niedziela, 29 grudnia 2024



Komunikat głosi, że Putin „przeprosił w związku z tym, że do tragicznego incydentu doszło w przestrzeni powietrznej Rosji”. O jaki „tragiczny incydent” chodzi? Tego Putin nie sprecyzował. „W rozmowie odnotowano, że lecący zgodnie z rozkładem samolot pasażerski próbował niejednokrotnie podejść do lądowania na lotnisku w Groznym. W tym czasie Grozny, Mozdok i Władykaukaz były atakowane przez ukraińskie bezzałogowce, a rosyjska obrona przeciwlotnicza odpierała atak”.

Potem odbyła się rozmowa Putina z prezydentem Kazachstanu Kasym-Żomartem Tokajewem. Kazachstan, na którego terytorium rozbił się samolot, jest zainteresowany przeprowadzeniem obiektywnego śledztwa z udziałem międzynarodowych ekspertów – podkreślił Tokajew.

Wygląda na to, że prezydenci Azerbejdżanu i Kazachstanu nie dali sobie wmówić, że białe jest białe, a czarne jest czarne i wymogli zbadanie „incydentu”, jak nazwał tragedię samolotu AZAL Putin.

Przeprosiny Putina to rzecz bez precedensu. Rosja nawet złapana za rękę na ogół przekonuje, że to nie jej ręka. 

(...)

Rosyjscy telewidzowie też dostali tylko częściowy przekaz: w programach (dez)informacyjnych powiedziano wprawdzie o przeprosinach Putina, ale bez wzmianki o tym, co się wydarzyło nad Groznym 25 grudnia. O tym, że to najprawdopodobniej rosyjska rakieta trafiła Embraera, nie było ani słowa.

Ale nawet ten częściowy przekaz jest zjawiskiem niezwykłym w świecie rosyjskiej propagandy. Zwykle kłopotliwe czy kompromitujące Rosję tematy są przemilczane albo natychmiast następuje wykręcenie kota ogonem i Rosja miota oskarżenia pod adresem drugiej strony. Zasypuje przestrzeń informacyjną mnóstwem równoległych wersji. Klasykę tego gatunku można prześledzić przy operacji dezinformacji po zestrzeleniu MH17 nad Donbasem w lipcu 2014 r., a po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę niemal na co dzień przy każdej rosyjskiej zbrodni. Dlaczego teraz Moskwa nie mogła zastosować tego wypróbowanego modelu?

Zapewne zdecydowała postawa Ilhama Alijewa, który postawił się Putinowi. 

(...)

Awaryjne lądowanie Embraera miało miejsce poza terytorium Federacji Rosyjskiej, Moskwa nie będzie miała zatem prawa głosu co do dopuszczenia międzynarodowej komisji, która ma zbadać okoliczności. Niemniej, jak można przeczytać w komunikacie z rozmowy Putin-Tokajew, rosyjscy eksperci też będą w tej komisji. Rosyjski Komitet Śledczy prowadzi własne śledztwo. Przedstawiciele prokuratury Azerbejdżanu pracują w Groznym.

Tymczasem kilka linii lotniczych odwołało loty lub ograniczyło liczbę połączeń z miastami w Rosji.

Teraz pozostaje pytanie: jak Putin „rozliczy się” za to, co stało się z samolotem AZAL, z Ramzanem Kadyrowem (który już euforycznie odznaczył swojego bratanka za pomyślne odparcie ataku ukraińskich dronów i który próbuje zdjąć z siebie odium za trafienie Embraera). Ukraińskie źródła twierdzą, że Kadyrow próbował dodzwonić się do Alijewa, ale bez rezultatu. Wcześniej pojawiły się doniesienia, że Kadyrow rwał się z pomocą dla ofiar i ich rodzin, chciał im wypłacać odszkodowania, ale Alijew stanowczo odmówił. Kadyrow robi dobrą minę do złej gry: 28 grudnia ogłosił dniem żałoby w Republice Czeczeńskiej.

labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl


Według „Financial Timesa”, który jako pierwszy podał tę informację, konsorcjum ma składać oferty na zamówienia rządu USA po to, by rozbić oligopol głównych firm zbrojeniowych w tym kraju. W styczniu mają zostać przekazane pierwsze oficjalne informacje na temat jego członków i władz – obecnie wiadomo, że Palantir i Anduril miały osiągnąć porozumienie lub są o krok od porozumienia z takimi podmiotami jak SpaceX, firmą sztucznej inteligencji OpenAI oraz baz danych sztucznej inteligencji Scale AI, a także firmą konstrukcji okrętowych Saronic. W efekcie ma powstać „nowa generacja firm zbrojeniowych”, konsorcjum zaś połączy kilka najważniejszych firm z Doliny Krzemowej zajmujących się głównie sztuczną inteligencją i hardware, by stworzyć nową generację uzbrojenia, w dużej mierze opartego o rozwiązania niezależnych firm. Według informacji Bloomberga rozmowy nie są przy tym toczone ze „starymi” firmami IT, jak Microsoft czy Apple – chodzi wyłącznie o firmy mające sprawdzone, niezależne rozwiązania, które można przełożyć do branży obronnej.

(...)

Analitycy twierdzą, że stworzenie konsorcjum grozi kartelizacją, bowiem „starym” koncernom zbrojeniowym wygodniej będzie zamiast rywalizować po prostu podzielić się rynkiem, ale i tak amerykański rynek zbrojeniowy był od dziesięcioleci wprost podręcznikowo antykonkurencyjny, ponieważ zamówienia trafiały do niewielkiej liczby koncernów, jak Lockheed Martin, Raytheon-RTX, czy Boeing. W efekcie proces wdrożeniowy i realizacji zamówień trwa lata lub wręcz dekady, a i tak z produktem finalnym mogą być potężne problemy, jak dowodzi tego historia nieudanych powietrznych tankowców KC-46 Boeinga. Tymczasem „elastyczne” firmy z Doliny Krzemowej mogą szybciej i taniej opracować broń, która zapewni USA utrzymanie przewagi technologicznej. Wiadomo też, że niektóre powiązania w ramach konsorcjum zostały już uzgodnione a prace integracyjne mają się zacząć „natychmiast”. I tak Anduril stworzył rozwiązanie antydronowe, które zostało połączone z zaawansowanymi modelami OpenAI, by stworzyć całą najniższą warstwę obrony powietrznej. „Platforma AI” Palantir, zapewniająca przetwarzanie danych chmurze, została w grudniu zintegrowana z innym systemem Anduril – „Lattice” – co ma stworzyć jedno rozwiązanie dla potrzeb Departamentu Obrony. Te rozwiązania mają służyć zarówno Departamentowi Obrony, jak i służbom wywiadu w celu likwidacji zagrożeń powietrznych, działań wywiadowczych i kontrwywiadowczych przy operowaniu danymi. Jak stwierdza oświadczenie OpenAI i Anduril, partnerstwo tych dwóch firm „ma na celu zapewnienie Departamentowi Obrony USA i społeczności wywiadowczej dostępu do najbardziej zaawansowanych, skutecznych i bezpiecznych technologii opartych na sztucznej inteligencji dostępnych na świecie”.

isbiznes.pl


Eagle S, przewożący rosyjską ropę tankowiec średniego tonażu nieco powyżej 42000 ton, 25 grudnia idąc z rosyjskiego portu Ust-Ługa do Aliagi w Zachodniej Turcji i dalej do Port Saidu w Egipcie po znalezieniu się na pozycji niemal dokładnie nad kablem energetycznym rzucił lewą kotwicę. Nastąpiło uszkodzenie kabla energetycznego Estlink 2 łączącego Estonię z Finlandią. Zostały też uszkodzone cztery komunikacyjne kable światłowodowe.

Estlink 2 o mocy 658 MW został zniszczony na znacznej długości i może nie wrócić do normalnego funkcjonowania przed sierpniem 2025 r. Pozostał do zasilania jedynie Estlink 1, starszy kabel energetyczny o mocy 358 MW. Kable światłowodowe zostaną prawdopodobnie naprawione dość szybko, być może w mniej niż miesiąc.

Jak stwierdził Ole Tom Djupskaas, analityk rynku energii LSEG, uszkodzenie Estlink 2 oznacza, że ​​ceny energii w krajach bałtyckich w 2025 r. prawdopodobnie będą wyższe niż oczekiwano, podczas gdy w Finlandii i według średniej dla regionu nordyckiego prawdopodobnie spadną. Jednak, jak poinformował estoński operator sieci Elering, awaria kabla energetycznego nie opóźni planowanego odłączeniu Estonii, Łotwy i Litwy od sieci energetycznej z czasów sowieckich współdzielonej z Rosją i Białorusią.

Eagle S został zatrzymany najpierw przez fiński okręt Straży Granicznej „Turva”, potem na jego pokład zrzucono desant z policyjnej jednostki SWAT Karhuryhmä i Straży Granicznej. Obie formacje były uzbrojone i spodziewały się „zbrojnego oporu”, jak wyjaśniono później na konferencji prasowej w Helsinkach. Jednak takiego oporu nie napotkały, załoga w liczbie 20 osób składała się głównie z Hindusów i Gruzinów, kapitan posiadał obywatelstwo gruzińskie, obywatelstwa oficerów nie ujawniono. Według informacji uzyskanych przez ISBiznes.pl co najmniej 2 osoby z załogi statku były w krajach swojego obywatelstwa poszukiwane jako podejrzane o popełnienie poważnych przestępstw kryminalnych, na statku znaleziono też jedną osobę, „której funkcje były nieokreślone, ale na pewno nie była ona marynarzem czy oficerem marynarki handlowej”. Jak stwierdzili oficerowie fińskiej Straży Granicznej, statek był pozbawiony lewej kotwicy, którą, jak stwierdziła załoga „odcięto z powodu awarii”, zaś bezpieczeństwo jednostki i zabezpieczenie przed ewentualnym wyciekiem i katastrofą było iluzoryczne. Jednostka nie posiadała też dostatecznej liczby środków ratunkowych oraz sprzętu, a jej urządzenia elektroniczne służące do nawigacji „działały w ograniczonym zakresie”.

20-letni tankowiec Eagle S zmieniał w ciągu swojego pracowitego żywota nazwę, bandery i właścicieli. Obecnie zarejestrowany był pod tanią banderą Wysp Cooka. Właścicielem statku była spółka Caravella z siedzibą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, zaś operatorem indyjski Peninsular Maritime. Problem w tym, że w centrum biznesowym luksusowego hotelu w Dubaju, która ma być adresem pierwszej spółki, jest wiele wirtualnych biur, zaś Peninsular Maritime India Private Limited z siedzibą w Mumbaju, co prawda „oficjalnie jest zarejestrowana w Wlk. Brytanii”, ale niemal na pewno do przekazania danych użyto szablonu, co oznacza, że statek należy do „floty cieni” przewożącej rosyjską ropę. Prawdziwi właściciele i operatorzy są ukryci za różnego typu spółkami, w których jedna jest „większościowym udziałowcem” w drugiej, a łączy je tylko jedno – brak rzeczywistych siedzib i rejestracja tam, gdzie przepisy dotyczące zakładania i prowadzenia firm są jak najbardziej liberalne.

Fińska policja i Straż Graniczna zaaresztowała tankowiec stwierdzając, iż jego załoga i oficerowie „są podejrzani o poważne przestępstwo kryminalne”.

NATO poinformowało oficjalnie, że po przerwaniu kabla energetycznego i komunikacyjnych kabli światłowodowych zwiększy swoją obecność na Bałtyku. Estonia poprosiła NATO o wsparcie w celu ochrony infrastruktury morskiej i wysłała swój okręt Straży Granicznej do ochrony podmorskiego kabla energetycznego Estlink 1.

(...)

Tymczasem Dmitri Pieskow, rzecznik Kremla, stwierdził na konferencji prasowej, że dla Rosji przejęcie statku z rosyjską ropą nie stanowi żadnego problemu. Jak uściślił później, „statek nie był rosyjski, a ropa już została sprzedana”. Jednak nie zdobył się na żadne zaprzeczenie co do udziału Rosji w całej sprawie, być może z powodów, które ujawnił magazyn i portal morski Lloyd’s List.

Otóż na Eagle S zamontowano wyrafinowany sprzęt szpiegowski, wojskowe urządzenia nadawczo odbiorcze produkcji rosyjskiej znane z instalacji w Wojskach Walki Radioelektronicznej i służbach wywiadowczych Rosji. Sprzęt ten zużywał na tyle dużo energii z generatorów statku, że powtarzały się na nim przerwy w dostawie prądu dla załogi. Ta wiedziała o szpiegowskim procederze, ale milczała „z obawy o życie”. Podobnie było z oficerami i kapitanem – „jeśli zaczynali zadawać pytania, wymieniano ich na takich, których to nie interesowało”. Urządzenia te służyły do monitorowania aktywności floty krajów NATO, podsłuchiwania częstotliwości używanych w Obronie Wybrzeża, a także komunikacji między okrętami wojennymi oraz lotnictwem. Nie był to jedyny statek, na którym taki sprzęt się znalazł – taki sam zainstalowano na należącym do tych samych właścicieli tankowcu Swiftsea Rider pływającym pod banderą Hondurasu. Ta jednostka objęta była brytyjskimi sankcjami. Oba statki należały de facto do trzech spółek, z których dwie znajdują się na amerykańskiej i brytyjskiej liście sankcyjnej za „wspierania machiny wojennej Putina”. Wiadomo, że w podobnej, jeśli nie tej samej, strukturze własnościowej znajdują się 24 inne tankowce. Statki te zostały zakupione w latach 2022-2023 i objęte umowami czarteru bareboat z Eiger Shipping, oddziałem żeglugowym rosyjskiej spółki handlującej ropą Litasco.

isbiznes.pl