niedziela, 11 października 2026



Informacje o amerykańskiej groźbie pod adresem Ukrainy przekazał "The Financial Times", powołując się na słowa anonimowych europejskich urzędników.

Według słów rozmówców portalu, Amerykanie zwrócili się do Kijowa i innych europejskich stolic, naciskając na wstrzymanie uderzeń na cele związane z infrastrukturą energetyczną w głębi Rosji.

- Dzwonią do Kijowa... Dzwonią do wszystkich w Europie - mówiło jedno ze źródeł, które odebrało tego typu telefon od przedstawicieli Departamentu Wojny w administracji Donalda Trumpa.

Wiadomość o groźbie wstrzymania dostaw broni pojawiła się na kilka godzin po obwieszczeniu prezydenta Stanów Zjednoczonych w sprawie rozejmu energetycznego.

interia.pl


Piotr Olejarczyk, Onet: - Jaka jest Rosja w 2026 r.?

Maciej Korowaj, ppłk rez., analityk rosyjskiej wojskowości: Dla mnie to państwo, którego kierownictwo patrzy na bezpieczeństwo przez pryzmat długotrwałej konfrontacji i przekonania o bardzo szczególnej roli Rosji w świecie. To jest bardzo egocentryczne podejście.

W koncepcji polityki zagranicznej Rosja opisuje siebie jako państwo, cywilizację, jedno z suwerennych centrów światowego rozwoju. O tym ostatnio bardzo mocno mówił Putin. Ważne jest, żeby zrozumieć ten sposób myślenia, ale nie przyjmować go za obiektywny opis rzeczywistości. Bardzo często my wierzymy w te mity, które Rosja nam tworzy.

- Jaki mit o Rosji pokutuje w naszych głowach?

Ja nie przedstawiam Rosji jako wszechmocnej, chociaż niektórym może się tak niekiedy wydawać. Nie przedstawiam też Rosji jako skazanej na szybki upadek. Trzeba równocześnie badać jej ograniczenia i zdolności do uczenia się i do adaptowania.

Słabość Rosji w jednym obszarze nie musi oznaczać jej rezygnacji z działania. Może oznaczać szukanie innego sposobu wywierania presji. To jest właśnie ten mit, że jeśli widzimy, że Rosja przegrywa, to znaczy, że już nie będzie osiągać swoich celów politycznych. Absolutnie będzie osiągać te cele, ale zupełnie innymi metodami. Może to robić na przykład poprzez opóźnianie naszej reakcji, bo nie dostrzegamy pewnych innych działań rosyjskich. Badanie adaptowania się Rosji przy jej deficytach i ambicjach jest dla mnie najciekawszym zjawiskiem.

- Przypominają mi się słowa Konstantina Eggerta, rosyjskiego analityka, byłego dziennikarza, z którym niedawno rozmawiałem. Obrazowo mi tłumaczył, że w samochodzie Putina nie ma biegu wstecznego i że nawet jeśli Rosja będzie słabsza na jakimś odcinku, to będzie wywierała presję i wywoływała konflikt w innych miejscach. Chce w ten sposób równoważyć sytuację i osiągać swoje cele. Pokrywa się to z tym, o czym mówisz.

Jak widzisz, nie odkryłem koła na nowo.

(...)

- To na koniec jeszcze jedna kwestia. Jeśli na "dworze królewskim" Putina zapadnie decyzja, że Rosja decyduje się na konflikt poza Ukrainą, to kiedy analitycy będą o tym wiedzieć? Jakie sygnały pojawią się w sieci, które dadzą ci pewność, że wojna jest już znacznie bliżej?

Tego zawsze do samego końca nie będzie można tak dokładnie zbadać. Potrzebne są odpowiednie działania operacyjno-rozpoznawcze w warunkach prowadzenia działań wywiadowczych. To już są pozycje poza moim obecnym zasięgiem.

Natomiast mogę przewidzieć, w jaką stronę to może iść, ale niekoniecznie, kiedy to wybuchnie. To jest tak samo jak z oceną, kiedy wulkan wybuchnie. Są pewne parametry, które wskazują, że gromadzi się zagrożenie. Natomiast co do czasu — możesz to przewidzieć na zasadzie: od jutra do miesiąca.

- Teraz nie widzisz parametrów wskazujących, że wulkan wybuchnie?

Cały czas gromadzi się odpowiednia konsystencja.

- Do wybuchu?

Do tego, żeby tą projekcją agresji, która jest podstawą rosyjskiej polityki, dalej osiągać cele. Rosja nie osiąga swoich celów małymi naciskami albo korupcją polityczną czy gospodarczą, jak to robiła dużo wcześniej. Będzie więc musiała przygotować większy repertuar. Obawiam się, że — tak samo jak dzieje się to z wulkanem — Rosja może nie kontrolować tej eskalacji.

Putin mówił ostatnio, że dochodzimy do etapu, w którym będziemy musieli eskalować, ale nie gwarantujemy, że będziemy mogli kontrolować tę eskalację. To jest bardzo ciekawe stwierdzenie.

- I niebezpieczne.

To prawda.
 
onet.pl


Prezydent USA Donald Trump ogłosił w niedzielę, że Rosja i Ukraina zgodziły się na natychmiastowe wstrzymanie ataków wymierzonych w infrastrukturę energetyczną.

"Ze skutkiem natychmiastowym w wojnie między Rosją a Ukrainą wchodzi w życie ENERGETYCZNE ZAWIESZENIE BRONI. Obie strony się na to zgodziły. Nie złamcie tego!" - napisał Trump we wpisie na platformie Truth Social. Jak dotąd nie podał żadnych dodatkowych szczegółów.

W piątek prezydent USA poinformował, że przeprowadził udaną rozmowę telefoniczną z przywódcą Rosji Władimirem Putinem. Uzgodniono podczas niej, że Rosja dostarczy na rynek światowy łącznie niemal 5 mln ton oleju napędowego.

W sobotę prezydent USA Donald Trump zarzucił ukraińskiemu przywódcy Wołodymyrowi Zełenskiemu, że atakując rafinerie w Rosji, chce przysparzać problemów światu. "Powiedzieliśmy mu: możecie robić z Rosją, co chcecie. Nie atakujcie rafinerii, ponieważ to stwarza problem dla całego świata. A on chce przysparzać problemów światu" - powiedział Trump dziennikarzom przed Białym Domem. Trump stwsierdził także, że Ukraina powinna przeprowadzić wybory i wybrać nowego prezydenta.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył w niedzielę w stacji ABC News, że zorganizuje w kraju wybory, jeśli Putin zgodzi się na 60 dni całkowitego zawieszenia broni.

Wcześniej Zełenski skrytykował w mediach społecznościowych porozumienie Trumpa z Putinem dotyczące paliw. Następnie, w niedzielę rano, oświadczył, że jego kraj wstrzyma ataki na rosyjskie rafinerie, jeśli Rosja przestanie atakować ukraińską infrastrukturę energetyczną.

14 września Trump ogłosił, że Rosja i Ukraina zgodziły się wstrzymać wzajemne ataki na infrastrukturę energetyczną. Zełenski oświadczył wówczas, że Kijów zgodzi się na wstrzymanie ostrzałów, jeśli Waszyngton zagwarantuje gotowość Moskwy do zakończenia wojny. Kreml uzależnił realizację porozumienia od zniesienia sankcji na rosyjską energetykę. Mimo ogłoszenia rozejmu przez amerykańskiego prezydenta już w nocy z 14 na 15 września doszło do kolejnych wzajemnych ataków na infrastrukturę energetyczną. 
 
PAP