Vance rzucił się na Europę, oskarżając jej przywódców o tłumienie wolności słowa, niepowodzenie w powstrzymaniu migracji i ucieczkę w strachu od żądań wyborców.
Pod względem ideologicznym Europa jest zmuszona wybierać między nieliberalną polityką typu Make America Great Again (Uczyńmy Amerykę znów wielką, MAGA), którą prowadzi Donald Trump, a klasycznym liberalizmem, który leży u podstaw istnienia UE.
(...)
W ostrym ataku Vance'a, równie agresywnym jak przemówienie prezydenta Rosji Władimira Putina na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa w 2007 r., wiceprezydent USA zrobił wszystko, co w jego mocy, aby obrazić UE i zakomunikować jej, że musi tańczyć do ideologicznych melodii administracji prezydenta USA Donalda Trumpa.
(...)
Nawet wielu konserwatystów uczestniczących w szczycie było w szoku, choć mają oni wątpliwości co do postępowania UE w związku z wolnością słowa i pozostają sfrustrowani niepowodzeniami w ograniczaniu migracji. Ich zdaniem Vance przedstawił natomiast bardzo zniekształcony obraz, który nadmiernie upraszcza złożone problemy. Poza tym, krytykowanie samego siebie to jedno, a zupełnie inną rzeczą jest to, że ktoś przychodzi do twojego domu i mówi, że jesteś do bani.
Przesłanie Vance'a nie może być jaśniejsze. Na szczycie dotyczącym sztucznej inteligencji w Paryżu na początku zeszłego tygodnia poinstruował Europę, aby wycofała się z przepisów, które ograniczają amerykańskich magnatów technologicznych.
(...)
Przemówienie Vance'a podkreśliło również, że główni ideolodzy wokół Trumpa nie postrzegają ruchu MAGA jako projektu narodowego, ale cywilizacyjnego, polityczno-kulturowej krucjaty, która ma być prowadzona także daleko poza Stanami Zjednoczonymi.
Jest to projekt mający na celu ocalenie zachodniej cywilizacji — przed samą sobą, jeśli to konieczne — i zmuszenie jej do powrotu do chrześcijańskich korzeni. Vance otrzymał zadanie szerzenia reakcyjnej rewolucji.
(...)
— Naprawdę wierzę, że nadszedł czas, aby stworzyć siły zbrojne Europy. Bądźmy szczerzy, teraz nie możemy wykluczyć, że Ameryka powie Europie "nie" w kwestiach, które mogą jej zagrozić — powiedział.
Krótko mówiąc, nadszedł czas, aby odzyskać kontrolę.
— Europa ma wszystko, czego potrzeba. Europa musi się po prostu zjednoczyć i zacząć działać w taki sposób, aby nikt nie mógł powiedzieć jej "nie", rządzić nią lub traktować ją jak popychadło — powiedział Zełenski.
Przemówienie Vance'a zyskało większą uwagę w Monachium, ale mowa Zełenskiego było odważna. Była odważnym przejściem od schlebiania Trumpowi w nadziei, że nie porzuci Ukrainy, do bardziej wyzywającego tonu.
— Brzmiał jak przywódca wolnego świata — powiedział w rozmowie z POLITICO były amerykański dyplomata Michael McFaul.
I pomimo potęgi Ameryki w porównaniu z niepewnością sytuacji w Ukrainie, nie było wątpliwości, które przemówienie było preferowane przez większość uczestników szczytu.
Karta przetargowa Wołodymyra Zełenskiego. W ten sposób może przeciągnąć Donalda Trumpa na swoją stronę
Słowa Vance'a spotkały się z kamiennymi twarzami, mroźnymi spojrzeniami i jedynie oklaskami ze strony niewielkiej grupy zwolenników. Uczestnicy szczytu z dezaprobatą dyskutowali o jego przemówieniu w kawiarniach i lobby monachijskiego hotelu Bayerischer Hof. Przemówienie Zełenskiego zostało przyjęte owacją na stojąco.
Pytanie brzmi, jak postąpi Europa.
— Być może powinniśmy podziękować J.D. Vance'owi za tak dosadny atak na Europę, ponieważ Europejczycy poczuli, że Trump idzie również po nich — powiedział w rozmowie z POLITICO były ukraiński minister spraw zagranicznych Dmytro Kuleba.
— W Paryżu dosłownie powiedział: "Nie próbujcie konkurować z nami w zakresie sztucznej inteligencji. Przyjmijcie nasze firmy, usuńcie wszystkie przeszkody, a wtedy wszystko będzie dobrze". Potem przyjechał tutaj i po zaatakowaniu modelu gospodarczego Europy zaatakował jej model polityczny — powiedział Kuleba.
onet.pl/Politico