czwartek, 28 maja 2026



Władze centralne promują program „Sześciu Sieci” (六张网), na który składają się: sieci wodne, nowe sieci elektroenergetyczne, sieci mocy obliczeniowej, sieci komunikacyjne nowej generacji, miejskie sieci podziemne oraz sieci logistyczne. Agencja Xinhua podaje, że sama modernizacja sieci elektroenergetycznych w okresie XV planu pięcioletniego (2026–2030) ma pochłonąć ponad 5 bln RMB. Z kolei modernizacja miejskich sieci podziemnych – obejmująca instalacje gazowe, wodne, kanalizacyjne i grzewcze – ma kosztować ok. 5 bln RMB i objąć ok. 770 tys. km infrastruktury. Propaganda przedstawia tę inicjatywę nie jako drobną korektę polityki gospodarczej, lecz jako potężny program inwestycji państwowo-korporacyjnych, który ma pobudzić popyt, utrzymać aktywność przemysłową i skompensować słabość sektora nieruchomości oraz konsumpcji.

Kluczem do rozszyfrowania tej partyjnej nowomowy jest rozróżnienie między popytem krajowym a konsumpcją gospodarstw domowych. Pekin często mówi o „rozszerzaniu popytu wewnętrznego” (扩大内需), ale w praktyce rozumie to pojęcie bardzo szeroko, jako inwestycje infrastrukturalne, modernizację parku maszynowego, projekty przemysłowe, zakupy przedsiębiorstw oraz państwowe programy budowlane. „Sześć Sieci” to niemal modelowy przykład takiego przesunięcia znaczeniowego. Oficjalnie program ma „wydobywać potencjał popytu wewnętrznego”, „stabilizować wzrost” i „służyć ludziom”, jednak realnymi instrumentami tej polityki są wspomniane sieci wodne, elektroenergetyczne, obliczeniowe, komunikacyjne, podziemne i logistyczne. NDRC wprost wskazuje, że sieci te stanowią „twarde wsparcie” modernizacji, generują silny efekt mnożnikowy i dźwigniowy, a w krótkiej perspektywie służą jako narzędzie zwiększania inwestycji i stabilizacji wzrostu. Oznacza to, że popyt ma być pobudzany nie poprzez wzrost dochodów i poczucia bezpieczeństwa gospodarstw domowych, lecz za pomocą zamówień inwestycyjnych dla przemysłu, budownictwa, energetyki, sektora ICT (Information and Communication Technologies), logistyki oraz przedsiębiorstw państwowych.

Powtórzę mój podstawowy argument. Chiński model rozwoju opiera się na przechwytywaniu oszczędności obywateli i przekierowywaniu ich na inwestycje, infrastrukturę, deweloperów oraz sektor przemysłowy. Zmiana tego paradygmatu wymagałaby pozostawienia większej części dochodu w rękach gospodarstw domowych, rozbudowy zabezpieczeń społecznych i ograniczenia transferu kapitału do aparatu państwowo-przemysłowego. To z kolei osłabiłoby jeden z fundamentów władzy KPCh, jakim jest kontrola nad przepływem kapitału od ludności do elit polityczno-gospodarczych.

Inicjatywa „Sześciu Sieci” nie tylko nie narusza tego mechanizmu, lecz wręcz go utrwala. Kapitał nadal płynie kanałami kontrolowanymi przez partię, takimi jak budżet centralny, obligacje specjalne, banki celowe (polityczne), przedsiębiorstwa państwowe, władze lokalne czy projekty infrastrukturalne. NDRC zapowiada wdrożenie dokładnie takiego schematu: przygotowanie planów, rozpisanie zadań na lata, stworzenie dynamicznej kolejki projektów w myśl zasady „realizować jedną partię, przygotowywać jedną, rezerwować jedną, planować jedną”, oraz wykorzystanie środków rządowych i nowych instrumentów finansowania dłużnego. Dla partii jest to układ bezpieczny, ponieważ pozwala utrzymać dotychczasową hierarchię. Centrum wyznacza priorytety, NDRC koordynuje działania, prowincje i miasta je realizują, przedsiębiorstwa państwowe oraz powiązane firmy otrzymują zamówienia, a banki zapewniają finansowanie. Obywatele pozostają jedynie źródłem oszczędności (kapitału), siły roboczej oraz legitymizującej system narracji „dla ludzi” – nie stają się natomiast autonomicznym podmiotem popytu.

Wydział Propagandy KC doskonale zdaje sobie sprawę z zarzutów, że Chiny znów inwestują „w rzeczy”, a nie „w ludzi”. Dlatego wokół „Sześciu Sieci” surowo promuje się formułę „Inwestowanie w rzeczy i inwestowanie w ludzi są ze sobą ściśle powiązane” (投资于物和投资于人紧密结合). W państwowych mediach program ten przedstawia się nie tylko jako modernizację technologiczną, ale również jako projekt poprawy jakości życiana co ma się składać gwarancja lepszej wody, energii, transportu, usług miejskich, logistyki i komunikacji cyfrowej. Problem polega na tym, że wciąż nie mamy tu do czynienia z transferem dochodów do gospodarstw domowych ani z budową powszechnego państwa dobrobytu. Modernizacja rurociągów, sieci energetycznych czy centrów logistycznych może oczywiście poprawić warunki bytowe, ale nie eliminuje strukturalnych przyczyn wymuszających na Chińczykach wysoki poziom oszczędności – takich jak niepewność emerytalna, wysokie koszty leczenia i edukacji dzieci czy ogólny brak powszechnych usług społecznych. To właśnie te czynniki decydują o tym, że udział konsumpcji prywatnej w PKB Chin pozostaje niski. Projekt „Sześciu Sieci” daje władzom wygodną alibi i pozwala twierdzić, że inwestują „dla ludzi”, bez konieczności oddawania im realnie większej części dochodu narodowego.

W rzeczywistości „Sześć Sieci” ma pełnić funkcję substytutu sektora nieruchomości. W starym modelu branża deweloperska realizowała kilka zadań jednocześnie. Absorbowała oszczędności gospodarstw domowych, finansowała samorządy poprzez sprzedaż ziemi, napędzała popyt na stal, cement i maszyny budowlane, a także windowała zarówno dług lokalnych banków, jak i regionalne PKB. Mechanizm ten jednak ostatecznie się wyczerpał wraz z przegrzaniem rynku mieszkaniowego. Inicjatywa „Sześciu Sieci” wygląda więc na próbę znalezienia nowego ujścia dla inwestycji, które zastąpi nieruchomości, ale nie zmieni logiki całego systemu. Miejsce kolejnych osiedli zajmą sieci energetyczne, rury miejskie, centra danych, centra logistyczne, korytarze przesyłowe oraz infrastruktura wodna. Kwoty podawane przez NDRC są zawrotne. Ponad 5 bln RMB na nową sieć elektroenergetyczną w XV planie pięcioletnim oraz drugie tyle na miejskie sieci podziemne i modernizację setek tysięcy kilometrów instalacji.

zawielkimmurem.net


ZROZUMIEĆ ROSJĘ — KIEDY RAFINERIA KUPUJE SOBIE ARMATĘ

Rosyjskie państwo zrobiło dziś krok, którego logika dojrzewała od dawna: pozwoliło biznesowi kupować ciężkie uzbrojenie dla obrony przeciwlotniczej,. W kategoriach systemowych to dociągnięcie procesu, który Aleksandra Prokopenko (@amenka) opisała już wcześniej: państwo zachowuje przemoc i symbolikę wojny, a koszt jej prowadzenia rozsmarowuje po bilansach firm i regionów.

RBC opisuje zatwierdzony mechanizm, w którym prywatne firmy mogą kupować dla obrony powietrznej (PWO) „broń dużego kalibru”: zestawy artylerii przeciwlotniczej, wieże z uzbrojeniem, radary, specjalny transport i kompleksy walki radioelektronicznej. Broń i sprzęt kupowane przez biznes będą natychmiast przekazywane do jednostek wojskowych odpowiedzialnych za obronę przeciwlotniczą regionu oraz jego infrastruktury przemysłowej i cywilnej.

Źródło RBC wskazuje, że ochrona zapewniana jest zarówno przez zestawy rakietowe w ramach ogólnego systemu obrony powietrznej, jak i przez mobilne grupy ogniowe formowane z rezerwistów; zarówno jedni, jak i drudzy są w całości utrzymywani i zarządzani przez Ministerstwo Obrony. W efekcie mobilne grupy ogniowe i jednostki PWO pozostają w pełni w systemie MON, a zadaniem biznesu jest sfinansowanie części ich uzbrojenia i wyposażenia.

Jak doszliśmy do momentu, w którym firma kupuje sobie armatę? Prokopenko w analizie dla @CarnegieEndow rozpisuje ten moment na trzy lata: od 2024 roku rosyjskie władze coraz wyraźniej sygnalizowały biznesowi, że „nikt was nie ochroni, tylko wy sami”. Po serii ukraińskich ataków dronowych na rosyjską infrastrukturę naftową – rafinerię Rosniefti w Tuapse, zakład Lukoilu w Permie i Surgutnieftiegazu w Kiriszach – okazało się, że parasol PWO nie obejmuje wszystkich, a firmy muszą same finansować „kustarną” ochronę perymetru.

Jednocześnie Minfin konsekwentnie odrzucał prośby biznesu o uznanie tych wydatków za uprzywilejowane podatkowo: nie zgodził się na szerokie ulgi, nie stworzył programu kompensacji szkód od UAV, zostawił rosnące stawki podatku od zasobów naturalnych, CIT i VAT. Efekt, który Prokopenko nazywa „nowym, nigdzie nieopisanym podatkiem od obrotu”, jest prosty: klasyczne podatki wojenne centralizują się w budżecie federalnym, a koszty fizycznej obrony rozpraszają się po firmach i regionalnych funduszach.

Rynek ubezpieczeniowy tylko wzmocnił tę logikę. Po wyroku Sądu Najwyższego, że brak ogłoszenia wojny nie pozwala zrzucić szkód na „force majeure”, ubezpieczyciele musieli wypłacać odszkodowania za ostrzały i drony – i segment ubezpieczeń od ryzyk wojennych zaczął się zamykać. W USA po 11 września powstał Terrorism Risk Insurance Act, w Wielkiej Brytanii działa Pool Re – w Rosji żadna instytucja nie wzięła na siebie roli reasekuratora ostatniej instancji.

Ten przypadek świetnie odsłania, jak wygląda późnoputinowskie państwo wojenne. Państwo jest silne w przemocy, ale słabe w dobrach publicznych – energii, wodzie, infrastrukturze. Drugi poziom to relacja z wielkim biznesem. „Własność” w Rosji jest narzędziem kontroli: kapitaliści niczego naprawdę nie posiadają, mają jedynie czasowe użytkowanie dóbr, które w każdej chwili może zostać cofnięte. Mechanizm PWO wpisuje się w ten schemat: firmy są mobilizowane do finansowania obrony regionu, ale nie uzyskują z tego tytułu ani realnej politycznej podmiotowości, ani trwałych praw.

To także odpowiedź na zachodnie złudzenie „biznesu jako hamulca wojny”. Prokopenko opisuje moralną karierę technokratów – drogę od modernizacji do współudziału; w przypadku korporacji widać podobną trajektorię: od prób wynegocjowania ulg podatkowych za ochronę przed dronami do sytuacji, w której wielkie spółki same proszą prezydenta o prawo kupowania ciężkiej broni i angażowania rezerwistów do ochrony swoich obiektów.

Z perspektywy regionów wojna rozlewa się w głąb Rosji w trzech wymiarach: fizycznym (ataki na rafinerie i węzły logistyczne przynoszą pożary, katastrofy środowiskowe i przestoje), finansowym (regiony i firmy finansują rekompensaty, odbudowę i sprzęt) oraz instytucjonalnym (mobilne grupy ogniowe stają się stałym elementem pejzażu).

Na poziomie makroekonomicznym Prokopenko mówi o „negatywnym równoważniku” rosyjskiej gospodarki: drogi pieniądz, wyczerpane zasoby, rosnące wydatki wojenne przy erozji dochodów i jakości życia. Prywatnie finansowana PWO oznacza, że kolejna warstwa kosztów wojny zostaje wpisana w CAPEX i OPEX wielkich firm.

Wojna, którą Kreml przez lata sprzedawał jako spektakl, coraz wyraźniej staje się pozycją w budżecie inwestycyjnym – wpisaną w amortyzację działek przeciwlotniczych i niewypłacone odszkodowania.

x.com/DenisSalnikovPL
 
 
Wyżsi urzędnicy irańscy nadal określają irańską kontrolę nad cieśniną Ormuz jako strategiczną konieczność i podstawowy element irańskiego odstraszania wobec Stanów Zjednoczonych i Izraela.

Irańscy urzędnicy nadal podkreślają, że Iran „ponownie otworzy” cieśninę dla żeglugi cywilnej w ramach „irańskich ustaleń”. Wszelkie ustalenia, w których ruch morski może przejść przez irański system separacji ruchu tylko z irańską aprobatą, stoi w sprzeczności z żądaniem USA o swobodę żeglugi, a takie porozumienie znacznie podważyłoby interesy USA i ustanowiło niebezpieczny precedens dla swobody żeglugi w międzynarodowych drogach wodnych.

Sprzeczne doniesienia o projekcie porozumienia USA-Iran, a także publiczne oświadczenia obu stron, podkreślają ciągłe nieporozumienia w innych kluczowych kwestiach między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Proponowane przez Iran sekwencjonowanie ustępstw wymagałoby od Stanów Zjednoczonych oddania kluczowych źródeł dźwigni, zanim rozpoczną się negocjacje w sprawie irańskiego programu nuklearnego, co znacznie zmniejszyłoby wpływ USA na wszelkie przyszłe negocjacje nuklearne.

Irańskie media Nour News opublikowały artykuł, który podkreślił potrzebę przekształcenia przez Iran jego niedawnego „militarnego zwycięstwa” w szerszy sukces polityczny, który odzwierciedla przekonanie w reżimie, że Iran wyszedł z niedawnego konfliktu w pozycji siły. Maksymalistyczne i bezkompromisowe pozycje negocjacyjne Iranu odzwierciedlają wysiłki irańskiego reżimu, aby przełożyć jego postrzegany sukces w wojnie na długoterminowe osiągnięcia strategiczne i polityczne.

Izraelski analityk wywiadu open source opublikował zdjęcia satelitarne, które pokazują irańskie wysiłki rekonstytucyjne w bazie rakietowej Yazd w prowincji Yazd od początku zawieszenia broni między USA a Iranem w kwietniu 2026 roku. Te wysiłki rekonstytucyjne potwierdzają ocenę ISW-CTP, że Iran wykorzystuje okres zawieszenia broni, aby odtworzyć swoje zdolności wojskowe na poziomie taktycznym i operacyjnym.

x.com/TheStudyofWar