piątek, 31 lipca 2026

 
 
Stefaniszyna opisuje sytuację wyjściową, z jaką zetknęła się po przybyciu do Waszyngtonu. — W naszych rozmowach z najwyższymi rangą przedstawicielami Białego Domu słyszeliśmy, że Rosja wygrywa wojnę. Posunęło się to tak daleko, że podawano nam nazwy najmniejszych wiosek, które rzekomo zajęła Moskwa — opowiada. Dla Stefaniszyny było jasne, że podatność na rosyjską propagandę jest podstawowym problemem, który musi rozwiązać. — Rosjanie mieli stały kanał komunikacji z Waszyngtonem, przez który przekazywali fałszywe informacje — twierdzi Stefaniszyna.

— Rozpoczęliśmy kampanię dyplomatyczną, aby wyjaśnić [amerykańskim] decydentom sytuację w Ukrainie — mówi. W jej ramach Ukraińcy za zamkniętymi drzwiami przekazywali informacje amerykańskim urzędnikom na wszystkich szczeblach. — Po prostu pojawiałam się wszędzie tam, gdzie nikt nie chciał mnie widzieć — mówi Stefaniszyna.

— Prezydent Trump kształtuje swoje zdanie nie tylko na podstawie osobistych rozmów, ale także w oparciu o spostrzeżenia innych — mówi ambasadorka. Dlatego też ona i jej współpracownicy rozpoczęli konkretne działania mające na celu zmianę wizerunku Ukrainy w jego otoczeniu.

— Istniał "męski klub", który doprowadził do tej zmiany — opowiada Stefaniszyna. Od listopada 2025 r. Kijów dbał o to, by ukraińscy wojskowi, na czele z byłym funkcjonariuszem służb specjalnych i obecnym szefem Biura Prezydenta Ukrainy Kyryłem Budanowem, regularnie rozmawiali ze swoimi amerykańskimi kolegami. Każde z tych spotkań trwało od trzech do czterech godzin — twierdzi Stefaniszyna. — W ten sposób udało nam się powstrzymać próby Rosjan mające na celu manipulowanie rzeczywistością.

Stefaniszyna i jej zespół skupiali się nie tylko na decydentach w rządzie, ale także na środowisku MAGA prezydenta Trumpa. Nie chce wyraźnie komentować roli, jaką odegrała podczas wizyty prawicowej influencerki Laury Loomer w Ukrainie. — To było bardzo skuteczne — stwierdza jedynie krótko.

W 2022 r. Loomer wezwała Ukrainę do poddania się Rosji i zdecydowanie sprzeciwiła się udzielaniu przez USA wsparcia temu krajowi. "Czuję się jak dupek, że przez ostatnie pięć lat bagatelizowałam walkę Ukrainy. Byliśmy pod wpływem rosyjskiej propagandy" — napisała w mediach społecznościowych podczas swojej kilkudniowej podróży po Ukrainie. Wcześniej pracowała dla rosyjskiej telewizji państwowej Russia Today. Po wizycie w Ukrainie wyraźnie potępiła ataki Putina na kościoły w Ukrainie i obaliła szeroko rozpowszechnioną w kręgach prawicowych tezę, że Rosja jest prawdziwym obrońcą chrześcijaństwa.

Również w Fox News można zaobserwować zwrot. Ulubiony prezenter Trumpa, Sean Hannity, zawsze bronił bliskich relacji prezydenta USA z Rosją oraz jego wynikającego z tego powściągliwego stanowiska wobec Kijowa. We wtorkowym wywiadzie z Zełenskim stwierdził oburzonym głosem: — Rosja bez powodu zaatakowała pański kraj.

Podczas popołudniowej mowy pogrzebowej poświęconej zmarłemu senatorowi Lindseyowi Grahamowi zwrócił się bezpośrednio do obecnego na sali Zełenskiego. — Wiem, że Lindsey byłby głęboko poruszony i zaszczycony tym, że podjął pan tę długą podróż, aby dzisiaj tu być — powiedział Hannity. — W naszych prywatnych rozmowach często podziwiał pana siłę, z jaką stawia pan czoła całemu światu, jednemu z najbrutalniejszych reżimów na świecie.

Zełenski potrafił wykorzystać tę zmianę nastrojów w Waszyngtonie na swoją korzyść. Ambasador Stefaniszyna potwierdziła, że licencjonowanie linii produkcyjnej systemu Patriot w Ukrainie jest już przesądzone. Prezydent Ukrainy spotkał się zarówno z przedstawicielami amerykańskiego koncernu zbrojeniowego Raytheon, jak i z przedstawicielami Lockheed Martin. Obie firmy produkują różne typy rakiet.

/Bajki dla małych, naiwnych dzieci, podobnie jak "prawdziwe" powody zmiany w Wasztngtonie, nie znamy ich, prawdopodobnie to "sojusz" USA i Ukrainy w sprawie Iranu - red./

Ponadto, jak poinformowała ambasador, Trump poinformował Zełenskiego, że amerykańscy negocjatorzy Steve Witkoff i Jared Kushner udadzą się w swoją pierwszą podróż do Ukrainy. Dla Kijowa jest to znaczący krok — do tej pory Witkoff siedem razy odwiedził Rosję, ale nigdy Ukrainę.

(...)

Również w Kongresie doszło w tym tygodniu do ogromnego przełomu. Projekt ustawy o sankcjach wobec Rosji i odbiorców jej energii, nad którym Lindsey Graham pracował od ponad roku, przeszedł w zmodyfikowanej formie pierwsze głosowanie w Senacie.

— Ta ustawa wysyła Putinowi sygnał, że dni jego wojny są policzone — powiedział demokratyczny senator Richard Blumenthal, który opracował ją wspólnie z Grahamem. Gdyby ustawa została przyjęta również przez Izbę Reprezentantów, prezydent miałby uprawnienia do nałożenia ceł w wysokości do 500 proc. na Rosję oraz ceł wtórnych w wysokości do 100 proc. na pięć największych krajów będących odbiorcami rosyjskiej energii.

/Małe szanse na sukces, pdobnie jak licencja na Patrioty - red./

onet.pl


Potem w 1990 roku nadszedł kryzys. Japońskie rynki finansowe się załamały. Gospodarka pogrążyła się w głębokiej recesji. W kolejnych latach indeks tokijskiej giełdy spadł do połowy wartości z 1990 roku. Ceny nieruchomości w Tokio spadały jeszcze bardziej. Wydawało się, że cud gospodarczy Japonii stał się historią. (...) Przykładem złej kondycji japońskiej gospodarki była branża uważana za wzór sprawności przemysłowej tego kraju. Mowa o przemyśle półprzewodnikowym.

Sześćdziesięciodziewięcioletni Morita obserwował, jak wraz ze spadkiem cen akcji Sony zmniejszają się japońskie fortuny. Wiedział, że problemy jego kraju mają głębsze korzenie i nie ograniczały się do sytuacji na rynkach finansowych. Całą poprzednią dekadę Morita pouczał Amerykanów o konieczności poprawy jakości produkcji, a nie skupianiu się na „pieniężnych grach” na rynkach finansowych. Jednak kiedy tokijska giełda się załamała, osławione długookresowe myślenie Japonii nie wyglądało już tak wizjonersko. Pozorna dominacja Japonii została zbudowana na nietrwałym fundamencie wspieranych przez rząd nadmiernych inwestycji. Tani kapitał ułatwiał budowę nowych fabryk układów scalonych, ale zachęcał także producentów chipów, aby mniej myśleli o zyskach, a więcej o produkcji. Największe japońskie firmy zajmujące się półprzewodnikami zwiększyły produkcję pamięci DRAM, nawet wtedy gdy ich pozycja zaczęła być naruszana przez tańszych producentów, takich jak Micron i południowokoreański Samsung.

Japońskie media dostrzegły przeinwestowanie w branży półprzewodnikowej, a nagłówki gazet ostrzegały przed „lekkomyślną rywalizacją inwestycyjną” i „inwestycjami, których nie można zatrzymać”. Prezesi japońskich firm produkujących układy pamięci ciągle budowali nowe fabryki, nawet jeśli nie przynosiły one zysków. „Jeśli zaczniesz martwić się o nadmierne inwestycje, nie będziesz mógł w nocy spać”, przyznał jeden z dyrektorów Hitachi. Dopóki banki udzielały pożyczek, prezesom łatwiej było wydawać pieniądze niż przyznać, że nie mają pomysłu, jak sprawić, by ich firmy były rentowne. W latach osiemdziesiątych działające na zasadach wolnej konkurencji amerykańskie rynki kapitałowe nie były postrzegane jako atut, a jednak strach przed utratą finansowania pomógł firmom ze Stanów Zjednoczonych utrzymać się na nogach. Japońscy producenci pamięci DRAM mogliby dużo nauczyć się z paranoi Andy’ego Grove’a lub wiedzy Jacka Simplota na temat nieprzewidywalności rynków towarowych. Zamiast tego wszyscy zainwestowali w ten sam rynek, sprawiając tym samym, że niewielu mogło na nim zarobić.

Firma Sony wyróżniała się wśród japońskich firm z branży półprzewodnikowej tym, że nigdy nie stawiała zbyt mocno na produkcję pamięci DRAM. Zamiast tego z sukcesem opracowywała nowe produkty, takie jak specjalizowane układy scalone do przetworników obrazu. Kiedy fotony uderzają w krzem, w odpowiednich miejscach w chipie gromadzą się ładunki elektryczne, których ilość jest skorelowana z natężeniem światła. Pozwala to przekonwertować obrazy na dane cyfrowe. Dzięki przetwornikom obrazu Sony było dobrze przygotowane do przewodzenia rewolucji cyfrowej w fotografii, a układy tej firmy ciągle są jednymi z najlepszych na świecie. Mimo to firma nie ograniczyła inwestycji w obszarach przynoszących straty i na początku lat dziewięćdziesiątych jej rentowność spadła.

Chris Miller - Wielka wojna o czipy