środa, 22 stycznia 2025



Siły rosyjskie zacieśniają blokadę Wełykiej Nowosiłki, atakują ją z trzech kierunków. Wycofanie pozostałych tam obrońców – możliwe już tylko przez pola w kierunku północno-zachodnim – utrudnia rzeka Mokri Jały. Pod kontrolę wojsk agresora przeszły kolejne miejscowości na zachód i południe od Pokrowska, a najcięższe walki toczą się w rejonie kopalni na południe od głównej drogi zaopatrzenia miasta (najeźdźcom pozostaje do niej 5 km). Rosjanie kontynuują też wypieranie przeciwnika z worka na zachód od Kurachowego.

Ukraińcy pośrednio przyznali, że utracili Torećk. Świadczy o tym informacja Operacyjno-Taktycznego Zgrupowania „Ługańsk”, że znaczna część miasta znajduje się pod ukraińskim ostrzałem. Pod kontrolą obrońców pozostaje kopalnia na jego północnych obrzeżach. Agresor zajął zachodnią część Czasiw Jaru, oskrzydlając jednostki broniące się w centrum miasta. Poszerzył również przyczółek na prawym brzegu rzeki Oskoł w okolicach węzłowej Dworicznej, oskrzydlając obrońców w północno-zachodniej części miejscowości. Niepowodzeniem zakończyły się ukraińskie próby likwidacji przyczółku, a do Kupiańska najeźdźcom pozostaje 2–3 km. Dalsze postępy terenowe odnotowali oni także na kierunku Borowej i Łymanu oraz w rejonie ukraińskiego wyłomu w obwodzie kurskim. Z kolei Ukraińcy odepchnęli wroga od Sudży, ponownie zajmując leżącą na południe od niej Machnowkę.

15 stycznia przebywający w Warszawie Wołodymyr Zełenski oznajmił, że liczebność armii ukraińskiej wynosi obecnie 880 tys. żołnierzy, a po stronie agresora walczy ich 600 tys.

(...)

Wieczorem 15 stycznia ukraińskie drony spowodowały pożar bazy paliwowej Rosniefti w Liskach w obwodzie woroneskim, a dwa dni później – w Ludinowie w obwodzie kałuskim. Pierwsza z nich została ponownie zaatakowana 20 stycznia, z analogicznym rezultatem. Bez większego powodzenia ukraińskie bezzałogowce próbowały zniszczyć szereg innych obiektów, m.in. bazę paliwową w obwodzie tulskim (18 stycznia), zakłady chemiczne w obwodzie tambowskim (16 stycznia), zakłady lotnicze w Kazaniu, lotnisko w obwodzie riazańskim (20 stycznia) oraz bazę paliwową i zakłady lotnicze w obwodzie smoleńskim (21 stycznia). Według rosyjskich danych Ukraińcy mają wykorzystywać w uderzeniach na terytorium FR kilkadziesiąt dronów na dobę. O zestrzeleniu największej ich liczby – 95 – Rosjanie donosili 16 stycznia.

(...)

Ustępująca administracja prezydenta Joego Bidena ujawniła dokumenty na temat niejawnego wsparcia dla ukraińskich producentów dronów, o czym 17 stycznia doniósł „The New York Times”. Amerykańskie inwestycje miały pozwolić na rozpoczęcie i rozwój wytwarzania na Ukrainie nowej generacji bezzałogowców. We wrześniu 2024 r. USA przeznaczyły na wzrost jej mocy produkcyjnych 1,5 mld dolarów. Rozwój programu oraz kontakty pomiędzy amerykańskimi firmami hi-tech i ukraińskimi przedsiębiorstwami nadzorują skierowani do Kijowa oficerowie amerykańskiego wywiadu. Waszyngton ma też pomagać w zakupie przez ukraińskie podmioty komponentów do wytwarzania dronów.

osw.waw.pl


PRAWDZIWE CELE WOJNY W UKRAINIE NA 2025 ROK. 

Czyli jak z rosyjskiej perspektywy wygląda gotowość do negocjacji traktatowych z USA.

Przedstawiam Państwu prawdziwe (nieujawnione) cele Rosji w wojnie na Ukrainie i ewentualne konsekwencje (prawdopodobieństwo) podpisania jakiegokolwiek traktatu pokojowego z Zachodem.  

Zastrzegam na początku, że jest to streszczenie wyłącznie rosyjskiej perspektywy i pozbawione mojego autorskiego komentarza.

Bazując na wypowiedziach i dostępnych publikacjach rosyjskich analityków mogę wskazać następujące cele: 

1. Celem Rosji jest zadanie Zachodowi niestrategicznej porażki na terytorium Ukrainy w celu zmiany ogólnej równowagi stosunków między Rosją a Zachodem; 

2. Przywrócenie Moskwie jej międzynarodowej "podmiotowości", co oznacza uznanie istnienia tak zwanych "czerwonych linii". 

W przeważającej ilości ocen wiarygodnych analityków rosyjskich, dla Kremla nie jest ważne, gdzie dokładnie będzie przebiegać "geopolityczna granica" między Rosją a Zachodem. Liczy się dla niego sam fakt "przywrócenia takiej granicy", ustanowienia linii, poza którą Zachód się nie posunie, oraz uznania prawa Rosji do "suwerenności i prawa do własnego tranzytu władzy wewnątrz kraju". 

3. Zadaniem Rosjan celem Ukrainy jest zadanie Rosji "strategicznej porażki", w której Rosja przestanie istnieć jako podmiot stosunków międzynarodowych i rozpadnie się na kilka niezależnych państw, które nie mają statusu mocarstw nuklearnych tj. "dekolonizacja rosyjskiej przestrzeni polityczno-gospodarczej". 

Analitycy za wschodniej granicy wskazują, że jest to jedyna trwała i realna gwarancja niepodległości ukraińskiej państwowości w jej obecnym kształcie.  

W tym scenariuszu, w tej bezkompromisowej wersji, wojna może zakończyć się w przypadku upadku Rosji lub rewolucji w niej.

Rosjanie podkreślaną, że głównym celem kolektywnego Zachodu na 2025 rok jest zadać Rosji "niestrategiczną porażkę", pozbawiając ją potencjału agresji i podmiotowości w polityce międzynarodowej.

Do jakich wniosków doprowadziły Rosjan tak zdefiniowane cele?

Zdaniem ich w takim układzie każdy proces negocjacyjny, w którym Putin będzie podmiotem, a nie przedmiotem, niezależnie od jego treści, będzie oznaczał osiągnięcie przez Putina jego niezadeklarowanych celów wojennych tj. "realnego powrotu podmiotowości Rosji".

To zdaniem Rosjan przełoży się na porażkę Ukrainy w osiągnięciu jej niezadeklarowanych celów tj. "desubiektywizacja Rosji".

Rosjanie zauważają zależności silnie wpływające na osiągniecie wskazanych celów głównie w kwestiach rozbieżności rzeczywistych celów Ukrainy i Zachodu oraz, co najważniejsze z rosyjskiej perspektywy, postępującej erozji zjednoczenia Zachodu będącego z założenia teoretycznie jedną siłą o jednolitych celach.

Wskazują oni, że paleta celów Zachodu w wojnie w Ukrainie rozpada się na następujące spektrum:

"Partia chaosu" kierowana przez Londyn i Warszawę państwa bałtyckie i Rumunię - to zdaniem wielu Rosjan właśnie ta "partia" przekazała Kijowowi swój cel, bezkompromisową wojnę na Ukrainie z maksymalną eskalacją, aż do upadku Rosji. To właśnie ta "partia" obecnie kontroluje Prezydenta Zełenskiego i sprowokowała Kreml do otwartej wojny w 2022 roku w ramach strategicznego projektu zarządzanego pozbawienia Rosji roli strategicznego partnera Unii Europejskiej (UE).

"Partia wojny hybrydowej" kierowana przez amerykańskich demokratów (USA) - to do niej należy "główny cel Zachodu" czyli niestrategiczna porażka Rosji i tląca się, ograniczona wojna bez końca w długie perspektywie degradujące pozycję rosyjską. Zdaniem wielu Rosjan to ta partia świadomie pozwoliła na rozpoczęcie otwartej wojny w 2022 roku i opowiada się za jej dalszą kontynuacją bez eskalacji i ryzyka przejścia w Wielką Wojnę.

"Partia Zwycięstwa" pod przywództwem Trumpa i republikanów (USA). Jej celem jest pokonanie Putina "na punkty", jak najszybsze zakończenie tej wojny i gry, ustalenie zysków i przejście do innej gry, znacznie większej, czyli pokonanie Chin na punkty i tam ustalenie konkretnych zysków, jednocześnie dzieląc świat na swoją według swoich korzyść.

Rosjanie zgodnie ocenią, że w takim układzie obecne wydarzenia potwierdzają, dlaczego traktat pokojowy w sprawie Ukrainy był wcześniej niemożliwy.

Liczą na to, że w tym roku (2025) - "jest nie tylko możliwy, ale najbardziej prawdopodobny" za sprawą dojmującej roli w przewodniczeniu na Zachodzie "Partii Zwycięstwa".

Pozdrawiam i dziękuję.

x.com/Maciej_Korowaj


Stagnacja, w której znalazła się duża część Europy w ostatnich latach, zwłaszcza w zestawieniu z dynamicznym rozwojem USA, wywołała na Starym Kontynencie poczucie beznadziei. Do tego właśnie nawiązał w swoim wpisie Musk. "Tak wiele osób w Europie nie ma nadziei na przyszłość albo myśli, że Europa jest w jakimś sensie zepsuta. Powszechny pesymizm. To doprowadzi do końca Europy. Dlatego to musi się zmienić" - napisał miliarder.

Rzecz w tym, że pesymizm Europejczyków może wcale nie być uzasadniony. Konkurencyjność Europy na tle USA nie może być dramatycznie niska, skoro UE permanentnie ma potężną nadwyżkę w bilateralnym handlu. A przy tym coraz większa część eksportu Stanów Zjednoczonych do Europy to surowce, takie jak gaz, a nie wyrafinowane produkty technologiczne.

Wolniejszy wzrost PKB w Europie niż w USA nie wynika więc tylko z problemów z konkurencyjnością, ale w dużej mierze z odmiennych tendencji demograficznych. Populacja Stanów Zjednoczonych zwiększa się szybciej niż populacja Starego Kontynentu, a dodatkowo Europejczycy mniej pracują. W rezultacie, gdy porówna się PKB per capita, a w szczególności PKB na godzinę pracy, USA nie wypadają lepiej. 

(...)

Prawdą jest, że USA są zamożniejsze niż Unia Europejska (patrzy wykres poniżej) – co nie dziwi, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że do UE należą też kraje na średnim poziomie rozwoju, w tym Polska. PKB per capita z zachowaniem parytetu siły nabywczej (czyli uwzględniając fakt, że siła nabywcza jednego dolara jest inna w różnych krajach) za Atlantykiem wynosił w 2023 r. 82,8 tys. USD, o 35 proc. więcej niż w UE. Na początku stulecia ta różnica była jednak (biorąc pod uwagę dzisiejszy skład Unii) zdecydowanie większa. Wtedy USA były aż o 64 proc. bogatsze.

money.pl


W Encyklopedii duszy rosyjskiej Jerofiejew pisze, że pochuizm był mylony z oporem wobec radzieckiej władzy, na którą Rosjanie rzeczywiście gwizdali:

Pochuizm jest biernym oporem, sabotażem, hamującym życie do samego końca. W czasach reżimu nie do zniesienia pochuizm osiąga status niemalże dysydenta i często myli się go z aktywnie wypracowaną pozycją społeczną. […] W ostatnich latach władzy radzieckiej zaliczany był przez liberałów nawet do zjawisk postępowych, wywoływał zachwyt, rozrzewnienie.

Potem pochuizm utorował drogę dzikiej korupcji i kapitalistycznej degrengoladzie epoki Jelcyna, bo i korupcja, i Jelcyn konsekwentnie Rosjanom zwisały kalafiorem. „Jednak, gdy reżim upadł – pisze Jerofiejew – okazało się, że pochuizm na tyle wszedł w krew narodu, że pogrzebał również idee liberalne […]. Rozczarowanie pierwszego szeregu reformatorów do własnego narodu stało się motorem korupcji. Naród nie zareagował – więc droga do wzbogacenia się stanęła otworem”. 

W kolejnym kroku pochuizm odrzucił prozachodnie reformy, ponieważ ich historyczny etos i patos były kolizyjne wobec pochuizmu. Pochuizm to wielka olewka, a nie żaden patos: „Pochuizm pochował romantykę reform w identyczny sposób jak romantykę rewolucji, ujawnił niemożliwość życia społecznego w Rosji w jakiejkolwiek postaci. Jest bardziej aprioryczny od każdej próby przemian; „wiatr przemian” okazał się wstydliwym, cichym pierdnięciem”.

W ostatnim akcie pochuizm odtrącił umizgi demokracji, bo niby fajnie, demokracja-bajery-rowery, ale tu nie można sobie na wszystko bimbać. Pytasz: bimbać czy nie bimbać, Rosjanin odpowiada: jasne, że pochuizm. Jak wskazuje Jerofiejew:

Reformatorzy w ogóle nie zawracali sobie głowy pochuizmem, nie wprowadzali go do swoich komputerów, nie rozumieli, że zmienił on narodową strategię historii do tego stopnia, że deformacja stała się mainstreamem. Pochuizm nie jest ani rozczarowaniem okcydentalizmu, ani fundamentalną wartością słowianofilstwa, pochuizm jest połączeniem tych dwóch kierunków. Okcydentalizm wniósł swoją refleksję, słowianofilstwo – kontemplacyjność i zdrowe lenistwo. Pochuizm „zaciukał” demokrację.

Potem przyszedł putinizm, do którego pochuizm migiem się przystosował, ale po wybuchu wojny w 2022 roku „chuj na to kładę” zmieniło się w „dajcie mi wszyscy spokój” i/lub „chuj wam wszystkim w dupę”. Nie mam pewności, a jedynie podejrzenie, że pochuizm najbardziej komfortowo czuje się w tyranii, a przynajmniej wygląda w niej najpowabniej. Wtedy przestaje być cyniczny, denerwujący lub szkaradny, a staje się zdrową reakcją obronną organizmu. Nabiera filozoficznej głębi i rysów szlachetności, powołuje w ten sposób do życia cichych bohaterów, epokowe powieści i filmy, a nawet podstawia nogę politrukom i smutnym kagiebistom. Ale koniec końców to wszystko i tak chuja warte.

Jakub Benedyczak - Oddział chorych na Rosję


Do ewentualnego anulowania bądź zliberalizowania części obostrzeń niezbędna będzie konsultacja z Kongresem. Zgodnie z ustawą z 2017 r. o „przeciwdziałaniu przeciwnikom Ameryki poprzez sankcje” (tzw. CAATSA) prezydent Stanów Zjednoczonych utracił samodzielność przy łagodzeniu restrykcji nałożonych na Rosję w związku z sytuacją na Ukrainie (m.in. rozporządzenie nr 13 662). Musi on bowiem przedkładać parlamentowi uzasadnienie swojej decyzji, a ten może je odrzucić za pomocą rezolucji obydwu izb (odpowiednik ustawy). W obecnych realiach, kiedy obie izby zdominowane są przez republikanów, o zgromadzenie większości przeciwko Trumpowi nie będzie łatwo, niewątpliwie jednak znacznie opóźni to liberalizację restrykcji. CAATSA została przyjęta przez Kongres na fali rosnących antyrosyjskich nastrojów w amerykańskiej elicie politycznej, m.in. w związku z aktywnymi działaniami FR wobec USA, w tym próbami wpływania na kampanię wyborczą w 2016 r. (zob. Ustawa o amerykańskich sankcjach przeciwko Rosji).

Na kluczowe podmioty rosyjskiej gospodarki Waszyngton nałożył sankcje ustawowe, co oznacza, że trudno je zmienić. Prezydent Joe Biden ograniczył swobodę decydowania nowej administracji o restrykcjach wymierzonych nie tylko we wspomniane wyżej niespełna 100 podmiotów, lecz także w koncerny naftowe Gazprom Nieftʹ i Surgutnieftiegaz (wraz ze spółkami córkami), objęte 10 stycznia amerykańskimi ograniczeniami w ramach pakietu uderzającego w sektor energetyczny FR (zob. Sankcje na Rosję: pożegnalny cios administracji Bidena).

Wprowadzone w styczniu br. obostrzenia rozbijają nowo powstałe łańcuchy przepływów transgranicznych i wywołują problemy na rosyjskim rynku finansowym. Od połowy 2023 r. głównym instrumentem polityki sankcyjnej Waszyngtonu względem Rosji były restrykcje finansowe, mocno utrudniające jej prowadzenie handlu zagranicznego i redukujące napływ dewiz do FR, co generowało silne wahania na rynku walutowym oraz przyczyniało się do osłabienia rubla i dalszego wzrostu inflacji. Według danych banku centralnego saldo obrotów handlowych FR w listopadzie 2024 r. (ostatnie dostępne dane) zmniejszyło się do 6,3 mld dolarów wobec średnio ponad 10 mld dolarów w poprzednich miesiącach roku. Przyjęte restrykcje wymierzone w kirgiski Keremet Bank oraz nowo powstające mechanizmy bezgotówkowych rozliczeń regionalnych, w które zaangażowane były największe rosyjskie banki, ale też inne podmioty z FR i ChRL, uderzają przede wszystkim w handel rosyjsko-chiński. Pekin to najważniejszy partner gospodarczy Moskwy (przypada nań prawie 34% obrotów handlowych Rosji), zapewniający jej dostęp do niezbędnych towarów i stanowiący istotne źródło dochodów ze sprzedaży surowców.

Rozbijanie kanałów przepływów transgranicznych demonstruje determinację USA w walce z mechanizmami obchodzenia sankcji. Takie ich podejście pozwala na szybkie i regularne zamykanie otwierających się nowych dróg płacenia za towary objęte restrykcjami. Nie ma jednak pewności, czy nowa administracja także traktować będzie priorytetowo egzekwowanie wprowadzonych obostrzeń, co ma kluczowe znaczenie dla utrzymania ich efektywności.

osw.waw.pl