Gdyby nie rządy komunistów Chiny mogłyby odegrać w rozwoju przemysłu półprzewodnikowego znacznie większą rolę. Kiedy wynaleziono układ scalony, Chiny miały, podobnie jak Japonia, Korea Południowa i Tajwan, liczną tanią siłę roboczą i dobrze wykształconą elitę naukową – były to czynniki, które pomagały przyciągać amerykańskie inwestycje. Jednak po przejęciu władzy w 1949 roku komuniści podejrzliwie odnosili się do wszelkich powiązań z zagranicą. Dla kogoś takiego jak Morris Chang powrót do Chin po ukończeniu studiów na Stanfordzie oznaczałby w najlepszym wypadku biedę, a może nawet więzienie lub śmierć. Wielu najlepszych absolwentów chińskich uniwersytetów sprzed rewolucji komunistycznej pracowało na Tajwanie lub w Kalifornii, przyczyniając się do rozwoju branż elektronicznych głównych rywali Chin.
Rząd Chin popełnił te same błędy co Związek Radziecki, choć w przypadku Chin przybrały one ekstremalną formę. Już w połowie lat pięćdziesiątych Pekin uznał urządzenia półprzewodnikowe za priorytet w rozwoju naukowym. Zatrudniono badaczy z Uniwersytetu Pekińskiego i innych ośrodków naukowych – w tym takich, którzy przed rewolucją kształcili się na uniwersytetach Berkeley, MIT, Purdue czy na Harvardzie. W 1960 roku Chiny założyły w Pekinie swój pierwszy instytut badań nad półprzewodnikami. Mniej więcej w tym samym czasie w kraju zaczęto produkować proste radia tranzystorowe. W 1965 roku, pięć lat po Bobie Noyce’u i Jacku Kilbym, chińscy inżynierowie stworzyli pierwszy układ scalony.
Jednak radykalizm Mao uniemożliwiał działalność zagranicznym inwestorom i prowadzenie poważnych badań naukowych. Rok po wyprodukowaniu pierwszego chińskiego układu scalonego w kraju zapoczątkowano rewolucję kulturalną. Mao uważał, że wiedza fachowa jest źródłem przywilejów, które są sprzeczne z ideą socjalistycznej równości. Czerwonogwardziści Mao prowadzili wojnę z systemem edukacyjnym. Tysiące naukowców i ekspertów wysłano do pracy na roli w ubogich regionach kraju. Wielu innych zostało zabitych. Przewodniczący Mao w dyrektywie z 21 lipca 1968 roku pisał: „niezbędne jest skrócenie czasu nauki szkolnej, zrewolucjonizowanie edukacji, kontrola polityki proletariackiej. (…) Studenci powinni być wybierani spośród posiadających praktyczne doświadczenie robotników i chłopów, a po kilku latach nauki powinni wrócić do pracy”.
Pomysł budowania zaawansowanego technologicznie przemysłu, w którym mieliby pracować słabo wykształceni pracownicy, był absurdalny. Tak samo jak próba powstrzymania napływu zagranicznych technologii i idei. Amerykańskie restrykcje uniemożliwiały Chinom zakup nowoczesnych urządzeń do produkcji układów scalonych, a Mao dodatkowo nałożył na kraj własne embargo. Dążył do całkowitej samowystarczalności i oskarżał swoich politycznych rywali o próbę zainfekowania chińskiego przemysłu półprzewodnikowego zagranicznymi technologiami, mimo że Chiny same nie były w stanie ich stworzyć. Jego machina propagandowa wzywała do poparcia „radykalnego, masowego ruchu na rzecz (…) niezależnego rozwoju przemysłu elektronicznego”.
Mao był nie tylko sceptyczny wobec zagranicznych chipów, ale czasami wyrażał też opinie, że wszystkie produkty elektroniczne są z natury antysocjalistyczne. Jego polityczny rywal Liu Shaoqi uważał, że „nowoczesna technologia elektroniczna (…) przyczyni się do wielkiego skoku przemysłowego” i „uczyni Chiny pierwszą zindustrializowaną socjalistyczną potęgą ze znakomicie rozwiniętą technologią elektroniczną”. Mao, któremu socjalizm zawsze kojarzył się z dymiącymi kominami i maszynami, nie popierał takich idei. Jeden z jego zwolenników utrzymywał, że rozwój elektroniki jest „reakcyjny”, bo „tylko przemysł ciężki powinien odgrywać wiodącą rolę” w budowaniu socjalistycznej utopii w Chinach.
W latach sześćdziesiątych Mao wygrał polityczną walkę o chiński przemysł półprzewodnikowy, bagatelizując jego znaczenie i zrywając więzi z zagranicą. Większość chińskich naukowców nie mogła pogodzić się z faktem, że zsyłka na wieś zrujnowała ich badania – i życie. Jeden z chińskich ekspertów w dziedzinie optyki, czekając, aż radykalizm Mao osłabnie, przeżył wiejską reedukację na diecie składającej się z ziaren, gotowanej kapusty i okazjonalnych rarytasów w postaci grillowanych węży. W czasie gdy chińscy specjaliści od półprzewodników pracowali na roli, maoiści głosili, że „wszyscy muszą produkować chipy”, tak jakby każdy mógł je wytwarzać we własnym domu.
(...)
Rewolucja kulturalna zaczęła słabnąć, gdy na początku lat siedemdziesiątych Mao zapadł na zdrowiu. Przywódcy partii komunistycznej w końcu pozwolili naukowcom wrócić do swoich laboratoriów. Jednak chiński przemysł półprzewodnikowy, który przed rewolucją kulturalną był zapóźniony w stosunku do Doliny Krzemowej, w latach siedemdziesiątych nie dorównywał rozwojem również sąsiednim azjatyckim krajom. W ciągu dekady, która pogrążyła Chiny w rewolucyjnym chaosie, Intel wynalazł mikroprocesory, a Japonia przejęła dużą część światowego rynku pamięci DRAM. Chiny nie osiągnęły niczego poza prześladowaniami swoich najmądrzejszych obywateli. Dlatego w połowie lat siedemdziesiątych tamtejszy przemysł półprzewodnikowy był w katastrofalnym stanie. „Z każdego tysiąca układów scalonych, które produkujemy, tylko jeden jest zgodny ze standardami – skarżył się jeden z przywódców partii w 1975 roku. – Tak wiele się marnuje”.
(...)
Azjatycka rewolucja elektroniczna całkowicie ominęła Chiny kontynentalne. Firmy z Doliny Krzemowej zatrudniały tysiące pracowników, często etnicznych Chińczyków, w fabrykach od Hongkongu po Tajwan, od Penangu po Singapur. Jednak w latach sześćdziesiątych Chiny potępiały kapitalistyczne przedsiębiorstwa, podczas gdy sąsiednie kraje desperacko próbowały je do siebie ściągnąć. Badanie przeprowadzone w 1979 roku wykazało, że w Chinach prawie nie istniał przemysł półprzewodnikowy, a w całym kraju było zaledwie tysiąc pięćset komputerów.
Mao Zedong zmarł rok po wizycie Bardeena w Chinach. Po kilku latach starego dyktatora zastąpił Deng Xiaoping i zapowiedział wprowadzenie programu „czterech modernizacji”, które miały przekształcić cały kraj. Niedługo potem chiński rząd ogłosił, że „nauka i technika” będą „istotą czterech modernizacji”. Rewolucja technologiczna zmieniała cały świat, a chińscy naukowcy zdali sobie sprawę, że u jej podstaw leżały chipy. Głównym punktem programu Krajowej Konferencji Naukowej, która odbyła się w marcu 1978 roku w czasie konsolidowania władzy przez Deng Xiaopinga, były urządzenia półprzewodnikowe. Zakładano, że dzięki rozwojowi przemysłu półprzewodnikowego możliwe będzie opracowanie nowych systemów broni i komputerów oraz nowoczesnej elektroniki użytkowej.
Cel polityczny był jasny: Chiny muszą wytwarzać własne układy scalone i nie mogą polegać na tych sprowadzanych z zagranicy. Gazeta „Guangming Ribao” nadawała odpowiedni ton, wzywając czytelników w 1985 roku do porzucenia „zasady (…) pierwsza maszyna importowana, druga importowana i trzecia importowana” i zastąpienia jej formułą „pierwsza maszyna importowana, druga wyprodukowana w Chinach, a trzecia wyeksportowana”. Obsesja, że wszystko powinno być produkowane w kraju, była trwale wpisana w światopogląd Partii Komunistycznej, ale Chiny były beznadziejnie opóźnione w zakresie technologii półprzewodnikowych – i ani mobilizacja mas za czasów Mao, ani dyktat Denga nie mogły tego łatwo zmienić.
Chris Miller - Wielka wojna o czipy
Rząd Chin popełnił te same błędy co Związek Radziecki, choć w przypadku Chin przybrały one ekstremalną formę. Już w połowie lat pięćdziesiątych Pekin uznał urządzenia półprzewodnikowe za priorytet w rozwoju naukowym. Zatrudniono badaczy z Uniwersytetu Pekińskiego i innych ośrodków naukowych – w tym takich, którzy przed rewolucją kształcili się na uniwersytetach Berkeley, MIT, Purdue czy na Harvardzie. W 1960 roku Chiny założyły w Pekinie swój pierwszy instytut badań nad półprzewodnikami. Mniej więcej w tym samym czasie w kraju zaczęto produkować proste radia tranzystorowe. W 1965 roku, pięć lat po Bobie Noyce’u i Jacku Kilbym, chińscy inżynierowie stworzyli pierwszy układ scalony.
Jednak radykalizm Mao uniemożliwiał działalność zagranicznym inwestorom i prowadzenie poważnych badań naukowych. Rok po wyprodukowaniu pierwszego chińskiego układu scalonego w kraju zapoczątkowano rewolucję kulturalną. Mao uważał, że wiedza fachowa jest źródłem przywilejów, które są sprzeczne z ideą socjalistycznej równości. Czerwonogwardziści Mao prowadzili wojnę z systemem edukacyjnym. Tysiące naukowców i ekspertów wysłano do pracy na roli w ubogich regionach kraju. Wielu innych zostało zabitych. Przewodniczący Mao w dyrektywie z 21 lipca 1968 roku pisał: „niezbędne jest skrócenie czasu nauki szkolnej, zrewolucjonizowanie edukacji, kontrola polityki proletariackiej. (…) Studenci powinni być wybierani spośród posiadających praktyczne doświadczenie robotników i chłopów, a po kilku latach nauki powinni wrócić do pracy”.
Pomysł budowania zaawansowanego technologicznie przemysłu, w którym mieliby pracować słabo wykształceni pracownicy, był absurdalny. Tak samo jak próba powstrzymania napływu zagranicznych technologii i idei. Amerykańskie restrykcje uniemożliwiały Chinom zakup nowoczesnych urządzeń do produkcji układów scalonych, a Mao dodatkowo nałożył na kraj własne embargo. Dążył do całkowitej samowystarczalności i oskarżał swoich politycznych rywali o próbę zainfekowania chińskiego przemysłu półprzewodnikowego zagranicznymi technologiami, mimo że Chiny same nie były w stanie ich stworzyć. Jego machina propagandowa wzywała do poparcia „radykalnego, masowego ruchu na rzecz (…) niezależnego rozwoju przemysłu elektronicznego”.
Mao był nie tylko sceptyczny wobec zagranicznych chipów, ale czasami wyrażał też opinie, że wszystkie produkty elektroniczne są z natury antysocjalistyczne. Jego polityczny rywal Liu Shaoqi uważał, że „nowoczesna technologia elektroniczna (…) przyczyni się do wielkiego skoku przemysłowego” i „uczyni Chiny pierwszą zindustrializowaną socjalistyczną potęgą ze znakomicie rozwiniętą technologią elektroniczną”. Mao, któremu socjalizm zawsze kojarzył się z dymiącymi kominami i maszynami, nie popierał takich idei. Jeden z jego zwolenników utrzymywał, że rozwój elektroniki jest „reakcyjny”, bo „tylko przemysł ciężki powinien odgrywać wiodącą rolę” w budowaniu socjalistycznej utopii w Chinach.
W latach sześćdziesiątych Mao wygrał polityczną walkę o chiński przemysł półprzewodnikowy, bagatelizując jego znaczenie i zrywając więzi z zagranicą. Większość chińskich naukowców nie mogła pogodzić się z faktem, że zsyłka na wieś zrujnowała ich badania – i życie. Jeden z chińskich ekspertów w dziedzinie optyki, czekając, aż radykalizm Mao osłabnie, przeżył wiejską reedukację na diecie składającej się z ziaren, gotowanej kapusty i okazjonalnych rarytasów w postaci grillowanych węży. W czasie gdy chińscy specjaliści od półprzewodników pracowali na roli, maoiści głosili, że „wszyscy muszą produkować chipy”, tak jakby każdy mógł je wytwarzać we własnym domu.
(...)
Rewolucja kulturalna zaczęła słabnąć, gdy na początku lat siedemdziesiątych Mao zapadł na zdrowiu. Przywódcy partii komunistycznej w końcu pozwolili naukowcom wrócić do swoich laboratoriów. Jednak chiński przemysł półprzewodnikowy, który przed rewolucją kulturalną był zapóźniony w stosunku do Doliny Krzemowej, w latach siedemdziesiątych nie dorównywał rozwojem również sąsiednim azjatyckim krajom. W ciągu dekady, która pogrążyła Chiny w rewolucyjnym chaosie, Intel wynalazł mikroprocesory, a Japonia przejęła dużą część światowego rynku pamięci DRAM. Chiny nie osiągnęły niczego poza prześladowaniami swoich najmądrzejszych obywateli. Dlatego w połowie lat siedemdziesiątych tamtejszy przemysł półprzewodnikowy był w katastrofalnym stanie. „Z każdego tysiąca układów scalonych, które produkujemy, tylko jeden jest zgodny ze standardami – skarżył się jeden z przywódców partii w 1975 roku. – Tak wiele się marnuje”.
(...)
Azjatycka rewolucja elektroniczna całkowicie ominęła Chiny kontynentalne. Firmy z Doliny Krzemowej zatrudniały tysiące pracowników, często etnicznych Chińczyków, w fabrykach od Hongkongu po Tajwan, od Penangu po Singapur. Jednak w latach sześćdziesiątych Chiny potępiały kapitalistyczne przedsiębiorstwa, podczas gdy sąsiednie kraje desperacko próbowały je do siebie ściągnąć. Badanie przeprowadzone w 1979 roku wykazało, że w Chinach prawie nie istniał przemysł półprzewodnikowy, a w całym kraju było zaledwie tysiąc pięćset komputerów.
Mao Zedong zmarł rok po wizycie Bardeena w Chinach. Po kilku latach starego dyktatora zastąpił Deng Xiaoping i zapowiedział wprowadzenie programu „czterech modernizacji”, które miały przekształcić cały kraj. Niedługo potem chiński rząd ogłosił, że „nauka i technika” będą „istotą czterech modernizacji”. Rewolucja technologiczna zmieniała cały świat, a chińscy naukowcy zdali sobie sprawę, że u jej podstaw leżały chipy. Głównym punktem programu Krajowej Konferencji Naukowej, która odbyła się w marcu 1978 roku w czasie konsolidowania władzy przez Deng Xiaopinga, były urządzenia półprzewodnikowe. Zakładano, że dzięki rozwojowi przemysłu półprzewodnikowego możliwe będzie opracowanie nowych systemów broni i komputerów oraz nowoczesnej elektroniki użytkowej.
Cel polityczny był jasny: Chiny muszą wytwarzać własne układy scalone i nie mogą polegać na tych sprowadzanych z zagranicy. Gazeta „Guangming Ribao” nadawała odpowiedni ton, wzywając czytelników w 1985 roku do porzucenia „zasady (…) pierwsza maszyna importowana, druga importowana i trzecia importowana” i zastąpienia jej formułą „pierwsza maszyna importowana, druga wyprodukowana w Chinach, a trzecia wyeksportowana”. Obsesja, że wszystko powinno być produkowane w kraju, była trwale wpisana w światopogląd Partii Komunistycznej, ale Chiny były beznadziejnie opóźnione w zakresie technologii półprzewodnikowych – i ani mobilizacja mas za czasów Mao, ani dyktat Denga nie mogły tego łatwo zmienić.
Chris Miller - Wielka wojna o czipy