czwartek, 16 kwietnia 2026



W środę 15 kwietnia Władimir Putin zażądał pilnych wyjaśnień od rządu i Banku Centralnego po serii rozczarowujących danych z rosyjskiej gospodarki. Maleją inwestycje, kurczą się wpływy z ropy i gazu, a budżet coraz mocniej trzeszczy pod ciężarem wydatków.

Oprócz tego wezwał też do pilnych działań mających przywrócić wzrost gospodarczy.

Jest to już jego druga publiczna skarga na słabość gospodarki w ciągu zaledwie miesiąca.

(...)

Według rosyjskiego Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego PKB w styczniu i lutym był o 1,8 proc. niższy niż w tym samym okresie rok wcześniej. Z kolei Instytut Prognoz Gospodarczych Rosyjskiej Akademii Nauk (INP) oszacował, że w pierwszym kwartale gospodarka skurczyła się o 1,5 proc. rok do roku.

Tymczasem Bank Centralny wcześniej prognozował wzrost PKB o 1,6 proc. w analogicznym okresie.

Resort tłumaczył część spadku efektem kalendarzowym, wskazując, że w styczniu były o dwa dni robocze mniej, a w lutym o jeden dzień mniej niż rok wcześniej. Po uwzględnieniu tej korekty PKB w styczniu pozostał na poziomie zbliżonym do ubiegłorocznego, a w lutym wzrósł o 0,3 proc.

Putin uznał jednak takie wyjaśnienia za niewystarczające.

To oczywiście obiektywne okoliczności, ale jasne jest, że są one dalekie od bycia jedynymi czynnikami wpływającymi na aktywność biznesową i inwestycyjną w kraju — powiedział, wskazując na spadki w przemyśle przetwórczym, całym sektorze przemysłowym oraz budownictwie.

onet.pl\The Moscow Times


Dla wielu kremlowskich technokratów wojna stała się osobistą tragedią. Jednak wybierając stabilność za wszelką cenę i delegując decyzje polityczne, stworzyli oni system, w którym wojna stała się ekonomicznie możliwa. Lata konsolidacji fiskalnej stworzyły rezerwę strategiczną, która umożliwiła prowadzenie wojny bez natychmiastowego załamania finansowego.

Wojna przyspieszyła i obnażyła deformacje, które gromadziły się przez lata. Ważne jest dokładne zrozumienie ich natury, ponieważ nie znikną one wraz z zawieszeniem broni.

(...)

Popyt wojskowy stworzył specyficzną pułapkę, podobną do dochodów z ropy naftowej w pierwszej dekadzie XXI w.: tworzy miejsca pracy, podnosi dochody i stwarza wrażenie funkcjonującego państwa. Płace w kompleksie przemysłowo-obronnym wzrosły o dziesiątki procent w ujęciu realnym. Dochody rodzin żołnierzy kontraktowych są trzy do czterech razy wyższe niż przed wojną. Tymczasem wydatki na obronę osiągnęły w ramach oficjalnej pozycji budżetowej 6,3 proc. PKB i ponad 7 proc., jeśli uwzględnić towarzyszące im wydatki wojskowe.

Z jawnych danych budżetowych wynika, że dzienne koszty wojny wynoszą ok. 36-37 mld rubli (według aktualnego kursu 1,6-1,7 mld zł). Liczba ta nie obejmuje płatności regionalnych, wydatków zaliczanych do innych kategorii oraz innych specyficznych elementów księgowych.

Kwota odpowiada budowie kilkudziesięciu szkół lub pięciu do siedmiu dużych szpitali każdego dnia.

(...)

Co więcej, zakończenie wojny może utrwalić status quo w Rosji, jeśli nie będzie mu towarzyszyła zmiana kierunku politycznego. Reżim będzie miał szansę ogłosić się zwycięzcą, przypisać trudności gospodarcze "konsekwencjom presji sankcji" i kontynuować rządzenie krajem zgodnie z dawną logiką redystrybucji przypominającej system stanowy. Z ekonomicznego punktu widzenia jest to najgorszy możliwy scenariusz: wszystkie problemy pozostaną, ale nie będzie impulsu do ich rozwiązania.

onet.pl\The Moscow Times


Jeszcze parę lat przed pełnowymiarową inwazją na Ukrainę władze podjęły próby zablokowania Telegramu. Wówczas to się nie udało, bo chyba nie było technicznych możliwości. Wyłączenie Telegramu spowodowało awarie w innych częściach internetu, także tych wykorzystywanych przez biznes czy władze.

Ale i tak Kreml tworzył swoje odpowiednik najpopularniejszych serwisów światowych, od Google do Youtube. I w dużej mierze udało się przenieść rosyjski internet na te serwisy.

Teraz jednak poszedł na całość. Telegram jest wyłączany i zastępowany kremlowskim Maxem dość sprawnie, inaczej niż przed laty. Dokładnie nie wiemy, co się w szczegółach dzieje w Rosji, ale wiele wskazuje na to, że w niektórych miejscach uznanych za ważne dla bezpieczeństwa (np. w pobliżu Kremla) są nawet kłopoty z normalnym dzwonieniem przez komórki czy wysyłaniem SMS-ów.

Dlatego najbardziej prawdopodobna wydaje się hipoteza wysunięta przez znanego rosyjskiego dziennikarza śledczego, a obecnie emigracyjnego wideoblogeraś Stanisława Biełkowskiego, że przyspieszenie spowodowała… wojna USA i Izraela z Iranem. Cały świat widział, jak za pomocą szpiegostwa internetowego Amerykanie i Izraelczycy zlikwidowali całe przywództwo reżimu.

centrumeuropy.pl