czwartek, 4 sierpnia 2022


Siły rosyjskie zintensyfikowały ataki na północ i zachód od Doniecka. Trwają walki na obrzeżach Awdijiwki – najeźdźcy podejmują próby przełamania obrony ukraińskiej na kierunku Kramatorska. Starcia prowadzone są też o kontrolę nad wsią Pisky (u wylotu autostrady M04 z Doniecka do Dniepru) i na obrzeżach Marjinki. Agresor kontynuuje natarcie na Bachmut oraz miejscowości na północny i południowy wschód od miasta. Głównymi rejonami walk są Sołedar i Werszyna, a także Kodema i Trawnewe na północ od Gorłówki. Obrońcy powstrzymali ataki na północ i północny wschód od Charkowa. Starcia toczą się na południe od Bałakliji, zmniejszyło się natomiast natężenie ataków na pograniczu obwodów charkowskiego i donieckiego (w ostatnich dniach Ukraińcy odparli natarcie na odcinku Jaremiwka–Dołyna), gdzie Rosjanie przeszli do działań dywersyjno-rozpoznawczych. Najeźdźcy mieli bezskutecznie atakować pozycje przeciwnika w północno-zachodniej części obwodu chersońskiego, przy granicy z obwodami mikołajowskim i dniepropetrowskim.

Artyleria i lotnictwo agresora wciąż ostrzeliwują i bombardują pozycje oraz zaplecze sił ukraińskich wzdłuż całej linii styczności, jak również w przygranicznych rejonach obwodów czernihowskiego i sumskiego. Systematycznie niszczone (także za pomocą rakiet) są Charków, Czuhujew, Mikołajów, Nikopol i miejscowości na południe od Krzywego Rogu. Rakiety spadły ponadto na południowe i wschodnie obrzeża Zaporoża, Synelnykowe w obwodzie dniepropetrowskim oraz jednostkę wojskową w rejonie czerwonogrodzkim (dawny Krystynopol) obwodu lwowskiego. W ostatnim z ataków obrońcy mieli zestrzelić siedem z ośmiu pocisków manewrujących wroga. Ogień ukraińskiej artylerii skupiony był głównie na pozycjach przeciwnika w Donbasie (zwłaszcza w Doniecku i okolicach). Obrońcy uderzyli ponownie w kolejowy most Antonowski. Rosjanie przeprowadzili prowizoryczną naprawę samochodowego mostu Antonowskiego, umożliwiającą ruch pojazdów, lecz nadal sprowadzają do prawobrzeżnej części obwodu chersońskiego nowe siły również za pomocą przepraw tymczasowych.

1 sierpnia Waszyngton ogłosił siedemnasty pakiet pomocy wojskowej dla Ukrainy o wartości 550 mln dolarów, który ma objąć 75 tys. sztuk amunicji artyleryjskiej 155 mm i pociski naprowadzane GMLRS do wyrzutni HIMARS i MLRS. Tego samego dnia minister obrony Ołeksij Reznikow oznajmił, że do napadniętego kraju dotarły cztery wcześniej zapowiedziane wyrzutnie HIMARS. Znalazły się tam też pierwsze cztery bezzałogowe statki powietrzne FlyEye wraz ze stanowiskiem kierowania, zakupione w ramach opartego na społecznej zbiórce projektu „Armia dronów” (dzięki któremu armia ukraińska otrzyma 20 polskich dronów FlyEye z dwoma stanowiskami kierowania oraz 20 sztuk i dwa stanowiska kierowania amunicji krążącej Warmate).

2 sierpnia rosyjski Sąd Najwyższy, na wniosek Prokuratury Generalnej, uznał ukraiński pułk Azow za paramilitarną organizację terrorystyczną. Decyzja pozbawia żołnierzy tej jednostki praw przysługujących jeńcom wojennym i ma ułatwić postawienie ich przed sądem jako terrorystów odpowiedzialnych za zbrodnie na ludności cywilnej. Komentując orzeczenie, prezydent Wołodymyr Zełenski stwierdził, że ma ono odwrócić uwagę od tego, że to Rosja jest państwem terrorystycznym, i wezwał władze USA do potwierdzenia tego faktu. Strona ukraińska podkreśla, że pułk Azow to regularna jednostka wchodząca w skład 12. brygady Gwardii Narodowej i że prawa kombatanckie żołnierzy pułku nie mogą być podważane.

Nowy prokurator generalny Ukrainy Andrij Kostin poinformował o wstępnych ustaleniach śledztwa w sprawie śmierci 53 ukraińskich jeńców przetrzymywanych w Ołeniwce. Jako przyczynę tragedii jednoznacznie wykluczono atak rakietowy. Zdaniem Kostina wiele wskazuje na to, że śmierć jeńców nastąpiła wskutek świadomego użycia ładunku termobarycznego. Priorytetowym zadaniem dla Kijowa jest podważenie rosyjskiego przekazu propagandowego oskarżającego siły ukraińskie o zabicie jeńców w wyniku uderzenia z systemu HIMARS. Najeźdźcy nadal, wbrew obietnicom, nie pozwolili przedstawicielom Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża dokonać oględzin miejsca zdarzenia.

Na terenach okupowanych odnotowuje się opóźnienia w realizowaniu zadań przyśpieszających integrację z Rosją. Wydawanie rosyjskich paszportów przebiega powoli – jak dotąd otrzymało je ok. 10 tys. osób, co według Kijowa stanowi 1% populacji zamieszkującej te terytoria. W celu zwiększenia tempa wprowadzania rubla władze okupacyjne próbują zmusić mieszkańców do wnoszenia opłat za media i usługi komunalne w rosyjskiej walucie. Działania te są bojkotowane – hrywna wciąż pozostaje w obiegu, zwłaszcza w rozliczeniach w sektorze prywatnym. Armia agresora, wspierana przez FSB i Gwardię Narodową, zintensyfikowała działania filtracyjne w okupowanym obwodzie chersońskim. W ocenie władz ukraińskich świadczy to o zabezpieczeniu tyłów jej sił, przygotowujących się do walk na południu kraju, m.in. przez deportacje osób podejrzewanych o udział w ukraińskich grupach dywersyjnych. Władze kolaboranckie w Chersoniu przyznały, że status prawny zajętych przez Rosjan terytoriów określa sam fakt obecności wojsk FR. Pozwala to na organizację władz lokalnych bez określania przynależności państwowej i stosowanie rosyjskiego prawa przez administrację wojskową. Poinformowano również, że nie podjęto jeszcze decyzji o wyznaczeniu daty tzw. referendum.

W miejscowościach południowej części obwodu zaporoskiego trwa akcja typowania osób, które mogą brać udział w „spontanicznych” manifestacjach popierających włączenie okupowanych terytoriów w skład Rosji. Do Melitopola przybyła grupa rosyjskich propagandystów mających stworzyć na potrzeby mediów pozytywny obraz sytuacji w mieście. W Berdiańsku działa ośrodek rekrutacyjny werbujący do współpracy z władzami okupacyjnymi. Pomimo poważnych zachęt materialnych chętnych jest niewielu. Słabe rezultaty w pozyskiwaniu ludności zmusiły Rosjan do sprowadzenia „aktywistów” z Krymu, których przedstawia się jako mieszkańców Chersonia i obwodu zaporoskiego. Od początku okupacji otrzymanie pomocy finansowej bądź żywnościowej uzależniane jest od deklaracji wsparcia referendum aneksyjnego i przyjęcia rosyjskiego paszportu. Działalność rozpoczął fasadowy ruch społeczny „Razem z Rosją”, którego zadanie polega na organizowaniu płatnych manifestacji poparcia.

Według danych ukraińskiej straży granicznej od początku agresji za próbę nielegalnego opuszczenia kraju zatrzymano ok. 6,4 tys. mężczyzn uchylających się od mobilizacji. Ponad 4 tys. chciało przekroczyć „zieloną granicę”, pozostali posługiwali się fałszywymi dokumentami pozwalającymi na wyjazd. Państwowa Służba Śledcza zatrzymała szefa komendy uzupełnień i funkcjonariusza organów ścigania z Kramatorska, którzy domagali się 2 tys. dolarów łapówki za wystawienie zaświadczenia o niezdolności do służby wojskowej. Szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ołeksij Daniłow skrytykował uchylających się od obowiązku mobilizacyjnego. Jego wypowiedź była reakcją na kolejną petycję społeczną dotyczącą zniesienia zakazu wyjazdu z Ukrainy mężczyzn w wieku poborowym bez doświadczenia wojskowego oraz tych o ograniczonej zdolności do służby (uzyskano ponad 25 tys. głosów – liczbę niezbędną do jej rozpatrzenia). Autorzy argumentują, że po 24 lutego do kraju powróciło ponad 110 tys. mężczyzn, do Obrony Terytorialnej zapisało się ponad 100 tys. ochotników, a do Legionu Międzynarodowego – 20 tys., co wraz z Siłami Zbrojnymi i MSW daje 625 tys. osób wyszkolonych do walki.

2 sierpnia rozpoczęła się obowiązkowa ewakuacja ludności cywilnej z obwodu donieckiego, którą Kijów planuje zakończyć przed rozpoczęciem sezonu grzewczego, co ma dać do zrozumienia, że w tym regionie niemożliwe będzie dostarczenie ciepła zimą. Osoby odmawiające opuszczenia miejsc pobytu mają zostać zobowiązane do podpisania oświadczenia o świadomości konsekwencji pozostania. Tego samego dnia z Pokrowska ruszył pierwszy pociąg ewakuacyjny. Według szefa Donieckiej Obwodowej Administracji Wojskowej Pawła Kyryłenki po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji dwie trzecie mieszkańców obwodu opuściło swe domy, ale wciąż pozostaje tam ok. 350 tys. osób.

Minister edukacji i nauki Serhij Szkarłet oświadczył, że na Ukrainę powróciło 30 tys. dzieci w wieku szkolnym, które po 24 lutego wyjechały za granicę. Szacunki resortu mówią, że obecnie poza krajem wciąż przebywa 641 tys. dzieci (w momencie rozpoczęcia agresji w szkołach uczyło się ok. 4,2 mln uczniów). Minister zapewnił, że mimo dużej skali przesiedleń w nowym roku szkolnym zapewniona zostanie odpowiednia liczba placówek edukacyjnych lub możliwe będzie nauczanie zdalnie. Zajęcia stacjonarne będą mogły być prowadzone jedynie w szkołach posiadających schrony bombowe. Tam, gdzie schrony nie będą w stanie pomieścić wszystkich uczniów i nauczycieli, lekcje będą się odbywać w trybie dwuzmianowym. W Kijowie schronami dysponuje prawie 70% szkół.

Komentarz

•  Zintensyfikowanie rosyjskich działań na północ i zachód od Doniecka, a także decyzja Kijowa o przymusowej ewakuacji ludności z pozostającej pod kontrolą obrońców części Donbasu potwierdzają, że region przekształcił się w główny obszar starcia zbrojnego, mającego po obu stronach charakter wojny totalnej, w której również strona ukraińska postanowiła zastosować taktykę spalonej ziemi. Zajęcie północno-zachodniej części obwodu donieckiego, a przynajmniej odsunięcie wojsk ukraińskich od Doniecka (od 2014 r. pozycje obrońców przebiegają tuż za granicami miasta), uniemożlwiające bądź przynajmniej utrudniające jego ostrzał, nie stanowiły po 24 lutego priorytetu w planie operacji. Należy przyjąć, że Rosja świadomie pozostawiła Donieck w bezpośrednim sąsiedztwie linii frontu, by wykorzystać później ostrzał miasta (oraz leżącej nieopodal Gorłówki) przez przeciwnika w wojnie informacyjnej – jako swoistą przeciwwagę, którą starała się zniwelować na arenie międzynarodowej doniesienia Kijowa o niszczeniu miast przez siły agresora.

•  Obecne przesunięcia wojsk najeźdźczych – głównie do okupowanych części obwodów chersońskiego, zaporoskiego i charkowskiego – nie oznaczają, że z punktu widzenia agresora walki o Donbas zmienią swój charakter. Główny ciężar prowadzonych w regionie starć w dalszym ciągu spoczywa na tzw. donieckiej i ługańskiej milicjach ludowych, wspieranych przez rosyjskie artylerię i lotnictwo. Z perspektywy Kijowa decyzja o przymusowej ewakuacji ludności może oznaczać przygotowanie do ewentualnego całkowitego wycofania z regionu. W takim przypadku należy ją postrzegać jako element zapobiegania dalszej utracie populacji, zwłaszcza w sytuacji wywożenia przez agresora mieszkańców zajętych obszarów do Rosji.

•  Sygnalizowana przez stronę ukraińską gotowość do podjęcia działań ofensywnych na południu wpływa negatywnie na skuteczność okupanta w obwodach chersońskim i zaporoskim. Zwiększona aktywność jego wojsk świadczy o tym, że Rosjanie liczą się z natężeniem walk w tym regionie. Ukraińska aktywność militarna, m.in. ostrzały przepraw mostowych, sprawia, że terytoria okupowane stają się bezpośrednim obszarem przyfrontowym. Kontynuowanie starć spowalnia rusyfikację i może mieć wpływ na opóźnienie włączenia tych obszarów do Rosji. Zapowiedzi podjęcia ofensywy przez Kijów wpływają znacząco na wzrost antyrosyjskich postaw wśród miejscowej ludności.

•  Uznanie przez Rosję pułku Azow za organizację terrorystyczną to przykład nihilizmu prawnego stawiającego poza prawem regularną jednostkę wojskową. Fakt ten będzie istotnie utrudniać podjęcie negocjacji w sprawie uwolnienia bądź wymiany przetrzymywanych żołnierzy. Wyrok sądu można uznać za akt zemsty na ludziach, którzy stawiali długotrwały opór siłom agresora, przedstawianych przez rosyjską propagandę jako wytwór „ukraińskiego nazizmu”. Pozbawienie ich praw przysługujących jeńcom wojennym otwiera możliwość zorganizowania pokazowego procesu „terrorystów”, którzy rzekomo „mordowali ludność cywilną”. Ma to odwrócić uwagę od zbrodni popełnianych przez armię najeźdźczą na ukraińskich cywilach.

•  Wśród Ukraińców pojawiają się otwarte oznaki niezadowolenia i sprzeciwu wobec powszechnej mobilizacji oraz zakazu wyjazdu za granicę mężczyzn w wieku poborowym. Organy ścigania stale wykrywają przypadki uchylania się od służby wojskowej oraz nielegalnego przerzutu mężczyzn przez granicę państwową. Równocześnie do prezydenta napływają kolejne petycje, w których społeczeństwo domaga się liberalizacji restrykcji związanych z ich wyjazdem. Mimo że skala uchylania się od służby wojskowej i nielegalnego opuszczania kraju jest niewielka, to coraz częstsze protesty przeciwko mobilizacji pokazują, że zmęczenie wojną i obawy przed bezpośrednim udziałem w walkach zaczynają się nasilać, a ich otwarte wyrażanie przestaje być tematem tabu.

osw.waw.pl

Cena ropy to obecnie kluczowa informacja, która może przybliżyć zakończenie wojny za naszą wschodnią granicą. Bez pieniędzy Rosja nie będzie jej w stanie długo prowadzić. A obecnie z powodu sankcji musi swoją ropę sprzedawać znacznie poniżej cen rynkowych.

W środę przy cenie spotowej (natychmiastowej) baryłki ropy Brent 108,05 dol., za ropę Urals trzeba było płacić 75,5 dol., czyli o 32,55 dol. mniej od Brent – wynika z danych Reutersa. Jeszcze do końca stycznia ceny obu typów surowca różniły się o nie więcej niż dwa dolary, a zaraz przed inwazją Rosji na Ukrainę różnica wzrosła do niecałych 4 dol. Sankcje spowodowały, że Rosja nie może sprzedawać do krajów Zachodu, więc musi dać odpowiedni, znaczący upust, żeby pozbyć się swojego surowca. Kupują m.in. Chiny i Indie.

Czwartkowa cena 75,5 dol. za baryłkę ropy Urals to już tylko nieco wyżej niż średnia 69 dol. po ile Rosja sprzedawała ropę w 2021 r. W ub.r. pozwoliło to na zwiększenie rezerw walutowych federacji o 35 mld dol. i nadwyżkę budżetową 13 mld dol. A przecież Rosja w ub.r. nie musiała wtedy ponosić kosztów wojny, które mogą szacunkowo wynosić około miliarda dolarów dziennie.

Według ostatniej aktualizacji Banku Rosji na 22 lipca rezerwy międzynarodowe Rosji wynosiły 567 mld dol. ,z czego około 300 mld dol. jest zablokowane. Na początku lutego wynosiły ponad 640 mld dol.

Jaki jest powód spadku cen ropy? Pojawiły się dane, które sugerują, że może wcale nie jest jej za mało na rynku, jak się wcześniej wydawało.

W środę amerykańska Administracja Informacji Energetycznej (EIA) niespodziewanie podała, że zapasy ropy wzrosły. A to oznacza, że było jej za dużo jak na zapotrzebowanie w USA, które zużywają najwięcej ropy na świecie.

W magazynach przybyło tam 4,5 mln baryłek w tygodniu poprzedzającym 29 lipca, podczas gdy analitycy oczekiwali spadku zapasów o 600 tys. baryłek. Wykorzystanie mocy produkcyjnych rafinerii spadło o 1,2 pkt proc. do zaledwie 91 proc. Import ropy netto (nadwyżka importu nad eksportem) co prawda wzrósł o 2,21 mln baryłek w ciągu tygodnia przy spadku eksportu o milion baryłek, ale jak widać po danych z magazynów było to za dużo jak na potrzeby rynku. Produkcja benzyny spadła o 700 tys. baryłek dziennie.

Wcześniejsze rozczarowanie decyzją OPEC+ o zwiększeniu od września produkcji o zaledwie 100 tys. baryłek dziennie, ustąpiło miejsca oczekiwaniom na spadek popytu. Według informacji uzyskanych przez Reutersa od trzech delegatów OPEC organizacja obniżyła prognozę nadwyżki popytu na ropę na świecie w tym roku o 200 tys. baryłek dziennie do 800 tys. baryłek.

– Wygląda na to, że OPEC+ opiera się wezwaniom do zwiększenia produkcji, bo prognozy dotyczące popytu na ropę wciąż są obcinane. Świat walczy z trwającym globalnym kryzysem energetycznym i nie otrzyma żadnej pomocy od OPEC+ – napisał w notce rynkowej Edward Moya, starszy analityk w OANDA, cytowany przez Reutersa. Uważa, że cena ropy ma silne wsparcie na poziomie 90 dol.

Perspektywy popytu na ropę zostały przyćmione przez rosnące obawy o załamanie gospodarcze w Stanach Zjednoczonych i Europie, problemy z zadłużeniem w gospodarkach wschodzących oraz ścisłą politykę zerowego COVID-19 w Chinach, największym na świecie importerze ropy.

businessinsider.com.pl

Komentator "Frankfurter Rundschau" podsumowuje wywiad Schroedera dla tygodnika "Stern": "Gerhard Schroeder rozmawiał ze swoim przyjacielem, watażką Władimirem Putinem. Dobra wiadomość jest taka, że Kreml chce wynegocjować pokój dla Ukrainy – twierdzi polityk SPD. Zła wiadomość jest taka, że były kanclerz Niemiec zmienia się w marionetkę Putina. Putin najechał i niszczy sąsiedni kraj, chcąc go całkowicie podbić. Schroeder uznaje za coś oczywistego aneksję Krymu w 2014 roku. Och, i odłożony na półkę Gazociąg Bałtycki Nord Stream 2 byłby rozwiązaniem dla ewentualnych braków w dostawach gazu. Wystarczy go tylko uruchomić – mówi Schroeder (...). Jedynym właściwym rozwiązaniem byłoby zakończenie wojny przez Putina. Bezwarunkowo. O to powinien się postarać Schroeder".

Dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" zauważa, że szaleństwem byłoby, "gdyby Scholz zastosował się do zaleceń swojego poprzednika Schroedera, który w pełni stał się nadwornym błaznem Putina. Rozwiązanie dla Donbasu oparte na szwajcarskim modelu kantonalnym? Oddanie do użytku Nord Stream 2, bo Siemens sabotuje powrót niecierpliwie wyczekiwanej przez Moskwę turbiny? Dostawy gazu wcale nie są redukowane na polecenie Kremla? Można zacząć współczuć temu człowiekowi. W każdym razie nie można go już traktować poważnie".

Również "Sueddeutsche Zeitung" zwraca uwagę na to, że "Schroeder, który w obecnej wojnie gospodarczej walczy po stronie rosyjskiej, nie wzbrania się nawet przed twierdzeniem, że nie ma żadnych politycznych poleceń Kremla, by redukować przepływ gazu. Jest to jakoby "problem techniczny i biurokratyczny" po obu stronach. W ten sposób realizuje tylko jeden cel – zwiększenie presji społecznej na rząd niemiecki i swojego następcę Olafa Scholza".

Wypowiedzi Gerharda Schroedera komentuje także prasa regionalna. Na przykład "Pforzheimer Zeitung": "Po wizycie w Moskwie w ubiegłym tygodniu były kanclerz Gerhard Schroeder uważa, że możliwe jest wynegocjowane z Władimirem Putinem pokoju na Ukrainie. I uważa uruchomienie niedawno ukończonego gazociągu Nord Stream 2 za »najprostsze rozwiązanie« problemów Niemiec oraz Europy z dostawami gazu w nadchodzącej zimie. Schroeder rozbudza nadzieję u ludzi, i w tym tkwi prawdziwe niebezpieczeństwo. Bo problemów w konflikcie ukraińskim nie da się tak prosto rozwiązać. Putin to perfidny watażka i bezwzględny dyktator. W najlepszym wypadku Putin rzeczywiście daje się przekonać Schroederowi. W najgorszym razie – co jest znacznie bardziej prawdopodobne – Schroeder jest instrumentalizowany przez Putina".

"Były kanclerz Gerhard Schroeder jest politycznym hochsztaplerem" – komentuje dziennik "Münchener Merkur". "To czysty jak łza agent Putina, który udaje uczciwego mediatora między Zachodem a dyktatorem na Kremlu. Na zlecenie tego ostatniego Schroeder wbija klin w społeczeństwo, podburzając głęboko zaniepokojonych wojną oraz inflacją niemieckich obywateli przeciwko własnemu rządowi i mamiąc ich gotowością Rosji do negocjacji. Taka gotowość nie istnieje. Czego naprawdę chce Putin, zdradzili w rozbrajający sposób jego poplecznicy: »Granice Rosji« groził ostatnio Gruzji i Kazachstanowi kaznodzieja nienawiści Kremla Dimitri Miedwiediew, »nie kończą się nigdzie«. Schroeder bierze udział w wojnie propagandowej przeciwko krajowi, któremu przysięgał kiedyś jako kanclerz, że będzie zapobiegał wszelkim szkodom. To jest bezprecedensowe. Jeśli SPD kiedykolwiek miało powód, by wydalić swojego członka, teraz ma go na tacy. SPD nie powinna z tym zbyt długo zwlekać. W przeciwnym razie padnie na nich długi cień ich byłego kanclerza".

onet.pl