Sytuacja na zachód od Awdijiwki pozostaje niezwykle trudna dla Sił Zbrojnych Ukrainy. Ze względu na brak wcześniej przygotowanej rezerwowej linii obrony, ukraińscy wojskowi nie są w stanie utrzymać się na nowych rubieżach i są zmuszani do naprzemiennego wycofywania się i kontratakowania.
– Najsmutniejsze jest to, że gdyby dowództwo zorientowało się w porę, zatrzymalibyśmy wroga na linii Orliwka-Berdyczi. Tam jest wzgórze i wróg szturmowałby je długo i z dużymi stratami. Na „górze” nie myślą o fortyfikacjach, a na „dole” rzucają wszystkie dostępne zasoby do odbicia utraconych pozycji lub decydują się na utrzymanie okopów niszczonych przez KABy [kierowane bomby lotnicze] i artylerią. I wypalają rezerwy nie dlatego, że są głupi, ale dlatego, że za nimi nie ma nikogo i niczego – opisuje sytuację na froncie awdijiwskim Ołeksij Swynarenko, żołnierz Sił Zbrojnych Ukrainy.
Walki toczą się już na pierwszej linii naturalnych wzgórz, wzdłuż której rozciąga się kaskada zbiorników wodnych. Biegnie ona od Karliwki do wsi Berdyczi. Jeśli ukraińskim siłom zbrojnym nie uda się utrzymać tej linii, kolejne wzgórza, o które można oprzeć obronę, znajdują się ponad pięć kilometrów na zachód.
W międzyczasie Rosjanie szturmują wsie Berdyczi, Orliwka, Toneńke i Pierwomajśke, gdzie pozycje nieustannie przechodzą z rąk do rąk, czasem kilka razy dziennie. To tutaj rosyjskie lotnictwo przeprowadza najbardziej zmasowane naloty, zrzucając KAB-y. Amunicja ta może być zrzucana bez wchodzenia w strefę rażenia ukraińskich systemów obrony powietrznej, w odległości do 40 kilometrów od celu.
Według Ołeksandra Kowalenki, politycznego i wojskowego obserwatora kijowskiej grupy Information Resistance, w lutym 2024 roku rosyjskie siły powietrzne ustanowiły rekord pod względem liczby bomb zrzuconych na ukraińskie pozycje. Ich liczba przekroczyła 1500 sztuk, z czego znaczna część została wykorzystana w walkach o Awdijiwkę. Kowalenko nazywa te precyzyjne bomby „jedynym narzędziem do niszczenia linii obronnych i fortyfikacji ukraińskich sił zbrojnych”.
Ukraińscy żołnierze walczący w pobliżu Awdijiwki twierdzą, że Rosjanie użyli „każdej dostępnej im broni z wyjątkiem broni jądrowej”, aby przełamać ich obronę. Niemniej jednak po stronie rosyjskiej nie ma euforii w związku z sytuacją w rejonie Awdijiwki. Z-blogerzy piszą o ciężkich walkach i zawziętym oporze Ukraińców.
– Wróg utrzymuje linie obrony i umiejętnie wykorzystuje nasze błędy: nasi strzelcy zmotoryzowani nie mieli granatników przeciwko lekko opancerzonemu Bradleyowi, a dowództwo rysuje mapy na podstawie pięknych raportów z naszymi flagami w wioskach, które nie zostały jeszcze wyzwolone – donoszą prorosyjskie źródła.
Siemion Piegow, podobnie jak wielu innych rosyjskich korespondentów wojskowych, donosi o „brutalnych kontratakach” Ukraińców w rejonie Awdijiwki.
Krasnohoriwka jest ostatnią częścią aglomeracji donieckiej kontrolowaną przez Siły Zbrojne Ukrainy. Miasto liczące przed wojną około 16 tys. mieszkańców znajduje się kilka kilometrów na północ od okupowanej Marjinki. Otoczona zbiornikami wodnymi i wzgórzami, ze skupiskami dzielnic mieszkalnych i strefą przemysłową, miejscowość oferuje wiele korzyści dla obrońców. Od upadku Marjinki Rosjanie szturmują Krasnohoriwkę od wschodu i południa, a na początku zeszłego tygodnia udało im się po raz pierwszy wedrzeć do miasta.
Jednostki rosyjskie wjechały do Krasnohoriwki pojazdami opancerzonymi, przedzierając się przez pola minowe. Ich manewr zaskoczył obrońców miasta.
W celu zatrzymania natarcia jednostek armii rosyjskiej i wyparcia ich z zabudowy, ukraińskie dowództwo ściągnęło 3. Samodzielną Brygadę Szturmową, z której pomocy często korzysta w sytuacjach kryzysowych. W połowie tygodnia poinformowali oni, że zadanie wykonali, a obrzeża Krasnohoriwki całkowicie oczyścili z sił wroga.
– W krótkim czasie wróg zdołał przygotować się do długiej obrony, ale pomimo oporu i ciężkich walk, grupy szturmowe brygady zadały wrogowi straty, około 100 zabitych i rannych okupantów – podała brygada w oświadczeniu.
Według ukraińskich wojskowych Rosjanie odmówili poddania się i zostali zabici w zajmowanych przez siebie domach.
Ukraiński bloger wojskowy Bohdan Mirosznikow uważa, że to właśnie w Krasnohoriwce może rozstrzygnąć się los walk na kierunku donieckim. Według niego utrzymanie miasta na tym etapie działań wojennych jest bardzo ważne dla Ukrainy. Nawet po wymuszonym odwrocie na przedmieścia, Rosjanie kontynuują codzienne operacje szturmowe.
(...)
Czasiw Jar w obwodzie donieckim pozostaje jednym z najgorętszych punktów na całej, liczącej ponad tysiąc kilometrów linii frontu. Jednostki armii rosyjskiej stopniowo zbliżają się do tego strategicznie ważnego dla obu stron miasta. Obecnie główne wysiłki rosyjskich sił zbrojnych koncentrują się na wsi Iwaniwśke, położonej przy drodze T0504. Jej zdobycie zagroziłoby głównemu szlakowi logistycznemu, który łączy garnizon Czasiwego Jaru ze światem zewnętrznym.
W ciągu ostatniego tygodnia Rosjanie poczynili znaczące postępy – udało im się zdobyć około połowy wioski. Rosyjscy korespondenci wojenni również donoszą o zaciętych walkach o miejscowość. Przejęcie nad nią kontroli zagraża nie tylko Czasiwemu Jarowi.
– Jeśli sytuacja wkrótce się nie ustabilizuje (co jest mało prawdopodobne), kwestia dalszego utrzymywania przez naszych żołnierzy linii Kliszczijiwka-Andrijiwka, którą zajęliśmy w zeszłym roku w wyniku operacji ofensywnych, znacząco się utrudni – mówi ukraiński analityk wojskowy Kostiantyn Maszowiec o możliwych konsekwencjach rosyjskich sukcesów na tym odcinku frontu.
Szef służby prasowej zgrupowania wojsk Chortyca, Ilja Jewłasz, nazwał ofensywę wojsk rosyjskich sił „potężnym porywem”. Zauważył, że Rosjanie aktywnie posuwali się szerokim frontem, szukając słabych punktów w ukraińskiej obronie, a gdy tylko je znaleźli, natychmiast rzucili rezerwy, aby poszerzyć wyłom.
Zdaniem Jurija Fedorenki, dowódcy batalionu dronów szturmowych 92. Samodzielnej Brygady Szturmowej SZU, miasto Czasiw Jar znajduje się na dominującym wzniesieniu. Jeśli Rosjanie je zdobędą, będą mogli ostrzeliwać Kostiantyniwkę, Drużkiwkę, a nawet dosięgnąć do strategicznie ważnego Kramatorska. Co więcej, Czasiw Jar może stać się niezawodnym i solidnym przyczółkiem dla dalszej ofensywy rosyjskich sił zbrojnych na inne miasta Donbasu, począwszy od Kostiantyniwki. Zdobywając Czasiw Jar, Rosjanie zrobią ważny krok w kierunku dalszej okupacji całego Donbasu.
(...)
Od połowy lutego ukraińskie siły zbrojne odnotowały znaczny wzrost zestrzeleń rosyjskich samolotów, które dowództwo rosyjskiego lotnictwa masowo wykorzystuje do atakowania ukraińskich pozycji za pomocą bomb kierowanych KAB. Według oficjalnych danych SZU 13 rosyjskich samolotów – głównie bombowców taktycznych Su-34 i myśliwców wielozadaniowych Su-35 – zostało zestrzelonych w ciągu ostatnich dwóch tygodni lutego. Na początku marca poinformowano, że dwa kolejne Su-34 zostały zniszczone.
(...)
Według holenderskiego projektu Oryx, który rejestruje tylko wizualnie potwierdzone zniszczenia sprzętu wojskowego obu stron, rosyjska armia od początku inwazji straciła w sumie 105 samolotów bojowych, w tym 25 Su-34 i siedem Su-35.
Jednak znacznie trudniej jest wizualnie zarejestrować zniszczenie samolotów niż pojazdów lądowych, które zwykle są trafiane na linii frontu. Obecnie rosyjskie siły powietrzne zrzucają KAB w odległości około 40 kilometrów od celu, co wykracza poza zasięg ukraińskich systemów obrony przeciwlotniczej krótkiego zasięgu. Mogą one zostać zestrzelone przez systemy S-200, S-300, Buk, a także zachodnie Patriot, których dostarczenie na linię frontu jest wysoce ryzykowne. Sfilmowanie samolotów uderzających z takiej odległości jest praktycznie niemożliwe.
Zachodni analitycy powszechnie uznają fakt, że straty rosyjskiego lotnictwa bojowego ostatnio znacznie wzrosły. Jednocześnie eksperci z amerykańskiego Instytutu Badań nad Wojną (ISW) zauważają, że nawet pomimo znacznego wzrostu strat, Rosjanie nadal aktywnie wykorzystują myśliwce i bombowce w pobliżu linii frontu, starając się zapewnić wysokie tempo natarcia wojsk lądowych na zachód od Awdijiwki. Rosjanie przerzucają samoloty, które jeszcze nie brały udziału w walkach, aby zastąpić zniszczone.
Profesor Justin Bronk, starszy pracownik Royal United Services Institute for Defence Studies (RUSI), uważa, że wzrost rosyjskich strat w powietrzu wynika z podjęcia przez ukraińskie dowództwo ryzyka i przesunięcia zachodnich systemów obrony powietrznej dalekiego zasięgu bliżej linii frontu.
belsat.eu
