czwartek, 8 czerwca 2023


- Ograniczenia w dostawie wody rozpoczynają się dzisiaj na Krymie. Harmonogram dostaw wprowadzany jest m.in. w Symferopolu i prawie 40 innych miejscowościach w okolicy Bachczysaraju. Takie środki musiały zostać podjęte z powodu spłycenia zbiorników. Powodem tego jest susza - przekonuje lektor.

- Woda będzie dostarczana do obszarów mieszkalnych cysternami. W szkołach i przedszkolach zostaną zainstalowane zbiorniki. W Symferopolu przeznaczono na to ponad milion rubli - dodaje.

Ukraińscy urzędnicy alarmowali wcześniej o tym, że Krym może zostać pozbawiony wody pitnej wskutek zniszczenia zapory. Zbiornik Kachowski oraz Kanał Północnokrymski znajdują się w jej okolicach. To one zaopatrują półwysep krymski w wodę.

Twitter/PAP

W ostatnich tygodniach wyjątkowo dużej dynamiki nabrały rozmowy pomiędzy Armenią a Azerbejdżanem, których deklarowany cel to normalizacja relacji i podpisanie traktatu pokojowego. Choć porozumienie wydaje się bliższe niż kiedykolwiek – prognostykami są wyrażone expressis verbis przez premiera Armenii uznanie dla integralności terytorialnej Azerbejdżanu obejmującej Górski Karabach i zgoda co do kierunków rozwiązania poszczególnych punków spornych – to do rozstrzygnięcia pozostaje szereg istotnych kwestii, m.in. gwarancji dla karabaskich Ormian. W tej sytuacji nie można wykluczyć kolejnych eskalacji, a także siłowych akcji Azerbejdżanu mających „przymusić” Armenię do pokoju.

Do części rozmów dochodzi pod egidą Moskwy, a do innych – przy pośrednictwie Zachodu, zwłaszcza UE (ale też USA). Wizje obu mediatorów co do przyszłego pokoju oraz ich cele są jednak różne. Dla Rosji najważniejsze jest zachowanie wpływów na Kaukazie Południowym, gwarantowanych m.in. przez obecność sił pokojowych. W jej interesie leży zatem zamrożenie konfliktu, ewentualnie uregulowanie częściowe, ze sobą jako jego gwarantem. UE dąży do ustabilizowania regionu zagrożonego rosyjskim ekspansjonizmem i do zawarcia kompleksowego pokoju. To, dzięki czyjej mediacji dojdzie do ewentualnego porozumienia, wpłynie nie tylko na jego kształt, lecz także na przyszłą architekturę bezpieczeństwa w regionie. Wydaje się, że Baku i Erywań skłaniają się ku drugiemu z formatów. Nie można wykluczyć, że Moskwa zdaje sobie z tego sprawę, więc chce „zrekompensować” sobie malejące przełożenie na Armenię i Azerbejdżan wzrostem wpływów w Gruzji.

Kontakty pomiędzy przedstawicielami władz Armenii i Azerbejdżanu są w ostatnich tygodniach bardzo intensywne. Przywódcy obu państw, premier Nikol Paszynian i prezydent Ilham Alijew, rozmawiali w tym czasie trzykrotnie – 14 maja w Brukseli, 25 maja w Moskwie oraz 1 czerwca w Kiszyniowie, przy okazji drugiego szczytu Europejskiej Wspólnoty Politycznej (EWP). Widzieli się też 3 czerwca w Ankarze, na ceremonii zaprzysiężenia prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdoğana. Są również umówieni na kolejne spotkania: 21 lipca w Brukseli i 5 października w Granadzie w Hiszpanii, na trzecim szczycie EWP. Ponadto, jak oświadczył po zakończeniu pierwszego z wymienionych wydarzeń przewodniczący Rady Europejskiej UE Charles Michel, uzgodniono, że Alijew i Paszynian mogą spotykać się dodatkowo w Brukseli tyle razy, ile będzie to konieczne.

Oddzielne negocjacje prowadzili także szefowie dyplomacji obu państw. Do ich rozmów doszło w dniach 1–4 maja w Waszyngtonie i 19 maja w Moskwie. Ministrowie mają spotkać się ponownie 12 czerwca w Waszyngtonie. Dwukrotnie – 23–24 maja oraz 1 czerwca – spotkała się w Moskwie grupa robocza pod przewodnictwem wicepremierów Rosji, Armenii i Azerbejdżanu, której zadanie polega na przygotowaniu odblokowania szlaków komunikacyjnych w regionie.

Taka intensywność procesu pokojowego wskazuje, że obu stronom zależy na porozumieniu, a jego osiągnięcie może być bliskie. Baku i Erywań twierdzą, że negocjacje mają na celu normalizację relacji (strony nie utrzymują stosunków dyplomatycznych) potwierdzoną zawarciem traktatu pokojowego. Świadczą o tym m.in. deklaracje premiera Paszyniana o uznaniu integralności terytorialnej Azerbejdżanu. Po raz pierwszy oznajmił to już w kwietniu 2022 r., przemawiając przed armeńskim parlamentem. Ostatnio jednak kilkakrotnie expressis verbis potwierdził, że integralność ta obejmuje również Górski Karabach (Azerbejdżan uznaje ją w granicach byłej armeńskiej republiki ZSRR). Strony są też zasadniczo zgodne co do kierunku działań, które należy podjąć na drodze do pokoju (m.in. odblokowanie szlaków komunikacyjnych i delimitacja granic). Z drugiej strony Baku i Erywań dzielą głębokie różnice w istotnych kwestiach, w tym mniejszości ormiańskiej w Azerbejdżanie (dla Baku to sprawa wewnętrzna, Erywań chce dla niej dodatkowych gwarancji bezpieczeństwa) oraz statusu drogi łączącej zasadniczy Azerbejdżan z eksklawą Nachiczewanu przez terytorium Armenii (eksterytorialny w praktyce „korytarz” versus zwykły tranzyt). Różnice te, w połączeniu z całkowitym brakiem zaufania pomiędzy państwami, mogą odwlec w czasie osiągnięcie porozumienia, a przedłużający się stan zawieszenia zwiększa ryzyko kolejnych eskalacji napięcia. Należy również brać pod uwagę siłowe akcje Azerbejdżanu w celu „przymuszenia” Armenii do pokoju. Jako gotowość do nich można interpretować wypowiedź prezydenta Alijewa, który 28 maja wezwał władze karabaskiego parapaństwa do poddania się i oświadczył, że Baku ma możliwość przeprowadzenia na tym terenie „każdego rodzaju operacji”. Ryzyko wznowienia działań wojennych na dużą skalę zmniejszają z kolei obecność w Armenii cywilnej misji UE, która ma wspierać stabilizowanie obszarów przygranicznych, dyplomatyczne zaangażowanie USA oraz reelekcja Erdoğana.

Od początku lat dziewięćdziesiątych karabaski proces pokojowy moderowała Grupa Mińska OBWE, współkierowana przez Francję (reprezentującą UE), Rosję i USA. Istnieje ona formalnie do dziś, ale po drugiej wojnie karabaskiej jesienią 2020 r. w praktyce zawiesiła swą działalność. Głównym – i przez pierwsze miesiące po wojnie jedynym – pośrednikiem została Moskwa, która najpierw doprowadziła do zawieszenia broni (dziewięciopunktowe oświadczenie prezydentów Putina i Alijewa oraz premiera Paszyniana z 9/10 listopada 2020 r.) i skierowała w rejon starć swoje siły pokojowe, a następnie wymogła na stronach przyjęcie harmonogramu rozwiązania konfliktu, obejmującego m.in. powołanie grupy roboczej ds. otwarcia szlaków komunikacyjnych. Z biegiem czasu okazało się, że Rosja nie chce bądź nie potrafi wyegzekwować przyjętych zobowiązań i – mimo okresowych spotkań – doprowadzić do postępu w negocjacjach. Po agresji na Ukrainę jej aktywność na tym kierunku zmniejszyła się jeszcze bardziej. Obecnie podchodzi ona do armeńsko-azerbejdżańskiego konfliktu reaktywnie, organizując szczyty w Moskwie po tych w Brukseli, aby zaznaczyć swą rolę w procesie pokojowym. Jej cel minimum to zachowanie obecności i aktualnego poziomu wpływów w rejonie konfliktu, w tym przede wszystkim zapewnienie dalszego stacjonowania tam sił pokojowych, których mandat wygasa jesienią 2025 r. Może to osiągnąć tylko w sytuacji, gdy konflikt nie zostanie ostatecznie rozwiązany, a porozumienia będą miały charakter najwyżej cząstkowy – i uwzględniały np. wyłącznie otwarcie drogi do Nachiczewanu (Rosja też chciałaby z niej korzystać, a w myśl oświadczenia z 9/10 listopada 2020 r. kontrola ruchu na tej trasie ma leżeć w gestii tamtejszych pograniczników). Moskwa oddziałuje na nieuznaną Republikę Górskiego Karabachu (na czele parapaństwa stoją bliscy jej politycy z tzw. klanu karabachskiego, który do 2018 r. rządził także w Armenii) i należy założyć, że jest w stanie doprowadzić do destabilizacji sytuacji w rejonie konfliktu w celu zerwania procesu pokojowego biegnącego nie po jej myśli.

Unia Europejska włączyła się w negocjacje pod koniec 2021 r. (szczyt armeńsko-azerbejdżański 14 grudnia w Brukseli), a dużą rolę odegrał przewodniczący Michel. W 2022 r. doszło do trzech spotkań Alijewa i Paszyniana pod egidą UE w Brukseli oraz czwartego w Pradze, przy okazji pierwszego szczytu EWP. To ostatnie miało miejsce po największej od wojny 2020 r. eskalacji napięcia (połowa września, w sumie prawie 200 zabitych), a oprócz Michela wziął w nim udział prezydent Francji Emmanuel Macron. Zdaniem Baku zajął on nieobiektywną, jednoznacznie proormiańską postawę, co skutkowało zawieszeniem formatu „brukselskiego” aż do maja br. W ostatnim spotkaniu, w Kiszyniowie, ponownie uczestniczył Macron – na co nalegał Erywań – a także kanclerz Niemiec Olaf Scholz, zapewne dla zrównoważenia proormiańskiego stanowiska Francji. Niezależnie od toczących się rozmów jesienią 2022 r. UE skierowała do Armenii (na granicę z Azerbejdżanem) misję obserwacyjną, a w styczniu 2023 r. podjęła decyzję o powołaniu dwuletniej cywilnej misji w Armenii (European Union Mission in Armenia, EUMA). Unia nie ma bezpośredniego wpływu na sytuację w regionie, lecz sprawnie wykorzystuje posiadane instrumenty i cieszy się zaufaniem obu stron (mimo że Baku skrytykowało powołanie obu misji, gdyż obawiało się, że zakonserwują one konflikt – Armenia, czując się przez te misje „chroniona”, miałaby być mniej skłonna do kompromisów). W interesie UE leży stabilność krajów sąsiadujących, zagrożonych rosyjskim ekspansjonizmem. Ponadto zależy jej na rozwoju niezależnych od Rosji szlaków zaopatrzenia Europy w surowce energetyczne (przez Kaukaz biegnie tzw. korytarz środkowy – middle corridor). Z tego powodu Bruksela, wspomagana przez Waszyngton, dąży do ostatecznego uregulowania konfliktu między Armenią a Azerbejdżanem. Następnym krokiem byłaby wtedy normalizacja relacji armeńsko-tureckich, co dałoby Erywaniowi gwarancje bezpieczeństwa.

Wszystko wskazuje, że i Baku, i Erywań preferują „format brukselski”, a w „moskiewskim” uczestniczą zwłaszcza z uwagi na więzy łączące je z Moskwą oraz z obawy przed jej destabilizacyjnym potencjałem. W przypadku Armenii – formalnej sojuszniczki Rosji zarówno w wymiarze dwustronnym, jak i w Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ) – dochodzi do tego element rozczarowania brakiem pomocy ze strony Moskwy w czasie wojny 2020 r. oraz późniejszych eskalacji, w tym największej, z września 2022 r., gdy zostały zaatakowane cele na terytorium samej Armenii. Frustracja ta przejawiła się dotąd m.in. w publicznych spekulacjach czołowych armeńskich polityków na temat celowości pozostawania w OUBZ (Armenia zrezygnowała z wyznaczenia swojego przedstawiciela na stanowisko zastępcy Sekretarza Generalnego organizacji) oraz w wywiadzie Paszyniana dla CNN, w którym powiedział, że w rosyjsko-ukraińskim konflikcie zbrojnym Armenia nie jest sojuszniczką Rosji.

Wydaje się prawdopodobne, że świadoma tych nastrojów Moskwa dąży do zbliżenia z Gruzją, aby „zrekompensować” sobie malejący wpływ na Armenię i Azerbejdżan oraz uzyskać dodatkowy środek nacisku na nie. Gestami w tym kierunku były dekret prezydenta Putina z 10 maja znoszący obowiązek wizowy dla podróżujących do Rosji Gruzinów oraz zgoda na wznowienie bezpośrednich połączeń lotniczych pomiędzy oboma krajami. W sytuacji wciąż mało prawdopodobnego, ale teoretycznie możliwego strategicznego zwrotu Tbilisi w stronę Moskwy zarówno Armenia, jak i Azerbejdżan – uzależnione od tranzytu przez Gruzję – musiałyby w większym stopniu respektować interesy Rosji w regionie, a Unii dużo trudniej byłoby realizować swoją agendę. Z kolei konsekwencją przyznania Gruzji statusu kandydata do UE i utrzymania przez Tbilisi prozachodniego kursu będzie ułatwienie wypracowania porozumienia armeńsko-azerbejdżańskiego w formacie „brukselskim”.

osw.waw.pl

Wybrani rosyjscy oficerowie zrzeszeni w Grupie Wagnera nadal pozują na skutecznych dowódców, by odwołać się do prezydenta Rosji Władimira Putina, wykorzystując głośne wydarzenia wojskowe. Rosyjski milblogger opublikował długi wywiad z rosyjskim pułkownikiem „K. Zalessky”, w którym Zaleski stwierdził, że dowódca rosyjskich sił powietrznych (WDW) generał pułkownik Michaił Tepliński odegrał decydującą rolę w zdolności sił rosyjskich do obrony przed trwającymi ukraińskimi lokalnymi kontratakami w pobliżu Wielkiej Nowosiłki w obwodzie donieckim. Zalessky potwierdził wcześniejsze twierdzenia, że ​​​​Teplinsky został zastępcą dowódcy teatru ogólnego odpowiedzialnym za południową Ukrainę od 1 kwietnia i pochwalił Teplinsky'ego za ścisłe zaangażowanie w rosyjskie przygotowania obronne na zachód od Vuhledaru i na całym południu. Wywiad w szczególności przedstawia rosyjską obronę przed lokalnymi ukraińskimi atakami jako znaczące przedsięwzięcie, w przeciwieństwie do twierdzeń niektórych rosyjskich blogerów, że te ukraińskie operacje stanowią zwiad bojem i nie były częścią głównego wysiłku kontrofensywy.

Wywiad popierający Teplińskiego jest prawdopodobnie częścią operacji informacyjnej mającej na celu osłabienie rosyjskiego Ministerstwa Obrony (MON). Zalessky twierdził, że Tepliński chwalił dowódców 5 Armii i 36 Armii (ze Wschodniego Okręgu Wojskowego) za ich wysiłki obronne w rejonie Wielkiej Nowosilki, ale twierdził, że nie wszyscy rosyjscy dowódcy wykazali się podobną odwagą. Zalessky twierdził, że Teplinsky osobiście ustawiał rosyjskie formacje wzdłuż ich linii obronnych, kontrolował bataliony i wyszkolony personel, powtarzając krytykę finansisty Grupy Wagnera Jewgienija Prigożyna z 6 czerwca, że ​​urzędnicy Ministerstwa Obrony muszą odwiedzać linie frontu. Wywiad został opublikowany niemal natychmiast po tym, jak MON stwierdził, że szef Sztabu Generalnego Rosji generał Walerij Gierasimow objął dowództwo nad operacjami rosyjskimi na południu 5 czerwca, a minister obrony Rosji Siergiej Szojgu określił obronę jako sukces MON 6 czerwca. Shoigu w szczególności chwalił również elementy 5. i 36. Armii Sił Połączonych, ale nie odwiedził ich na linii frontu, jak podobno zrobił to Teplinsky. W szczególności Teplinsky musiał wykorzystać rosyjskiego blogera, aby przypisać sobie zasługi za odparcie rzekomych ukraińskich ataków we wschodnim Zaporożu i zachodnim obwodzie donieckim. Ministerstwo Obrony wcześniej blokowało dowódcom powiązanym z Wagnerem prezentację na oficjalnych platformach. Warto zauważyć, że rosyjscy dowódcy i wyżsi dowódcy wojskowi wydają się traktować priorytetowo pozowanie publiczne w trakcie trwających znaczących operacji wojskowych i poważnych katastrof.

(...)

Urzędnicy rosyjscy i ukraińscy oskarżyli drugie państwo o uszkodzenie rurociągu amoniaku biegnącego przez obwód charkowski i spowodowanie wycieku amoniaku. Geolokalizowane nagranie pokazuje dużą chmurę amoniaku wyciekającą z odcinka rurociągu amoniaku Togliatti-Odesa na południe od Masyutivki w obwodzie charkowskim (12 km na północny wschód od Kupyanska). Szef ukraińskiego obwodu charkowskiego Ołeh Synehubow poinformował, że siły rosyjskie wystrzeliły sześć pocisków w kierunku rurociągu, a wcześniej rosyjskie siły celowały w rurociąg ogniem artyleryjskim w dniach 5 i 6 czerwca. Rosyjskie Ministerstwo Obrony (MON) twierdziło, że ukraińskie siły celowo zaminowały ten obszar w nocy 5 czerwca. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa zapewniła, że ​​naprawa gazociągu potrwa od jednego do trzech miesięcy. Siły rosyjskie i ukraińskie prowadziły ostatnio starcia w pobliżu Masiutiwki. ISW informowało wcześniej, że rosyjscy urzędnicy postawili warunki informacyjne, aby oskarżyć Ukrainę o użycie broni chemicznej lub przeprowadzenie ataków fałszywej flagi z użyciem broni chemicznej lub radiologicznej.

(...)

Ukraińscy urzędnicy poinformowali, że od 7 czerwca siły ukraińskie prowadzą działania ofensywne na kierunku Bachmutu. Wiceminister obrony Ukrainy Hanna Malyar poinformowała 7 czerwca, że ​​siły ukraińskie w pobliżu Bachmutu przeszły z działań obronnych do ofensywnych i przesunęły się z 200 do 1000 m w tym kierunku, w różnych nieokreślonych obszarach w ciągu ostatniego dnia. Malyar zauważyła również, że siły rosyjskie rozmieszczają rezerwy w Bachmucie, aby przygotować się do przeprowadzenia głębokiej obrony, a niektóre elementy Wagnera pozostają na rosyjskich tyłach. Dowódca Ukraińskiej Wschodniej Grupy Wojsk gen. pułkownik Ołeksandr Syrski stwierdził, że siły ukraińskie nacierają na flanki Bachmuta, a siły rosyjskie tracą pewne bliżej nieokreślone pozycje. Rosyjscy blogerzy twierdzą, że ukraińskie wojska przeprowadzają kontrataki na południowy zachód od Bakhmutu w pobliżu Klishchiivka (6 km na południowy zachód), na północny zachód od Bakhmutu w pobliżu Orikhovo-Vasylivka (10 km na północny zachód) oraz w rejonie Berchivki (6 km na północny zachód) i na północny wschód od Bakhmutu w pobliżu Jakowliwki (15 km na północny wschód). Rosyjskie Ministerstwo Obrony (MON) twierdziło, że wojska rosyjskie odparły ukraińskie ataki na kilka osiedli na obrzeżach Bachmutu. Ukraiński Sztab Generalny poinformował, że siły rosyjskie przeprowadziły nieudane operacje ofensywne w kierunku Kliszczijewki, Oriechowa-Wasyłówki, Iwaniwska (5 km na południowy zachód od Bachmuta) i Piwnicznego (20 km na południowy zachód od Bachmuta).

(...)

Źródła rosyjskie nadal twierdziły, że siły ukraińskie przeprowadziły 7 czerwca ataki naziemne na granicę administracyjną między obwodami donieckim i zaporoskim. Rosyjskie Ministerstwo Obrony (MON) twierdziło, że siły rosyjskie odparły ukraińskie ataki na południowy zachód od Wielkiej Nowosilki i powtórzyło, że siły rosyjskie kontrolują Nowodoniecke (12 km na południowy wschód od Velyka Novosilka). Źródła rosyjskie twierdziły, że siły rosyjskie odparły ponowne ukraińskie ataki na Nowodoniecko 6 czerwca i twierdziły, że siły ukraińskie odniosły „różne sukcesy” na południowy zachód od Wielkiej Nowosiłki. ​​Rosyjski bloger twierdził, że ukraińska grupa taktyczna posunęła się o kilometr i osiągnęła wysokość taktyczną na południowy zachód od Wielkiej Nowosilki. Rosyjski pułkownik „K. Zalessky” poinformował, że elementy wojsk wschodnich (EMD) 60. oddzielnej brygady strzelców zmotoryzowanych (5. Armii Połączonej) i 127. Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych (5. Armii Połączonej) – a mianowicie 143. pułk strzelców zmotoryzowanych, 114. pułk strzelców zmotoryzowanych Gwardii oraz 394 Pułk Strzelców Zmotoryzowanych – działają na kierunkach Vremivka-Velyka Novosilka. Zaleski dodał, że rosyjska 37. Oddzielna Gwardyjska Brygada Strzelców Zmotoryzowanych (36. Armia Połączonych Sił Zbrojnych, EMD), elementy Formacji Operacyjno-Bojowej „Kaskad” Donieckiej Republiki Ludowej Milicji Ludowej (DNR) i inne nieokreślone jednostki DNR odparły ukraińskie ataki na froncie Velyka Novosilka. Zalessky zauważył, że elementy 29. Armii Połączonej Armii wcześniej powstrzymywały ukraińskie natarcie w rejonie Pawłówki (45 km na południowy zachód od Doniecka).

(...)

Rosyjscy blogerzy skrytykowali rosyjskie MON za fałszywe twierdzenie, że rosyjskie wojska zniszczyły czołg Leopard 2 na Ukrainie. Rosyjskie Ministerstwo Obrony opublikowało 6 czerwca materiał, który twierdzi, że pokazuje rosyjskie uderzenie niszczące czołg Leopard. Rosyjscy blogerzy szybko zauważyli jednak, że bliższe przyjrzenie się materiałowi filmowemu pokazuje, że obiekt przypomina sprzęt rolniczy i sugeruje, że siły rosyjskie faktycznie zniszczyły traktor John Deere. Kilku rosyjskich blogerów skrytykowało Ministerstwo Obrony za opublikowanie materiału filmowego i wezwało rosyjskie władze wojskowe do dokładniejszej weryfikacji ich publicznych postów. Finansista Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn sardonicznie pogratulował rosyjskiemu MON „dobrze wykonanej pracy” w odniesieniu do ciągnika.

understandingwar.org


Rosyjska Flota Czarnomorska próbuje złagodzić komplikacje dzięki wsparciu logistycznemu na okupowanym Krymie, przenosząc zasoby do Rosji kontynentalnej. Rzeczniczka ukraińskiego Południowego Dowództwa Operacyjnego Natalia Humeniuk poinformowała 5 czerwca, że ​​siły rosyjskie przenoszą centra logistyczne Floty Czarnomorskiej z Sewastopola na okupowanym Krymie do Noworosyjska w Kraju Krasnodarskim. Humenyuk stwierdziła, że siły rosyjskie przemieszczają centra logistyczne z powodu powszechnych problemów logistycznych i zaopatrzenia w amunicję na okupowanym Krymie. Humenyuk zauważyła, że rosyjskie okręty desantowe nadal manewrują na Morzu Czarnym i wpływają do Sewastopola, ale ogólny środek ciężkości Floty Czarnomorskiej wydaje się przesuwać w kierunku Noworosyjska. Niedawne ataki na rosyjskie obszary koncentracji, węzły logistyczne i aktywa transportowe na południu Ukrainy mogą powodować wzrost niepokoju o bezpieczeństwo Floty Czarnomorskiej, a przeniesienie do Kraju Krasnodarskiego prawdopodobnie częściowo odzwierciedla ten fakt.

understandingwar.org