego programu swych zajęć.

PAP


Tusk podczas szczytu Europejskiej Wspólnoty Politycznej w stolicy Danii wziął udział w panelu razem z prezydentką Mołdawii Maią Sandu, premierem Wielkiej Brytanii Keirem Starmerem i francuskim prezydentem Emmanuelem Macronem.

Wezwał do pozbycia się złudzeń. - Musimy położyć kres tego typu iluzjom. Pierwszą iluzją było i jest to, że nie ma wojny. Niektórzy z nas lubią tę definicję, taką jak pełna agresja, incydenty lub prowokacja. Nie, to wojna. Nowy rodzaj wojny, bardzo złożony, ale to wojna - podkreślił premier zwracając uwagę na tzw. rosyjską flotę cieni.

- Otrzymałem wiadomość z Warszawy. Mamy kolejny incydent w pobliżu portu w Szczecinie - powiedział. - To są rosyjskie jednostki i tak naprawdę mamy nowe incydenty w naszym regionie i na Morzu Bałtyckim co tydzień, prawie każdego dnia. Atak lub prowokacja z udziałem dronów była najbardziej spektakularna, jeśli chodzi o stronę polską. Ale tak naprawdę mamy podobne prowokacje również każdego dnia na naszej granicy z Białorusią - dodał Tusk.

- Wojna nie jest dla nas abstrakcją, ponieważ na granicy z Białorusią mamy ponad 100 prób dziennie - mówił. Dodał, że akcje przeciwko polskim żołnierzom na granicy przynoszą ofiary. - Ta ciągła konfrontacja z białoruskimi służbami i ta słabo uzbrojona, nielegalna migracja, (jest) naprawdę dobrze zorganizowana przez Putina i Łukaszenkę. To też jest rodzaj wojny - podkreślił szef rządu.

Jak dodał, naruszenie przestrzeni powietrznej Estonii też nie było pierwszą taką próbą. - Dlatego właśnie to jest wojna, my także jesteśmy celem rosyjskiej agresji - zaznaczył.

Tusk podkreślił, że w wielu europejskich stolicach słychać, iż wojna z Rosją nie jest "naszą wojną". - Otóż tak, to jest nasza wojna - powiedział.

- Jesteśmy również celem rosyjskiej agresji nie tylko w kontekście narzędzi hybrydowych, ale także jeśli chodzi o cele polityczne, intencje - dowodził premier. Jak podkreślił, cały Zachód jest zagrożony, a agresja na Ukrainę to dopiero pierwszy etap tego nowego podejścia. - To nasza wojna i jeśli Ukraina przegra, będzie to oznaczało naszą porażkę - dodał.

Tusk podkreślił, że iluzją dobrze spreparowaną przez propagandę Putina jest to, że Ukraina i my wszyscy "nie możemy wygrać tej wojny".

Tymczasem według premiera "jest to absurdem". - Jedyną rosyjską przewagą jest mentalność. Jesteśmy od nich znacznie więksi. PKB Polski będzie porównywalny z rosyjskim PKB za dwa lata. Ekonomicznie nie mają z nami szans - zaznaczył.

- Mam na myśli, że są gotowi walczyć. Są gotowi coś poświęcić. Są gotowi cierpieć. To jest ta przewaga psychologiczna. Dlatego my czasami nie jesteśmy wystarczająco zdecydowani i zdeterminowani - oświadczył Tusk.

- Dla Polski pokój i zawieszenie broni jest absolutnie priorytetem. Ale wiemy - nie tylko ze względu na naszą historię, ze względu na geografię, ale także znając rosyjskie zamiary i plany - że jeśli wygrają z Ukrainą, to w przyszłości będzie to również koniec mojego kraju i Europy - dodał.

PAP