Zaczyna sięgać po hasła socjal-radykalne. O ile jeszcze w marcu 1990 roku apelował do klasy średniej, to już w listopadzie popiera strajkujących robotników i ostro krytykuje prywatyzację. Bezpardonowo walczy z żydowskim spiskiem, w którym tkwią praktycznie wszyscy: Wałęsa, Solidarność, Kościół Katolicki z Papieżem włącznie i inne endeckie organizacje. Żydzi rządzą tak Watykanem, jak i Waszyngtonem, są fatum losu Polaków. Powstanie Warszawskie? Żydzi! Jałta? Żydzi! Stalinizm? Żydzi! Aborcja? Żydzi! Alkoholizm? Żydzi! Magdalenka – wiadomo, umowa Żydów z Żydami.
Żydzi w partii. Żydzi w seminariach, Żydzi mają punkty za pochodzenie i specjalne dopłaty do pensji. Dawni przyjaciele czy dawni wrogowie, nieważne. Dziś to wszystko to Żydzi. A jak nie Żydzi to agenci Mossadu, KGB, SB i CIA. Opanowali „wojsko, policje, sadownictwo, urzędy centralne, naukę, szkolnictwo, sztukę, gospodarkę, finanse, prasę, radio i telewizję”. Żydzi kierują, Polacy pracują. Bogacą się Niemcy. Oprócz tego: turbosłowianizm, aryjski rodowód, promocja rodzimowierczych świąt zamiast kościelnych.
Tejkowski głosi też swoje teorie genetyczne dotyczące różnych polityków. Wałęsy ojcem na przykład miał być, służący w wojsku niemieckim, Żyd Kohne. Zdaniem Tejkowskiego bronił w 1945 roku Gdyni przed armią radziecką. Wraz ze swym oddziałem zdążył się wycofać drogą morską na zachód Niemiec i tam poddał się Amerykanom. Udowodnił swoje, ukrywane przed Niemcami żydostwo i został zabrany do USA, gdzie umarł w dostatku. Wałęsę wychowywał zaś brat ojca, który pozostał w Polsce. Stąd prawdziwe nazwisko prezydenta brzmi oczywiście Lejba Kohne.
Sytuacja zmienia się dla Tejkowskiego diametralnie 4 lipca 1991 roku, kiedy „Wyborcza” publikuje z nim długi wywiad. Z dnia na dzień staje się najbardziej znanym nacjonalistą w Polsce. Wprost bombarduje świat odezwami. 25 lipca: Księża Polacy!, 26 lipca: Robotnicy Polscy!, 27 lipca: Chłopi Polscy!, 28 lipca: Młodzi Polacy! 29 lipca: Do narodu Polskiego! Do wszystkich Polaków-wyborców!. Te wysiłki zdają się jednak na niewiele. Listy udaje się zarejestrować tylko w dwóch okręgach, a partia zdobywa 27 października zaledwie 5262 głosy (0,05%). Niezależnie od tego, do jednej grupy jego przekaz trafi świetnie. Do skinheadów.
Zaczynają masowo napływać do jego organizacji. Już 15 lutego 1992 roku na pierwsze strony gazet trafi demonstracja PWN-PSN w Zgorzelcu. Tłum czterystu skinów wyrusza spod dworca, bijąc napotkanych po drodze Niemców i udaje się w kierunku granicy, gdzie zostaje zatrzymany przez policje i brygadę antyterrorystyczną. Tam pali flagę Izraela i poniewiera niemiecką. Policja siłą spycha skinów z powrotem na dworzec i aresztuje kilkunastu z nich. Tejkowski szumnie zapowiada kolejne demonstracje które maja przerodzić się w „Marsz na Warszawę”.
(...)
Przez cały czas Tejkowski jest poszukiwany przez policję. Zawiadomienie składa senator Zbigniew Romaszewski. Zarzuty: nawoływanie do waśni na tle narodowym i lżenie organów władzy. Konkretnie lży on ówczesnego prezydenta Lecha Wałęsę, papieża Jana Pawła II, Episkopat, a przede wszystkim Żydów. Poszło o wypowiedzi i treść ulotek z wyborów 1991 r., gdzie stwierdzał między innymi: „Solidarność żydowska z Wałęsą na czele sprzedaje Polskę”, „W niszczeniu WP bierze udział zjudaizowany Episkopat” i „Nie miejmy skrupułów wypowiedzieć Żydom w Polsce wojnę”.
9 i 24 kwietnia 1992 roku nie stawia się na badania psychiatryczne. Kieruje go na nie przewodniczący składu orzekającego po tym, jak wyliczając Żydów ukrywających swe pochodzenie pod przybranymi nazwiskami, Tejkowski wymienia również jego. 12 maja prokurator wydaje nakaz aresztowania, a w czerwcu wystawiony zostaje za nim list gończy. Pozostaje jednak nieuchwytny, a 29 maja rozmawia nawet telefonicznie z Wałęsą. Ukrywa się we Wrocławiu w mieszkaniu jednego ze swoich młodych zwolenników.
krytykapolityczna.pl