sobota, 14 października 2023


To pierwsza tak poważna rosyjska próba działań ofensywnych od końca zimy. Do ataku ruszyły całe kolumny ciężkiego sprzętu w stylu niewidzianym od ataków na Wuhłedar ponad pół roku temu. Skończyły w podobnym stylu. W znakomitej większości rozbite ogniem Ukraińców.

Uderzenie rozpoczęło się 10 października rano, w ten wtorek. Wyszło z dwóch kierunków, ewidentnie obliczone na wzięcie Awdijiwki w kleszcze i jej okrążenie. To ogromne niezrealizowane pragnienie Rosjan już od ponad roku. Awdijiwka jest cierniem w ich boku właściwie od początku inwazji. Ukraińcy silnie ufortyfikowali to miasto i jego okolice w latach 2015-2022. Jest ich najbliższym okupowanego Doniecka dużym punktem oporu. Według Rosjan Awdijiwka i jej okolice służą Ukraińcom jako baza do prowadzenia terrorystycznego ostrzału centrum tegoż miasta. Jej zdobycie i odepchnięcie dalej ukraińskiego wojska jest więc potrzebą propagandową, albo wręcz ambicjonalną. Dla tych, którzy wierzą w terrorystyczne ostrzały Ukraińców, potrzeba jest dodatkowo moralna. Ukraińskie wojsko jak na złość nie chce jednak oddać Awdijiwki. Pomimo niezliczonych prób i dziesiątek tysięcy zabitych w atakach.

Rosjanie zyskali dotychczas tyle, że miasto jest okrążone w połowie. Jeszcze na początku wojny wiosną 2022 roku udało im się przełamać ukraińskie linie obronne kilkanaście kilometrów dalej na północ w rejonie miejscowości Werchniotorećke. Zostali zatrzymaniu na kolejnej linii i do dzisiaj praktycznie nie mieli dalszych postępów, ale dzięki pierwszemu sukcesowi stworzyli północny nawis nad Awdijiwką. Od południa nie mieli takich sukcesów, zdołali jedynie posunąć się o około 2,5 kilometra w linii prostej z terenu lotniska w Doniecku, mijając wsie Optyne i Wodziane. Ukraińcy w sierpniu odrzucili ich tam na około kilometr, pozbawiając wielu bardzo krwawo okupionych zdobyczy. Występ, w którym jest Awdijiwka, ma w efekcie około 10 kilometrów szerokości u nasady.

Teraz Rosjanie bardzo starają się go zwęzić lub zamknąć. Nagrania z ukraińskich dronów pokazują niewidziane od dawna duże kolumny sprzętu opancerzonego, próbującego 10 października rano uderzać z rejonu Werchniotorećkie na zachód, przez linię kolejową ku wsi Stepowe, oraz na północ z Opytne i Wodziane. Wcześniej, w nocy z 9 na 10 października Ukraińcy donosili o gwałtownej nawale artyleryjskiej, niewidzianej na froncie już od wielu miesięcy. Wyjątkowo silnemu ostrzałowi Awdijiwki i całej okolicy towarzyszyły równie wyjątkowo silne naloty. Rosjanie ewidentnie chcieli wyrządzić maksymalne szkody obrońcom siedzącym na dobrze ufortyfikowanych pozycjach.

Skuteczność intensywnego ostrzału miała być jednak ograniczona. Sami rosyjscy blogerzy (zwłaszcza ochotnik o pseudonimie Murz, który walczy w Donbasie od 2014 roku) pisali o żałosnej celności artylerii ze względu na zużycie luf i kiepskiej jakości amunicję z nowej wojennej produkcji. Efektem miało być tak zwane "oranie pól", a nie celny ostrzał ukraińskich punktów oporu. Jakieś szkody musiały być jednak nieuniknione przy takim natężeniu ognia. Większe wyrządziły na pewno naprowadzane bomby lotnicze, które miały spadać wyjątkowo gęsto.

Niezależnie od tego ukraińska obrona wytrzymała pierwsze silne ataki Rosjan. Rosyjskie kolumny wpadały w tradycyjne zasadzki w postaci pól minowych osłanianych przez zespoły z wyrzutniami rakiet przeciwpancernych. Swoje dokładała ukraińska artyleria. Ukraińcy twierdzą, że czegoś takiego nie widzieli od dawna, może nawet od początku wojny. Dziesiątkowane masy czołgów i bojowych wozów piechoty próbujących pchać się naprzód wąskimi trasami.

Oficjalne ukraińskie statystyki rosyjskich strat bojowych opublikowane 11 października wyglądały wręcz nieprawdopodobnie. Od miesięcy jest to zazwyczaj od kilku do może kilkunastu czołgów i innych pojazdów opancerzonych dziennie. Tak tego dnia zaraportowano jednak 34 czołgi i 91 innych pojazdów opancerzonych. 12 października odpowiednio 42 i 44. Następnego dnia 26 i 49. Razem oznacza to 102 czołgi i 184 inne pojazdy opancerzone. Nawet jeśli przyjmiemy te liczby za umiarkowanie wiarygodne, jako oficjalny przekaz walczącej strony, po czym podzielimy przez dwa, to i tak uzyskujemy niezwykle wysokie straty jak na trzy dni walk. Poziom niewidziany od pierwszej fazy wojny zimą i wiosną 2022 roku. Dodatkowo Ukraińcy twierdzą, że Rosjanie stracili w tych trzech dniach niemal trzy tysiące ludzi. Nawet przy podobnych założeniach jak powyżej, to i tak oznacza bardzo wysoki poziom strat.

Jak ucierpieli Ukraińcy, tego nie sposób powiedzieć. Tak jak jest dużo nagrań rosyjskich ataków oraz strat, tak prawie nie ma tych przedstawiających straty ukraińskie. Ukraińcy piszą, że sytuacja jest trudna, bo Rosjanie rzucili do ataku naprawdę duże siły. Ma być jednak pod kontrolą. Nie ma dowodów na jakieś istotne postępy Rosjan w terenie. Na południowym kierunku szara strefa może powiększyła się o kilometr. Na północnym Rosjanie prawdopodobnie posunęli się kilkaset metrów naprzód i zbliżyli się do linii kolejowej, będącej osią ukraińskiej obrony. W samej Awdijiwce zacięte dwudniowe walki o dużą hałdę górującą nad północną częścią miasta miały się skończyć porażką Rosjan. Za wcześnie jeszcze na ogłaszanie pełnego sukcesu Ukraińców w obronie, jednak jak na trzy dni ataków o takiej skali, to zyski Rosjan są zupełnie niewspółmierne do strat.

Choć wszystko wskazuje na nieudaną rosyjską operację, to sam fakt zorganizowania tak dużego ataku mówi wiele o stanie ich wojska. W sytuacji kiedy bronią się na Zaporożu i w rejonie Bachmutu oraz próbują atakować na północy w rejonie Swatowe i Kupiańska, byli w stanie zgromadzić naprawdę poważne siły do uderzenia na Awdijiwkę. Oznacza to, że nie ma mowy o wyczerpywaniu się rosyjskich rezerw, albo o gonieniu resztką sił. Rosyjskie dowództwo musiałoby być po prostu głupie, żeby koncentrować takie zasoby (nie tylko ludzi i sprzęt, ale też amunicję do artylerii) do ataku na Awdijiwkę, gdyby w innych punktach zapalnych frontu sytuacja była bliska załamaniu. Rosjanie muszą się więc czuć względnie komfortowo, aby ryzykować coś takiego. Rzucając duże siły do ataku na Awdijiwkę najpewniej liczą też na zmuszenie Ukraińców do wzmocnienia tego odcinka. Czyli zabrania sił z tych, gdzie trwają ukraińskie działania ofensywne (Zaporoże i Bachmut). Być może Rosjanie będą próbowali zrobić z Awdijiwki drugi Bachmut, czyli miejsce do wyczerpywania zasobów Ukraińców w wyniszczających walkach o częściowo okrążone miasto. Rosyjskie siły w tym rejonie są najgorszej jakości na całym froncie, straty nie będą więc czymś bardzo bolesnym. Tak samo jak w Bachmucie jesienią i zimą, gdzie do wyniszczających walk pchano w znacznej mierze byłych więźniów i poborowych, po trupach których szli naprzód żołnierze z elitarnych oddziałów powietrznodesantowych i najlepsi najemnicy grupy Wagnera.

(...)

gazeta.pl