piątek, 28 lipca 2023


Gazeta "Kölner Stadt-Anzeiger" widzi sprawę następująco: "Nie powinno się wierzyć w zbieg okoliczności, że żołnierze akurat teraz próbują puczu w Nigrze. W Petersburgu Rosja i kraje afrykańskie spoktały się na szczycie. Prezydent Rosji, zbrodniarz wojenny Władimir Putin, chce zademonstrować, że jego wpływ na Afrykę jest nadal duży i że po ataku na Ukrainie nie jest wcale tak odizolowany, jak życzyłby sobie tego Zachód. Dla lidera puczystów powodem przejęcia władzy przez wojsko było rzekomo złe gospodarcze i socjalne rządzenie krajem. W rzeczywistości jest to obawa przed wzmocnieniem demokracji, przed wolnością i prawami kobiet. Strach przed wszystkim, czego chce prezydent Bazoum".

Gazeta "Volksstimme" z Magdeburga ocenia, że w Nigrze realizuje się aż nadto dobrze znany scenariusz.

"Nie licząc paru wyjątków, systemy rządów w Afryce to zazwyczaj pozorowane demokracje albo dyktatury. Pucz w Nigrze wpisuje się w zwyczajowy obieg spraw. Wybrany demokratycznie władca jest usuwany na drodze puczu przez wojsko, co uzasadnia się potrzebą ratowania narodu, choć ten wcale nie jest zagrożony. Szef junty zapewne sam stanie się potentatem i prawdopodobnie zostanie sam usunięty w wyniku kolejnego puczu. Strefa Sahelu jest obecnie szczególnie dotknięta. W sąsiednim Mali doszło od 2020 r. już do dwóch puczów. Ponieważ w regionie subsaharyjskim grasują do tego islamiści, Mali miało zostać ustabilizowane przez misję ONZ z niemieckim udziałem. Wszystko na nic. Siły międzynarodowe zostały wyrzucone z kraju. Zamiast tego zaangażowano rosyjskich najemników Wagnera. Światowa polityka przebija się aż do Timbuktu (Mali). Rosja zaprasza na szczyt afrykański, aby, jak Chiny, zabezpieczyć swoje synekury. Jeśli Amerykanie i Europejczycy przychodzą z demokratycznymi pryncypiami, to już przegrali".

Już teraz sytuacja w Afryce jest w wielu miejscach napięta albo wręcz dramatyczna, ocenia gazeta "Neue Osnabrücker Zeitung". "Sahara rozprzestrzenia się coraz bardziej, także w wyniku zmian klimatycznych, a niszczycielskie wieloletnie susze oraz wojny domowe rujnują rolnikom zbiory. ONZ ostrzega obecnie przed kryzysem żywnościowym w Sudanie, Południowym Sudanie, Burkina Faso, Mali, Nigerii, Afganistanie i Jemenie. Żyją tam setki milionów ludzi, którzy z powodu sytuacji w Ukrainie będą jeszcze bardziej głodować. To sprawia, że Rosja staje się jeszcze ważniejsza, przecież ten kraj jest największym na świecie producentem pszenicy" – czytamy.

onet.pl

Adam Świerkowski, Defence24.pl: Zanim porozmawiamy o obecnej sytuacji ukraińskiej artylerii, chciałbym zapytać o to, jak to wyglądało przed 24 lutego 2022 roku. Na jakim sprzęcie bazowały ukraińskie jednostki artylerii lufowej i rakietowej?

ppłk rez. mgr. inż. Tomasz Lisiecki: Można to podsumować jednym słowem – "poradzieckim". W 1991 r., gdy Ukraina odzyskała niepodległość, był to sprzęt zarówno mocno przestarzały, jak i najbardziej nowoczesny. A były to ogromne liczby: ok. 2500 dział, 600 moździerzy i 640 wyrzutni rakietowych kalibru powyżej 100 mm. Ale to było 30 lat temu... Do wiosny 2014 r. duże ilości sprzętu zmagazynowano, część sprzedano za granicę. W szkoleniu zużyto też ogromne ilości amunicji. Wojna o Donbas zastała ukraińskie Wojska Rakietowe i Artylerii (jak i całe Zbrojne Siły Ukrainy) w stanie totalnego paraliżu. Nie chodzi tylko o to, że istniały wówczas dwie brygady artylerii (trzecią rozwiązano do grudnia 2013 r.!) a także jedna brygada i trzy pułki artylerii rakietowej. Każda z tych jednostek była w stanie wystawić bez mobilizacji nie więcej niż jeden dywizjon. Ponadto takie decyzje jak wycofanie z użytkowania w 2013 r. dział samobieżnych 2S1 Goździk nosiły wręcz znamiona sabotażu.

Wojna o Donbas w latach 2014-2021 zmieniła całe ukraińskie Siły Zbrojne. Ale "ciche" embargo na dostawy najnowszego sprzętu wojskowego, a także zużycie i zniszczenie przez Rosjan ogromnych zapasów amunicji, odniosły skutek po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji rosyjskiej. Do tego dodać należy problemy ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego, który nie potrafił sobie poradzić nie tylko z produkcją nowoczesnego sprzętu artyleryjskiego, ale i podwozi do starzejących się wyrzutni rakietowych czy prostych, wydawałoby się, moździerzy.

Do 24 lutego 2022 r. zmieniło się wiele. Wojna o Donbas doprowadziła do znacznej rozbudowy ukraińskich WRiA. Na początku 2022 r. w Zbrojnych Siłach Ukrainy było już osiem samodzielnych brygad artylerii (SBA), dwie brygady artylerii rakietowej (BAR), brygada rakiet (BR) oraz dwa pułki artylerii rakietowej (PAR), z czego 10 brygad i pułk znajdowało się w składzie Wojsk Lądowych, a SBA i PAR – w składzie Sił Morskich. SBA miały różną strukturę, ale tylko dwie dysponowały działami samobieżnymi (26. BA – 152 mm 2S19 Msta i 152 mm 2S5 Hiacynt, a 43. SBA – 203 mm 2S7 Pion). Pozostałe brygady posiadały ciągnione 152 mm armaty 2A36 Hiacynt-B i haubicoarmaty 2A65 Msta-B. Ponadto każda brygada miała etatowy dywizjon przeciwpancerny wyposażony w 12 egzemplarzy 100 mm armat ppanc. MT-12 Rapira i 6 sztuk samobieżnych wyrzutni ppk 9P149 Szturm-S. 19. BR wyposażona była w wyrzutnie rakiet 9K79-1 Toczka-U (raczej 12 niż 24 egzemplarze), 15. PAR i 107. BAR – w 300 mm wyrzutnie BM-30 (9A52) Smiercz/Wilcha, a 27. BAR i 32. PAR – w 220 mm wyrzutnie BM-27 (9P140) Uragan/Burewij.

Z powodu braku w armii ukraińskiej szczebla dywizyjnego, brygady kadrowe posiadały silną brygadową grupę artylerii (BGA, praktycznie – pułk) o zasięgu ognia do 24 km. W brygadach pancernych etatowo znajdowały się dwa dywizjony artylerii samobieżnej (122 mm 2S1 Goździk i 152 mm 2S3 Akacja) i jeden dywizjon artylerii rakietowej 122 mm BM-21 Grad. Brygady zmechanizowane miały podobną artylerię oraz dywizjon przeciwpancerny (o takim samym składzie jak w SBA). BGA brygad górsko-szturmowych dysponowały dywizjonem artylerii haubic (152 mm D-20 lub 122 mm D-30), dywizjonem artylerii samobieżnej 2S1 (tylko 10. SBGór.-Szturm.), dywizjonem artylerii rakietowej BM-21 i przeciwpancernym. Natomiast brygady piechoty zmotoryzowanej posiadały etatowo dywizjon haubic (D-20), baterię BM-21 (lub jej ukraińskie modernizacje Werba i Bastion) oraz dywizjon przeciwpancerny. Niestety – sprzętu zabrakło już dla brygad OT i kolejnych jednostek odwodowych... Według szacunków, jakie zamieściliśmy w naszej książce o WRiA Ukrainy, oceniam, że na początku wojny dysponowały one około 46-47 dywizjonami artylerii samobieżnej, 35-37 dywizjonami artylerii ciągnionej, 33-36 dywizjonami artylerii rakietowej i 3 dywizjonami rakiet, a także 30 dywizjonami artylerii przeciwpancernej.

Jak obecnie wygląda kwestia ukraińskich jednostek artyleryjskich? Czy rzeczywiście nastąpił znaczny stopień wymiany sprzętu na NATO-wski? Czy może wyrównuje się on procentowo z dalej przekazywaną artylerią postsowiecką?

Wojna zmienia wszystko. Wojny ostatniego stulecia pokazują, że armie nigdy nie kończą ich z takim sprzętem, z jakim je rozpoczynały. Tak samo jest z WRiA Ukrainy. Być może sprzęt poradziecki dalej stanowiłby podstawę ukraińskiej artylerii, ale... zabrakło amunicji. Ukraina bowiem nie produkowała jej (!) i praktycznie żyła z zapasów pozostawionych przez ZSRR. Sytuacja zmieniła się radykalnie po kampanii kijowskiej, gdy rozpoczęły się zacięte walki o Siewierodonieck i Lisiczańsk. Tam po prostu skończyła się poradziecka amunicja, zwłaszcza 152 i 122 mm, zapasy rakiet Toczka oraz amunicja rakietowa do Uraganów, Smierczy i ich ukraińskich modernizacji. Sytuację uratowały dostawy dużych ilości sprzętu zachodniego (przede wszystkim szybki przerzut już w kwietniu 2022 r. 90 amerykańskich 155 mm haubicoarmat ciągnionych M777) oraz poradzieckiego (tożsamego z używanym przez Ukraińców) wraz z zapasami amunicji.

Dlatego SZU mogły sobie pozwolić na wycofanie z istniejących Samodzielnych Brygad Artylerii 152 mm dział ciągnionych i przekazanie ich do nowoformowanych Samodzielnych Brygad Artylerii i Brygad Samodzielnych Brygad Zmechanizowanych. Także w BR i SBR/PAR wyrzutnie rakiet i dalekonośne wyrzutnie rakietowe zastąpiono stopniowo systemami HIMARS i MLRS. Przy czym warto podkreślić, że 15. Pułk Artylerii Rakietowej rozwiązano z braku sprzętu i amunicji do systemów Smiercz, a na jej bazie powstała 15. Samodzielna Brygada Rozpoznania Artyleryjskiego (SBRA), którą wyposażono w nowoczesne systemy rozpoznania, zarówno bezpilotowe statki powietrzne, jak i stacje radiolokacyjne. Brygady artylerii otrzymały sprzęt najnowocześniejszy: 155 mm ahs Krab (26. SBA), PzH 2000 (26., potem 43. SBA) i CAESAR-y (55. SBA), ale większość z nich otrzymała 155 mm haubicoarmaty ciągnione M777, FH-70 i Tr F1 (40., 44., 45., 55. i 406. SBA). Do brygad pancernych, zmechanizowanych i górsko-szturmowych zaczęły napływać starsze typy uzbrojenia artyleryjskiego z Zachodu, przede wszystkim różne wersje M109 z lufami L/39, ale też Zuzany 2 z lufami L/52 i doskonale nam znane 152 mm ahs DANA. Ponadto niektóre brygady doposażono w wyrzutnie rakietowe RM-70/RM-70 Vampire. Ciekawie wygląda też sytuacja w Wojskach Desantowo-Szturmowych (WD-Sz.), które oddały brygadom specjalnym i szturmowym swoje 122 mm haubice D-30 i zamieniły je na zachodnie 105 mm haubice L119/M119.

Z kolei brygady nowo formowane otrzymywały początkowo sprzęt wycofywany ze starych Samodzielnych Brygad Artylerii, brygad zmechanizow., SBPanc. i brygad WD-Sz., który w miarę napływu zastępowany jest sprzętem z Zachodu. Dziś są to przede wszystkim M109A6 Paladin i brytyjskie AS-90, których dostarcza się coraz więcej, ale są też zapowiedzi wysłania szwedzkich Archerów czy tureckich Fırtın. Na koniec ubiegłego roku szacowałem, że Ukraina mogła otrzymać ponad 300 dział ciągnionych o kalibrach od 105 do 155 mm, 350 dział samobieżnych i 148 wyrzutni rakietowych (w tym ok. 40 HIMARS/MLRS). W sumie dawało to około 900 systemów artyleryjskich. Dziś ta liczba grubo przekracza 1 500 egz. Podobnie proces ten wygląda w kwestii moździerzy. Ten proces zastępowania poradzieckiego uzbrojenia artyleryjskiego sprzętem zachodnim jest więc stopniowy i nieodwracalny.

Co lepiej sprawdza się na ukraińskich stepach: systemy artyleryjskie na kołach czy gąsienicach? A może oba typy dobrze się uzupełniają?

A widział Pan jakikolwiek sprzęt dobrze radzący sobie w okresie rasputicy? No, może MT-LB... (śmiech). Moim zdaniem każda armia powinna mieć zróżnicowany sprzęt artyleryjski, dostosowany do potrzeb, sposobu walki i terenu. Ponieważ wszystko poznaje się przez porównanie, podam przykład. Co jest lepsze: nasz Rak czy moździerz na M113, a może 120 mm moździerz ciągniony? Rak jest super, jak działa w takim terenie jak na poligonie w Toruniu, zaś M113 lepiej poradzi sobie w błocie. Ale czy któryś z nich sprawdzi się w Awdijewce lub w Bachmucie? Nie! Użycie Raków czy M113 w zniszczonym mieście skończy się tak, jak wyglądało użycie w 1945 r. w Berlinie T-34 i SU-76. Za to stary, dobry 120 lub 82 mm moździerz ciągniony ukryty za stertą gruzu jest tam na wagę złota!

Tak więc uważam, że SZU same wyciągną należyte wnioski i zdecydują, jaki sprzęt będą chciały mieć. Czy będą go miały? Niestety zakładam, że nie, bo nie pozwoli na to stan budżetu zniszczonego kraju... Tak więc początkowo wybiorą rozwiązania kompromisowe, o czym też musimy pamiętać.

defence24.pl