Przyjrzyjmy się liczbom. Z danych Międzynarodowej Agencji Energii Odnawialnej (IRENA) wynika, że w roku 2014 globalnie zainstalowanych mieliśmy nieco ponad 8.500 MW w wietrze na morzu. Przywoływany wcześniej rok 2015 przyniósł wzrost o ponad 37%, do poziomu 11.735 MW. Psychologiczną barierę 20 GW przekroczono w 2018. Do roku 2020 włącznie za lwią część, tj. ponad 70% mocy zainstalowanej „odpowiadała” Europa (dokładnie 24.940 MW z 34.381 MW). Zmiana przyszła w 2021, kiedy to do gry na poważnie wkroczyli Chińczycy – tak, Ci sami, którzy zdaniem części obserwatorów „nic nie robią”. W ciągu zaledwie roku niemal potroili oni swój stan posiadania – pod koniec 2020 dysponowali 8.990 MW, a dwanaście miesięcy później było to już 26.390 MW, co oznacza wzrost o prawie 200%. Właściwie wyrównali też wtedy europejski wynik, tj. 26 427 MW i był to ostatni rok, gdy Stary Kontynent dzierżył palmę pierwszeństwa. Od 2022 aż do dziś niekwestionowanym liderem MEW jest Państwo Środka. Kończąc część statystyczną nie sposób zapomnieć o ostanim pełnym roku objętym analizą IRENA, tj. 2023. Świat zamknął go posiadając 73.185 MW w offshore, z czego 37.290 MW to Chiny (Azja ogółem – 40.289 MW), a 32.855 – Europa (z czego 18.120 MW przypada na UE).
Od 2014 do 2023 moc zainstalowana MEW wzrosła o niebagatelne 760% (!). Bardziej czujni Czytelnicy na pewno powiedzieliby teraz – fajnie, ale jak to przekłada się na produkcję energii elektrycznej? Spieszę z odpowiedzią, a właściwie jej przekazaniem, bo to także dane IRENA. W roku 2014 wyniosła ona 24.658 GWh, zaś w 2022 - 161.945 GWh, co oznacza zmianę na poziomie 556%. Europa „urosła” w tym czasie o 297% (z 23.786 GWh do 94.560 GWh). Z kolei Azja zaliczyła w tym okresie rajd z 872 GWh do 67.240 GWh, czyli o uwaga, uwaga – 7611% i nie jest to pomyłka, ale raczej efekt niskiej bazy. Uwagę przykuwa również fakt, że choć w 2022 roku Europa i Chiny miały bardzo zbliżone moce w offshore (30.038 MW vs 30.460 MW), to różnica w produkcji wyniosła ponad 40% na „naszą” korzyść.
energetyka24.com