poniedziałek, 24 listopada 2025



Wiceminister spraw zagranicznych Ukrainy Serhij Kysłycia, obecny na sali jako członek ukraińskiej delegacji podczas ważnych rozmów w Genewie, stwierdził, że spotkanie było „napięte”, ale „produktywne”, czego efektem był starannie zrewidowany projekt dokumentu, który wzbudził „pozytywne” odczucia po obu stronach. Według niego po kilku godzinach żmudnych negocjacji, które omal nie zakończyły się fiaskiem jeszcze przed ich rozpoczęciem, przedstawiciele USA i Ukrainy osiągnęli porozumienie w szeregu kwestii, ale „odrzucili” najbardziej sporne kwestie, w tym kwestie terytorialne i relacje między NATO, Rosją i USA, które zostały pozostawione do rozstrzygnięcia Donaldowi Trumpowi i Wołodymyrowi Zełenskiemu.

Ukraińcy mieli oświadczyć, że „nie są upoważnieni” do podejmowania decyzji w kwestiach terytorialnych, a w szczególności w sprawie cesji ziem, jak przewidziano w pierwotnym projekcie planu, który zgodnie z konstytucją ich kraju wymagałby referendum ogólnokrajowego. Jak powiedział Kysłycia, nowy projekt jedynie w niewielkim stopniu przypomina wcześniejszą wersję propozycji pokojowej, która wywołała oburzenie w Kijowie. 

– Z pierwotnej wersji pozostało bardzo niewiele. Opracowaliśmy solidny zestaw założeń i kilka punktów, w których możemy pójść na kompromis. Reszta będzie wymagała decyzji kierownictwa – stwierdził.

Co ważne, projekty planu przekazane szefom delegacji USA i Ukrainy były jedynymi dokumentami, które opuściły salę negocjacyjną. Kysłycia poinformował, że wszystkie pozostałe egzemplarze zostały zwrócone po zakończeniu spotkania. Zauważy też, że Amerykanie byli uważni, starali się wysłuchać punktu widzenia Ukraińców i byli otwarci na sugestie. Stwierdził też, że “prawie wszystkie” propozycje Ukraińców zostały uwzględnione.

W materiale zwrócono uwagę, że chociaż negocjacje zakończyły się pozytywnie, początkowo sytuacja była “bardzo napięta”.  Amerykanie przybyli na spotkanie sfrustrowani przeciekami medialnymi, które pojawiły się kilka dni wcześniej, oraz publiczną debatą na temat genezy pierwszego projektu propozycji.

Według informatorów FT potrzeba było prawie dwugodzinnej rozmowy między Andrijem Jermakiem - szefem gabinetu Zełenskiego a sekretarzem stanu USA Markiem Rubio, zanim napięcie zostało złagodzone i sytuacja wróciła do normy.

(...)

Według amerykańskiego Instytutu Studiów nad Wojną (ISW) rosyjska opinia publiczna jest ukształtowana przez prowojenną propagandę, a rosyjscy urzędnicy i ultranacjonaliści w internecie w ostatnich dniach odrzucają wszelkie plany pokojowe, w tym 28-punktowy plan pierwotnie zaproponowany przez Stany Zjednoczone, wskazując jednocześnie na cele maksymalistyczne. Analitycy przytoczyli wypowiedź wiceministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Riabkowa, który 22 listopada stwierdził, że Kreml nie może wycofać się z żądań Władimira Putina.

belsat.eu


Przed wojną ocenia się, że zapasy strategiczne Rosji wynosiły około 2620 czołgów T-72 Ural/Ural-1, T-72A, T-72B i T-72B1. Dziś te zapasy to ponad 600 wozów rodziny T-72, przynajmniej jeśli chodzi o pojazdy przechowywane na placach, które są widoczne na zdjęciach satelitarnych i mogą być z grubsza policzone. Nie wiadomo, ile pojazdów znajdowało lub znajduje się w garażach lub hangarach. Ogólnie w zapasach pozostało 40% czołgów T-72 Ural/T-72A i 13% czołgów T-72B.

Do zakładów UralWagonZawod trafiło już około 482 czołgów T-72 Ural/Ural-1 i T-72A, które widoczne są na zdjęciach satelitarnych na terenie zakładów. Więcej wozów znajduje się zapewne wewnątrz budynków. Działania te są szerszym planem mającym na celu odbudowę i rozbudowę wojsk pancernych i zmechanizowanych Federacji Rosyjskiej. Zakłady UralWagonZawod zajmują się zarówno remontami, modernizacją starszych maszyn, jak również produkcją nowych czołgów od podstaw.

Obecnie produkowane są wozy T-90M Proryw-3, trwają prace nad nowym wariantem T-90M2 Rywok-1. Remontowane i modernizowane są czołgi T-72B i T-72B1 do standardu T-72B3, czołgi T-90 i T-90A modernizowane są do standardu T-90M. Niewykluczone, że część T-90, T-90A, T-72B, T-72B1 i T-72B3 zostanie zmodernizowanych i przebudowanych do standardu T-90M2. W latach 2027-2029 Rosjanie planują wyprodukować 765 nowych czołgów oraz wyremontować i zmodernizować 353 starsze czołgi. Są to liczby, których nie można bagatelizować!

defence24.pl


Warto mieć świadomość w jakim kontekście wewnątrzamerykańskim powstał ostatni plan zakończenia wojny na Ukrainie. My take 👇

1) W Białym Domu istnieją frakcje o odmiennym nastawieniu co do zakończenia tej wojny, walczące o wpływy, uwagę Trumpa i swoje interesy. Wygląda na to, że ostatni sprzedawany przez Witkoffa i Vance’a plan zakończenia wojny nie był szerzej konsultowany w Białym Domu (WH), a Rubio został poinformowany na późnym etapie. 

👉 Witkoff (wysłannik prezydenta ds. Bliskiego Wschodu), który został chwilowo odsunięty po nieudanym szczycie w Anchorage z Putinem, jest jego spiritus movens. Jest jasno zainteresowany zakończeniem wojny i biznesowymi dealami z Rosjanami, którzy w niego mocno inwestują i zapewne wiele mu już obiecali.

👉 Rubio (nie tylko sekretarz stanu, ale i szef Narodowej Rady Bezpieczeństwa, przez to obecny stale w WH) dużo bardziej rozumie Rosję i odsunął kolejny szczyt Trump-Putin w Budapeszcie. Jego rola ostatnio wzrosła i ewidentnie chciał przejąć i kształtować ten kierunek polityki, jednocześnie będąc odpowiedzialny za politykę wobec Ameryki Płd. i obecną presję na Wenezuelę.

👉 Vance, wiceprezydent, który ma poglądy bardziej izolacjonistyczne, do tej pory nie był zbyt aktywny w negocjacjach. Wejście we współpracę z Witkoffem nie tylko odzwierciedla jego poglądy, ale daje mu możliwość wzmocnienia swojej pozycji w WH. To jego człowiek - sekretarz armii Driscoll - przywiózł do Kijowa plan zakończenia wojny, i to Vance rozmawiał z Zelenskim przed jego piątkowym orędziem.

Co z Trumpem? - ten chce jak najszybszego zakończenia wojny, chce odwrócić uwagę od problemów wewnętrznych (afera Epsteina, konsekwencje shutdownu, wygrana demokratów w wyborach stanowych), ale jest podatny na wpływ ze strony współpracowników, ale też Europy. Jego ostatnie wypowiedzi wskazują na to, że według niego „plan” jest negocjowalny. 

2) Oprócz różnych frakcji w WH w szerszej administracji Trumpa nie ma obecnie żadnego procesu koordynacji działań poszczególnych departamentów, bo nie ma też jednej polityki Waszyngtonu, a formalne procesy koordynacji działań nie istnieją. Mamy Pentagon, który dopiero co zaakceptował pakiet modernizacji systemów Patriot na Ukrainie, czy Departament Skarbu, który wdraża październikowe sankcje na Łukoil. 

Poza tym wszystkim mamy jeszcze Europę, która do tej pory jednak wpływała na działania Trumpa w miarę efektywnie. Zobaczymy jak pójdzie teraz, tym razem nie tylko przeciwko reprezentującemu rosyjskie interesy Witkofowi, ale przede wszystkim przeciwko JD Vance’owi, który gra w swoją grę o wpływy w Białym Domu i szerzej w MAGA. Jego zaangażowanie jest bardzo niepokojące, bo przesuwa środek ciężkości z uregulowania zewnętrznego problemu jakim jest wojna na Ukrainę na wewnętrzne rozgrywki w Białym Domu. Ale ostatecznie zadecyduje sam prezydent Trump.

x.com/jgotkowska


Pochodzenie planu rodzi nowe pytania o to, w jaki sposób Kreml znalazł nowy przyczółek wpływów w otoczeniu Trumpa.

Według urzędników zaznajomionych z wewnętrznymi dyskusjami dokument ten bardzo przypomina rosyjski projekt, który w zeszłym miesiącu zniweczył planowane spotkania w Budapeszcie — i ten, który Rubio odrzucił bez wahania.

Potajemny plan ludzi Putina i Donalda Trumpa jest niebezpieczny nie tylko dla Ukrainy. Cztery wnioski dla Polski i całej Europy
Tym razem Rosja podobno przedstawiła go Witkoffowi, który okazał się znacznie bardziej otwarty.

Rosjanie wyczuli słabość i otwartą furtkę — powiedział zachodni dyplomata.

— Wzięli tę samą listę życzeń, którą odrzucił Rubio, i znaleźli w Waszyngtonie kogoś innego, kto był skłonny ją poprzeć — twierdzi źródło.

onet.pl


Z pozoru niewinna zmiana na platformie X wywołała duże polityczne zamieszanie. Otóż od kilku dni w należącym do Elona Muska serwisie można sprawdzić lokalizację danego konta, datę i sposób dołączenia do platformy, a także to, ile razy zmieniano nazwę użytkownika. W ten sposób zarządzający serwisem chcą zwiększyć weryfikację autentyczności zamieszczanych treści i ograniczyć wpływ dezinformacji. Emocje wzbudziło zwłaszcza pochodzenie kont. 

Zacznijmy od sytuacji w USA, bo tam afera wybuchła jako pierwsza. Szybko okazało się bowiem, że wiele kont tzw. ruchu MAGA, które przedstawiają się jako konta amerykańskich patriotów, w rzeczywistości ma siedzibę za granicą, m.in. w Europie Wschodniej, Tajlandii, Nigerii i Bangladeszu. Mowa tutaj o kontach, które mają milionowe zasięgi i są szalenie popularne, a za tym także mocno wpływowe, w Stanach Zjednoczonych. Podobnie wygląda sytuacja w Polsce.

Na naszym podwórku lokalizacja kont także wywołała niemałe zamieszanie. Okazuje się, że wiele prawicowych kont z Polski zostało założone poza naszym krajem. Przykładowo konto Rodacy Kamraci jest z Holandii. Tak jak konto partii Grzegorza Brauna - Korona Warszawa.

"Wysyp POLEXITowych kont 'polskich Polaków z Polski' (zwykle dodatkowo wspierających rosyjską narrację) z umiejscowieniem w Holandii i ze znaczkiem tarczy z wykrzyknikiem z boku. Co oznacza VPN. Co nie jest niczym dziwnym, ponieważ przez Holandię łączą się VPNy chętnie wykorzystywane przez Rosjan i rosyjskie ośrodki szerzące propagandę. Co od dawna jest znanym faktem" - zauważa politolog specjalizujący się w tematyce obronności Jarosław Wolski. Dodaje, że właśnie te konta szerzą treści krytyczne wobec NATO, POLEXIT-owe oraz antyukraińskie.

gazeta.pl


Już w niedzielę 23 listopada odbyło się w Genewie spotkanie przedstawicieli USA i Ukrainy na temat planu. Delegacjom przewodniczył Rubio i szef administracji Zełenskiego, Andrij Jermak. Obie strony po rozmowach oznajmiły, że były one "bardzo konstruktywne" i prace nad kształtem proponowanego porozumienia pokojowego będą nadal prowadzone. Rosja na razie w żaden istotny sposób nie odniosła się do całego zamieszania. Putin powiedział jedynie ogólnikowo, że ujawniona propozycja porozumienia może być dobrą "bazą", pod warunkiem uwzględnienia rosyjskich oczekiwań. Stwierdził przy tym, że jeśli Ukraina tego nie zaakceptuje, to Rosja i tak osiągnie swoje cele zbrojnie. Na marginesie tego wszystkiego znajduje się Europa, która zupełnie została pominięta w otwarciu tej rundy negocjacji. W niedzielę 23 listopada przedstawiciele Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii opublikowali swoją propozycję planu pokojowego, opartą na tych informacjach, które już trafiły do przestrzeni publicznej, ale zmodyfikowaną bardziej po myśli Europy i Ukrainy.

Wszystko to może wydawać się niepokojące, ale taka jest polityka zagraniczna USA Trumpa. Od początku tej kadencji przynosi ona kolejne okresy wzmożenia w efekcie niepokoju o przyszłość Europy i jej bezpieczeństwo, które po pewnym czasie zostają wygaszone wobec braku konkretnych i przełomowych decyzji. Warto nauczyć się zachowywać dystans wobec tego. Amerykańskie media twierdzą, że w tym konkretnym przypadku wyciek propozycji pokojowej nastąpił z inicjatywy Rosjan, którzy tak chcieli wymusić rozpoczęcie dyskusji na warunkach korzystnych dla siebie. Uruchomili w ten sposób lawinę, po raz kolejny wywołując mocne emocje i rozdźwięki pomiędzy USA, Europą oraz Ukrainą. I jakby tego było mało, także w samej amerykańskiej administracji, demonstrując przy tym ograniczoną kontrolę Rubio nad polityką zagraniczną Waszyngtonu.

W rzeczywistości daleko jednak od tego planu do faktycznego przymuszenia Ukrainy właściwie do kapitulacji na warunkach bliskich oczekiwaniom Rosji. Rozmowy trwają i można się domyślać, że intencją części administracji Trumpa - i być może jego samego - było ponowne zmuszenie do udziału w nich wszystkich zainteresowanych. Po fiasku szczytu z Putinem w Budapeszcie, wstępnie zapowiedzianym przez Trumpa w połowie października, rozmowy praktycznie zamarły. Prezydent USA był zmuszony go odwołać, ponieważ Rosjanie najpewniej nie byli skłonni zejść ze swoich maksymalistycznych żądań wobec Ukrainy. Dodatkowo USA wprowadziły ostrzejsze sankcje na rosyjski eksport ropy. Minęło kilka tygodni i znów jesteśmy w fazie wysokich emocji.

gazeta.pl


"ODZIEDZICZYŁEM WOJNĘ, KTÓRA NIGDY NIE POWINNA SIĘ WYDARZYĆ, WOJNĘ, KTÓRA JEST PORAŻKĄ DLA WSZYSTKICH, SZCZEGÓLNIE DLA MILIONÓW LUDZI, KTÓRZY TAK NIEPOTRZEBNIE ZGINĘLI. "WŁADZE" UKRAINY NIE WYRAZIŁY ŻADNEJ WDZIĘCZNOŚCI ZA NASZE WYSIŁKI, A EUROPA NADAL KUPUJE ROPĘ OD ROSJI" - napisał Trump na swoim portalu społecznościowym Truth Social.

"USA NADAL SPRZEDAJĄ OGROMNE ILOŚCI BRONI NATO, ABY BYŁA DYSTRYBUOWANA NA UKRAINIE (PRZEKRĘT JOE ODDAŁ WSZYSTKO ZA DARMO, DARMO, DARMO ZA DARMO, W TYM "DUŻE" PIENIĄDZE!). NIECH BOŻE BŁOGOSŁAWI WSZYSTKIM ŻYCIOM, KTÓRE ZGINĘŁY W TEJ KATASTROFIE LUDZKIEJ!" - dodał.

Trump ponownie stwierdził, że do rosyjskiej agresji na pełną skalę nigdy by nie doszło przy "silnym i właściwym przywództwie USA i Ukrainy", ponownie bezpodstawnie twierdząc, że wybory 2020 były sfałszowane. 

PAP