czwartek, 30 kwietnia 2020
ObserwatorFinansowy.pl: - Pisze Pan w swojej książce, że wolność mieści się w „wąskim korytarzu”? Co to znaczy?
Prof. James A. Robinson: Chodzi o korytarz między siłą państwa a siłą społeczeństwa. W Korei Północnej mamy silne państwo i bezsilne społeczeństwo. W Jemenie mamy słabe, podzielone i dysfunkcyjne państwo, ale również bezsilne społeczeństwo. Wąski korytarz dla wolności powstaje między despotyzmem a bezprawiem, gdzie silne, ale nie wszechpotężne państwo służy budowaniu silnego społeczeństwa.
- Książka ukazała się jeszcze zanim wybuchła pandemia koronawirusa. Jak wygląda ten korytarz dzisiaj, gdy ogranicza się naszą wolność, by zwalczyć chorobę?
Cóż, to zależy od państwa. Azja, a zwłaszcza Chiny, wybrała inną ścieżkę niż Europa. Tam zastosowano naprawdę drakońskie środki, w Europie bardziej liberalne, chociaż też wyjątkowe. Powstaje pytanie, czy aż takie zacieśnienie korytarza, jak w Chinach byłoby u nas dobrym pomysłem. Sądzę, że raczej nie. Chiny stosują drakońskie środki nie dlatego, że to optymalna strategia, a dlatego, że inaczej nie potrafią i nie mogą, ponieważ partia nie ma kapitału zaufania ze strony Chińczyków. Dobrowolnie by z nią nie kooperowali i nie wykonywaliby zaleceń na czas kwarantanny w takim zakresie, w jakim to konieczne.
- Chiny wracają jednak do normalności. Może ten epidemiczny „zamordyzm” okazał się drogą do szybkiego poszerzenia korytarza wolności, a z kolei paradoksalnie europejski liberalizm skazuje nas na długie miesiące paraliżu i quasi-wolności?
Podobne wątpliwości wyrażano w Wielkiej Brytanii w czasach I Wojny Światowej. Na początku wojny wydawało się, że Niemcy wygrają. Byli świetnie zorganizowani, a w praktyce nie byli przecież demokracją, rządziła tam armia będąca pod wpływem generałów Ludendorffa i Hindenburga. Z kolei Wielka Brytania była demokracją, w której każda grupa mogła się wypowiedzieć i wywierać wpływ na politykę publiczną, panowała gorąca dyskusja na każdy temat, często połączona z impasem decyzyjnym. Wielu Brytyjczyków twierdziło, że lepiej zaimportować rozwiązania z Republiki Weimarskiej i przynajmniej na czas wojny wprowadzić dyktat twardej ręki. Nie zrobiono tego, a jednak to Niemcy przegrały. Demokracja, mimo że chaotyczna, rozgadana, okazała się elastyczniejsza niż alternatywne, autorytarne systemy, które nie przyznawały się do błędów, nie chciały zmiany oraz tłumiły głosy reformatorów i racjonalizatorów.
- To robiły też Chiny, zanim informacje o pladze zachorowań na Covid-19 obiegły świat – tłamsiły głosy tych, którzy o nich mówili.
Dokładnie.
- Tomasz Wróblewski, polski publicysta ekonomiczny, zwrócił uwagę, że gdyby w Chinach panowała demokracja, świat dowiedziałby się o zagrożeniu wcześniej i mógł skuteczniej zareagować, a tak mamy to, co mamy.
W tym też jest racja. Pamiętajmy jednak, że reakcja Zachodu na pandemię także była i jest ułomna. Chaotyczna, bałaganiarska. To już nie jest winą Chin. Częściowo można usprawiedliwiać tym, że prawdziwej, dużej pandemii nie było od ponad wieku, że epidemie, które się zdarzały, jak np. epidemia eboli, były relatywnie krótkie i miały ograniczony zasięg. Niemniej nie jest to wystarczające usprawiedliwienie. Ten brak rozwagi świadczy o słabości państw Zachodu.
- Jego elit. Okazało się, że zachodnie demokracje są w mniejszym stopniu merytokratyczne niż państwa Azji. Zagrożenie epidemiczne było znane, ale nic nie robiono. Azjaci zaś opracowywali plany działań na wszelki wypadek.
Ja bym jednak wstrzymał się z jednoznacznym osądem czyje reakcje są lepsze do końca pandemii, a na pewno z sugerowaniem, że merytokratyczna autokracja to coś lepszego niż demokracja. Wirusy przychodzą, wywołują zaburzenia, a potem sytuacja się normalizuje, tak było i jest od wieków. Możliwe więc, że nie opłaca się zaostrzać reżimu politycznego tylko dlatego, że pojawił się kolejny. Poza tym nie wkładajmy do jednego worka Korei Południowej, czy Tajwanu z Chinami. Państwa te różnią się pod względem legitymacji politycznej. Co więcej, gdy ktoś twierdzi, że obecny, monopartyjny system umożliwia Chinom skuteczne, merytokratyczne zarządzanie, nie bierze pod uwagę faktu, że ten kraj słynął ze skutecznych urzędników jeszcze w czasach cesarskich. W wyniku splotu historycznych okoliczności ukształtował się tam wyjątkowy sposób wyłaniania i selekcji elit, który partia komunistyczna po prostu bezwiednie odziedziczyła i zaczęła propagandowo przypisywać sobie jako zasługę.
obserwatorfinansowy.pl
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)