czwartek, 1 sierpnia 2024



W ostatnich tygodniach Rosjanie wprowadzili znaczące zmiany w swojej taktyce, co wpłynęło na dynamikę konfliktu. Kluczowym elementem tej zmiany jest inteligentne wykorzystanie wywiadu, dzięki czemu ataki są teraz skierowane na słabe jednostki ukraińskie, zamiast na słabe umocnienia. Dodatkowo wprowadzono setki wysoce wyszkolonych operatorów dronów FPV, którzy korzystają z nowej częstotliwości, której ukraińska WRE nie jest w stanie zakłócić. 

Obserwacje z ostatnich trzech tygodni wskazują na globalną zmianę częstotliwości: sterowanie dronami odbywa się teraz na zakresach 380-560 MHz, natomiast transmisje wideo operują w przedziale 4900-5800 MHz. Rosjanie są już w pełni przygotowani do działania w tych nowych warunkach, co jest zaskoczeniem, bo to kolejny skok jakościowy.

Rosyjskie ataki charakteryzują się wykorzystaniem małych grup składających się z 3-4 żołnierzy. Te jednostki, korzystając z linii drzew do ukrycia się przed dronami, sondują pozycje ukraińskie i wzywają wsparcie artylerii lub dronów. Taka taktyka pozwala im na minimalizowanie strat i zwiększa skuteczność działań. Jeśli uda się przesunąć do przodu pluton, piechota jest w stanie szturmować ukraińskie pozycje, co już zaowocowało zdobyciem kilku wiosek.

Rosjanie systematycznie wyczerpują brygady ukraińskie w Donbasie. Ich podejście nie jest szczególnie innowacyjne: codziennie wysyłają małe jednostki taktyczne przeciwko ukraińskiej obronie, aż do upadku jednej pozycji, a następnie wykorzystują ten sukces. Dzięki tym nowym metodom Rosjanie zdołali przejąć inicjatywę na niektórych odcinkach frontu.

Skuteczność operacji wspieranych przez drony wyposażone w nowe kamery termowizyjne, zmodyfikowane oprogramowanie oraz innowacyjne podejście do wykorzystania dronów FPV jako latających stacji analizy widma, plus precyzyjnie kierowane ataki artyleryjskie, powoduje, że ukraińska obrona jest coraz bardziej wyczerpana. 

Zmiany w sposobie prowadzenia działań bojowych przez Rosjan pokazują, jak ważne są innowacje technologiczne i adaptacja do nowych warunków na polu walki. Konflikt wciąż się rozwija, a obie strony będą musiały szybko dostosowywać swoje strategie, aby skutecznie reagować na zmieniającą się sytuację. Obecnie widzimy, jak Ukraińcy miotają się z wykrywaniem wrogich UAV na zapleczu, próbując budować mieszane systemy, niejednokrotnie narażając się na wykrycie i ujawnienie pozycji.

Wojna się zmieniła i walka elektroniczna (WRE) to już nie tylko specjalnie wyszkolone grupy czy pojedyncze oddziały, ten problem ma znacznie bardziej globalny charakter. Drony ewoluowały, są coraz bardziej wyrafinowane oraz autonomiczne, coraz bardziej kastomowe i coraz bardziej niebezpieczne. Na froncie wprowadzono koordynację częstotliwości dla operatorów dronów, ponieważ kanały radiowe już dawno się skończyły.

https://x.com/s32098 Tomasz Darmolinski


Początkowo - latem 2022 roku - wydawało się że znów amunicja artyleryjska naprowadzana GPS/INS święci triumfy. Najpierw Excalibury pozwoliły ustabilizować sytuacje na łuku Dońca Sewierskiego, w tym podczas próby forsowania rzeki oraz po Popasnej. Potem około 30-40 Himarsów (pisanie o 8 do 16 było dezinformacją jak się okazuje) wykorzystując około 2k rakiet całkowicie zniszczyło rosyjskie kwatermistrzostwo na Zaporożu i w Doniecku (uzależnione od kolei i dużych magazynów blisko frontu) i powstrzymało rosyjską ofensywę. Mogło się wydawać, że słynna rosyjska WRE oraz zwalczanie rakiet to mrzonka i kolejna propagandowa wydmuszka, która została obnażona. 

Pierwsze niebezpieczne zmiany zaczęły być widoczne podczas ostrzału mostu Antonowskiego pod Chersoniem oraz prób blokady artylerią zaopatrywania zgrupowania RUS na północ Chersońskiego. Co prawda skuteczność niszczenia dostaw była na tyle dobra, że zmusiła Surowikina do wycofania się za Dniepr, ale niektóre GMLRsy padły ofiarą OPL, jednocześnie zaczynało się mówić o zmianach w RUS WRE. Warto też pamiętać o tym, że niektóre Excalibury i GMRS były niewybuchami i po prostu zostały zdobyte przez Rosjan, a następnie rozebrane do ostatniej śrubki w poszukiwaniu remedium. 

Operacja Bachmucka trwająca od sierpnia 2022 do maja 2023 pokazała już komplet problemów z amunicją precyzyjną z Zachodu, przy czym dopiero od 2023 widać było skokową poprawę skuteczności rosyjskiej walki radioelektornicznej. W pełni zagłuszalny obszarowo okazał się być cywilny Starlink, okazało się też że skuteczność ostrzału GMLRSami zaplecza RUS drastycznie spadła. Wynikało to nie tylko ze zmian w kwatermistrzostwie (rozproszenie magazynów, wydłużenie linii dostaw, stworzenie w końcu obok CDSów również UDSów), ale również z faktu że "w końcu" rosyjskie WRE zaczęło działać tak jak obawiano się tego jeszcze przed wojną. 

Ofensywa Zaporowska - jedna z największych ukraińskich porażek tej wojny (obok: przekroczenia Dniepru w 22', zdobycia Izjumu a potem walk o Sewierodonieck i wyryw pod Popasną), została w dużej mierze spowodowana skutecznością rosyjskiego WRE, które nie tylko zagłuszało na bliskim dystansie 90% dronów UA ale również... amunicje precyzyjną. Zanim SBU się zorientowało to do sieci trafiło sporo filmów pokazujących ten sam problem: FlyEye na granicznym dystansie dla opto obserwujący np, Tora lub Pancyra i...Excalibur lub GMLRS trafiający 30-50 m od niego. Dla laików sprawiało to wrażenie celnego porażenia, ale po którymś takim filmie sprawa stała się jasna: naprowadzanie w terminalnej fazie było po INS, a nie GPS. Ten ostatni - nawet w wersjach "anti-jam and spoofing resist" okazał się być podatny na zagłuszenia, a w zasadzie utratę sygnału GPS. Problemy były zasadniczo dwa: pierwszym był fakt, że 3,5 kg materiału wybuchowego w Excaliburze ma się efektem nijak do 7-10 kg ładunku w typowym 155mm. Spadek celności z <9m do ponad 30m oznaczał, że cel nie został zniszczony a i jego obezwładnienie w przypadku jakiegokowliek stanowiska przygotowanego było wątpliwe. Większym jednak problemem było to, że problematyczne stało się niszczenie RUS magazynów, które zostały okryte parasolem WRE i...zestawami OPL. Oczywiście ich rażenie dalej było możliwe  - po pierwsze UA targetowali owe bez WRE wokół nich, a po drugie - strzelając nie 6, a 12-18 rakiet udawało się przełamać OP Rosjan. Ale skuteczność ataków spadła a zużycie amunicji wzrosło prawie trzykrotnie. Losy ofensywy zaporowskiej są znane.

Obecna rosyjska ofensywa z Donbasu pokazuje podobne problemy z jednym istotnym novum - od grudnia 2024 UA stracili przewagę w zagłuszaniu RUS dronów oraz co gorsza - zdolność do zagłuszania transmisji RUS dornów. Efektem okazał się może nie "real-time targeting", ale cały kill chain u Rosjan w przypadku rażenia zaplecza spadł z czasu 3-4 godzin do <40 minut. Co pozwala na zwalczanie celów wysokowartościowych (HVT) na UA zapleczu.  

Obecnie GMLRSy są nadal używane masowo, ale ich skuteczne użycie wymaga kilkukrotnie większej liczby odpalonych rakiet lub wcześniejszego obezwładnienia rosyjskiej WRE. W przypadku Excaliburów ich użycie w warunkach WRE jest w zasadzie wykluczone i owe musi zostać obezwładnione żeby używać tej amunicji. 

x.com/wolski_jaros


Oprócz dziwnych zmian wśród założycieli i właścicieli największych rosyjskich platform rozliczeniowych można również przypomnieć o długoletnim i nienagannie działającym systemie wzajemnych kompensacji, który ukształtował się już w pierwszych miesiącach po wybuchu wojny.

Nie ma problemu z przekazaniem walizki rubli w Moskwie i otrzymaniem jej w Berlinie lub Nowym Jorku w dolarach lub euro tego samego wieczoru, z prowizją w wysokości 2-4 proc. (nikt nie marzy o 10 proc. na tym rynku). Dziennikarze śledczy nie raz i nie dwa pisali o tym, jak dużą skalę mają takie transakcje, przeprowadzane z wykorzystaniem kryptowalut lub bez.

Prawdopodobnie to właśnie szybki rozwój tego rynku ukrywa rozbieżności rzędu dziesiątek miliardów dolarów, tak wyraźnie widoczne na przykładzie perypetii obliczeniowych i statystyk handlowych.

Rosja, jak wiemy, szybko staje się nawet nie szarą, ale czarną strefą finansową. Chiny, o których wiele się teraz mówi, nie są bynajmniej jedynym przykładem. Wszyscy zapewne słyszeli o dziesiątkach miliardów petrodolarów "wiszących" w Indiach, ale jednocześnie nie przeszkadza to rosyjskim dostawom węglowodorów do tego kraju nie maleć (co więcej, według indyjskich władz w czerwcu osiągnęły one kolejny rekord).

Jeszcze ciekawszy jest przykład Korei Północnej. Według różnych szacunków zachodnich ekspertów Rosja otrzymała z tego kraju w latach 2023-2024 od 1 do 4,8 mln pocisków artyleryjskich (i, bardzo możliwe, znaczną ilość innych towarów wojskowych) — ale niedawno północnokoreańskie służby statystyczne oświadczyły, że przychody z eksportu za 2023 r., które znacznie wzrosły w porównaniu z 2022 r., wyniosły... 1,23 mld dol. (ok. 4 mld 880 mln zł).

Innymi słowy, koszt jednego pocisku (którego produkcja w Rosji kosztuje 700-800 dol., czyli ok. 2 tys. 770-3 tys. 200 zł, a w Europie kupuje się go za niekiedy 6 tys. euro, czyli ok. 26 tys. zł) wynosi w tym przypadku od 60 do 200 dol. (ok. 240-800 zł), co wygląda zupełnie nierealnie.

Oznacza to również, że żadne tradycyjne schematy płatności nie dominują już w relacjach między przyjaznymi państwami — a co za tym idzie, że zachodnie sankcje wobec banków w dużej mierze działają na próżno.

Polityka sankcji miała zabić rosyjską gospodarkę i zerwać jej więzi z globalnym światem. To ostatnie zostało w dużej mierze osiągnięte — ale z jednym zastrzeżeniem: zniszczono tylko sformalizowane i przejrzyste kontakty.

Zamiast pompować ropę i gaz rurociągami, pojawiły się floty cienia, które nielegalnie transportują ropę oraz gaz. Ugruntowane rozliczenia bankowe zostały zastąpione przez firmy kupowane w darknecie, kryptowaluty i wzajemne kompensacje na zasadzie zaufania; starannie przestrzegane prawa własności intelektualnej zostały zastąpione przez ich szalejącą kradzież.

The Moscow Times


Kilka dni po zakończonym 18 lipca III plenum i publikacji "Komunikatu" z jego obrad chińskie władze opublikowały "Decyzję" i treść przemówienia przywódcy Chin Xi Jinpinga, które stanowi obowiązującą wykładnię dla realizacji założeń.

Już wcześniej Bogusz, ekspert warszawskiego Ośrodka Studiów Wschodnich zauważył, że w komunikacie nie było mowy o zwiększeniu konsumpcji wewnętrznej, co jego zdaniem mogłoby pobudzić drugą gospodarkę świata, która obecnie mierzy się z poważnymi wyzwaniami, a zwłaszcza z powolnym ożywieniem.

"(Sekretarz generalny KPCh) Xi Jinping wielokrotnie dawał do zrozumienia, nie tylko w opublikowanym przemówieniu, że władze wciąż uważają, że drogą do poprawy gospodarczej jest zwiększanie strony podażowej, a nie popytowej" - skomentował Bogusz opublikowane 21 lipca Decyzję i treść przemówienia Xi Jinping.

"Gensek jest też znany z niechęci do +rozdawania pieniędzy+ i uważa, że pomoc społeczna rozleniwia ludzi. Podobno w prywatnych rozmowach nazywa to +angielską chorobą+. Dlatego, mimo że w +Decyzji+ faktycznie jest mowa o zwiększaniu konsumpcji wewnętrznej, to pozostaję sceptyczny" - zaznaczył ekspert - "zwłaszcza, że w dokumencie nie ma żadnej ścieżki, która miałaby doprowadzić do znacznego wzrostu konsumpcji wewnętrznej, a tym bardziej, aby miała ona stać się kołem zamachowym chińskiej gospodarki".

Jego zdaniem wzmianka o konsumpcji "została wrzucona" do "Decyzji", ponieważ Komitet Centralny (KC) KPCh wiedział, że tego oczekują rynki. "Sądzę jednak, że w przewidywalnej przyszłości na tym się skończy" - podkreślił.

Ekspert zwrócił uwagę na mit krążący na Zachodzie dotyczący decyzyjności władz w Pekinie. Zgodnie z tym mitem KPCh jest postrzegana jako organizacja tworząca dalekosiężne i bardzo szczegółowe plany.

"W rzeczywistości partia zakłada, że wyznacza się bardzo ogólnikowe cele, ale daje się sobie dużą swobodę w ich realizacji" - powiedział Bogusz, wskazując, że dotyczy to nie tylko metod, lecz również terminu.

"Moim zdaniem największa siła KPCh leży w jej niesamowitej zdolności do adaptacji i ciągłego zmieniania planów w locie. Każdy plan pięcioletni jest zmieniany co roku i nawet plany roczne są zmieniane pod koniec roku, tak aby pasowały do tego, co się uda zrobić" - zauważył Bogusz.

"Z tego punktu widzenia wskazywanie przez przedstawicieli aparatu (partyjnego - PAP) na +złożoność sprzeczności i planów+ po prostu sygnalizuje, że dzisiaj taki jest pomysł, ale wszystko może ulec zmianie bardzo szybko" - wyjaśnił analityk, zapytany o znaczenie uwag władz w Pekinie, że dalsza modernizacja w chińskim stylu napotyka na wiele złożonych problemów.

Na sprzeczności w planach Chin na co najmniej pięć kolejnych lat zwracali uwagę analitycy. Xi bowiem zgadza się co do zasady, że konieczny jest rozwój prywatnych przedsiębiorstw, proponuje sformułowanie ustawy o promowaniu gospodarki prywatnej, z drugiej strony stawia na wzmocnienie funkcji i konkurencyjności przedsiębiorstw państwowych i wzmocnienie "bezpieczeństwa narodowego", co spowodowało odpływ inwestycji.

(...)

Ekspert zaznaczył, że w modelu rozwoju gospodarczego ChRL istnieje istotna nierównowaga.

"Z jednej strony większość realnego wzrostu PKB (nie tego generowanego przez lanie betonu) jest generowana przez sektor prywatny i to sektor prywatny kreuje większość nowych miejsc pracy, to on jest bardziej wydajny, ale też odpowiada za sporą część innowacyjności. Równocześnie to sektor państwowy korzysta z pomocy państwa i ma dostęp do kapitału z państwowych banków. Obecnie wzrost kontroli, także sektora finansowego, w połączeniu ze spowolnieniem gospodarczym ogranicza mocno dostęp sektora prywatnego do alternatywnych form finansowania, czy to w formie prywatnych obligacji, czy pożyczek z prywatnych funduszy inwestycyjnych" - zauważył.

Zdaniem Bogusza to - obok czynników takich jak demografia i sytuacja międzynarodowa - jest "hamulcem zaciągniętym ręcznie przez Xi Jinpinga".

"Władze próbują to równoważyć, tworząc różnego rodzaju fundusze celowe na rozwój wybranych sektorów, jak półprzewodniki. Problem w tym, że dotyczy to tylko ograniczonej liczby przedsiębiorstw, ale to biurokraci decydują, co będzie rozwijane. Nie ma tutaj przestrzeni na naturalną, spontaniczną innowacyjność" - ocenił analityk OSW.

Zapytany, dlaczego Plenum, które zwykle odbywa się na przełomie października i listopada w roku następującym po zjeździe KPCh, w tej kadencji zostało przełożone na lipiec, ekspert zaznaczył, że nie było to przypadkowe.

"Moim zdaniem rosła presja na III Plenum gospodarcze. Im dłużej Xi Jinping zwlekał z jego zwołaniem, tym bardziej rosły oczekiwania i rosło ryzyko, że nie tylko dojdzie do rozczarowania, ale (też że) to rozczarowanie odbije się negatywnie na realnej kondycji gospodarczej ChRL" - mówi Bogusz.

"Dlatego sądzę, że gensek zdecydował, że trzeba to w końcu +odfajkować+ i wybrano lipiec jako najlepszy moment, kiedy szeroko rozumiany komentariat polityczno-gospodarczy, czy to w Chinach, czy za granicą, szykuje się już do sierpniowych urlopów, coś tam napiszą, ale rozczarowanie będzie realnie mniejsze" - wyjaśnił rozmówca PAP, dodając, że kampania prezydencka w USA dodatkowo odwraca uwagę od Chin.

"I do pewnego stopnia to się udało. Rozczarowanie jest, ale nie ma też dramatu. Nic się nie zmieniło po III Plenum, ani w jedną, ani w drugą stronę. Jest kontynuacja. (...)" - zaznacza Bogusz.

wnp.pl/PAP


Analiza Ember pokazuje, że w pierwszym półroczu produkcja prądu z wiatru i słońca stanowiła 30 proc. wyprodukowanej energii w UE. To więcej niż wytworzyły elektrownie na paliwa kopalnie — ich udział sięgnął 27 proc. i był mniejszy o 17 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Eksperci Ember podkreślają, że spadek udziału paliw kopalnych w unijnej energetyce nastąpił pomimo tego, że popyt na prąd odbił się po dwóch kryzysach: covidowym i gazowym, rosnąc o niecały 1 proc. rok do roku. W pierwszej połowie tego roku udział węgla w produkcji energii zmniejszył się o 24 proc., a gazu o 14 proc. Głównym motorem zmian był wzrost produkcji z OZE, w szczególności farm słonecznych i wiatrowych.

— Jesteśmy świadkami historycznej zmiany i dzieje się ona szybko. Jeśli państwa członkowskie będą w stanie utrzymać tempo rozwoju energetyki wiatrowej i słonecznej, wówczas naprawdę uniezależnimy się od paliw kopalnych — komentuje Chris Rosslowe, analityk Ember.

Do spadku użycia węgla i gazu w UE przyczyniła się z jednej strony pogoda, która była korzystna dla zielonych instalacji, a z drugiej — świadoma polityka państw członkowskich, które chciały odciąć się od rosyjskich surowców w odpowiedzi na inwazję Rosji na Ukrainę.

(...)

Z raportu Ember wynika, że w pierwszym półroczu udział produkcji energii ze słońca w Polsce wzrósł o 37 proc. w porównaniu do roku ubiegłego. Tylko w maju farmy wiatrowe i słoneczne odpowiadały łącznie za jedną trzecią energii wyprodukowanej w Polsce, a udział węgla osiągnął najniższy poziom w historii i wyniósł 57 proc.

businessinsider.com.pl