wtorek, 7 maja 2024


Handel Moskwy z jej kluczowymi partnerami handlowymi, takimi jak Turcja i Chiny, tąpnął w pierwszym kwartale 2024 roku. Stało się to po tym, jak USA zajęły jasne stanowisko wobec międzynarodowych banków, dzięki którym Rosja mogła nabywać produkty kluczowe dla jej działań wojennych - wskazuje "Financial Times".

Chodzi o amerykańskie rozporządzenie z 2023 r., którego skutki widać dziś jak na dłoni.

USA zagroziły zagranicznym bankom, że stracą dostęp do amerykańskiego systemu finansowego, jeśli będą ułatwiać znaczące transakcje mające związek z przemysłem obronnym Rosji.

"Amerykańskie rozporządzenie wykonawcze, które zostało wdrożone pod koniec 2023 roku, zmusiło pożyczkodawców do odstąpienia od współpracy z rosyjskimi kontrahentami oraz do unikania transakcji w wielu walutach" - informuje brytyjski dziennik.

- Rosji jest coraz trudniej uzyskać dostęp do usług finansowych, które są niezbędne do nabycia tych towarów - powiedziała "Financial Times" Anna Morris, zastępca asystenta sekretarza ds. globalnych w Departamencie Skarbu USA.

Naszym celem jest utrudnienie przepływu tych pieniędzy, zwiększenie kosztów dla Rosjan - dodała.

Brytyjski dziennik zauważa, że obecnie, aby obejść te ograniczenia, potrzebna jest sieć pośredników, którzy pomagają uniknąć kontroli. Dotyczy to nawet tych transakcji, które nie mają nic wspólnego z rosyjską machiną wojenną.

To niejedyne problemy, jakie napotyka Rosja. Urzędnicy i finansiści zauważają, że rosną koszty konwersji walut i prowizji od wspomnianych transakcji.

- Z miesiąca na miesiąc jest coraz trudniej. Minie sześć miesięcy i w zasadzie nie będziesz w stanie nic zrobić. Skończy się to przekształceniem Rosji w Iran - powiedział dziennikowi starszy rosyjski inwestor, nawiązując do surowych sankcji finansowych nałożonych na Teheran.

Co i gdzie kupuje Putin? M.in. produkty przeznaczone głównie do użytku cywilnego, ale uznane za kluczowe dla działań wojennych, np. mikrochipy. Eksport z Turcji do Rosji towarów "o wysokim priorytecie", takich jak właśnie mikrochipy, gwałtownie wzrósł po inwazji na Ukrainę. Według Trade Data Monitor w 2023 r. jego wartość sięgnęła 586 mln dol.

Jednak w pierwszym kwartale 2024 r. turecki eksport do Rosji spadł o jedną trzecią rok do roku do 2,1 mld dol.

money.pl

Xi Jinping kończy dzisiaj wizytę we Francji. Emmanuel Macron ugościł go z pełnym francuskim blichtrem, ale żadna ilość brokatu czy pasztetu z wątróbki nie przykryje braku treści w tej wizycie. Owszem podpisano szereg porozumień o współpracy, które pozostaną puste. Niektóre francuskie firmy podpiszą jakieś kontrakty, które i tak by podpisały, bo przecież Chińczycy nie będą teraz kupować samolotów Boeinga, a ich rodzima konstrukcja jest jeszcze daleka od dojrzałości – inna sprawa, że nie poleci bez zachodnich technologii. Prawdziwym kuriozum były zapewnienia Xi Jinping, że Chiny nie dostarczają Rosji broni i będą dokładniej przyglądać się sprzedaży produktów podwójnego zastosowania cywilno-wojskowego. Jeden udaje, że nie będzie wspierał Putina, a drugi udaje, że mu wierzy. Po co więc taka wizyta?

Dla Xi Jinping jest ważna, ponieważ każde spowolnienie procesu de-riskingu daje czas gospodarce ChRL na zwiększenie własnej niezależności i pogłębienie uzależnienia Europy od ChRL. Strategicznym celem Pekinu jest neutralizacja UE jako potencjalnego partnera i sojusznika Waszyngtonu przeciwko ChRL. Po to jest też m.in. de facto sojusz z Moskwą. Rosja szachująca Europę jest dla Chin najlepszym zabezpieczeniem, aby Europa siedziała cicho. Po co to jednak Macronowi?

Nie, nie uważam, żeby prezydent Francji był naiwny. Po prostu funkcjonuje w określonym cyklu politycznym i zbliżające się wybory do Parlamentu Europejskiego będą dla niego bardzo istotne. Aby odzyskać poparcie i szanse na skuteczne rządzenie musi odzyskać inicjatywę polityczną. Stąd szereg jego inicjatyw i głośnych wystąpień w ostatnich miesiącach. Dlatego też musi udawać, że wierzy Xi Jinpingowi, kiedy ten mówi, że nie będzie wspierał rosyjskiej wojny wobec Ukrainy, mimo że codziennie pojawiają się kolejne raporty wskazujące, że to chińska pomoc pozwala rosyjskiemu przemysłowi zbrojeniowemu utrzymać produkcję. Po prostu wyborcy tego oczekują. Wyborcy chcą w to wierzyć. Wyborcy oczekują cudu, że nic się nie zmieni. Wyborcy, chcą uwierzyć, że jak Francja sprzeda trochę wołowiny z kością lub bez kości do Chin, to już wszystko będzie dobrze. Wyborcy nie chcą słyszeć, że świat się zmienia, że czekają nas wstrząsy i już nie wrócimy do strefy komfortu. Dlatego Macron się uśmiecha i potakuje.

Problemem będzie, kiedy jednak do Pekinu poleci – prawdopodobnie jeszcze w tym miesiącu – Putin i też się razem z Xi nieźle uśmieją.

zawielkimmurem.net