W 2021 r. w Mali władzę przejęła junta wojskowa, aresztując poprzedniego prezydenta, który stanął na czele kraju w 2020 r. po zamachu stanu. W tym samym czasie była kolonia francuska obrała kurs na zbliżenie z Rosją. W 2021 r. do Mali przybyli żołnierze prywatnej firmy wojskowej Grupa Wagnera. Pomogli oni na przykład odzyskać z rąk rebeliantów miasto Kidal, uważane za jedno z politycznie ważnych dla rebeliantów miejsc, ponieważ mieszkają tam głównie Tuaregowie.
W czerwcu 2025 r. pojawiła się informacja, że Grupa Wagnera opuściła kraj, a zastąpił ją Korpus Afrykański — oddział rosyjskiego ministerstwa obrony. Ilja Barabanow, obserwator wojskowy rosyjskiej sekcji BBC, zauważa, że początkowo byli najemnicy podpisywali umowy z ministerstwem obrony. Później formację uzupełniali żołnierze rosyjskich sił zbrojnych.
W Republice Środkowoafrykańskiej struktura Grupy Wagnera została zachowana, a w Syrii, Libii, Mali, Czadzie i Burkina Faso prywatne firmy wojskowe zostały całkowicie zastąpione bojownikami Korpusu Afrykańskiego. Ponadto, jak zauważa ekspert, wiceminister obrony Rosji Junus-Bek Jewkurow zorganizował wówczas wielką podróż po państwach afrykańskich, tworząc blok wojskowy składający się z Mali, Nigru i Burkina Faso.
W Mali Korpus Afrykański wspierał juntę wojskową pod przewodnictwem generała Assimiego Goity, która doszła do władzy w wyniku wojskowego zamachu stanu w 2021 r.
Barabanow podkreśla, że Rosjanie aktywnie uczestniczyli w walkach z Tuaregami i islamistami na północy kraju. — Teraz dowiedzieliśmy się, że Rosjanie i wojska rządowe opuściły miejscowość Kidal, pozostawiając ją nacierającym Tuaregom. Można powiedzieć, że po tym wydarzeniu władze Mali straciły kontrolę nad terytorium w północno-wschodniej części kraju. Potwierdzono już śmierć ministra obrony i szefa sztabu generalnego junty — wyjaśnia rozmówca Nowej Gaziety.
Przypomina również, że po upadku reżimu Baszszara al-Asada w Syrii w 2024 r. rosyjski sprzęt wojskowy został przetransportowany drogą morską do libijskiego Tobruku, znajdującego się pod kontrolą marszałka Chalify Haftara, a stamtąd samodzielnie skierował się w kierunku Mali.
Jednocześnie ekspert Centrum Dossier, Denis Korotkow, podkreśla, że nie ma dokładnych danych dotyczących liczebności Korpusu Afrykańskiego w Mali. — Mogę przypuszczać, że w całym kraju może przebywać 1,5 tys. do 2,5 tys. bojowników tej formacji — szacuje.
Jak donosi "The Washington Post", 25 kwietnia separatyści i dżihadyści zaatakowali stolicę Mali, Bamako, bazy wojskowe oraz lotnisko Bamako-Senou. Ponadto napastnicy oświadczyli, że udało im się ponownie przejąć miasto Kidal. Rebelianci potwierdzili to następnego dnia, 26 kwietnia. Rosyjski Korpus Afrykański opuścił miasto.
W ataku wzięły udział dżihadystyczna Grupa Wsparcia Islamu i Muzułmanów (JNIM) oraz rebelianci z Frontu Wyzwolenia Azawadu (FLA). Głównym żądaniem dżihadystów jest wprowadzenie w kraju szariatu, a separatystów — niepodległości północnego Mali (Azawad).
Obecnie w Bamako, jak pisze BBC, powołując się na naocznych świadków, na lotnisku odwołano wszystkie loty, na drogach stoją blokady, a w niektórych częściach miasta słychać strzały.
Według gazety "Figaro" w niedzielę w swojej rezydencji niedaleko stolicy Mali został zabity minister obrony Sadio Kamara, a także członkowie jego rodziny.
Prawdopodobnie to właśnie on był jednym z głównych architektów reżimu i budował relacje z rosyjskimi wojskowymi. "Le Monde" nazywa go "drugą osobą w juncie i kluczową postacią w sojuszu z Rosją".
(...)
— Wcześniej buntownicy stosowali metody presji gospodarczej, zakłócając logistykę w kraju. Nawet do stolicy Bamako nie dostarczano paliwa i niektórych ważnych towarów. A bez paliwa sprzęt wojskowy jest bezużyteczny — wyjaśnia rozmówca Nowej Gaziety.
Według niego "jasne jest również, że obecnie wszystkie zasoby armii Kremla są przeznaczane na wojnę w Ukrainie". Jednocześnie, nawet gdyby władze rosyjskie chciały udzielić pomocy juncie w Mali i przetransportować rezerwy z Rosji, nie byłoby to łatwe ze względu na maksymalnie utrudnioną logistykę.
Barabanow twierdzi, że ponieważ rosyjskie bazy wojskowe w Syrii praktycznie nie funkcjonują, transport wojskowych ładunków i oddziałów do Afryki stał się maksymalnie skomplikowany.
Korotkow zauważa również, że ogłoszono atak rebeliantów na co najmniej pięć obiektów wojskowych, w których mogli przebywać Rosjanie, a także o zdobyciu Kidalu. Jednocześnie na innych odcinkach, jak się wydaje, "napotkali opór ze strony Korpusu Afrykańskiego i oddziałów rządowych".
— Trzeciego dnia walk rebeliantom nie udało się zdobyć szturmem stolicy i dużych obiektów wojskowych. Miasto Kidal od bardzo dawna jest centrum oporu Tuaregów. Od lat 90. miasto to kilkakrotnie przechodziło z rąk do rąk. Chociaż ta licząca 15 tys. mieszkańców miejscowość nie ma wprawdzie poważnego znaczenia logistycznego, ma ona istotne znaczenie symboliczne jako centrum oporu Tuaregów — podkreśla ekspert.
Po serii wojskowych przewrotów w krajach Sahelu — regionu na południe od Sahary, w skład którego wchodzą m.in. Mali, Burkina Faso, Niger, Czad i Mauretania — Rosja gwałtownie wzmocniła swoje wpływy w Afryce, oferując lokalnym juntom pomoc wojskową bez stawiania wymagań dotyczących demokracji i praw człowieka.
Początkowo głównym narzędziem Moskwy stała się prywatna firma Grupa Wagnera, która działała w tzw. szarej strefie: chroniła reżimy, szkoliła wojskowych, brała udział w operacjach bojowych, a jednocześnie uzyskiwała dostęp do wydobycia złota, diamentów i innych zasobów.
Po śmierci Jewgienija Prigożyna Kreml faktycznie zalegalizował tę obecność i przekazał operacje afrykańskiej strukturze ministerstwa obrony — Korpusowi Afrykańskiemu.
W 2024 r. w Mali przebywało ok. 1 tys. rosyjskich żołnierzy, a kolejne 2 tys. — w Republice Środkowoafrykańskiej, a także w Burkina Faso, Nigrze i Sudanie. Równolegle Moskwa wzmocniła swoje wpływy polityczne poprzez szczyty "Rosja-Afryka", antyzachodnią retorykę o neokolonializmie i kampanie dezinformacyjne.
onet.pl\Nowa Gazieta