Jak podały źródła wojskowe Jemenu, Huti uzyskali większą przewagę nad cieśniną dzięki zdobyciu portowego miasta Mokka. Bojownicy mieli nacierać z trzech odrębnych kierunków już od 3 września. Po zaciętych walkach siły rządowe wycofały się z miasta. Rebelianci dotarli również do wysp Hanisz na Morzu Czerwonym. Gdyby udało im się zdobyć kontrolę nad tym szlakiem wodnym, to ich główny sojusznik – Iran – zyskałby przewagę w wojnie ze Stanami Zjednoczonymi, a globalne ceny ropy jeszcze by wzrosły. To właśnie irańska Gwardia Rewolucyjna miała bezpośrednio nadzorować atak.
– To punkt zwrotny w wojnie. Może to doprowadzić do rozpadu sił rządowych w południowej części Jemenu. Port Mokka był ostatnim portem pozostającym pod pełną kontrolą międzynarodową – wyjaśnił analityk Instytutu Bliskiego Wschodu (MEI) Wolfgang Pusztai, cytowany przez "Al Dżazirę".
Tymczasem zarządzane przez Huti jemeńskie centrum koordynacji działań humanitarnych oświadczyło, że żegluga na Morzu Czerwonym jest bezpieczna dla wszystkich jednostek poza saudyjskimi.
W czwartek Hans Grundberg, specjalny wysłannik ONZ ds. Jemenu, stwierdził na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ, że społeczność międzynarodowa musi działać, aby zająć się "nową i bardziej niebezpieczną fazą" wojny. Zaznaczył, że przejęcie portu przez rebeliantów budzi poważne obawy dotyczące wolności żeglugi.
Z kolei reprezentująca USA Jenifer Neidhart de Ortiz oskarżyła Huti o działanie jako "agenci i narzędzia Iranu". – Ta eskalacja jest nie do przyjęcia. A ci, którzy ją umożliwiają, ponoszą odpowiedzialność za jej konsekwencje – podkreśliła.
Irańskie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało, że konfliktu nie uda się rozwiązać przez blokadę ani działania militarne przeciwko bojownikom i wezwało do dialogu. W odpowiedzi na saudyjskie ostrzeżenie, wystosowane za pośrednictwem Pakistanu, aby Iran powstrzymał działania rebeliantów i eskalację konfliktu, Teheran stwierdził, że nie kontroluje Huti.
Efektem wzmożonych wrogich działań obu stron jest gwałtowny wzrost cen ropy naftowej. Już na początku tygodnia ceny przekroczyły 100 dolarów. Brent osiągnął nawet poziom 109,97 dol. za baryłkę, co było najwyższą wartością od początku maja. Kontrakty terminowe na Brent wzrosły w tym tygodniu o 12,4 proc. i jest to najwyższy skok od początku lipca. Amerykańska WTI wzrosła z kolei o 12,7 proc.
W piątek ok. godz. 8:10 cena surowca Brent wynosiła 105,61 dolara za baryłkę (z otwarciem 109,37 dol.), natomiast WTI kosztowała 100,96 dolara (otwarcie 104,10 dol.).
gazeta.pl
– To punkt zwrotny w wojnie. Może to doprowadzić do rozpadu sił rządowych w południowej części Jemenu. Port Mokka był ostatnim portem pozostającym pod pełną kontrolą międzynarodową – wyjaśnił analityk Instytutu Bliskiego Wschodu (MEI) Wolfgang Pusztai, cytowany przez "Al Dżazirę".
Tymczasem zarządzane przez Huti jemeńskie centrum koordynacji działań humanitarnych oświadczyło, że żegluga na Morzu Czerwonym jest bezpieczna dla wszystkich jednostek poza saudyjskimi.
W czwartek Hans Grundberg, specjalny wysłannik ONZ ds. Jemenu, stwierdził na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ, że społeczność międzynarodowa musi działać, aby zająć się "nową i bardziej niebezpieczną fazą" wojny. Zaznaczył, że przejęcie portu przez rebeliantów budzi poważne obawy dotyczące wolności żeglugi.
Z kolei reprezentująca USA Jenifer Neidhart de Ortiz oskarżyła Huti o działanie jako "agenci i narzędzia Iranu". – Ta eskalacja jest nie do przyjęcia. A ci, którzy ją umożliwiają, ponoszą odpowiedzialność za jej konsekwencje – podkreśliła.
Irańskie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało, że konfliktu nie uda się rozwiązać przez blokadę ani działania militarne przeciwko bojownikom i wezwało do dialogu. W odpowiedzi na saudyjskie ostrzeżenie, wystosowane za pośrednictwem Pakistanu, aby Iran powstrzymał działania rebeliantów i eskalację konfliktu, Teheran stwierdził, że nie kontroluje Huti.
Efektem wzmożonych wrogich działań obu stron jest gwałtowny wzrost cen ropy naftowej. Już na początku tygodnia ceny przekroczyły 100 dolarów. Brent osiągnął nawet poziom 109,97 dol. za baryłkę, co było najwyższą wartością od początku maja. Kontrakty terminowe na Brent wzrosły w tym tygodniu o 12,4 proc. i jest to najwyższy skok od początku lipca. Amerykańska WTI wzrosła z kolei o 12,7 proc.
W piątek ok. godz. 8:10 cena surowca Brent wynosiła 105,61 dolara za baryłkę (z otwarciem 109,37 dol.), natomiast WTI kosztowała 100,96 dolara (otwarcie 104,10 dol.).
gazeta.pl
.webp)